dział: tożsamości

Zora nie chciała być kobietą

dodano: 2015.02.16
Niezależnie od swojej urody, Zora nie chciała być kobietą. Wolała się określać jako hermafrodyta. Była pierwszym hermafrodytą, jakiego spotkałem. Pierwszą osobą, taką jak ja. Już wtedy, w 1974 roku, używała terminu „interseksualny”, który w tym okresie był jeszcze rzadkością.

Fragment tekstu pochodzi z książki Middlesex Jeffrey'a Eugenidess, opowiadającej o losach pewnej greckiej rodziny, w której urodziło się hermafrodytyczne dziecko o imieniu Calliope.




Middlesex, selkar.pl  
Zora cierpiała na zespół niewrażliwości na androgeny. Jej ciało nie reagowało na męskie hormony. Chociaż tak jak ja była XY, rozwinęła się zgodnie z linią kobiecą. Ale w przypadku Zory wyglądało to o wiele lepiej. Oprócz tego, że była blondynką, była zgrabna i miała pełne wargi. Wydatne kości policzkowe rozdzielały jej twarz na arktyczne równiny. Gdy Zora mówiła, wyraźnie było widać, jak skóra napina się na tych kościach policzkowych, jak zagłębia się między szczękami, tworząc naprężoną maskę jak u zjawy zwiastującej śmierć, znad której wyzierały jej przenikliwe, błękitne oczy. A do tego jej figura, piersi jak u dojarki, brzuch mistrza pływackiego, nogi sprinterki czy tancerki Marthy Graham. Nawet bez odzienia Zora wyglądała jak kobieta. Nic nie wskazywało na to, że nie miała ani macicy, ani jajników. Zespół niewrażliwości na androgeny tworzył idealną kobietę, jak powiedziała mi Zora. Wiele najlepszych modelek cierpiało na to samo.


- Ile jest modelek o wzroście metr osiemdziesiąt osiem, chudych, ale z dużymi piersiami? Niezbyt wiele. To normalne u takich osób, jak ja.


Niezależnie od swojej urody, Zora nie chciała być kobietą. Wolała się określać jako hermafrodyta. Była pierwszym hermafrodytą, jakiego spotkałem. Pierwszą osobą, taką jak ja. Już wtedy, w 1974 roku, używała terminu „interseksualny”, który w tym okresie był jeszcze rzadkością. Zamieszki w Stonewall miały miejsce zaledwie pięć lat temu. Dopiero rozwijał się ruch na rzecz praw homoseksualistów. Torował drogę wszystkim następnym walkom o tożsamość, wśród nich o naszą. Jednak stowarzyszenie Intersex Socjety of North America miało powstać dopiero w 1993 roku. Dlatego też o Zorze Khyber myślę jak o pionierce, o kimś takim jak Jan Chrzciciel, myślę o głosie wołającego w puszczy. W szerokim kontekście puszczą w tym przypadku była Ameryka, a nawet cała kula ziemska, ale mówiąc precyzyjniej, był to parterowy dom z sekwoi, w którym Zora mieszkała w Noe Valley i gdzie również ja teraz zamieszkałem.


Gdy Bob Presto nasycił się już szczegółami mojej budowy, zadzwonił do Zory i załatwił, abym mógł się u niej zatrzymać. Zora opiekowała się takimi przybłędami jak ja. To było częścią jej powołania. Mgła nad San Francisco skrywała również hermafrodytów. Nic też dziwnego, że Intersex Socjety of North America założono w San Francisco, a nie w jakimś innym miejscu. Zora uczestniczyła w tym wszystkim w okresie, gdy jeszcze nie miało to żadnej zorganizowanej formy. Zanim zrodzą się ruchy, istnieją ośrodki energii, i Zora była właśnie takim ośrodkiem. Jej działanie polegało głównie na czytaniu i pisaniu. A podczas tych miesięcy, gdy z nią mieszkałem, również na edukowaniu mnie, na wyciąganiu mnie z czegoś, co było, jak to ona postrzegała, wielką ciemnotą Środkowego Zachodu.


- Nie musisz pracować dla Boba, jeśli nie chcesz – powiedziała mi. – Ja i tak wkrótce to rzucam. To tylko dorywcze zajęcie.

- Potrzebuję pieniędzy. Skradziono mi wszystkie pieniądze.

- A twoi rodzice?

- Nie chcę ich prosić. – odpowiedziałem. Spuściłem wzrok i przyznałem: - Nie mogę do nich zadzwonić.

- Cal, co się stało? Jeśli oczywiście mogę zapytać? Co ty tu robisz?

- Zabrali mnie do tego lekarza w Nowym Jorku. A on chciał mnie zoperować.

- A ty uciekłeś?

Skinąłem głową.

- I tak masz szczęście. Ja dowiedziałam się dopiero, gdy miałam dwadzieścia lat.


(…)

- Zawsze byli hermafrodyci, Cal. Zawsze. Platon napisał, że pierwsza istota ludzka była hermafrodytą. Wiedziałeś o tym? Pierwsza osoba składała się z dwóch połówek, jednej męskiej, a drugiej żeńskiej. Następnie te części rozdzieliły się. Dlatego wszyscy ciągle poszukują tej drugiej połówki. Wszyscy oprócz nas. (…)


Nie byłem sam! To właśnie było dla mnie najważniejsze, gdy słuchałem Zory.


Forum hermafrodytyzmu



Powieść Middlesex


Wiosną 1974 roku Calliope Stephanides, uczennica szkoły dla dziewcząt w Grosse Point, Michigan, odkrywa w sobie pociąg fizyczny do koleżanki z klasy, truskawkowej blondyny, namiętnej palaczki papierosów, przejawiającej wyraźne talenty aktorskie.

Pasja, jaka rozwija się ukradkiem pomiędzy nimi - równolegle z brakiem rozwoju u Callie - prowadzi tą drugą do podejrzeń, że jest inna niż reszta dziewcząt. W rzeczywistości jednak nie jest w ogóle dziewczyną.


Wytłumaczeniem tego szokującego stanu spraw jest rzadka mutacja genetyczna - oraz pewna tajemnica - która ciągnęła się za dziadkami Callie od upadającego imperium tureckiego, poprzez Detroit za czasów prohibicji, przetrwała dni świetności Samochodowego Miasta, bunty na tle rasowym w roku 1967 oraz drugą migrację rodziny, do obcego kraju zwanego przedmieściami. Dzięki genowi Callie jest po części dziewczyną, po części chłopcem. I nawet chociaż epickie podróże genu się zakończyły, jej własna Odyseja dopiero się zaczęła.


 Obejmująca osiem dekad - i jedno niezwykle trudne dojrzewanie - długo oczekiwana druga powieść Jeffreya Eugenidesa jest świetną, całkowicie wyjątkową baśnią o skrzyżowanych rodowodach, subtelnościach płci oraz głębokich, nieczystych ponagleniach pożądania. MIDDLESEX jest spełnieniem wielkiego talentu pisarza, uznanego przez Granta i The New Yorker za jednego z najlepszych młodych amerykańskich powieściopisarzy.

 

komentuj









































autor:


podobne artykuły

Z przekleństwa w błogosławieństwo
Niełatwo być dziewczynką. Tym bardziej, jeśli się ma potrzebę bycia dziewczynką idealną. Wspaniałą wnuczką, kochaną siostrą, przodującą uczennicą, oddaną przyjaciółką i przysparzającą powodów do dumy córką. Prawie mi się to udało. No właśnie, prawie… Bo wypełniając te wszystkie funkcje, nosiłam w sobie przekleństwo. Przeklinałam samą siebie.
 
Moja wielka radość z seksu – bez genderowych stereotypów
Nie jestem typową kobietą. Ale czy istnieje ktoś taki jak „typowa kobieta”? Uważam, że nie. Każda z nas jest inna, i to jest piękne - lecz to społeczeństwo i kultura narzuca nam wzorce. Z których - tak naprawdę - wcale nie musimy korzystać, ani się do nich dopasowywać. Szkoda, że odkryłam to dopiero teraz, w wieku 21 lat.
 
Kobieta pozbawiona pochwy
Powiedz słowo „pochwa”. Jak się czujesz, mówiąc to słowo? A jak sama określasz własną pochwę?
 
Mam 30 lat i nie mam dzieci. Wiesz dlaczego?
„Niedaleko od Ciebie a może tuż obok żyje sobie kobieta: ma 30 lat lub więcej i nie ma dzieci. Rodzina, znajomi i przypadkowi ludzie na okrągło pytają: „Dlaczego jeszcze nie masz dzieci?” i szybko dodają: „Czas najwyższy”. Jej reakcja jest trochę inna każdego dnia, ale najczęściej to wymuszony grzeczny uśmiech, napięcie w połączeniu z powściągliwością. Odpowiada: „Nie, jeszcze nie”. Czasami pojawi się nerwowy grymas twarzy, gesty pokazujące frustrację i zażenowanie.
 
Siostra
”Kobieta na wolności” to bardzo dziwna książka... Nie powieść, ani pamiętnik. To raczej zbiór refleksji wrzuconych w jeden dokument tekstowy, do którego dodano podobnie refleksyjną kolekcję zdjęć i kolaży. Teksty są króciutkie, niektóre bardziej poetyckie. Są jak spotkanie z kochankiem na jedną noc – ledwo coś się zaczyna, a już kończy.
 

najnowsze artykuły

Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie? Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
seksualność kobiet » opowiadania
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 
Spotkałam syna Królowej Śniegu
seksualność kobiet » kochanek / kochanka
Spotkałam syna Królowej Śniegu
komentarze (3)
Spotkałam Kaja, spotkałam syna Królowej Śniegu. Od lat usiłuję wydłubać mu z serca lodowy okruch zwierciadła. Na początku nasz seks był cudowny, wspanialszy, niż wszystko, co do tej pory mnie spotkało. Oddanie, komunia, dzikość serca, brutalność i nieskończona czułość splecione w jeden gest. A potem - lodowate milczenie, odpychanie.
 









zobacz też

Orgazmiczna joga. Polecam :)

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter