łechtaczka

Sheila

W przeciągu ostatnich, powiedzmy, dwóch stuleci poglądy na kobiecą masturbację zmieniały się diametralnie. Kiedy dziś pisze się o niej, podkreśla się często jej „edukacyjny” charakter. To dzięki masturbacji młoda dziewczyna poznaje swoje ciało, uczy się sprawiania sobie rozkoszy, co stanowi podstawę do osiągania później orgazmu w kontaktach z partnerem. Jak miałaby nauczyć partnera, czego jej ciało potrzebuje, skoro sama wcześniej tego nie odkryła?

Dla niektórych seks bez penetracji może być bluźnierstwem. Bo jak to – bez wsadzania? Co to za zabawa? A jednak dla wielu, wielu kobiet najfajniejsza zabawa bywa wtedy, kiedy długo i często jesteś na zewnątrz, bo to tam, w krainie Panny Łechtaczki, w kwietnym ogrodzie warg sromowych, perineum i fourchette jest najintensywniej i najprzyjemniej.

David Reuben

Jaka jest różnica między orgazmem pochwowym a łechtaczkowym? Żadna, zupełnie żadna. Wiele lat temu Zygmunt Freud teoretyzował, że kobiety doświadczają dwóch różnych orgazmów – pochwowego i łechtaczkowego. Orgazm łechtaczkowy uznano za bazujący na masturbacji z dzieciństwa – był uważany za dziecinny i niedojrzały.

Jeśli chodzi o kobiece genitalia oraz ukryte części łechtaczki, „zobaczyć” nie od razu znaczy „uwierzyć”. Musisz polegać na wszystkich swoich zmysłach, a szczególnie na dotyku. W wydanej przez Feministyczne Centrum Zdrowia książce A New View of a Woman’s Body wyróżniono osiemnaście elementów układu łechtaczkowego.

Francuski film dokumentalny pt. „Łechtaczka piękna nieznajoma” przekazuje mnóstwo pozytywnych emocji związanych z kobiecą seksualnością. Dowiadujemy się z niego, między innymi tego, że to właśnie kobieta (a nie mężczyzna!) ma organ służący tylko i wyłącznie rozkoszy.