dział: wiadomości

Mam dość „dyskusji” o aborcji

Voca Ilnicka
dodano: 2016.04.07
Politycy debatują o tym, żeby jeszcze bardziej zaostrzyć prawo dotyczące aborcji. Na ile jest to ich realna chęć, a na ile kolejna rozgrywka polityczna? Na ile ogromna energia kobiet i mężczyzn zaangażowanych w protesty ma szansę coś zmienić, a na ile znów ktoś sprytnie przekierowuje naszą uwagę z innych, równie ważnych spraw? W końcu podobna ustawa była już głosowana za koalicji PiS-LPR w 2007, a potem w 2011 (znów nie przeszła). Czy tym razem jest się czego bać, czy to tylko wiele hałasu o nic?

Zastanawiam się nad tym, na ile jest to kolejna sytuacja z cyklu: "pozłościmy trochę opinię publiczną, żeby nie zauważyła, że chcemy podpisać TTIP, oddać kościołowi ziemię czy zrobić jeszcze inny przekręt". 


Niestety. 


Osobiście mam dość "dyskutowania" o aborcji w taki sposób, jak się to w Polsce robi. Morderstwo, holokaust, mordowanie dzieci. A ciągle mamy takie dwie strony "sporu". Dziennikarze zapraszają do dyskusji księży (ilu z nich urodziło dziecko, ilu z nich było w ciąży?) i działaczki/czy organizacji pro choice. Albo też polityków skrajnej prawicy, którzy używają mediów, aby popularyzować swoje absurdalne i zapewne obłudne poglądy. 


Tego mam dość. Chcę inaczej. Chcę porozmawiać o emocjach kobiet i mężczyzn, którzy zdecydowali się na przerwanie ciąży. Co czuli? Ulgę? Radość? Smutek? A może coś innego? 


Nie chce mi się przekrzykiwać z jakimś prolajfem, który zrównuje przerwanie ciąży z morderstwem. Tym jestem zmęczona. Całkowicie. Absolutnie. Nie mam na to żadnej ochoty. Nie mam ochoty oglądać zdjęć poronionych płodów na FB.


Mam dość, ale mam też cierpliwość.


Nie wiem, dlaczego nas to spotyka, ale pewnie jest jakiś ważny powód, dla którego od 1993 roku Polska zajmuje się tematem przerywania ciąży z uporem wartym lepszej sprawy. 


Osobiście martwi mnie to, jak wygląda ustawa obecna, zwana „kompromisową”, która nigdy nie była żadnym kompromisem, a jedynie zniewoleniem dla kobiet i osób mających macice. Złości mnie i oburza treść tej ustawy, bo to przez nią, dostaję mejle od zdesperowanych kobiet – takie jak ten. Osoby urodzone po 1990 roku być może sądzą, że Polska zawsze była przeciwko kobietom, tymczasem od 1932 r. miała jedno z najbardziej liberalnych w tamtym czasie praw dotyczących przerywania ciąży, w okresie komunistycznym zaś była azylem dla wielu osób z innych krajów, które zdesperowane przyjeżdżały do Polski na zabieg. Aha i to nie „ci źli komuniści” wprowadzili takie prawo, wywalczyły je polskie kobiety. Bo mężczyzn, poza może Boyem Żeleńskim, ten temat niestety nigdy specjalnie nie zajmował. A potem świat poszedł naprzód, prawo zmieniło się w całej Europie – a w Polsce się nagle cofnęło do czasów sprzed drugiej wojny światowej.


Teraz politycy debatują o tym, żeby je jeszcze bardziej zaostrzyć. Nawet nie chce mi się tego komentować, bo jest to absurd nad absurdy.


Dlatego też odsyłam do wielu starych artykułów nt. przerywania ciąży. Jeśli ktoś jeszcze nie ma zdania, może dzięki nim jest sobie wyrobi:

Jestem za PRAWEM do aborcji. Co to znaczy?

Aborcja - inne spojrzenie

Aborcja nie powoduje depresji

Aborcja - fakty i mity

Aborcja – historia w pigułce

Aborcja bez bólu



Głosowania w sprawie ustawy z r. 2011, czyli historia, która lubi się powtarzać (podobnie było w 2007):
Wścieknij się i powiedz o tym! Sejm wczoraj nie odrzucił ustawy-bubla, która skazuje kobiety na śmierć 

Zgwałcone dziewczynki nie muszą rodzić! 

oraz inicjatywa, która w 2011 wyrosła na fali gniewu TAK dla Kobiet - Masz prawo do decyzji

Pytanie: na ile mamy szansę coś teraz zmienić, a na ile ktoś znów sobie pogrywa prawami kobiet. Czy jest sens angażować ogromną energię w protesty, które tak fantastycznie odwracają uwagę od innych spraw? Dowiemy się już niedługo.

Obecna ustawa potrzebuje liberalizacji. A czy są jakiekolwiek szansę na jej liberalizację za rządów PiS i urzędowania prezydenta Dudy? Szczerze wątpię. Wątpię też w to, że ją zaostrzą. Na dodatek wiele Polaków i Polek oraz polityków uważa, że w kwestii aborcji osiągnęliśmy potrzebny kompromis, którego nie należy ruszać. Jak duże są więc szanse na liberalizację chociażby poglądów osób, które chcą "chronić życie płodów oraz komórek"? Z mediami, które w kwestii aborcji zrównują stanowisko biskupów ze stanowiskiem kobiet - według mnie prawie zerowe. 

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 1)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12016.04.09, 14:48

ona
nie zgadzam sie ze ten temat i protesty są bez sensu, dla mnie maja sens bo temat wolności wyboru kobiet w Polsce zaistniał w świadomości spolecznej i mediach dość silnie. prostesty maja szanse zmienić poglądy większości spoleczenstwa, nie od jutra ale dyskusja się na nowo otwiera dla nowych pokoleń mlodych Polek które kiedy zawierano ten "kompromis" to się rodziły dopiero. One maja szansę przy aktywności spolecznej doprowadzić do zmiany ustawy w kierunku jej liberalizacji. Te protesty mogą być początkiem zmian. Temat aborcji w polityce jest niewygodny i fakt-tu się zgadzam-czesto przykrywa inne ważne ustawy przeglosowywane w tle. Polityce nie mogą zbywac jednak tego tematu bo jest "poboczny" albo bo mamy "kompromis" bo wg mnie nie mamy. Nowe pokolenia nie zgadzaly się na nic i trzeba to uświadomić akywnoscia kobiet protestami i obecnością tego tematu. Inaczej nic się nie zmieni a Polki beda jeździć za granicę bo u nas liczy się pseudomoralnosc w dyskusji politycznej podparta kosciolem albo obojętnością dla tematu wśród polityków środka sceny politycznej (bo o prawicy nie ma co wspominać).

podobne artykuły

Aborcja była moją najlepszą życiową decyzją
Ciąża nie była wynikiem gwałtu, nie była zagrożona. Ale czuję, że zagrażała mi. Wiem, że moje życie by się całkowicie rozsypało, ja bym się rozsypała, wszystko, o co tak długo walczyłam, też by się rozsypało. W tamtym okresie byłabym naprawdę złą, nieradzącą sobie z dzieckiem i prawdopodobnie niekochającą matką z depresją.
 
Moja ciąża to moja sprawa i żaden chłop nie będzie mi nic kazał
Nie widziałam nigdy w tamtej poczekalni kobiet, których ciąża była wynikiem „rozrywkowego” stylu życia.
 
Natalia Przybysz o aborcji
Chciałabym, żeby kobiety przemówiły swoim głosem. Żeby zaczęły mówić o tym doświadczeniu. Tak jak w latach 60. przemówiły Amerykanki. A potem w latach 70. Francuzki. To doświadczenie istnieje, jest częścią kobiecego życia. To indywidualna sprawa i każda kobieta powinna móc zadecydować o tym sama – czy chce urodzić, czy nie. A to, jak do tego potem podchodzimy, czy to był problem, czy nie, to też nasza sprawa – jakie ceremonie będziemy chciały odprawiać, by sobie z tym poradzić. To nie sprawa mężczyzn w rządzie i w Kościele.
 
„Zdążę wyjąć”, czyli o tym, że ciąża nie bierze się z masturbacji
Założę się, że gdyby mężczyźni – zamiast ciążowego brzucha – mieli np. status na fejsie typu „Adam jest w ciąży z Basią” (i ciekawe co na to jego żona), to „nielubienie prezerwatyw” nie byłoby tak popularne, a metoda „zdążę wyjąć” przyprawiałaby o palpitacje serca i nieprzespane noce nie tylko „rozhisteryzowane” kobiety. Sądzę też, że szybko okazałoby się, że prawo do aborcji Polsce nagle postrzegane jest jako prawo człowieka, a nie „mordowanie niewiniątek”, bo nagle stałoby się potrzebne mężczyznom.
 
Ceremonia szacunku dla kobiet, które miały aborcję
Jeśli ktoś jest permanentnie na polu walki, jeśli czerpie z tego wielką satysfakcję, to jego język, będąc projekcją takiego sposobu postrzegania rzeczywistości, pełen będzie słów takich, jak „morderczynie”, czy „zabójczynie”, bo przecież wiadomo, że pole walki służy zabijaniu.
 

najnowsze artykuły

Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie? Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
seksualność kobiet » opowiadania
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 
Spotkałam syna Królowej Śniegu
seksualność kobiet » kochanek / kochanka
Spotkałam syna Królowej Śniegu
komentarze (3)
Spotkałam Kaja, spotkałam syna Królowej Śniegu. Od lat usiłuję wydłubać mu z serca lodowy okruch zwierciadła. Na początku nasz seks był cudowny, wspanialszy, niż wszystko, co do tej pory mnie spotkało. Oddanie, komunia, dzikość serca, brutalność i nieskończona czułość splecione w jeden gest. A potem - lodowate milczenie, odpychanie.
 









zobacz też

”Voca i Karo o seksie gadajo”: Like a virgin

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter