Co się w nas zmienia, gdy stara kobieta mówi o seksie?
Jaka byś był/a, gdyby Twoja babcia akceptowała swoją i Twoją seksualność?
Jakby jej pełna życzliwości postawa wpłynęłaby na Ciebie?
W przestrzeni publicznej pojawiają się kobiety po 70-tce, które to robią.
Ostatnio to Gisèle Pelicot pokazała wszystkim, że przemoc seksualna nie jest „wymysłem” i że można się przez nią bronić w każdym wieku.
Wcześniej Betty Dodson czy Sue Johanson (obie już nie żyją) pokazywały, że kobieca seksualność nie ma „daty przydatności”.
Gdy stare kobiety uczą nas o seksualności, Ty uczysz się, że:
Nie musisz być „grzeczną dziewczynką” – bo „ta babcia” także nią nie jest.
Możesz dostać „błogosławieństwo na seks” od kogoś z autorytetem i doświadczeniem życiowym!
Kobieta nie musi niczego udowadniać, bo gdy 20-tka mówi o seksie, można powiedzieć: „mówi, bo chce być bzyknięta”,
ale kiedy mówi to 80-latka, to wiesz, że ona to mówi, bo chce pomóc innym, mówiąc prawdę, dzieląc się doświadczeniem itp.
Jej postawa udowadnia ci, że nie musisz się bać starości, bo ona jest stara i nadal ciekawa życia, seksu, nadal figlarna i witalna.
Samo jej istnienie zasypuje przepaść między „porządną kobietą” (a takie ceni się w patriarchacie) oraz młodą, seksowną, „niebezpieczną” kobietą. Dzięki temu wiesz, że kobiecej seksualności nie trzeba się bać, bo ona jest naturą a nie manipulacją i pułapką biologiczną!
O tym wszystkim opowiadałam w podcaście prowadzonym przez dwie kobiety ze Stowarzyszenia Kobieta Szczęśliwa. Dam znać, gdy się pojawi a tymczasem link do ich pierwszej rozmowy, z 87-letnią Ewą Wojdyłło.
Polecam też swoje własne „Uniesienie spódnicy”, w którym znajdziesz opowieści o seksie kobiet po menopauzie. M.in. taką:
„Onanizowałam się od II klasy szkoły podstawowej. Nawet idąc do spowiedzi do pierwszej komunii, mocno zastanawiałam się, jak o tym powiedzieć. To wtedy przeżywałam takie orgazmy w związku z pobudzeniem łechtaczki. Natomiast pierwsze orgazmy w seksie i satysfakcję z seksu przeżyłam z moim mężem, który był chyba moim trzecim partnerem łóżkowym. Ale i także przy mężu, na skutek różnych wydarzeń, nabawiłam się totalnej oziębłości. Tak lodowato było między nami, że nie mogłam się kochać i z obrzydzeniem myślałam o seksie i o czymkolwiek z tym związanym.
A potem, po mężu, bardzo się zakochałam i chyba wtedy po raz pierwszy przeżyłam takie prawdziwe orgazmy psychiczne. I fizyczne, i psychiczne, i duchowe – w pełnej świadomości połączenia na wszystkich możliwych poziomach z drugą osobą, którą kochałam i która mnie kochała. Był to orgazm na wszystkich płaszczyznach. Na duchowej, na fizycznej, w sumie na każdej, jaką można było mieć. Później jeszcze byłam w związkach z mężczyznami, których też bardzo darzyłam uczuciem i z wzajemnością, i stwierdzam, że te orgazmy zawsze były inne, miały w sobie jakość tej osoby, tego związku. Za każdym razem był w tym inny świat, inny kosmos. Choć czasami zdarza się zwykłe, tradycyjne pieprzenie. <śmieje się> Chociaż jest w tych orgazmach coś wspólnego – przeciąg przez wszystkie czakramy! <śmieje się – pokazuje ręką, że idzie to od dołu i dochodzi do głowy> Po porostu jazda do góry i bach! I to za każdym razem jest podróż w inne miejsce. To jest fascynujące!
Co jest warunkiem, żeby się taki orgazm przydarzył? Zaangażowanie partnera. I moje stuprocentowe przekonanie, że w tej chwili i w tym miejscu jestem dla niego najcudowniejsza, najlepsza, najfantastyczniejsza na świecie. Moje życie seksualne zależy od tego, co ja mam w głowie.
Orgazmy związane z patrzeniem w oczy. Mam takie orgazmy, jasne! <śmieje się> W ogóle mam tak, że jak zakocham się w mężczyźnie i jest
między nami chemia, to przeżywam orgazmy od patrzenia sobie w oczy, od dotknięcia skóry itp. To może być ręka, noga, twarz, plecy. Miałam partnera, z którym się śmialiśmy, że niedługo będziemy jak E.T., wystarczy, że się dotkniemy czubkami palców! <śmieje się> Dla mnie każdy orgazm to jest wydarzenie i zawsze mnie to zadziwia, że mam 53 lata, że robimy to enty raz i że było inaczej niż zawsze. Gdy jestem zaangażowana w związek, każda moja część ciała jest częścią erogenną. Wystarczy, żeby mi ktoś głaskał wnętrze ręki albo biodro. Raz
nawet zadzwoniłam do radia RMF FM, ponieważ stwierdziłam, że to jest takie fajne, że trzeba się tym z ludźmi podzielić! Że ten orgazm to mam od wszystkiego – ssanie palca, głaskanie po twarzy, głaskanie po wnętrzu uda, po zewnętrzu uda, trzymanie za pośladki, chuchanie za ucho, chuchanie na szyję, całowanie się w usta, patrzenie sobie w oczy, głaskanie piersi – wystarczy, że relacja jest odpowiednia. Nawet nie odpowiedni partner, tylko typ relacji – jeżeli ja kocham i ufam, to jest.
Te orgazmy od wszystkiego zaczęły się przy partnerze, który wzbudził moje wielkie zaufanie. Miałam wtedy 27 lat. To były też trochę czary. On
mi się przyśnił, a dopiero później go spotkałam w rzeczywistości. Zresztą, gdy mi się przyśnił, byłam mężatką. I byłam zbulwersowana tym snem, bo miałam wrażenie, że zdradzam mojego męża, a to był początek naszego małżeństwa i byłam w mężu bardzo zakochana! Wydaje mi się, że z tymi ważnymi dla mnie partnerami, z którymi miałam niesamowity seks, to mam połączenie na poziomie karmicznym. To też zawsze były głębokie związki duchowe. Z mężem miałam typowo fizyczny seks i typowo fizyczną przyjemność lub jej brak.
Uczucie związane z tymi duchowymi orgazmami jest jedno podstawowe – jestem w przebłogości, przeszczęśliwości całego kosmosu. Czuję
jedność ze wszystkim. Taką jedność, jak czuję, gdy jestem nad morzem. <śmieje się> To jest powrót w moje właściwe miejsce. Dlatego dramatyczny jest dla mnie brak seksu. 12 lat celibatu też przerobiłam. Jeden z moich partnerów miał wizje w trakcie seksu. A ja zawsze mam takie wrażenie, jakbym się spotkała z bogiem. Ale to przeżywanie orgazmów jest poza moją kontrolą. Ja nie mam nad tym władzy. To się po prostu dzieje. Ja nie mogę tego wywołać na żądanie. I to jest dla mnie utrudnienie, bo nie zadowolę się niczym innym, bo nie mogę. To tak jakbym miała jeździć maluchem, gdy wcześniej jeździłam mercedesem. Odróżniam orgazm pochwowy (…)” Więcej w książce tu.


























Ta książka zmieni Twoje życie. Nie tylko seksualne

















