dział: wiadomości

Liga Ochrony Plemników?

Dorota Abramowicz
dodano: 2012.03.26
Pani Barbara, trzydziestoletnia mężatka, twierdzi, że została skandalicznie potraktowana przez gdyńską służbę zdrowia. - Odmówiono mi pomocy, której bardzo potrzebowałam - mówi. - Chciałam jedynie, by wypisano mi receptę na lek antykoncepcyjny dopuszczony do obrotu w Polsce. Tymczasem zostałam potraktowana jak morderczyni.

W nocy z niedzieli na poniedziałek w alkowie gdynianki doszło, jak sama mówi, do "wypadku".

- Mieliśmy z mężem problem z prezerwatywą - opowiada. - Mamy dwójkę dzieci, na pewno nie chcemy mieć więcej. Chciałam więc jak najszybciej przyjąć tzw. tabletkę "po", czyli lek Escapelle dopuszczony do obrotu w Polsce. W ulotce można przeczytać, że nie ma on działania poronnego. On po prostu nie dopuszcza do zapłodnienia, ale trzeba go przyjąć jak najszybciej.


W aptece nie chcieli mi sprzedać, choć za granicą ten lek jest oczywiście bez recepty.

Małżonkowie wyruszyli więc do gdyńskiego pogotowia. Tam - choć wcześniej sprawdzili, że receptę może wypisać dowolny lekarz - usłyszeli, że powinien to zrobić specjalista ginekolog. A takiego akurat w pogotowiu nie było.
- Wszystko zależy od dobrej woli lekarza - wyjaśnia dr Marian Kentner, dyrektor gdyńskiego pogotowia. - Z naszej strony nie może być żadnego nacisku. W sumie każdy lekarz ma prawo przepisać taki lek, ale może też zadecydować, że bezpieczniej dla pacjentki będzie, jeśli przejdzie ona wcześniej badania.


Dyrektor pogotowia przyznaje, że zdarza się, iż lekarze dyżurujący w pogotowiu kwalifikują taką wizytę jako przyjęcie ambulatoryjne i ostatecznie kobieta wychodzi z gabinetu z wypisanym lekiem. Jeśli jednak - ze względu np. na światopogląd lub względy medyczne - lekarz powie "nie", to powinien wskazać miejsce, gdzie pacjentka dostanie taką receptę.

- Wskazano nam takie miejsce - potwierdza pani Barbara. - Miała to być izba przyjęć oddziału położniczo-ginekologicznego w szpitalu PCK w Gdyni Redłowie. Tam jednak młoda pielęgniarka pokazała mi specjalny dokument przygotowany rzekomo przez prawnika na zlecenie dyrektor szpitala. Wynikało z niego, że lekarze w szpitalu nie mają obowiązku wypisywania takich recept. Od pielęgniarki usłyszałam też, że "my tu w szpitalu jesteśmy od ratowania życia", z sugestią, że ja kogoś morduję! Nie chciała przyjąć mojego argumentu, że nie jest to lek wczesnoporonny, tylko uniemożliwiający zapłodnienie, a jeśli zapłodnienie nastąpiło, to ten lek nawet podtrzymuje ciążę!

Po naleganiach kobiety pielęgniarka zadzwoniła do pani doktor. Lekarka, odmawiając przyjęcia gdynianki, poradziła jej, by znalazła w internecie lekarza, który w środku nocy taką receptę wypisze.


- Byłam koszmarnie zestresowana - twierdzi trzydziestolatka. - I wściekła. Czy to jakaś Liga Ochrony Plemników? W końcu płacąc ubezpieczenie zdrowotne, chciałabym mieć możliwość uzyskania recepty na lek, który jest dopuszczony do obrotu w Polsce!


Dr Andrzej Płoszyński, kierownik oddziału położniczo-ginekologicznego w Szpitalu Morskim w Gdyni potwierdza: - Rzeczywiście, tego specyfiku w szpitalu nie wypisujemy. Tak uzgodniliśmy z dyrekcją szpitala. Po pierwsze, są to tabletki antykoncepcyjne, po drugie - tego typu porad nie obejmuje kontrakt z NFZ. Ponadto pacjentki potrzebujące tabletek przeważnie zjawiają się w nocy. Bywa, że lekarz w tym czasie jest na sali operacyjnej, wykonuje zabieg ratujący życie, a na dole, w izbie przyjęć rozgrywa się awantura z udziałem zdenerwowanego narzeczonego.


To zakłóca pracę szpitala. Przypominam, że według producenta tabletki te można przyjąć nawet do 72 godzin po odbyciu stosunku, więc nawet jeśli mamy weekend, to pacjentka może udać się do ginekologa w poniedziałek.

Dr Płoszyński dodaje, że jeśli kobieta jest już w ciąży i przyjmie większą dawkę, to może dojść do krwawienia i poronienia. Wtedy może oskarżyć lekarza. - Ponadto nie wiemy, czy wizyta w szpitalu po receptę była jedyną, czy pacjentka nie pójdzie do kolejnej placówki po kolejną receptę - kończy rozmowę lekarz.


- Nas to nie interesuje, bo ten specyfik nie jest refundowany przez państwo - twierdzi Mariusz Szymański, rzecznik pomorskiego funduszu. - Z kolei wizyta na szpitalnym oddziale ratunkowym jest refundowana, jeśli wiąże się z ratowaniem życia. Można oczywiście przyjąć, że zajście w ciążę w niektórych przypadkach stanowi zagrożenie dla życia kobiety, ale na to musi być stosowna dokumentacja. Pozostaje więc w takiej sytuacji gabinet specjalisty.

Na "medyczno-kobiecych" forach internetowych roi się od wpisów o podobnych weekendowych przypadkach.

Część kobiet od razu natrafiła na lekarza, który w pogotowiu lub szpitalu od ręki wypisywał recepty, inne musiały czekać do poniedziałku na wizytę w prywatnym gabinecie. Dla niektórych było już za późno i tabletki rzeczywiście zadziałały podtrzymująco na ciążę.

- Ostatecznie mi się udało - mówi pani Barbara. - Dzięki wyrwanym ze snu znajomym znalazłam w Trójmieście aptekę, gdzie wydano mi lek bez recepty. Doniosłam ją następnego dnia po wizycie w prywatnym gabinecie. Gdybym jednak była kobietą bez znajomości i pieniędzy - miałabym niezły problem. I to tylko dlatego, że żyję w kraju, gdzie ktoś inny chce decydować o tym, ile mam mieć dzieci i gdzie każdy plemnik jest na wagę złota - dodaje kobieta.


Źródło: Dziennik Bałtycki

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 10)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.03.26, 13:40

veronica
Każda kobieta powinna mieć taki lek w swojej apteczce (na wszelki wypadek).
# 22012.03.26, 13:49

V
@Veronica - jasne, to jest najlepsze wyjście. Przy okazji - każda kobieta powinna zostać potraktowana przez lekarzy poważnie i uprzejmie. To, co się w Polsce wyprawia. . . ech szkoda słów, ale dobrze nie jest. :(
# 32012.03.26, 14:43

aa
Znam problem, przerabiałam to i oczywiście również musiałam ponieść koszt prywatnego gabinetu, o dodatkowo może być ciężko w weekend. Za takie gadanie, że preparat można przyjąć do 72 godzin ten pan niby lekarz powinien zostać pozwany do sądu, ponieważ lek należy przyjąć jak najszybciej. Producent pisze o 72 godzinach, ale wiadomo, że im szybciej tym lepiej
# 42012.03.26, 17:35

Wilczyca
"zabieg ratujący życie" ho! To nagle wszyscy na dyżurach są chirurgami, złaszcza jak siedzi na oddziale zwykły internista. Tak to jest jak na uniwersytetach medycznych uczą propagandy (znajoma studentka medycyny wykrzyczała mi, ze escapelle to tableki poronne i tak samo zwykłe anty i że płód od zapłodnienia to już dziecko), ręce mi opadły.
# 52012.03.26, 22:17

Emi
Jako studentka medycyny, po rozmowach z kolegami z roku, z ulgą zauważyłam, że nawet religijne osoby tabletkę "po" akceptują. Gdyby chciały zabronić wszystkich podobnych praktyk swoim pacjentom, to musieliby również oprotestować prezerwatywy, bo też zapobiegają zapłodnieniu?
# 62012.03.27, 07:59

kama
Jeśli chodzi o wypisywanie recept przez lekarzy Pogotowia Ratunkowego to od wejścia w życie Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, czyli od początku 2 0 0 7 roku, nie mają oni obowiązku wypisywania żadnych recept pacjentom, a od stycznia tego roku nie są im nawet wydawane druki recept z pieczątką Pogotowia. Po prostu umowa z NFZ nie przewiduje tego w ramach ratowania życia. Lekarze mają oczywiście własne firmy i mają cały czas przy sobie prywatne recepty, ale tu już potrzeba znajomości i dobrej woli lekarza. Zdarzało mi się już pomagać kobietom w trudnej sytuacji, ale jest to coraz trudniejsze. Myślę, że lepiej w takim wypadku udać się od razu do całodobowej poradni a ramach POZ, tam lekarze mają obowiązek pomóc. Niestety wszędzie, gdzie w nazwie jest słowo "ratunkowy" pacjentka z opisywanym wyżej problemem może w obliczu prawa odejść z kwitkiem.
# 72012.03.29, 10:08

Gunia
Aż przykro coś takiego czytać, ciekawe czy gdynianka podpisała się pod TAK dla kobiet, bo jak nie, to sama sobie winna :-P
# 82012.04.04, 11:41

Freja
Nie o takie Polskie walczyliśmy :p
# 92012.07.22, 22:36

Nina
Miałam "przyjemność" szukać lekarza, który wypisałby mi taka receptę. Byłam na wakacjach, tak się składa że w Gdańsku. Oczywiście w szpitalu skierowali mnie do ginekologa (bo niby tylko on może wypisać), tam oczywiście dostałam odmowę. Bo tak! Na szczęscie jedna pielegniarka skierowała mnie do prywatnej kliniki. Za 150 zł za wizytę kupiłam sobie prawo do decydowania o własnym ciele. Na miejscu była rowniez apteka, w której nikt nie robił problemu. Wydatek: ponad 200 zł za lekarza i tabletkę plus dojazd taksówką (nie chcieliśmy marnowac czasu). Ja miałam pieniądze. Powiedzmy, że miałam częściową wiedzę. Szkoda, że nie każdy może o sobie tak powiedzieć.
# 102012.07.22, 22:39

Nina
Dodam jeszcze że dowiedziałam się wtedy od ginekologa, że można taką receptę wypisac profilaktycznie. Jest ona wazna rok. Pytanie, czy któryś lekarz wypisze?

podobne artykuły

Nieprawdą jest, że 15-latki łykają tabletki „dzień po” jak cukierki
Dziewczynki łykają tabletki „dzień po” jak cukierki? Minister Radziwiłł kłamie. Z badań, do których dotarł „Newsweek”, wynika, że kobiety w wieku 15-19 lat stanowią zaledwie 2 proc. stosujących antykoncepcję awaryjną.
 
„Zdążę wyjąć”, czyli o tym, że ciąża nie bierze się z masturbacji
Założę się, że gdyby mężczyźni – zamiast ciążowego brzucha – mieli np. status na fejsie typu „Adam jest w ciąży z Basią” (i ciekawe co na to jego żona), to „nielubienie prezerwatyw” nie byłoby tak popularne, a metoda „zdążę wyjąć” przyprawiałaby o palpitacje serca i nieprzespane noce nie tylko „rozhisteryzowane” kobiety. Sądzę też, że szybko okazałoby się, że prawo do aborcji Polsce nagle postrzegane jest jako prawo człowieka, a nie „mordowanie niewiniątek”, bo nagle stałoby się potrzebne mężczyznom.
 
Zdrowa antykoncepcja hormonalna
Nie znam takiej.W ogóle nie znam antykoncepcji, która byłaby w stu procentach dostępna, w stu procentach skuteczna i w stu procentach nieszkodliwa.
 
Prezerwatywa a sprawa kobieca
Jakiś czas temu spotykałam się z pewnym mężczyzną. Kiedy po którejś randce szliśmy do mnie, on złapał się za głowę, mówiąc: „cholera, nie wziąłem gum”. „Spokojnie, ja mam” - odpowiedziałam. On przyjrzał mi się bacznie i zapytał: „a po co ci?”.
 
Ukoronuj swoją waginę! Tiarą z pigułek
Jeśli chcesz poczuć się księżniczką, ale taką nowoczesną, której nie w głowie gadki o czystości, czas żebyś zsunęła bieliznę i ukoronowała swoją waginę - w końcu jej się to należy! Najlepiej zakładając zjawiskowy diadem autorstwa amerykańskiej projektanki szwedzkiego pochodzenia, Michele Prad.
 

najnowsze artykuły

Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie? Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
seksualność kobiet » opowiadania
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 
Spotkałam syna Królowej Śniegu
seksualność kobiet » kochanek / kochanka
Spotkałam syna Królowej Śniegu
komentarze (3)
Spotkałam Kaja, spotkałam syna Królowej Śniegu. Od lat usiłuję wydłubać mu z serca lodowy okruch zwierciadła. Na początku nasz seks był cudowny, wspanialszy, niż wszystko, co do tej pory mnie spotkało. Oddanie, komunia, dzikość serca, brutalność i nieskończona czułość splecione w jeden gest. A potem - lodowate milczenie, odpychanie.
 









zobacz też

”Wagina. Nowa biografia” Naomi Wolf - recenzja

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter