Autor: Paweł Kleyda

Po przeczytaniu artykułu Polacy kochają patrzyć na seks. I co z tego?, bardzo dobrego, mam kilka gorących przemyśleń wynikających z moich doświadczeń, spostrzeżeń, jak i pragnień oraz poglądów. Zgadzam się w pełni z Twoimi przemyśleniami, więc nie zamierzam polemizować z niczym, co napisałaś, ale chcę uzupełnić Twoją wypowiedź moim punktem widzenia.

Zacznę od tego, że poruszyłaś temat bardzo ciekawy i zrobiłaś to z bardzo odważną deklaracją, która potwierdza wiarygodność Twoich słów. Zawsze miałem pragnienie oswajania ludzi z seksem i seksualnością, otwierania ich, ośmielania do realizacji fantazji, albo chociaż do poszukiwania elementarnych przyjemności z cielesności. Ty robisz to doskonale i profesjonalnie, w sposób subtelny i wiarygodny, czego kiedyś troszkę doświadczyłem. Ja staram się robić to w sposób praktyczny, trochę eksperymentalnie, ale też delikatny i subtelny. Dziś już mogę powiedzieć o jakichś doświadczeniach zdobytych na tym polu.

Dla wielu (bardzo wielu) osób pornografia internetowa stała się źródłem wiedzy o zachowaniach seksualnych. To złe źródło, ale o tym nie muszę pisać, bo sama trafnie to zdiagnozowałaś. Jedyną pozytywną stroną pornografii moim zdaniem jest rozbudzanie własnych fantazji i odkrywanie pragnień. Jednak bardzo niewiele osób ma później odwagę spróbować to, co mocno je podkręca. Sam należę do osób, których fantazja seksualna wykracza poza ramy współczesnego porno – przemysłowego i odczłowieczonego. Mój umysł potrafi kreować lepsze projekcje niż aktorzy porno, a uwielbienie dla erotyki i piękna ciała pozwala mi bawić się w myślach subtelnościami uwodzenia erotycznego.

Należę do osób, które zdobyły się na odwagę realizacji pragnień i fantazji. Stopniowo, krok po kroku odkrywałem i nadal odkrywam kolejne poziomy erotyki i seksu. Trafiłem w życiu na fantastycznych ludzi, którzy pomogli mi odnaleźć moją drogę pełną ekscytacji. Kiedy kilkanaście lat temu spróbowałem pierwszy raz seksu w trójkącie, a wydarzenie to zawładnęło moimi fantazjami i podsycało do kolejnych eksploracji, zacząłem rozwijać się w seksie grupowym. Odkryłem, że ani nagość, ani uprawianie seksu na oczach innych w ogóle mnie nie krępuje, a wręcz podnieca. Dawanie przyjemności kobiecie stało się dla mnie celem, dającym mnóstwo satysfakcji i spełnienia, dlatego szczególnie polubiłem trójkąty i grupy 1k+2m lub 3m, a nawet 4m. Mam jeszcze wiele marzeń, jak choćby hedonistyczna wspólnota, w której seksualność, przyjemność byłyby tak samo oczywiste, jak rozmowa, ale mam też już sporo doświadczeń i odkryć, dotyczących mojej seksualności i seksualności innych osób, którymi chętnie dzielę się z innymi.

Jestem zachwycony Twoim pomysłem pokazywania seksu na żywo, w formie klubu, warsztatu, teatru, pleneru, świątyni, albo wszystkiego naraz. To cudowny pomysł! Od razu deklaruję, że chciałbym w nim uczestniczyć i jestem na gotów. Zawsze marzyłem o spontanicznym seksie, jako o rzeczy tak oczywistej jak rozmowa. Stałem się bywalcem swingers klubów, w których odkryłem wielką przyjemność z publicznego uprawiania seksu bez żadnych zahamowań z jednoczesnym poszanowaniem dla innych osób i wzajemnym obdarowywaniem się widokiem, dźwiękiem, zapachem, dotykiem, a czasami i smakiem. To absolutnie najwspanialsze doświadczenie w moim życiu, kiedy grupa obcych sobie ludzi postanawia uprawiać seks (na ogół ze swoimi partnerami) wspólnie w jednym pomieszczeniu, na jednym wielkim łożu, patrząc wzajemnie na siebie, mogąc dotknąć, popieścić swoich sąsiadów i patrzeć do woli na najpiękniejszy widok stworzony przez człowieka – akt seksualny.

Jednak swingers kluby mają swoje wady i im więcej się w nich przebywa, to traci się poczucie cudowności tego miejsca. Tak naprawdę w większości są to dość mroczne imprezy, w scenerii słabego porno, gdzie niestety wiele osób stara się wcielić w role, a nie po prostu realizować piękne fantazje. Erotyka w tych klubach jest przaśna, zepchnięta na plan dalszy, a wszystkich ogarnia tylko pragnienie kopulacji, pozbawionej zmysłowości. Oczywiście moje doświadczenia sprowadzają się jedynie do polskich klubów, a wiem, że choćby we Francji istnieją takie, jak w Twoim pomyśle.

Wyciągnijmy seks z piwnic. Wyciągnijmy seks z ciemności nocy. Skierujmy na niego światło, słońce, radość, kontakt, serdeczność, bliskość, dotyk, zmysłowość. Dlaczego mamy kochać się po nocach, znieczuleni alkoholem, zmęczeni życiem i często zawstydzeni swoją nagością? Zróbmy, zorganizujmy to zupełnie inaczej. Tak hedonistycznie, z dbałością o przyjemność, ze wzajemną edukacją, empatią, z nagością, która jest szczera, radosna i piękna, ze wzajemnym zainteresowaniem, rozmową, wsparciem w przekraczaniu barier. Nauczmy ludzi wspólnego przeżywania seksu, czerpania radości, pozbywania się wstydliwości. Nauczmy jak naprawdę wygląda ciało, jak naprawdę pachnie, jakie jest w dotyku, jak je obsługiwać, by ofiarować i otrzymać jak najwięcej. Otwórzmy się na wszystkie orientacje seksualne, wszak każdy z nas wnosi cząstkę swych niepowtarzalnych fantazji, zmysłowości i pragnień. To jest niezwykle inspirujące.

Zbierzmy ludzi myślących podobnie. Odważnych. Zacznijmy małymi krokami. Może na początek ośmielmy studentów seksuologii, by znaleźć klucz do wyjścia na zewnątrz. Tak, marzy mi się klub seksu w każdej gminie, marzy mi się rewolucja seksualna. Zacznijmy ją. Ja i kilkoro moich przyjaciół włączymy się w to!

Zdjęcie: Prateek KatyalHire / unsplash.com