dział: wiadomości

Fikcja legalnej aborcji

Ewa Siedlecka
dodano: 2011.11.03
Kolejny powód, aby podpisać TAK dla Kobiet! Zespół Downa nie jest wskazaniem do aborcji - uznali lekarze szpitala w Poznaniu. Anna ma rodzić i już. - Za coś takiego kobieta może pozwać lekarza do sądu - mówi znany genetyk prof. Jacek Zaremba

"U płodu nie stwierdza się ultrasonograficznie wad narządów wewnętrznych, a zespół Downa nie musi oznaczać ciężkiego upośledzenia ani nie jest zagrożeniem życia". Takie orzeczenie odmawiające prawa do aborcji wydano Annie (imię zmienione) kilka dni temu w Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.


Inaczej zespół Downa ocenił Szpital Bielański w Warszawie, gdzie Anna miała aborcję. - Trafiają do nas kobiety z całego kraju, które nigdzie indziej nie znajdują pomocy. Ale pierwszy raz spotkałem się z tym, by lekarze na piśmie stwierdzili, że zespół Downa to nie jest "ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu". Najczęściej po prostu odmawiają aborcji i tyle - mówi prof. Romuald Dębski, ordynator oddziału położnictwa i ginekologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Szpitalu Bielańskim.

Anna dowiedziała się, że płód ma zespół Downa, w 11. tygodniu ciąży: - Kiedy zapytałam o możliwość aborcji w Szpitalu UM w Poznaniu, pani ordynator powiedziała, że będzie przeciwna zabiegowi, bo to nie jest "wada letalna" (prowadząca do śmierci).

Anna wspomina, że szpitalna psycholog zabrała ją na rozmowę do stołówki. Siedziały przy okienku wydającym jedzenie. - Zdenerwowałam się. To naprawdę nie były warunki do rozmowy, do tego zero empatii. Przerwałam rozmowę - mówi Anna.

Psycholog napisała potem, że kobieta nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji w sprawie ciąży. A komisja lekarska uznała, że nie ma wskazań do aborcji. Szpitalna rzeczniczka praw pacjenta, u której Anna szukała pomocy, powiedziała, że podziela zdanie komisji. - Dodała, że mogę próbować w innym ośrodku. Ale nie dostałam żadnej listy placówek, chociaż o to prosiłam. Lekarze wprowadzili tę komisję, by kulturalnie pozbywać się takich kłopotów - ocenia Anna.

Prawo nie wymaga powoływania komisji. Mówi za to, że "ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu" jest podstawą do przeprowadzenia legalnej aborcji, jeśli taka jest wola matki. Zapytaliśmy prof. Janę Skrzypczak, ordynatorkę kliniki rozrodczości poznańskiego szpitala, dlaczego uznała, że zespół Downa nie jest "ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem płodu". - Nigdy nie wiadomo, jak głęboko upośledzone będzie dziecko. Są takie, które bez problemów kończą szkołę specjalną. To dziecko nie miało wady serca, USG nie wykazało zmian w innych narządach wewnętrznych - odpowiada.

Czy są wady, które szpital kwalifikuje jako wskazanie do aborcji? - Tak, w szczególności letalne (prowadzące do śmierci), jak bezmózgowie, bezczaszkowie, zespół Edwardsa, czyli ciężkie upośledzenie umysłowe prowadzące zwykle do śmierci w pierwszym roku życia - mówi prof. Skrzypczak.

Dlaczego szpital nie wskazał placówek, które wykonują aborcję w przypadku zespołu Downa? - Poinformowałam, że może odwołać się do dyrektora szpitala. Dyrektor mógłby powołać inną komisję i może jej decyzja byłaby inna.

Ale Anna nie miała już czasu na odwoływanie, bo groziło przekroczenie terminu, w którym w takim przypadku można dokonać aborcji.

- Nikt nie ma prawa odmówić aborcji w przypadku zespołu Downa - uważa genetyk prof. Jacek Zaremba, dziekan Wydziału Nauk Medycznych PAN. - Nie znam kraju, w którym dopuszcza się aborcję ze względu na wady płodu i w którym Down nie byłby wskazaniem do zabiegu. Upośledzenie umysłowe to jedna z najcięższych dysfunkcji. A zespół Downa to upośledzenie "ciężkie" w rozumieniu ustawy antyaborcyjnej.

Lekarz może odmówić wykonania aborcji, korzystając z klauzuli sumienia. Ale cały szpital nie. Ma z NFZ umowę na usługi ginekologiczno-położnicze, czyli także legalne usuwanie ciąży. Jednak ani NFZ, ani Ministerstwo Zdrowia nie wymagają, by szpital wykazywał w kontrakcie, że pracują w nim lekarze nieodmawiający wykonania aborcji.


Źródło: http://wyborcza.pl/1,75478,10565297,Fikcja_legalnej_aborcji__Anna_ma_rodzic_i_juz.html


Szpitale ukrywają w dorocznych sprawozdaniach wykonane aborcje, podciągając je pod inne zabiegi ginekologiczne. W 2008 r. głośna była sprawa 14-letniej Agaty z Lublina, której ciąża pochodziła z czynu zabronionego (współżycie z osobą poniżej 15 lat). Szukała z matką po całej Polsce szpitala, który wykona zabieg, a jej śladem podążali aktywiści ruchu pro-life. Aborcję w końcu wykonano (pomogło Ministerstwo Zdrowia), ale w tajemnicy, a potem w dorocznym raporcie z wykonywania ustawy antyaborcyjnej nie wykazano żadnego przypadku aborcji ciąży z czynu zabronionego. Wniosek: szpital musiał odnotować aborcję jako inny zabieg. 


http://wyborcza.pl/1,75478,10564251,Dziwne_zabiegi_przy_legalnych_aborcjach.html

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 31)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12011.11.03, 09:52

Gunia
Ja trochę z innej beczki, znam historię bardzo starą i nie z pierwszej ręki, kiedy lekarze powiedzieli matce po porodzie, że dziecko jest zdrowe tylko ma zespół Downa, a ona nie wiedziała co to jest. I dopiero po paru latach, jak się nie rozwijało normalnie dowiedziała się i dopiero była tragedia.

Ogólnie przekaz proliferów jest jasny: mamy pokornie dźwigać swój krzyż.
# 22011.11.03, 10:12

celinka
Każdy człowiek ma prawo do życia. To Bóg decyduje o tym. Mam znajomą z tą chorobą i jest już pełnoletnia. Bardzo miła i ciepła dziewczyna, nie wyobrażam sobie, aby jej nie było. . .
# 32011.11.03, 10:19

Wilczyca
A ja widziałam dorosłe upośledzone umysłowo dzieci, których rodzice odeszli, zamknięte w ośrodkach opieki, gdzie nikt ich nie przytuli nie powie dobrego słowa, często przywiązane do łóżek, gdzie wegetują we własnych odchodach do śmierci. Bardzo humanitarne.
# 42011.11.03, 10:24

celinka
Niektórzy rodzice nawet zdrowe, ładne dzieci porzucają. . .
Wilczyco, to nie jest argument.
# 52011.11.03, 10:30

Wilczyca
Niedokładnie przeczytałaś Celinko. Ich rodzice NIE ŻYJĄ, bo rodzice NIE SĄ WIECZNI, a ich dorosłym upośledzonym dzieciom pozostaje wegetacja jaką opisałam poniżej. Jeżeli uważasz, że człowiek rodzi się po to by po śmierci rodziców być przywiązanym na reszte życia do łóżka to gratuluje. Nie piszę o porzuconych, bo one najczęściej umierają szybko z braku miłości.
# 62011.11.03, 10:44

kama
Tylko tymi porzuconymi, chorymi jakoś mało kto chce się zaopiekować, i przez całe życie wegetują na koszt państwa, a nie wiem czy akurat nas na to stać.
# 72011.11.03, 10:58

Gunia
Żywot dziecka z zespołem Downa w Polsce norma: Porzucenie przez matkę i dom dziecka, lub rozkład rodziny (odejście ojca) i poświęcenie matki a w końcu i tak kończą w domach opieki społecznej, gdzie wegetują nawet jeśli nie są przywiązane do łóżek.

Wyjątek: wszystkie dobre historie jakie kiedykolwiek słyczałam.
# 82011.11.03, 21:50

steff
fajnie. tylko głosy 'za' zostają. wypaałoby o tym uprzedzic nie marnowałabym prądu
# 92011.11.03, 21:54

Voca
Jakbyś czytał dokladnie, to byś doczytał. Nie marnuj więc prądu. To nie jest miejsce, w którym wzbudzamy u kobiet poczucie winy. Jak mi tu masz ochotę pisać i modrowaniu dzieciątek, to Cię wytnę raz dwa. I tyle. Dość hipokryzji i bezmyślnego powtarzania tych samych bzdur, które można uslyszeć wszędzie - od szkoly po Sejm, od warzywniaka po kościół.
# 102011.11.03, 22:41

steff
no nie ma, nie ma dla mnie miejsca we wszechswiecie. feministka nie jestem bo mi sie podoba obecna ustawa. Katoliczka nie jestem bo w Boga nie wierze, moze Pattison mnie przygarnie do swojej sekty?

przytaczacie rozmaite dramatyczne historie ktore nie mialby miejsca gdyby przestrzegano obowiazujacej ustawy. jakkolwiek poruszajace nie moga byc one argumentem na zmiane ustawy. a poprzednio mi sie reka omskła na awatarze, przepraszam ze nieczytelnie sie zrobilo

w ogole temat poczucia winy u kobiet jest fascynujacy. jak to jest ze poza pojedynczymi przypadkami (totalnej głupoty lub przeciwnie siły i madrosci) tak łatwo dajemy sie wpedzic w poczucie winy i bierzemy odpowiedzialnosc za wszystko - ze facet odchodzi - nie jestem dosc dobra, ze dziecko rozrabia - zle wychowałam. u facetow jakos ciezko zaobserwowac takie reakcje. czesciej widzi sie wyparcie i przeniesienie winy na wszystkich naokoło a kobiety w szczegolnosci. no jak to jest? płec mózgu czy wychowanie czy co? i potem to przewrazliwienie - cokolwiek sie powie o zaletach karmienia piersia - atakuje sie matki karmiace inaczej tudziez sieje terror laktacyjny i wzbudza poczucie winy. taka sama histeria na linii porod dołem a cc, nosz kociokwiku mozna dostac
# 112011.11.03, 23:44

kama
Nie zauważyłam, żeby tu ktoś propagował eutanazję osób z zespołem Downa.
# 122011.11.06, 23:27

Muffinorg
Dziecko z ZD ma takie samo prawo do życia jak każdy z nas. A teraz się zastanówcie drogie komentatorki. Jeśli w badaniu u Waszych matek by wyszło, że możecie mieć ZD, a tak naprawdę byłyście zdrowe (to się zdarza), to już by Was na świecie nie było. I przestańcie dzielić ludzi na lepszych i gorszych. Każdy powtarzam każdy ma prawo do życia. Nieistotne czy jest chory czy nie. Czy tę chorobę nabył jako dziecko u mamy w brzuchy czy 15 lat później.

A teraz zastanówcie się nad czymś jeszcze. Kto Wam gwarantuje, że za tydzień nie będziecie na coś chore? Nie doznacie jakiegoś powaznego urazu? Nie będziecie miały wypadku? I staniecie się nagle niewydolne społecznie. Po co taki chory człowiek społeczeństwu? No i co wtedy dla ZD w brzuchu aborcja, a dla Was od razu eutanazja!

Czyż nie tak?
# 132011.11.07, 07:48

Voca
Ależ nikt tu nie proponuje, żeby wymordować wszystkie dzieci z ZD. Kobiety, które chcą rodzić dzieci z ZD robią to, bo tak chcą. Kobiet, które nie chcą dzieci z ZD mogą ciążę przerwać - i takie jest ich święte prawo oraz polskie prawo. Gdzie widzisz problem?
# 142011.11.07, 08:35

Wilczyca
@muffinorg A ty ile dzieci z ZD adoptowałaś? Sądząc z twojej wypowiedzi pewnie co najmniej 3.
# 152011.11.07, 08:44

steff
@voca problem jest w tym ze deprecjonuje sie wartosc czlowieka z ZD zezwalacjac na zabicie takiego płodu. amnio wykonuje sie w 16tym tygodniu, na wyniki czeka sie do 20 tygodnia. to juz mnie jest takie hop-siup ze wczesna oborcja, zlepek komórek, nawet to do człowieka nie podobne. dzieci urodzone w 22 tygodniu potrafia przezyc, taki 20 tygodniowy potwór kopie, ssie paluchy i ziewa, aborcja to nigdy nie jest hop-siup, ale im pozniej tym gorzej. nie bez powodu robi sie dziwne kombinacje typu zabicie gada jeszcze w macicy bo jakby dychajac łepek z waginy wychyl;ił to w magiczny oraz prawny sposób zmieniłby sie z płodu w dziecko i trzeba by go ratowac
# 162011.11.07, 09:05

Voca
Steff - ja niczego nie deprecjonuję. Kobiety święte prawo jest zdecydować. I polskie prawo też jej daje taką możliwość. To Ty uważasz, że to deprecjonowanie. To Twój punkt widzenia.

Moja koleżanka ma 13-letniego syna z ZD. Powiedziała mi, że gdyby jeszcze raz zaszła w ciążę, od razu by robiła badania prenatalne i w razie jakiegokolwiek podejrzenia przerwalaby tą ciążę natychmiast. Myślisz, że ona deprecjonuje wartość życia swojego 13-letniego syna?
# 172011.11.07, 09:47

steff
@ voca: a nie deprecjonuje? przeciez ona mowi w innuych slowach ze wolałaby zeby go nie bylo i gdyby miala mozliwosc to by do jego zaistnienia nie dopuscila? czym innym to jest jak nie deprecjonowaniem? wiesz ja nie znam jej ani jej syna i kto wie, moze i ona ma racje. ja wlasciwie nie znam nikogo z ZD, wypowiadam sie tylko o spolecznym skutku powszechnych badan w kierunku ZD i dopuszczalnosci aborcji w takim wypadku. nie smiem sie kagorycznie wypowiadac o mozliwosci decyzji w takiej sytuacji, zwrtacam tylko uwage na pewnien aspekt calej tej sytuacji. chcielisbysmy zeby wszystko bylo proste, czarne i biale, ale niestety, nie ma tak lekko
# 182011.11.07, 09:59

Voca
Nikt nie deprecjonuje życia dzieci i dorosłych z ZD. To siedzi tylko w Twojej głowie. . .

Moja koleżanka kocha swojego syna, a dlatego że jest odpowiedzialną matką wie, że nie może sobie pozwolić na drugie tak chore dziecko. Tobie chyba naprawdę potrzeba wyobraźni, żeby zrozumieć, co to znaczy wychowanie takiego dziecka. Przecież, gdyby ona go nie chciała, mogłaby a) nie rodzić, b) oddać po porodzie, c) oddać go teraz do zakładu.

Jej historia to typowa historia rodziny, w której rodzi się dziecko z ZD. Męża już nie ma, finansowo też jej ojciec dziecka nie pomaga, sama musi synowi zapewnić wszystko. Jak myślisz - ile czasu dla dziecka ma samotna matka, która musi zasuwać, żeby starczyło jej na rachunki, rehabiiltacje, operacje, terapie zajęciowe, logopedę i sztab pedagogów i lekarzy, którzy wciąż są potrzebni, żeby czuwać nad rozwojem dziecka? Jak myślisz, ile czasu na pracę ma kobieta, ktorej dziecko samo nie potrafi mówi dobrze chodzić, dobrze mówić, samo nie pójdzie na spacer, nie pójdzie na podrówko, do szkoły itp? Któremu ciągle trzeba organizować zajęcia, które nie może zostać samo w domu nawet na 5 minut?

No i teraz sobie pomyśl, jak wyglądałoby życie jej syna, gdyby ona teraz urodziła druge dziecko z ZD?

Zresztą, co ja tłumaczę. . . Dla myślącej osoby, to chyba oczywiste. . .
# 192011.11.07, 10:14

steff
nie zrozumialysmy sie, zdanie :'Powiedziała mi, że gdyby jeszcze raz zaszła w ciążę, od razu by robiła badania prenatalne i w razie jakiegokolwiek podejrzenia przerwalaby tą ciążę natychmiast' zrozumialam ze jakby mogla cofnac czas to co by zrobila. chyba efekt ogladania 'american horror story', bo tam matka dziewczyny z ZD dokladnie takie zdanie powiedziala
# 202011.11.07, 10:16

steff
a i piszesz 'nikt nie deprecjonuje'. uwazaj z wypowiadaniem sie za wszystkich, bo mozesz sie przejechac, sa owszem takuie mendy co bezczelnie i prosto w oczy deprecjonuja. tak jak sa ludzie co uwazaja ze Murzyn jest rodzajem małpy
# 212011.11.07, 10:23

Voca
@Steff - i Ty siebie uważasz za odpowiedzialną osobę. . . a:

a) kobietę, która wychowuje dziecko z ZD postrzegasz jaką tę, która tego dziecka nie chce (pewnie dlatego je wychowuje od 13 lat, pewnie dlatego nie poddała się, mimo że tatuś już tę rodzinę opuścił i pewnie dlatego pracuje od rana do wieczora i na dziecko chucha, bo naprawdę pragnie jego śmierci),

b) radzisz jej w wypadku nastepnej ciąży ZD, żeby nie przerwała jej (chociaż wie, że tak jest najlepiej), tylko żeby rodziła kolejne dziecko, o synu zapomniała, najlepiej, żeby go oddała do ośrodka (albo żeby urodziła i oddała to drugie dziecko),

c) wymagasz od niej, żeby poradziła sobie z dwójką dzieci ZD, (bo przecież z jednym życie to sielanka i tylko Nieodpowidzialne mają z tym jakikolwiek problem),

d) pewnie jeszcze wymagasz od niej, żeby swoje dzieci kochała nad życie i totalnie zrezygnowała swojego szczęścia, żeby już nigdy z nikim się nie związała, żeby już nie była ani razu w kinie ani na wczasach, żeby się urobiła po łokcie i umarła w wieku 45 lat, żebyś Ty nie czuła, że pozwoliłaś jakiejś - Twoim zdaniem - niedpowiedzialnje morderczyni - podjąć decyzji, zgodnej z jej przekonaniami.

To jest po prostu szczyt nieodpowiedzialności i bycia świętą kosztem innych. Mam nadzieję, że sama adoptujesz przynajmniej jedno dziecko z ZD. I to jak najszybciej.

Twoim zdaniem, kobieta, gdy zostaje zapłodniona, przestaje być osobą, a staje się Matką-Polką, która może zdechnąć ze zgryzoty, ale ma rodzić i kochać na siłę, bo taki jest jest zasrany obowiązek, a już szczególnie dzieci z ZD. W sumie nie powinnam się dziwić, bo chyba jesteś Polką i w Polsce się wychowałaś, ale się dziwię, bo myślalam, że masz choć trochę wyobraźni i empatii.
# 222011.11.07, 10:48

steff
no teraz ty czytasz miedzy wierszami. po pierwsze w kilku miejscach juz wspominalam jestem zwolenniczka ustawy w obecnym kształcie (tylko niech ona przestrzegana bedzie do wuja pana, a nie tak jak teraz ze wprawdzie ma pani prawo do decyzji, ale my zabiegu nie zrobimy i nie powiemy kto zrobi)

a w odpowiedzi na zarzuty zacytuje sama siebie:' wypowiadam sie tylko o spolecznym skutku powszechnych badan w kierunku ZD i dopuszczalnosci aborcji w takim wypadku. NIE SMIEM SIE KATEGORYCZNIE WYPOWIADAC O MOZLIWOSCI DECYZJI W TAKIEJ SYTUACJI (badan wskazujacych na ZD), ZWRACAM TYLKO UWAGE NA PEWIEN ASPEKT CALEJ TEJ SYTUACJI' bo czy chcemy czy nie przepisy prawa (o ile sa zywe) maja wpływ na spoleczenstwa. szkoda ze ustawa o klapsach martwa jest pod tym wzgledem.

i masz racje nie mam pojecia jak wyglada jej zycie, liznełam tylko zycia samotnej matki zdrowego dziecka, nie odmawiam jej prawa do decyzji, na szczscie w swietle prawa naszego kochanego prawo do decyzji ma, tylko zwracam uwage na cos, co realnie istnieje i jest problemem, jest spolecznym kosztem ustawy w takim ksztalcie. i faktycznie zapewne ten koszt jest do zniesienia, ale jest i nie mozna na to zamykac oczy, bo jak sie przyklepie i bedzie udawalo ze go nie ma to on sobie bedzie rósł i sie panoszył.

i zobacz, ona sama piszesz kocha syna i nie chce go oddac, dlaczego nie mozna w tym chorym kraju ułatwic jej zycia, umozliwic normalnego funkcjonowania? dlaczego nie ma adekwatnego wsparcia dla osób w jej sytuacji? to mnie wpienia, bo sa kraje, wcale nie jakos oszalamiajaco bagate w krtorych sie da, w ktorych sa szkoly dla takich dzieci, w ktorych tacy ludzie normalnie pracuja na swojhe utrzymanie, w ktirych nie sa wykluczeni z zycia i skazani na kiszenie sie z matka ktora ledwie zipe pod ciezarem. . .
# 232011.11.07, 11:55

Voca
To przepraszam, nie przeczytałam tego drugiego postu, tylko od razu wywaliłam dwa. :)

"w kilku miejscach juz wspominalam jestem zwolenniczka ustawy w obecnym kształcie " - a co Ci się w tej ustawie podoba? Moim zdaniem sankcjonuje poddaństwo kobiet. Całkowicie nas ubezwłasnowalnia. Co w tym jest fajnego?
# 242011.11.07, 13:25

Gunia
@steff: Nie uważam, że nasze obecne prawo jest kochane i w ogóle co to za określenie na prawo. Jest podłe, złe i należy je zmienić. A co do ZD to zapewnienie im godziwego życia wymaga ogromnych nakładów pieniężnych. Mnie bardziej podoba się Dania, gdzie wprawdzie aborcja jest dowolna, ale za to wszyscy niepełnosprawni umysłowo i inaczej mają zapewnioną odpowiednią pomoc, wsparcie i warunki. Kiedy siedzę w restauracji i przychodzi niedorozwinięty umysłowo dorosły ze swoim opiekunem coś zjeść, i tamten ma ze sobą plecak ze sweterkiem na wypadek jakby się zrobiło zimniej, to na chwilę zapominam jak doskwierają mi tutejsze niebotyczne podatki. To uważam za prawdziwe umiłowanie i szacunek życia, jak już się niepełnosprawne dziecko urodzi to jego matka nie jest zostawiona sama sobie z odpowiedzialnością za nie, tylko odpowiedzialność dzieli całe społeczeństwo, bo jeden człowiek nie jest w stanie jej udźwignąc z pozytywnym efektem. W Polsce społeczeństwo wywiera nacisk na kobietę przed urodzeniem dziecka, ale potem zostawia się ją samą sobie z odpowiedzialnością za dziecko, zupełnie na odwrót. Może jak zmienimy jedno, to drugie również się zmieni?
# 252011.11.07, 16:20

shalott
Ano właśnie, najlepszą opiekę niepełnosprawni i ich rodziny mają w krajach opanowanych przez tę straszliwą Cywilizację Śmierci. To nie jest przypadek, to nie jest sprzeczność, po prostu z dbałości o godne życie musi wynikać postawa pro-choice. A żeby zakazywać aborcji, trzeba być mocno ślepym na cudzą krzywdę i nie liczyć się z uczuciami innych.
# 262011.11.07, 22:14

Ano
A ja uważam, że w kwestii prawa steff ma rację.
Ustawa jest dobra, tylko z przestrzeganiem jest problem i to w tej kwestii należałoby podjąć działanie. Bo w chwili obecnej ludzi może drażnić podejście "chcemy robić z naszym ciałem, co nam się żywnie podoba, nawet jeśli chodzi o życie". A same piszecie, że chodzi głównie o sytuacje chorób/gwałtów - czyli to, co obecne prawo gwarantuje. Nikt nie zakazuje aborcji, to byłoby nie w porządku. Ale tu chodzi też o to, żeby nie narażać przyszłych dzieci na sytuacje typu: "o, nie chce mi się zabezpieczać, trudno, najwyżej będzie skrobanka". Bo wiem, że bywają takie kobiety i to mnie naprawdę przeraża.
# 272011.11.08, 08:24

Gunia
@Ano: Oczywiście, że "ludzi" drażni podejście, chcę robić co zechcę u kobiety, ale to nie znaczy, że mamy spuszczać z tonu, i że jeśli będziemy potulne i grzeczne to dostaniemy co zechcemy. "Ludzi" drażniło ono przed narodzeniem ruchów feministycznych, przed setkami lat i pewnie jeszcze długo będzie ich drażnić, ale to nie znaczy, że ono samo jest złe. "Pokorne cielę dwie matki ssie" tak mawiała moja babcia, moje dotychczasowe doświadczenie wskazuje, że wręcz przeciwnie, "pokorne cielę" wszyscy kopią i szturchają. Kobiety tak nieodpowiedzialne i zobojętniałe na własne bezpieczeństwo i zdrowie jak to opisujesz nie powinny mieć utrudnianej aborcji, nikomu nie życzę takiej matki! Na aborcję nie chcesz narażać ich "dzieci" ale już na "wychowanie" przez taką kobietę tak. Co za hipokryzja, to jest właśnie ten brak troski o życie urodzone, który tak niepokoi mnie u większości przeciwników dopuszczalności aborcji.

I tak, chcę robić z MOIM ciałem co mi się żywnie podoba!
# 282011.11.08, 15:01

Ano
"I tak, chcę robić z MOIM ciałem co mi się żywnie podoba!"
W porządku, nikt ci tego nie odmawia, ale w takim razie zostaw płód/dziecko, które nie jest twoim ciałem w spokoju. Tak, ja wiem, że mamy w tym kraju poronioną politykę antykoncepcyjną, wiem, że środki antykoncepcji zawodzą i mamy ułomny system edukacji seksualnej, ale tu rzecz się o życie rozgrywa. Nie twierdzę, że lepiej urodzić za wszelką cenę. Ja twierdzę, że lepiej bardziej zapobiegać, to wszystko. Żeby nie trzeba było potem niszczyć czegokolwiek.

"ale już na "wychowanie" przez taką kobietę tak. Co za hipokryzja"
Spoko, zanim już się zaczniemy wyzywać od hipokrytów, to wskaż mi fragment mojej wypowiedzi, gdzie znajdziesz taką opinię. Dopowiadanie komuś słów, których nie wypowiedział, nie jest odpowiednią formą rzeczowej dyskusji, wiesz?
# 292011.11.08, 15:16

V.
@Ano - odpowiedz mi, proszę, na dwa pytania:

1. Czy Ty umiałabyś samodzielnie (lub wraz z rodziną) podjąć dobrą, mądrą, odpowiedzialną decyzję w przypadku ciąży?

2. W czym jesteś lepsza od przeciętnej kobiety i co Ci daje podstawę do tego, żeby uważać się za lepszą od kogokolwiek? Bo zakładam, że skoro Tobie podba się ustawa, sama nigdy byś się nie poddała aborcji w przypadku innym, niż umożliwia ustawa. Dlaczego przeciętną kobietę - Panią X - trzeba pilnować na każdym kroku, a Ciebie nie?
# 302011.11.08, 16:56

shalott
@Ano "W porządku, nikt ci tego nie odmawia, ale w takim razie zostaw płód/dziecko, które nie jest twoim ciałem w spokoju. "

Ech, czyli nikt ci tego nie odmawia, ale jednak ci tego odmawiam.


"Ja twierdzę, że lepiej bardziej zapobiegać, to wszystko. Żeby nie trzeba było potem niszczyć czegokolwiek. "

Truizm. Ale przecież wiesz, że czasem zapobieganie zawodzi. I co wtedy? Ja dodam jeszcze, że jest milion innych sytuacji, których nie da się wcisnąć w obecny "kompromis", a w których tylko kompletnie nieczuły cyborg chciałby zmuszać kobietę do rodzenia. Skoro już zgadzasz się na aborcję po gwałcie, to pomysł, żeby były potrzebne do tego jakieś zaświadczenia od policji czy prokuratury odbieram jako wyraz niepowstrzymanej chęci, żeby jakoś jednak zawsze dokopać kobiecie. Co z tego, że zgwałcona, niech jeszcze opowie o tym paru osobom i polata za papierkami.
# 312011.11.09, 10:20

koteczek
jeśli idzie o kwestię sumienia niech każda osoba decyduje za siebie
chcesz - uródź
nie chcesz - kraj powinien to umożliwić

może, gdyby taka możliwość istniała nie byłoby tej sprawy, sorry zapomniałam miejscowości, kilka lat temu - gdy znaleziono zwłoki kilku noworodków w beczkach? może nie byłoby sprawy z Krosna Odrzańskiego (nie dalej niż dwa lata temu) gdy matka, pracownica pksów potajemnie urodziła i zostawiła dziecko w śmietniku (dziecka nie uratowano)? można mnożyć i mnożyć, nie?

dołożyłabym do tego koleżankę która - brr, parę lat temu dokonała nielegalnej aborcji - do króćset, dobrze się stało że żyje ale mogło się stać inaczej, mogła osierocić już żyjące dziecko. . . gdyby lekarz spartaczył sprawę dziś mogłabym stać nad jej grobem i myśleć że nigdy nie wypijemy tego piwka czy kawy, nie pośmiejemy się z głupot, nie zapalimy papierosa. . . ciarki mnie przechodzą na taką myśl. . .

podobne artykuły

Aborcja była moją najlepszą życiową decyzją
Ciąża nie była wynikiem gwałtu, nie była zagrożona. Ale czuję, że zagrażała mi. Wiem, że moje życie by się całkowicie rozsypało, ja bym się rozsypała, wszystko, o co tak długo walczyłam, też by się rozsypało. W tamtym okresie byłabym naprawdę złą, nieradzącą sobie z dzieckiem i prawdopodobnie niekochającą matką z depresją.
 
Moja ciąża to moja sprawa i żaden chłop nie będzie mi nic kazał
Nie widziałam nigdy w tamtej poczekalni kobiet, których ciąża była wynikiem „rozrywkowego” stylu życia.
 
Natalia Przybysz o aborcji
Chciałabym, żeby kobiety przemówiły swoim głosem. Żeby zaczęły mówić o tym doświadczeniu. Tak jak w latach 60. przemówiły Amerykanki. A potem w latach 70. Francuzki. To doświadczenie istnieje, jest częścią kobiecego życia. To indywidualna sprawa i każda kobieta powinna móc zadecydować o tym sama – czy chce urodzić, czy nie. A to, jak do tego potem podchodzimy, czy to był problem, czy nie, to też nasza sprawa – jakie ceremonie będziemy chciały odprawiać, by sobie z tym poradzić. To nie sprawa mężczyzn w rządzie i w Kościele.
 
„Zdążę wyjąć”, czyli o tym, że ciąża nie bierze się z masturbacji
Założę się, że gdyby mężczyźni – zamiast ciążowego brzucha – mieli np. status na fejsie typu „Adam jest w ciąży z Basią” (i ciekawe co na to jego żona), to „nielubienie prezerwatyw” nie byłoby tak popularne, a metoda „zdążę wyjąć” przyprawiałaby o palpitacje serca i nieprzespane noce nie tylko „rozhisteryzowane” kobiety. Sądzę też, że szybko okazałoby się, że prawo do aborcji Polsce nagle postrzegane jest jako prawo człowieka, a nie „mordowanie niewiniątek”, bo nagle stałoby się potrzebne mężczyznom.
 
Ceremonia szacunku dla kobiet, które miały aborcję
Jeśli ktoś jest permanentnie na polu walki, jeśli czerpie z tego wielką satysfakcję, to jego język, będąc projekcją takiego sposobu postrzegania rzeczywistości, pełen będzie słów takich, jak „morderczynie”, czy „zabójczynie”, bo przecież wiadomo, że pole walki służy zabijaniu.
 

najnowsze artykuły

Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 









zobacz też

”Voca i Karo o seksie gadajo”: Czy można żyć bez masturbacji?

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter