Gdy rozmawiam z mężczyznami o ich seksualności, czasem okazuje się, że ich skojarzenia z nią są negatywne. Uważają – zgodnie z obiegową opinią – że jest zagrażająca i niebezpieczna. Bywa, że penis im się kojarzy z narzędziem gwałtu i przemocy, erekcję uważają za niesmaczną, niektórym nawet nie podoba się słowo „sperma”. W konsekwencji można myśleć, że męska seksualność w najlepszym razie służy tylko do rozmnażania i masturbowania się przy porno. Ale tak nie jest!
W chłopaku i mężczyźnie jest potencjał rozwoju, dobra i miłości związany właśnie z jego seksualnością. Dlatego, że seksualność – każda seksualność – jest dobra. Może być używana w niewłaściwy sposób, ale sama z siebie jest pozytywna. Tylko w niektórych kulturach nie wiemy, jak się z nią obchodzić, dlatego ją demonizujemy lub wyśmiewamy. Są też kultury, które w seksualności widzą piękno. Mitologia sumeryjska ukazuje bogów, np. Enkiego, który w akcie samomiłości z własnego wytrysku tworzy największe rzeki, Tygrys i Eufrat. Mezopotamczycy mieli też to samo słowo oznaczające wodę i spermę. Egipcjanie wierzyli zaś, że Atum cały świat stworzył ze swojego wytrysku. Niektórzy historycy podają*, że w Egipcie istniał doroczny rytuał, podczas którego faraon i inni mężczyźni masturbowali się w Nilu, aby w ten sposób zapewnić jego wylewy i obfitość dla całego kraju. Także tradycja tantryczna, częściowo obecna w Indiach czy Tybecie, odwoływała się do tego, że mężczyzna poprzez doświadczenie swojej seksualności, może dojść do oświecenia. Podniecenie, pożądanie i autoerotyzm mogą poprowadzić dalej i głębiej niż przedstawia się to w popkulturze. Podczas ekstazy seksualnej i orgazmu fale mózgowe często osiągają te zakresy, które pojawiają się podczas praktyk jogi czy medytacji. Nie tylko kobiety dzięki seksualności mogą mieć przeżycia metafizyczne, mężczyźni też.
Chłopaki „walą konia”, czy uprawiają samomiłość?
„Świat nie zniechęca chłopaków do masturbacji, ale do samomiłości już tak. Szczególnie zespolenie doświadczeń seksualnych z kapitalistycznym internetowym porno wydaje się programować tę nastoletnią seksualność na niskie zakresy i niskie loty. Takie porno używa nierozpoznanej jeszcze, świeżej, nieświadomej seksualności wielu nastolatków dla swojego zysku, nijak nie zważając na to, jakie oni poniosą koszty. Wręcz przeciwnie, to oni mają mieć wrażenie, że coś dostają za darmo. Owszem, dostają formatowanie, które zaprocentuje niepewnością, kompleksami, wchłonięciem najgorszych, najbardziej krzywdzących stereotypów na temat seksualności i ról płciowych a nawet dysfunkcjami seksualnymi od najwcześniejszego wieku. Doprowadzi do zwulgaryzowania seksu i pozbawienia go niuansów i głębi, której niektórzy z nich doświadczają właśnie na początku odkrywania swojego seksualnego potencjału.
Niestety, kulturowo potencjał męskiej seksualności jest pomniejszany. Dlatego potem część mężczyzn nie pogłębia swoich doświadczeń, nie uczy się więcej o seksualności – i na poziomie czysto teoretycznym, i na poziomie doświadczeń. Zamiast tego wchodzą na drogę szybkiego samozaspokojenia, fizycznego rozładowania.” (Cyt. za: Krew i sperma. Od męskiego orgazmu do pokoju na świecie, tutaj pobierz bezpłatny fragment książki)
Założenie, że męska seksualność jest niebezpieczna czy wulgarna, wielu mężczyzn zatrzymuje w rozwoju. I oni mogliby doświadczyć kosmicznej przyjemności, błogości, seksualnej nirwany, gdyby mieli świadomość, że mogą tam dojść dzięki świadomym praktykom seksualnym. Jeśli postrzegają seks jako „walenie” albo „rąbanie”, niestety, raczej tam nie dotrą. Jak niektórzy moi rozmówcy z książki, zatrzymają się na poziomie wytrysku-rozładowania.
Po co nam w Polsce święto pierwszego wytrysku?
Dlatego teraz chcę ci zaproponować inne spojrzenie i zastanowić się, do czego mogłoby nam w Polsce posłużyć święto pierwszego wytrysku. Bo mamy już nieco oswojone święto pierwszej miesiączki – żeby zapewnić dziewczynki, że wszystko z nimi OK, że nie muszą się wstydzić, tego, że dorastają i że co miesiąc krew płynie im z tego „zakazanego” miejsca. Powoli, powoli, ale jednak temat staje się coraz bardziej normalny, w wielu toaletach w dowód akceptacji dla kobiecej natury mamy skrzyneczki menstruacyjne, powoli miesiączka (a tym samym kobiecość) przestaje być uważana za słabość, którą trzeba ukryć.
Czy podobne wsparcie mogliby dostać chłopcy? Ja bardzo chcę im je dać. Zebrałam trochę opowieści, z których wiem, że przeżyli zaskoczenie i lęk, doświadczając pierwszego wytrysku (chociaż orgazm to raczej przyjemne doświadczenie) oraz męki wstydu, doznając publicznie erekcji (nad którą nie da się zapanować, nawet będąc dorosłym). Lęk, wstyd i pogarda to emocje, które często nastolatkom łączą się z ich ciałem oraz seksem. Jeśli cały przekaz, jaki dostają nt. męskiej seksualności płynie z porno, trudno się dziwić, że nie darzą jej szacunkiem. A ten brak szacunku często się przenosi na ciało i seksualność innych osób, skąd pogarda dla kobiecej seksualności czy np. osób LGBT+ jako „obnoszących się z seksualnością”.
Marzę o tym, żebyśmy mieli więcej wyrozumiałości, czułości i szacunku dla seksualności i ciała – i swoich, i tych należących do innych osób. Trudno o nie w jawnie antyseksualnej rzeczywistości, w jakiej część polskich nastolatków funkcjonuje. Dlatego potrzebujemy wydarzeń, które ten pozytywny stosunek zbudują. Nie tylko słów, że „ciało to naturalna rzecz”, ale i doświadczeń, które potwierdzają ową naturalność. Społeczeństwa, które jest w stanie objąć dojrzewanie nastolatków i zapewnić ich w tym, że budzące się hormony a wraz z nimi ich dorosła seksualność są widziane jako wartość, akceptowane i wspierane. Społeczeństwa, które powie im: widzimy, że nie jesteśmy już dziećmi, wasze ciała się zmieniają, zyskujecie moc i płodność, pomożemy wam zrozumieć co się dzieje i postępować z budzącą się seksualnością odpowiedzialnie.
W starożytnym Rzymie pierwszy wytrysk chłopca był powodem do świętowania dla całej rodziny.** Dlaczego? Bo Rzymianie oczekiwali na niego jako na znak, że chłopak z dziecka staje się mężczyzną, obywatelem. Jego ciało inicjowało go do nowej roli społecznej. Świętowanie mgło się odbyć od razu po tym wydarzeniu, chłopak mógł też świętować w czasie Liberaliów, 17 marca, gdy chłopcy wspólnie w czasie uroczystych obchodów, zdejmowali amulety ochronne z czasów dzieciństwa i zakładali ubrania dla ludzi dorosłych. Rzymianie nie byli chrześcijanami, nie wyznawali też religii, która tabuizowała większość seksualnych zachowań. Masturbacja nie była w Rzymie grzechem, a chłopcy i żołnierze często nosili fascinum, czyli wisiorki, na których były przedstawione męskie genitalia. W Liberalia i inne święta odbywały się pochody z rzeźbami fallusów, które na koniec kobiety przystrajały wieńcami. Ta seksualność była w dużym stopniu widziana, uznana, akceptowana.
Dziś nikt z rodziny może nie wiedzieć (i nie chcieć wiedzieć), że chłopiec już produkuje spermę. Wielu chłopaków czuje, że absolutnie nie jest to temat do dyskusji i dzielenia się z nikim. Moi rozmówcy czasem wyszukiwali w internecie informacje na temat dojrzewania i zdrowia seksualnego. Bo to, co widzieli na porno, to nie była żadna informacja, która zaspokoiłaby ich potrzebę wiedzy, uspokoiła czy wyjaśniła, co się faktycznie dzieje z nimi i ich seksualnym funkcjonowaniem. Jeśli od dziecka oglądali porno, ich wersja seksualnych doświadczeń była wręcz rynsztokowa, skojarzona z wulgarnością i przemocą, którą darmowe porno jest naszpikowane.
Fantazjuję więc o tym, że gdybyśmy w Polsce mieli święto pierwszego wytrysku (jakkolwiek miałoby ono wyglądać), to:
1. Nasze dzieci nie czułyby się samotne i porzucone ze swoim dojrzewaniem. Takie święto byłoby najlepszym dowodem, że to, co przechodzą, jest nie tylko typowe i normalne, ale ważne, wartościowe i pozytywne (nawet jeśli same przeżywają ambiwalentne uczucia wobec dojrzewania), że jako nastolatkowie są akceptowani w całości – włącznie z seksualnością i potrzebami seksualnymi.
2.Społeczeństwo wykazywałoby się dojrzałością, obejmując i wspierając nastolatków w ich drodze do dorosłości. Zamiast milczenia, udawania, że nic się nie dzieje lub potępienia – nastolatkowie dostawaliby wsparcie, akceptację, odpowiednią porcję wiedzy. Mieliby możliwość rozmowy ze starszymi, ucząc się o tym, czym są seksualność, relacje i związki w realu, odpowiedzialnie i z odpowiednim ugruntowaniem, a nie z pornograficznej fantazji będącej de facto kłamstwem nt. ludzkiej seksualności i ciała.
3.Wraz z świętowaniem i wiedzą, przyjmując swoją nową rolę, nastolatkowie braliby też swoją część odpowiedzialności za to, aby seksualność poznać, zrozumieć, korzystać z niej w sposób pełen szacunku i godności, a nie uprzedmiotawiający i odczłowieczający. Jeśli seksualność byłaby uznana za pozytywny aspekt ich człowieczeństwa, wiedzieliby, że mogą szanować ją i swoje ciało, zamiast ją wyśmiewać i nią pogardzać. Podobnie mogliby szanować ciało i seksualność innych osób. Respektować granice swoje i cudze.
4.Jeśli kultura uznaje moment dojrzewania, chłopiec dostaje sygnał, że zmiany w jego ciele są normalne. Może to ograniczać poczucie, że coś jest „brudne” albo „nienormalne”, wstyd związany z autoerotyzmem, erekcją i wytryskiem, przekonanie, że trzeba wszystko ukrywać i że widoczne może być to tylko w porno, a jeśli w galerii wisi sztuka odwołująca się do seksu, to jest to niesmaczne, niestosowne i pornograficzne.
5.Rytuał przejścia związany ze świętem pierwszego wytrysku (czy pierwszej miesiączki) oznacza, że inni też przez to przechodzili, wspólnota to widzi i uznaje, dorastanie nie jest prywatnym problemem, tylko etapem życia. To może zmniejszać samotność, która często towarzyszy chłopcom i dziewczynkom w okresie dojrzewania.
6.Gdy kultura nie daje języka do mówienia o seksualności, młodzi ludzie szukają wiedzy gdzie indziej. Otwarte uznanie dojrzewania może sprawić, że łatwiej rozmawiać z dorosłymi, łatwiej zadawać pytania, pornografia przestaje być jedynym źródłem wiedzy. Wiele nastolatków wpisywało w wyszukiwarkę” „Czy to normalne, że…?” W społeczeństwie przemilczającym dojrzewanie i seksualność, nie odważyli się spytać o to rodziców ani nauczycieli. Wielokrotnie nie odnaleźli rzetelnej wiedzy, nie odnaleźli odpowiedzi na swoje pytania, zżerała ich niepewność.
7.Nastolatkowie mogliby mieć pozytywny obraz ludzkiego ciała. Akceptacja społeczna może zmniejszać obsesje i kompleksy dotyczące wielkości penisa, ilości spermy, sprawności seksualnej, „normalności” reakcji ciała. Chłopiec, który wie, że rozwój ma różne tempo, rzadziej porównuje się z nimi w sposób, który miażdży jego poczucie wartości i męską tożsamość.
8.Chłopcy mogliby odczuwać mniejszą presję na „udowadnianie swojej męskości” Jeśli wejście w dorosłość jest symbolicznie uznane, mężczyzna nie musi później ciągle potwierdzać, że jest „prawdziwym facetem”. Może to ograniczać agresywne wzorce męskości, rywalizację seksualną, potrzebę chwalenia się podbojami, lęk przed byciem uznanym za słabego, „niemęskiego”, nadużywanie siebie i wywieranie presji na sobie i na innych, którzy nie spełniają jakichś „wymogów męskości”
9.Chłopcy mogliby mieć lepsze relacje erotyczne w przyszłości. Osoba, która nie wstydzi się swojej seksualności łatwiej mówi o potrzebach, łatwiej szanuje granice, rzadziej traktuje seks jako test wartości. Może to prowadzić do bardziej partnerskich relacji, niepowielania wzorców przemocy i presji, większej empatii wobec partnerki czy partnera.
10.Także dziewczynki i kobiety mogłyby mieć korzyści z takiego święta, bo jeśli chłopcy dorastają w atmosferze akceptacji zamiast wstydu rzadziej reagują agresją na własne napięcia, rzadziej traktują seks jak coś, co trzeba zdobyć, częściej widzą go jako wspólne doświadczenie i coś, o co można się wspólne troszczyć, co można wspólnie budować. Ten szacunek, który dostaną od społeczeństwa dla własnej seksualności, będzie kotwicą szacunku do innych. To może poprawiać jakość relacji między płciami i między ludźmi.
11.Z tego święta mogłaby skorzystać cała społeczność, bo społeczeństwo, które potrafi spokojnie mówić o dojrzewaniu, ma mniej wstydu, mniej przemocy wynikającej z frustracji, mniej skrajnych reakcji na seksualność, więcej odpowiedzialności w relacjach. Nie dlatego, że samo święto wszystko zmienia, ale dlatego, że oznacza kulturę, która nie wypiera faktu, że ludzie dorastają i mają ciało. Seksualność nie jest wstydem i grzechem, a także nie jest zabawką bez konsekwencji jej używania. Jest dobrem, o które należy dbać i które wymaga dojrzałości i odpowiedzialności.
Interesuje cię ten temat? Porozmawiajmy o tym, wymyślmy sekspozytywny świat. Zapraszam na spotkanie w Warszawie nad Wisłą, we wtorek, 17 marca (a więc w dzień rzymskich Liberaliów), na g. 18.00. Po szczegóły napisz: v.ilnicka[at]seksualnosc-kobiet.pl
*
J. Margolis, O: The Intimate History of the Orgasm, New York 2004, s. 134.; K. Wrenhaven, Masturbation and the Other in Greek Art and Ideology [w:] „Journal of the History of Sexuality”, University of Texas Press, 34/1, Styczeń 2025. https://muse.jhu.edu/pub/15/article/949810/summary
**C. Nixey, Ciemniejący wiek. O niszczeniu świata klasycznego przez chrześcijan, tł. J. Jedliński, Warszawa 2023, s. 267.; F. L. Dolansky, Coming of Age in Rome: The History and Social Significance of Assuming the Toga Virilis, Trent University 1997, s.33.; A. Rousselle, Porneia. On Desire and the Body in Antiquity, Eugene 1988, s. 59.

























Ta książka zmieni Twoje życie. Nie tylko seksualne

















