„Wyobraźmy sobie Harry’ego Pottera, Paula Atrydę lub wiedźmina Geralta, którym ich społeczność – jeszcze jako nastolatkom – organizuje przyjęcie do kręgu mężczyzn – uroczystość, która w pozytywny sposób potwierdzi ich męskość i seksualność i będzie celebracją tego, kim są, kim stają się, gdy mają po 13-14 lat. Zobaczmy chłopaka, który potem nie czuje się tak wielkim odmieńcem, bo bliscy mu mężczyźni i nauczyciele zadbali, żeby także on rozwinął poczucie własnej wartości i samoakceptację. Dzięki temu dorosły Geralt w relacji z Yennefer nie będzie się musiał czuć tak niepewnie, żeby od niej uciekać – ze strachu przed miłością lub odrzuceniem. Pomyślmy o Harrym Potterze, który podczas przyjęcia do świata dorastających mężczyzn otrzymuje akceptację, wsparcie, wiedzę o relacjach, uczuciach, ciele i seksualności. Może Hermiona z tej okazji sprezentowałaby mu książkę pt. 17 sposobów na danie rozkoszy każdej czarownicy albo grube dzieło o historii magicznej antykoncepcji. Może pani Wesley zamiast swetra ze zniczem tym razem podarowałaby mu – na wzór rzymski – sweter z fascinum – czyli uskrzydlonym peniskiem. Może Dumbledore zabrałby Harry’ego, Rona i ich przyjaciół na krąg mężczyzn, na którym mogliby szczerze porozmawiać o ich nastoletnich radościach i dylematach. Może na ten krąg przyszliby też Syriusz i Bill a Hagrid dałby Harry’emu magiczną roślinę, która rozkwita tylko wtedy, gdy czarodziej osiąga określony etap dojrzewania. A co by było gdyby Paul Atryda zamiast próby bólu dostał taką właśnie uroczystość i wsparcie kręgu mężczyzn, którzy powiedzieliby mu, że męskość to nie przemoc, dominacja i zaciskanie zębów tylko chronienie życia i szukanie pokojowych rozwiązań? Może wtedy pierwszą rzeczą, jaką by zrobił na Arrakis nie byłoby zabicie przypadkowego mężczyzny, ale bunt przeciwko bezwzględnej tradycji i taka jej zmiana, żeby z Jamisem i każdym, komu udało przeżyć się na ten pustynnej planecie, mógł się po prostu zaprzyjaźnić?
Wyobraź sobie zadowolenie nastolatków, którzy czują, że przez jeden dzień albo jeden tydzień świętowania dostają wzmożoną uwagę i akceptację swojej społeczności, która stawia ich w centrum, ciesząc się z tego, że wyrastają z dziecięctwa – ze zrozumieniem dla ich ciała, fizjologii, seksualności – niekontrolowanych erekcji i wytrysków, mutującego głosu, erotycznych fascynacji koleżankami i kolegami. Poczuj ich ulgę, gdy widzą i czują, że tacy, jacy są, nadal są w porządku i nikt nie zamierza podważać ich męskości i tożsamości. Zobacz oczyma wyobraźni te uroczystości, prezenty, opowieści starszych mężczyzn, rodzinne rytuały i symboliczne gesty, które pozwalają chłopcom poczuć, że ich dojrzewanie jest czymś właściwym, potrzebnym i wartym świętowania. Że nie muszą udowadniać swojej męskości siłą ani seksualnymi podbojami, ale mogą powoli odkrywać własną tożsamość, ciało, pragnienia i emocje. Jak mogłyby wyglądać takie inicjacje, gdybyśmy stworzyli wspólnotowy rytuał przejścia od chłopięctwa do dojrzewania? Gdy snuję tę wizję, widzę, że polska szkoła co roku urządza „tydzień chłopaków”, dla uczniów siódmych klas – tydzień luzu i zabawy, podczas którego chłopcy mogą zadać tysiąc pytań, okrzepnąć w swojej tożsamości i ucieszyć się tym, że są chłopakami.”
Taką wizję roztaczam w nowej książce Krew i sperma. Jak Ci się ona podoba? Jakie Ty masz pomysły na to chłopięco-męskie świętowanie? Jestem ciekawa, daj znać! W książce więcej o o chłopcach, męskości, dojrzewaniu i o tym, jak możemy stworzyć młodym mężczyznom więcej przestrzeni na akceptację, bliskość i dobre relacje. Jeśli chcesz pomóc mi ją wydać i sprawić, żeby dotarła do większej liczby osób, wesprzyj jej powstanie na zrzutce – wpłatą lub udostępnieniem zrzutki na wszelkich grupach i kanałach, gdzie tylko może dotrzeć do ludzi.



























Ta książka zmieni Twoje życie. Nie tylko seksualne

















