dział: tożsamości

Moja wielka radość z seksu – bez genderowych stereotypów

Alex
dodano: 2016.10.16
Nie jestem typową kobietą. Ale czy istnieje ktoś taki jak „typowa kobieta”? Uważam, że nie. Każda z nas jest inna, i to jest piękne - lecz to społeczeństwo i kultura narzuca nam wzorce. Z których - tak naprawdę - wcale nie musimy korzystać, ani się do nich dopasowywać. Szkoda, że odkryłam to dopiero teraz, w wieku 21 lat.

genderfliud.jpg

Jeżdżę na deskorolce, skaczę na snowboardzie, robię triki na nartach, uprawiam freeride. Uwielbiam sporty ekstremalne. Seks też uwielbiam. Obydwie te cechy nie są stereotypowo przypisywane dziewczynom. Mój styl ubierania też zwykle odbiega od typowo kobiecego, zwykle noszę luźne podkoszulki w jaskrawych kolorach, czapki z daszkiem, skejtowe buty. Gdy byłam w wieku gimnazjalno-licealnym, notorycznie mylono moją płeć, co czasem do tej pory się zdarza. Lepiej dogaduję się z kolegami niż koleżankami. Nie lubię zakupów (chyba, że kupuję części do deskorolki lub... fajny wibrator), nie maluję paznokci i nie chodzę na szpilkach. Wolę spędzać długie godziny w laboratorium, niż „plotkować” z przyjaciółkami czy oglądać seriale. W dzieciństwie bawiłam się autkami, miałam krótko ścięte włosy. Czy coś w tym złego? Nie. Ale gdy byłam w wieku dojrzewania, wmawiano mi - głównie na psychoterapii - że powinnam się zmienić i być bardziej „kobieca”.

Tylko czy warto? Wszystko mi jedno, czy jestem kobietą, czy mężczyzną. Nie jestem dumna z bycia kobietą. Nie czuję też w związku z tym smutku ani rozczarowania. Gdybym była facetem, byłabym tak samo szczęśliwa, jak jestem teraz. Jestem przede wszystkim Człowiekiem. Płeć ma dla mnie znaczenie drugorzędne. Mimo to - a może właśnie dlatego - uwielbiam seks, czerpię z niego dużo radości i przeżywam go bez stresu, wstydu, sztywnych stereotypów, zahamowań, które utrudniają życie erotyczne tak wielu kobietom i mężczyznom.

O ludziach takich jak ja mówi się non-binary (nie zero-jedynkowi), genderqueer, bi-gender lub demi gender. Najbardziej lubię określenie genderfluid, bo najlepiej odzwierciedla ono moją tożsamość płciową. Wbrew sugestiom terapeutów, nie jestem anomalią. Jestem szczęśliwym człowiekiem, który jest sobą - bo ma prawo. To ostatnie odkryłam niedawno, dzięki pomocy dwóch osób - lekarza psychiatry i... ukochanego.

Od podstawówki z kimś się spotykałam, z kimś chodziłam. Pierwszego chłopaka poznałam w wieku 10 lat, rok później już randkowaliśmy. Byliśmy ze sobą - z przerwami - aż do klasy maturalnej. Już wtedy ciało kojarzyło mi się z czymś pozytywnym (pomimo kompleksów, jakie wtedy miałam), co umożliwia przytulanie, całowanie, trzymanie za ręce, bliskość. Mimo że seksualność nie była dla mnie, jako dla nastolatki, łatwym tematem. W wieku 13-17 lat myślałam, że jestem trans. Podejrzewałam, że jestem facetem w żeńskim ciele. W gimnazjum nosiłam głównie męskie ciuchy. Po lekcjach całymi dniami śmigałam na desce, rowerze, rolkach. Nie obchodziły mnie wtedy alkohol, narkotyki czy seksualne eksperymenty. I uważałam, że to jest totalnie w porządku. Ale... co tydzień na terapii słyszałam, że to jest nienormalne. Że powinnam odkryć swoją kobiecość. Byłam zachęcana do masturbacji, która wtedy jeszcze nigdy nie przynosiła mi przyjemności. Dopiero po 6 latach prób i błędów, po raz pierwszy masturbacja przyniosła mi radość i orgazm (pierwszy w życiu orgazm z partnerem osiągnęłam 4 lata wcześniej, niż pierwszy orgazm w wyniku masturbacji). Nietypowe? Zaraz dowiecie się, dlaczego.

Po raz pierwszy uprawiałam seks w wieku 19 lat, podczas pierwszego tygodnia studiów, z nowo poznanym rówieśnikiem, który był moją pierwszą, wielką miłością. Pomimo że znaliśmy się zaledwie od tygodnia, to była świadoma decyzja - i wspaniałe przeżycie. Był czuły, delikatny, namiętny. To był wymarzony pierwszy raz, przeżycie, które zbudowało w mojej świadomości pozytywny wizerunek seksu. Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie, ale mój partner był transwestytą - czasami bywał kobietą i w ogóle mi to nie przeszkadzało.

Po roku rozstaliśmy się, gdyż okazał się być skłonny do przemocy, zaborczy, paranoidalnie zazdrosny. Ciężko to przeżyłam, bo naprawdę go kochałam i chciałam z nim być za wszelką cenę. Dziś uświadomiłam sobie, że rozstanie było dobrą decyzją - nie warto się zgadzać na przemoc. Ale wtedy miałam 20 lat i byłam zrozpaczona, załamana po rozstaniu. Myślałam, że już nigdy nie będę mieć pięknego, satysfakcjonującego seksu. I wielokrotnych orgazmów. Które miałam z moim byłym narzeczonym/narzeczoną. Nie wiedziałam jeszcze, jak bardzo się mylę.
Potem było kilka związków, kilka przygód, kilka porażek i dwa wspaniałe romanse. Związki pt. "Jestem z kimś tylko po to, aby z kimś być" oczywiście zawsze były porażką. Nie przynosiły radości, orgazmów ani poczucia satysfakcji. Szczególnie uciążliwe były związki z facetami, którzy próbowali mnie zmieniać, formatować, abym była bardziej.... kobieca? Normalna? Szybko się nauczyłam, że lepiej być asertywną.

Jednocześnie odczuwałam ogromny popęd seksualny. Zakochałam się w mężczyźnie starszym o 24 lata, którego poznałam w laboratorium i z którym łączyły mnie podobne zainteresowania. Podkochiwałam się w koleżance, która miała chłopaka. Miłość - obok pasji i sportu -napędzała moje życie, ale niezaspokojone potrzeby seksualne lub przypadkowe przygody je niszczyły. Kilka razy zostałam przez kogoś wykorzystana, nawet zgwałcona. Próbowałam się masturbować, na różne sposoby, ale nigdy nie osiągałam w ten sposób orgazmu. I wtedy pojawił się N.

Był 5 lat starszy ode mnie, wyglądał nie jak przystojniak z reklam, tylko jak emo-nie-wiadomo-jakiej płci. Był pisarzem, podróżował po Europie. Miał anoreksję i inne poważne zaburzenia - i może właśnie to nas połączyło. Albo połączył nas optymizm, nonkonformizm, pozytywne nastawienie wobec świata... zakochaliśmy się. Gwałtownie, intensywnie. To był nie tylko seks (najwspanialszy seks w moim życiu!), ale piękna więź duchowa. Spędziliśmy tydzień w Krakowie, weekend w Warszawie. Po miesiącu podróży znów odwiedził mnie w Krakowie. N. całkowicie mnie akceptuje, pokazuje mi, że moja tożsamość płciowa, styl życia i styl ubierania się jest OK, nawet więcej niż OK. Daje mi mnóstwo rozkoszy, czułości. Dzielimy się nawzajem pozytywną energią.

Nastąpiła też pewna zmiana: nauczyłam się masturbować. Jak? Podpowiedział mi, jak to się robi. Pokazał mi, zachęcił do eksperymentów. Odkrywaliśmy moje reakcje na różne rodzaje rozkoszy. Dziś mam małą kolekcję wibratorów, umiem sprawiać sobie rozkosz i wiem, że nie ma nic złego w moim sposobie bycia kobietą. Ktoś mnie zainspirował, pomógł mi odkrywać własną seksualność - i kochać siebie. Ja pomogłam mu akceptować swoje ciało.

Jestem bardzo szczęśliwa. Uwielbiam seks. Lubię, gdy wiąże się on z miłością - ale rozkosz dla samej rozkoszy też jest OK. Paradoksalnie, zaczęłam odkrywać własne ciało i jego możliwości dzięki facetowi (zresztą też będącemu genderfluid) - ale czy to takie ważne? Faceci, wbrew niektórym opiniom, też mogą być mili i świadomi. Bo czy naprawdę płeć ma tak wielkie znaczenie? Uważam, że nie.

Artykuł ukazał się w ramach naszej zabawy - Seks i szczerość. Ty też możesz wziąć w niej udział! Kliknij tutaj! 
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 1)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12016.10.17, 07:21

Joanna
Świetny artykuł!!!
Też uważam, że kwestia różnic między płciami jest przereklamowana.

podobne artykuły

Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
30 stycznia 2017 we Wrocławiu rozpoczyna się już czwarta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla kobiet i mężczyzn.
 
Z przekleństwa w błogosławieństwo
Niełatwo być dziewczynką. Tym bardziej, jeśli się ma potrzebę bycia dziewczynką idealną. Wspaniałą wnuczką, kochaną siostrą, przodującą uczennicą, oddaną przyjaciółką i przysparzającą powodów do dumy córką. Prawie mi się to udało. No właśnie, prawie… Bo wypełniając te wszystkie funkcje, nosiłam w sobie przekleństwo. Przeklinałam samą siebie.
 
Obsesyjnie malowałam kobiece ciało
W tym amoku zorientowałam się, że najbardziej w ciele kobiety pociąga mnie wagina. Od tej pory stała się główną bohaterką moich obrazów. Instynktownie ukazywałam ją w ostrych, intensywnych barwach.
 
Seminarium i warsztaty z Deborą Sundahl w Warszawie! Listopad 2016
Po kilku latach ponownie ze Stanów Zjednoczonych przyjedzie do Polski Deborah Sundahl - legenda Ruchów Kobiecych, znana w świecie ekspertka od kobiecej seksualności, autorka bestsellera pt. ”Kobieca ejakulacja i punkt G. O orgazmach jakich nie przeżyła twoja babcia”.
 
Jak długo otwiera się Twoje (drugie) serce?
Chłopcu prezentowano ostry miecz, który ciął wszystko. Ten mieczy był też symbolem penisa. Razem z mieczem chłopiec dostawał zagadkę: Jak włożyć ten miecz do róży, tak aby nie zadrasnąć ani jednego płatka?
 

najnowsze artykuły

Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 









zobacz też

Orgazmiczna joga. Polecam :)

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter