dział: źródła

Raport z erotycznego wnętrza, cz. 3.

Nancy Friday
dodano: 2015.02.16
Kiedyś wydawało się, że ruch kobiet na rzecz równości ekonomicznej i politycznej oraz rewolucja seksualna to jedna kampania. Ale one były tylko równoczesne. Społeczeństwo łatwiej przystosowało się do wejścia kobiet do pracy zawodowej, niż do dorastania przez nie do pełni seksualizmu. Rzadko się o tym mówi, mimo to jest prawdą, że równość ekonomiczna mniej zagraża systemowi niż równość seksualna.

Fragment tekstu pochodzi z książki Nancy Friday Kobiety górą.

Część pierwsza tekstu Raport z erotycznego wnętrza.


Nie możemy także pominąć kwestii nagrody, aprobaty, akceptacji: wytrwałość w dążeniu do sukcesu ekonomicznego nie czyni z kobiety „złej dziewczynki". Nasz sztywny, purytański kręgosłup, który nie może dojść do ładu z erotyzmem człowieka, szczerze aprobuje ciężką pracę, nawet pracę kobiety w niegdysiejszym „męskim świecie". Dla kontrastu, ciężka praca nad własnym seksualizmem, po skończeniu prywatki, znaczy kobiety piętnem, jeśli nie „złej”, to na pewno zapóźnionej hipiski, obiektu resentymentów i zazdrości innych kobiet. 


Oczywiście, nadal istnieje niesprawiedliwa niewspółmierność płacy mężczyzn i kobiet za tę samą pracę. Bardzo często kobieta przegrywa, kiedy rywalizuje z mężczyzną. Co więcej, wciąż istnieją podziały między kobietami. Słyszymy obecnie o pewnej alienacji odczuwanej przez tradycyjne kobiety w latach, kiedy mass media i uwaga świata koncentrowały się na kobiecie w miejscu pracy zawodowej. Podczas gdy coraz więcej kobiet pracujących zawodowo usiłuje wtłoczyć rodzinę i dom w swoje już i tak zapełnione życie, zrozumiała jest niewielka sympatia okazywana im przez te ich siostry, które nigdy nie porzuciły starych wartości. Jednak bez względu na to, co jeszcze się zdarzy, możność podjęcia pracy poza domem została faktycznie uznana.


Tego samego nie da się powiedzieć o rewolucji seksualnej. Powoli i nieubłaganie nurt społeczno-prawny wciąga kobiety ponownie w pewną formę niewolnictwa seksualnego, pozbawiając nas prawa do władzy nad naszym ciałem. Mimo iż powoli zmierzamy ku równości ekonomicznej, utrata naszej seksualności będzie tym sposobem, za pomocą którego społeczeństwo zatrzyma nas „na naszym miejscu”. Sprowadza się to do tego, z czym naszemu społeczeństwu jest najwygodniej, a ono preferuje pozycję misjonarską.


Z samej swej natury rewolucje tracą grunt, kiedy zanika początkowy impet. To rzecz szczególnie prawdziwa w odniesieniu do walki o równość seksualną kobiet, której się obawiamy. Opieka nad dzieckiem i presja ekonomiczna dotyczą kobiet pracujących i kobiet w domu. Istnieje jeszcze tylko jeden wymóg, co do czasu i energii, a ten nigdy nie był do pogodzenia: seks. Może doba nie ma po prostu dostatecznie wielu godzin. Aby zdobyć środki utrzymania, trzeba stracić mnóstwo energii. Energii wymaga też stały wysiłek zachowania seksualizmu zdobytego w późnymi okresie życia, to znaczy w wieku trzydziestu kilku lat, dwudziestu czy nawet w wieku dojrzewania. Jeśli z czegoś trzeba zrezygnować, to tym czymś będzie wolność seksualna, z którą nigdy nie czułyśmy się swobodnie (w innym razie używałybyśmy środków antykoncepcyjnych, które umożliwiły naszą rewolucję).


Z naciskiem pragnę podkreślić, że dla utrzymania systemu patriarchalnego konieczne jest poparcie obu płci; w latach siedemdziesiątych zachwiał się on tylko dlatego, że dostatecznie dużo kobiet połączyło się i głośno domagało się zmian. Ale ten związek nie trwał długo. Straciłyśmy dużą część potencjału, jaki mogłyśmy mieć jako spójna jedność. Gniewne feministki, nie darzące sympatią mężczyzn ani kobiet kochających mężczyzn, kręciły nosami na rewolucję seksualną. A poza obydwoma obozami pozostawały tradycyjne kobiety, które trzymały się domu i rodziny, a których wartości, potrzeby i samo istnienie zignorowano.


Jeśliby nie powstało między nami tyle rozłamów, dziś zapewne miałybyśmy równe płace i wszystko inne, czego byśmy chciały. Za wszelką niesprawiedliwość wobec nas obwiniamy mężczyzn, bo tak jest łatwiej, niż przyznać się do naszych obaw i gniewu na kobietę (matkę). Oto nowa wojna kobiet, która podparła stemplami fortyfikacje starego systemu.


Chciałabym, by mężczyźni i kobiety mieli więcej czasu i okazji, żeby stworzyć sprawiedliwy rozkład władzy, lepszą umowę seksualną między nami niż ta, którą mieli nasi rodzice, a która, przy wszystkich jej licznych wadach, przynajmniej działała skutecznie przez długi czas. Do mężczyzn należało rozwiązywanie problemów, zarabianie na utrzymanie, seks, a kobiety — cóż, wiemy, jakie miały być kobiety i co miały robić. Ale przynajmniej te zasady obowiązywały wszystkich. W tym zawiera się pewna osobliwa pociecha. Mimo uciążliwości tego podwójnego standardu, dzięki głębokiemu przeświadczeniu o jego istnieniu, miał on moc obowiązującą obowiązującą. Społeczeństwo mówiło to, co myślało, zarówno świadomie, jak i na najgłębszym poziomie nieświadomości.


Gdy układ ten przestał obowiązywać, nowe opcje i definicje nie są tak głęboko akceptowane. Na to potrzeba pokoleń. A bez głębokiej akceptacji społecznej jak matki —- nawet te, które same walczyły o wolność seksualną miałyby przekazywać swym córkom te nowe idee mówiące, co kobieta może robić i kim może być? Matki są dozorcami — mówią, co dobre, a co i złe; jeśli społeczeństwo jeszcze nie uznaje równości seksualnej, czy można oczekiwać od matki stworzenia ryzyka dla swej córki?


Nie minęło jeszcze dość czasu od tych ostatnich zmagań, abyśmy zechcieli porzucić mit o męskiej wyższości (jak mam wytłumaczyć, ile czasu potrzebowałam, aby porzucić własną potrzebę wiary w to, że mężczyźni zabiegają o mój byt, choć stałam się kobietą całkowicie zdolną zatroszczyć się materialnie o siebie, a także o mężczyznę).


W kontraście do tych skrajnych proroctw stoi nowe i jeszcze młodsze pokolenie kobiet, których fantazje wypełniają tę książkę. Pośród ich idoli są ekshibicjonistyczne piosenkarki i artystki z MTV. Oto Madonna, stojąc z ręką na kroczu, naucza swe siostry: masturbujcie się. Madonna nie jest męską fantazją masturbacyjną. Jest symbolem i modelem seksu dla innych kobiet. Nie jest też fantazją lesbijską — choć jest i tym także — ale raczej ucieleśnia ona kobietę seksualną i kobietę pracującą, a sądzę, że można tu także włączyć i matkę. Mogę sobie wyobrazić Madonnę z dzieckiem na i ręku, i owszem, z ręką wciąż na kroczu.


Wątpię, czy mężczyźni masturbując się marzą o Madonnie, chyba że o tym, by nad nią zapanować, pokonać ją, powalić i pokazać „jaki jest prawdziwy mężczyzna”. Nie, Madonna dla większości mężczyzn jest za bardzo kobieca. Przed dziesięciu laty, gdy publikowałam książkę o męskich fantazjach seksualnych zatytułowaną Zakochani mężczyźni, jedną z ich ulubionych fantazji było wyobrażenie kobiety doprowadzającej się do orgazmu. To byli mężczyźni wychowani w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, mężczyźni, którzy tęsknili — przynajmniej w bezpiecznej fantazji — do kobiety mniej walecznej wobec seksu niż jakaś Doris Day. Wtedy cieszyła myśl o kobiecie mającej własne sekretne życie seksualne, kobiecie, z którą można dzielić odpowiedzialność za seks. Mężczyznom dawało to dreszczyk emocji, bo było całkiem wbrew rzeczywistości.


Dziś wielu młodych mężczyzn mówi, że ta nowa kobieta raczej ich przeraża i że jest zbyt wymagająca - chce mieć wszystko i naprawdę może wszystko mieć. Biedny chłopak, mężczyzna w opresji — ani przez chwilę nie zamierzam bagatelizować jego dawnych obaw przed nieujarzmionym kobiecym apetytem seksualnym. Jego najgłębsze korzenie sięgają jego zdominowanego przez kobietę dzieciństwa, tak samo jak w przypadku jego ojca i ojca jego ojca — czasów, kiedy kobieta dysponowała całą władzą świata nad jego życiem, a on tego nigdy nie zapomni. Ironia polega na tym, że mężczyźni uważają za konieczne zatrzymać nas na „naszym miejscu”, ponieważ bardziej wierzą w naszą siłę niż my same.


Jeślibym miała wybrać moment, w którym ów nurt seksualny został odcięty, nie byłby to okropny początek AIDS. Ta ponura epidemia stała się najsmutniejszym kozłem ofiarnym regresu seksualnego i bigoterii, zapoczątkowanych już wcześniej. Otóż, jakkolwiek AIDS z pewnością przyspieszył agonię zdrowej ciekawości seksualnej, to jednak cios śmiertelny zadała jej zachłanność lat osiemdziesiątych.


Kolejny fragment Raport z erotycznego wnętrza, cz. 4.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 11)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.04.11, 23:35

anima
"Z naciskiem pragnę podkreślić, że dla utrzymania systemu patriarchalnego konieczne jest poparcie obu płci; w latach siedemdziesiątych zachwiał się on tylko dlatego, że dostatecznie dużo kobiet połączyło się i głośno domagało się zmian. Ale ten związek nie trwał długo. "

A szkoda. Chciałabym mieć w najbliższym otoczeniu chociaż jedną kobietę, z którą mogłabym otwarcie rozmawiać o swojej seksualności. Bo o seksie mówią prawie wszystkie, ale to przecież nie to samo. I rzadko ktoś powie, że chodzi przede wszystkim o swoją przyjemność. A jeżeli, to ona jakoś sama ma przyjść, z nieba spaść, ewentualnie za sprawą sprawnego uwodziciela. Tak jakby nie można było świadomie brać. . .

Hmmm. . . Mętnie wyszło, idę spać:P
# 22012.04.12, 08:52

V
@Anima - wcale nie mętnie. Ja Cię tam rozumiem. :) Jest właśnie tak, jak mówisz, ale można świadomie brać. :)

"I rzadko ktoś powie, że chodzi przede wszystkim o swoją przyjemność. A jeżeli, to ona jakoś sama ma przyjść, z nieba spaść, ewentualnie za sprawą sprawnego uwodziciela. Tak jakby nie można było świadomie brać. . . " - tu nie wiem, o czym dokładnie piszesz, czy o seksie z kimś, czy może nie. . . Na pewno nie ma co liczyć na niebo, ani na uwodziciela. Wszystko zaczyna się od Ciebie. Ale jeśli piszesz o seksie z kimś, i jeśli jest to ktoś, komu zależy na Tobie, to na pewno będzie robił/a wszystko, żeby Ci dać, jak najwięcej. A jeśli zależy Tobie, to sądzę, że jedną z największych przyjemności będzie dawanie mu/jej. Może brzmi to okropnie romantycznie, ale jest bardzo prawdziwe. I podniecające.

Świadome branie to jest to, szczególnie dla tych, którzy odmawiali sobie do tej pory przeżywania swojej przyjemności, egoizm jest bardzo zdrowy i bardzo przyjemny, ja osobiście jednak nic nie mogę poradzić na to, że i tak najwspanialszą rzeczą pod słońcem są dla mnie jęki moich kochanków. :) Pewnie nie mówiłabym tak, gdybym nie miała w życiu orgazmu, ale że mam, to mówię i co innego. :)
# 32012.04.12, 20:51

anima
Mętnie wyszło, a jednak:D

Bardziej chodziło mi nie o sam seks, chociaż o niego też, a o czyny i decyzje, które do niego doprowadzają. Ciężko mi spotkać kobietę, która aktywnie dąży do tego (kogo:P) akurat chce, a nie tylko selekcjonuje propozycje czy okoliczności. Mam mnóstwo koleżanek, które marzą o seksie, po którym zatrzęsie się ziemia i o facecie, na widok które majtki ściąga się przez głowę. Ale nic w tym kierunku nie robią i co gorsza uważają, że tak właśnie powinno być. Brakuje mi jakiegoś wzorca, grupy, osób tuż obok, które by się choć trochę wyłamywały z tych ram.
Btw, czytałaś książkę " What You Really Really Want: The Smart Girl's Shame-Free Guide to Sex and Safety" Jaclyn Friedmann? Komentarze i urywek tekstu był świetne, właśnie sobie zamówiłam.

I zgadzam się z Tobą co do dawania przyjemności - sprawianie komuś rozkoszy jest cudowne. I tak, bardzo podniecające:->
# 42012.04.12, 21:02

V
Niestety, coś z tym jest, że wiele z nas przystaje bądź nie na oferty, ale nie składa swoich. Cieszę się, że sama składam oferty, bo jak pomyślę, o tym, jakie cuda i rozkosze mogłyby mnie ominąć, to. . . sama nie wiem. . . chyba bym się zapłakała na śmierć - po co takie życie mdłe?:)

Składanie ofert to kolejny stopień wyzwolenia się od kulturowych wzorców biernej kobietki. A może łatwiej nic nie proponować, bo obawiamy się, że nasze propozycje zostaną odrzucone, a my same uznane za wyuzdane, rozpustne i nieprzyzwoite?

A może po prostu jesteśmy nauczone, że kiedy mężczyzna proponuje - to jest coś, ale kiedy kobieta proponuje - to nie ma to wartości, jest to "sztuczne", niepotrzebne, a w ogóle to tylko egoistyczne / sfrustrowane / nieszanujące się kobiety proponują. Coś na zasadzie - dostaniesz bukiet róż - jesteś ich warta. Kupisz sobie sama bukiet róż - nie jesteś ich warta, bo nikt ich Ci nie dał. . .
# 52012.04.12, 21:07

V
@Anima - a tej książki nie czytałam. :) Ale tytuł brzmi interesująco. Możesz napiszesz nam jakąś recenzję po przeczytaniu?
# 62012.04.13, 05:36

ciocia. ziuta
@Voca - "Cieszę się, że sama składam oferty"
Nie wiem czy mogę zadać to pytanie. . . Ale czy ty masz związek otwarty ze swoim partnerem? Bo czytałam gdzieś że masz partnera. Jak to rozwiązujecie? To jest pytanie serio, interesują mnie związki otwarte i jak to działa w rzeczywistości.
# 72012.04.14, 11:28

V
@Ziuta - propozycje można składać każdemu, włącznie w własnym sakramentalnym mężem i głównie to miałam na myśli. Wiem, że niektóre dziewczyny, żyjące w udanych związakch, wciąż mają opór przed proponowaniem swoim partnerom czegokolwiek, nawet zwykłe "chcę się z Tobą kochać" jest problemem.

A na temat otwartych związków nic Ci nie powiem, nie poczuwam się do bycia ekspertką w tej materii. :)
# 82012.04.14, 22:06

anima
Voca, postaram się zrecenzować, ale to pewnie zajmie trochę. Zanim do mnie doleci i zanim ją porządnie przerobię. . . Ze wstępu dostępnego na amazonie wynika, że książka zawiera sporo ćwiczeń różnego rodzaju, więc trza posprawdzać, czy są w ogóle skuteczne:]
# 92012.04.14, 22:57

V
@Anima - mamy czas. Będę czekać. :)
# 102012.04.24, 00:47

AwaS
"Dziś wielu młodych mężczyzn mówi, że ta nowa kobieta raczej ich przeraża i że jest zbyt wymagająca - chce mieć wszystko i naprawdę może wszystko mieć".
Sądzę, że takie obawy może mieć mężczyzna niepewny swojej "męskości", niezależnie od wieku. Gdy zaczynamy cenić w sobie i w innych zarówno "pierwiastek żeński", jak i "męski", z całą paletą ich przejawów, przełamujemy w sobie stereotypy i nie ma problemu z tym, że "silny mężczyzna spotyka silną kobietę".
# 112013.05.04, 10:57

Fratre
Sądzę że piękną Panią doktor, ma mężczyzne który dawno nikt nie rzucił na łóżko, wycałował całego ciała i spenetrował na wszystkie jej ulubione sposoby. . . bo dawno już nie czytałem takich głupot. Od ponad roku uganiam się za pewną dziewczyną, postanowiłem że będzie moją pierwszą. . Już raz byliśmy w łóżku, dotykałem ją tam i widziałem jak bardzo jej się to podoba. . była jeszcze z dawnym chłopakiem, dlatego postanowiłem wtedy że do niczego nie dojdzie. . . Szkoda bo od tego czasu wciąż śnie o niej. .

podobne artykuły

Raport z erotycznego wnętrza, cz. 1.
Jest to osobliwa pora na pisanie o seksie. Zupełnie inaczej, niż w końcu lat sześćdziesiątych i w latach siedemdziesiątych, kiedy to atmosfera była naładowana ciekawością seksu, życie kobiet zmieniało się w tempie postępu geometrycznego, a eksploracja kobiecego seksualizmu — no właśnie — miała rangę plasującą go na samym szczycie, obok równości ekonomicznej.
 
Raport z erotycznego wnętrza, cz. 2.
Pod koniec lat sześćdziesiątych postanowiłam napisać o kobiecych fantazjach seksualnych, ponieważ ten temat stanowił nie zbadany, brakujący element układanki, a ja uwielbiam oryginalne badania. Sama miałam fantazje seksualne i zakładałam, że mają je także inne kobiety. Lecz kiedy rozmawiałam z przyjaciółmi i wydawcami, wszyscy twierdzili, że nigdy nie słyszeli o czymś takim jak kobiece fantazje seksualne.
 
Raport z erotycznego wnętrza, cz. 4.
W twoim życiu nie każdy będzie zmiennikiem twojego seksualizmu. Pamiętaj o zawiści, w sprawach seksu szczególnie wśród kobiet; nie gódź się na ich wstyd i nie rezygnuj z własnego seksualizmu, żeby im było łatwiej.
 
Nancy Friday i ogród fantazji kobiet
Gdy w 1973 roku Nancy Friday opublikowała swoją pierwszą książkę o fantazjach seksualnych kobiet, Amerykanie zgodnie orzekli, że wszystkie te historie po prostu zmyśliła, gdyż kobiety, jak wiadomo, żadnych fantazji seksualnych nie mają. A jednak jej książki zyskały wielką popularność i w końcu patriarchalny świat pogodził się z faktem, że i kobiety są gorącymi, seksualnymi kocicami, które potrafią wymyślać najbardziej wyuzdane historie.
 
Kolorowy świat fantazji
Wiecie co się stało w roku 1969? Człowiek stanął na Księżycu. A w 1973? Na amerykańskim rynku pojawiła się książka z fantazjami kobiet. Co ciekawe, wszystkie amerykańskie autorytety zgadzały się, że autorka te wszystkie fantazje zmyśliła.
 

najnowsze artykuły

Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie? Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
seksualność kobiet » opowiadania
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 









zobacz też

„Obrzezanie” kobiet. Klitoridektomia w praktyce, cz. 2.

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter