„Łatwa nie jestem, do łóżka się nie pcham” – tak można podsumować większość odpowiedzi moich znajomych na pytanie: czy uprawiają seks na pierwszej randce. Czyżby?

Pierwsza, czyli zapoznawcza

Przyjęło się kulturowo (a więc coś kiedyś ktoś wymyślił, a my stosujemy i uznajemy za dobre), że na pierwszej randce ludzie się poznają. I kiedyś na pewno miało to swoje podstawy. Pewnie nadal ma. Ale nie zawsze.

Drzewiej nasze babcie swatane były przez swatki (ciotki lub kobiety we wsi, które się tym zajmowały) – spotykały się ze swoimi wybrankami – jak miały szczęście, to przed ślubem – zwykle jednak dopiero w dniu ślubu. Pojęcie randki było więc nieznane.

Czas płynął, a obyczaje się rozluźniały. Kobiety same zaczęły sobie wybierać mężczyznę (albo kobietę). Randka zaczęła określać spotkanie z osobą (tet-a-tet), która się nam podoba lub może być potencjalnym partnerem/partnerką. Coraz częściej jednak spotykamy się najpierw na gruncie neutralnym. Poznajemy kogoś (znajomych znajomych) i dopiero po pewnym czasie zapraszamy się na prywatne spotkanie. Nadal randka służyć ma lepszemu poznaniu, ale nie tylko.

Dziś seks, dla wielu osób, przestał być zobowiązaniem. Stał się zabawą, którą współdzielimy z drugą osobą. Trochę jak rollercoaster – może ciut bardziej intymny. Dużo większe zobowiązania powoduje podarowanie kwiatów niż stosunek seksualny.

Nie ma reguły co do seksu na pierwszej randce – jeśli masz ochotę i nie masz z tym problemu – zrób to! Jeśli ta wizja Ci nie odpowiada – nie oceniaj tych, które tak robią. Ważne, żeby zdawać sobie sprawę z konsekwencji. Łatwo pomylić „chemię” z uczuciem. Nie buduje się napięcia seksualnego. Bo często robimy to ze „złych” powodów (np. potwierdzenie własnej wartości) – to nie jest rozwiązanie. Seks to także odpowiedzialność: choroby przenoszone drogą płciową, ciąża, ludzkie relacje i uczucia – to nie zabawa. Ważne, żeby nie ulegać też mężczyźnie/kobiecie i schematowi: podoba mi się – chcę go/ją zatrzymać – pójdziemy do łóżka – będziemy mieć silniejszą więź. W ten sposób to nie działa.

Dla wielu decyzja o seksie na pierwszej/kolejnej randce to oscylowanie między binarnym podziałem: cnotliwa a latawica. Jeśli za długo poczekamy, okażemy się świętsze niż zakonnica. Robiąc to od razu jesteśmy jak prostytutki. Ale może warto wyjść poza schemat? Badania pokazują, że tylko 5% mężczyzn ma ochotę na seks na pierwszej randce. Według badań Durexa co czwarty badany czeka na seks miesiąc – w tym czasie może przekonać się o swoich uczuciach.

Seksuolodzy* twierdzą, że kobieta, która decyduje się na seks na pierwszym spotkaniu, to zagubiona, niepewna siebie i samotna istota. To częściowo prawda. Najczęściej to jednak osoba, która pomyliła swoje potrzeby. Idąc na randkę, dajesz szansę sobie i tej drugiej osobie na związek, relacje, emocje – randka (gdzieś z założenia) nie ma służyć zaspokojeniu potrzeb seksualnych tu i teraz. Jeśli jesteś napalona – umów się na niezobowiązujący seks: uwierz, chętnych jest bardzo dużo.

Warto rozróżniać seks od kochania się – pierwsze zaspokaja potrzeby erotyczne (bardziej niż emocjonalne), niez obowiązuje, może być z „każdym”; drugie jest z osobą, do której coś czujemy, z którą kontakt wynika z emocji, co zaspokaja potrzeby i erotyczne, i platoniczne.

* Paige M. Padgett, Personal Safety and Sexual Safety for Women Using Online Personal Ads [w:] Sexuality Research & Social Policy 2007.

Redakcja
Przewodniczka po kobiecej seksualności, feministka-waginistka, aktywistka, ekstatyczna rebeliantka, edukatorka, trenerka, twórczyni portalu Seksualnosc-Kobiet.pl; autorka sprzedanej w ponad tysiącu egzemplarzy książki Uniesienie spódnicy, popularnego ebooka Sekretnik kobiecej waginy i współautorka książki 7 skutecznych sposobów na bolesne miesiączki. Zajmuje się przywracaniem seksualności należnego jej miejsca i odkłamywaniem krzywdzących przekonań na temat kobiecej i męskiej seksualności.