Kobiece i męskie to moja obsesja.
Słowo „androgyne” to mój klucz do świata. Połączenie kobiecości i męskości w jednej osobie, to stan, który chciałabym osiągnąć i tak pozostać. Cała. Pełnia. Człowiek.
Z powodu tej mojej fantasmagorii o byciu jednym i drugim, mocno zgrzytało na linii: ja – inni. Przez jakiś czas próbowałam wpisać się w „kobietę”. Ale to było udawanie i tłamszenie siebie. Byłam po tym bardzo zmęczona. Nawet, kiedy cieszę się swoją kobiecością, to okazuje się, że robię to nie tak. Mam frajdę, kiedy zmywam gary, typowa „babska” czynność. Tak, lubię to. Jest mi dobrze, kiedy mam okres. Krew wypływa ze mnie, a ja czuję, że żyję. To bardzo „niekobiece” powiedzieć coś takiego. Z politowaniem i zdziwieniem patrzą wtedy inni. Inne kobiety. Więc milczę. Nie mówię. Wychodzę poza kobietę – i …nie wchodzę w mężczyznę. Wchodzę w …transwestytę.
Po domu zdarza mi się chodzić na niebotycznych obcasach, w siatkowych pończochach i boa. Znacie skądś to uczucie?
Innym razem, gdy zakładam frak albo garnitur, to też się fantastycznie bawię. Wybór kapelusza. Spinki do mankietów. Taka męska francja-elegancja. Bukiet kwiatów na spotkanie z dziewczyną. Całe to podawanie ramienia, płaszcza, otwieranie drzwi. Albo zupełnie inaczej: glany, dwie bluzy, żeby ukryć biust, czapka naciągnięta na oczy i okulary od słońca. Spacer i zdziwione spojrzenia przechodniów.
Oglądanie meczów piłki nożnej. „Męskie” rozmowy z kumplami o seksie. Znajome mi dziewczyny tak nie rozmawiają. A ja nie chcę w niektóre tematy wchodzić jako dziewczyna, bo nagle się okazuje, że powinnam czuć to i robić tamto.
Zakupy, gdy idę z kolegą i przymierzamy pierścionki. Oboje. Mierzymy buty – oboje. Nurzamy się w szminkach, pudrach, błyszczykach i cieniach do powiek. Rundki po sklepach między surdutami i ciuchami uniseks. Wybór bluzek, spodni, sukienek i biżuterii, którą może nosić każda płeć. Wspólne depilowanie brwi, malowanie paznokci, zakładanie spódniczki na spodnie.
Nie ma granic. Nie ma mówienia: ty jesteś mężczyzną, ja jestem kobietą. Nie ma rodzaju gramatycznego związanego z płcią. Zabawa imionami. Zabawa czasownikami. Zabawa językiem. Płynność lub kontrast. Nie ma: albo kobiece albo męskie. Wszystko – po prostu jest. Brokatem, piórami, garniturową koszulą, malowaniem rzęs, wiązaniem muchy – cieszymy się po równo. Bez względu na to, kto kogo maluje, co kto ma na sobie i, kto oraz co, wypycha sobie skarpetkami.
To, co wielu ludzi cieszy w odłączeniu, mnie cieszy w zestawieniu. Zatarcie granic. I brak podziału. Jedna płeć to za mało. Nic nie jest oczywiste, za to wszystko może zaistnieć.
Znam osoby, w których widzę i kobietę, i mężczyznę. Mówię o takich, że mają 200%. (Pamiętacie ankietę „Ile jest w Tobie kobiety (K), a ile mężczyzny (M)?”). I nie chodzi tu o wygląd, tylko o to, jakie te osoby są. Jak słuchają, jak rozmawiają, jakie są w kontakcie z ludźmi. Jak dotykają, jak patrzą, jak przechylają głowę, jak zapraszają do bycia razem. Co lekceważą i na co zwracają uwagę.
Sztuką jest być jednym i drugim na raz. Sztuką jest być mężczyzną, gdy ma się ciało kobiety i być kobietą, gdy ma się ciało mężczyzny. Sztuką jest być postrzeganym w przestrzeni społecznej jako ta płeć, którą być chcemy. Jeśli nas tak ktoś postrzega, jeśli dostrzeże w nas akurat kobietę albo mężczyznę – w zależności od tego, co chcemy pokazać – to wtedy jest radość. Dla mnie radością jest być sobą. Więc – jestem.
http://www.crossdressing.pl/main.php?lv3_id=551&lv1_id=25&lv2_id=52&lang=pl
Konstelacje z Boginiami - warsztat
Masz w sobie Mężczyznę i Kobietę, pozwól im się dogadać
Kim są transwestyci?
Czym jest kobiecość?
AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.
gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.
Women29:
Która z pań się masturbuje?