dział: tożsamości

Dziewczyna z blizną: AIS

Natalie Angier
dodano: 2015.02.16
Jane na ogół lubiła być dziewczynką. Przebierała się w suknie, wkładała szpilki mamy, potajemnie szminkowała usta. Zapisała się do harcerstwa. Była hałaśliwa i pełna zwykłego w tym wieku, tryskającego energią optymizmu oraz wielkich oczekiwań. Krótko mówiąc, była normalna - lecz jej okolice łonowe przecinała duża blizna. „Kiedy spytałam o to, powiedziano mi, że miałam coś w rodzaju przepukliny”. Przepuklina - słowo, które brzmi dostatecznie okropnie i niejasno, by zniechęcić dziecko do zadawania dalszych pytań.

Jane Garden to kobieta średniego wzrostu (162 centymetry) dobiegająca czterdziestki, osoba w wielkim stylu, obdarzona charyzmą. Jaśnieje; dostrzegam ją od razu przez całą szerokość sali. Dzieje się tak po części za sprawą jej wspaniałej cery, niczym na reklamach mydła Dove, cery, jakiej nie da nam żadne mydło ani krem. Jane później powie mi, iż w życiu nie miała pryszcza, że to wręcz niemożliwe, by coś jej wyskoczyło. Nawet zamiast porów ma piegi. Ubrana jest w biało-brązowy bawełniany sweter, sięgający do bioder, na szyi nosi łańcuszek, a duże okulary w plastikowych oprawkach nadają jej wygląd sowi i dziewczęcy zarazem. Włosy ma brązowe i bardzo gęste - dożywotnia gwarancja gęstości, powiada. Podobnie jak na trądzik, jest całkowicie odporna na alopecia are-ata, łysienie plackowate, które regularnie wystrzyga placki na głowach kobiet.


Innym źródłem aury Jane jest jej żywa, nieposkromiona inteligencja. Zaczyna mówić z ożywieniem od razu, gdy się spotykamy. To utalentowana gaduła, wyrzucająca z siebie kolejne zdania, składne mimo prędkości, z jaką je wypowiedziano. Pracuje jako prawniczka w Kalifornii, specjalizuje się w podatkach. W rzeczywistości nie nazywa się Jane Carden; to pseudonim, którego używa, opisując swoją historię w Internecie lub w biuletynach. Utworzyła go jako anagram Jeanne d'Arc (Joanna d'Arc), którą uważa za swą bohaterkę. Kiedy siadamy do lunchu, zamawia grzanki, lecz zjada niewiele, zbyt zajęta mówieniem. Rozmawiamy tego dnia bardzo długo, podobnie jak wiele razy później. W trakcie naszych spotkań Jane mówiła wolniej tylko wtedy, gdy zaczynała płakać.


Jane z Arc urodziła się w Nowym Jorku w rodzinie średniozamożnych Żydów. Jej matka była sekretarką w szpitalu, ojciec - księgowym w urzędzie kwaterunkowym miasta. Mieli już dwóch synów, znacznie starszych od Jane. Uchodzili za liberalnych i otwartych, takich, którzy zakładają, że jeśli syn zaprasza dziewczynę na weekend, z pewnością będzie z nią spał. Jane, dziewczynka zdolna, bezpośrednia i lubiana, pokochała szkołę od pierwszego dnia zerówki. Nie była specjalnie wysportowana, nie czuła się też chłopczycą, w tym sensie, że nie pragnęła być chłopcem ani zachowywać się jak chłopiec, choć jak wiele z nas, prędko zwróciła uwagę, że chłopcy z niewiadomych powodów mają w życiu lepiej. „Pamiętam, jak nauczycielka w pierwszej klasie powiedziała, że Ameryka jest piękna, gdyż każdy chłopiec może wyrosnąć na prezydenta - wspomina Jane. - Zdenerwowałam się wtedy, bo to ja chciałam zostać prezydentem". Później, w siódmej klasie, kiedy inny nauczyciel stwierdził: „Dziewczynki nie powinny być prawnikami - na sali sądowej pada zbyt wiele mocnych słów", Jane powiedziała sobie: postanowione, zostanę prawniczką.


Jane na ogół lubiła być dziewczynką. Przebierała się w suknie, wkładała szpilki mamy, potajemnie szminkowała usta. Zapisała się do harcerstwa. Była hałaśliwa i pełna zwykłego w tym wieku, tryskającego energią optymizmu oraz wielkich oczekiwań. Krótko mówiąc, była normalna - lecz jej okolice łonowe przecinała duża blizna. „Kiedy spytałam o to, powiedziano mi, że miałam coś w rodzaju przepukliny". Przepuklina - słowo, które brzmi dostatecznie okropnie i niejasno, by zniechęcić dziecko do zadawania dalszych pytań.


Lecz gdy skończyła jedenaście lat i miała wkroczyć w magiczny okres, gdy dziewczynki zajmuje tylko jedno - menstruacja - zmieniła się historyjka, którą ją karmiono. „Powiedziano mi, że urodziłam się ze skręconymi torbielami jajników i trzeba było usunąć całe narządy, aby nie zrakowaciały - opowiada. - Powiedziano mi także, iż muszę rozpocząć kurację hormonalną i brać estrogen. I że nigdy nie będę miesiączkować ani nie zajdę w ciążę". Jane w roztargnieniu smaruje dżemem kawałek grzanki, nadgryza ją, po czym odkłada. „Kiedy nam mówią, że mamy skręcone torbiele jajników, jeden z kłopotów polega na tym, że myślimy wyłącznie o raku, tak się tym przejmujemy, że nie mamy pojęcia, co się właściwie dzieje. Byłam absolutnie przekonana, że to mój koniec".

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 2)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12010.05.06, 10:43

ewa1111
świetny artykuł. . pomimo że czuję się 100%kobietą i urodziłam dzieci to zawsze czułam że coś jest nie tak z moim organizmem i podejściem do życia w typowo męski sposób. . . jestem już po dwuch rozwodach,silna rywalizacja,mój temperament ,umiejętności radzenia sobie w życiu na równi z mężczyzną/siła fizyczna i psychoczna/ i typowe cechy dla kobiet z lekkim AIS 180 wzrostu,gęste włosy,zero trądziku,wielkie piersi. . . moja czwórka dzieci zaraz po porodzie -chłopiec miał mleko w piersi a dziewczynki okres. . . . a jednak ten artykuł dodał mi sił,nie muszę kreować się na delikatną kobietkę ,zmęczyło mnie to. .
# 22010.08.17, 21:54

Aga
Ta historia opisana jest w "Geografii intymnej" Angier. Polecam tę książkę jako studium kobiecości - jeśli ktoś ciekaw.

najnowsze artykuły

Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
seksualność kobiet » wiadomości
Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
komentarze (1)
We właśnie Wrocławiu rozpoczyna się już szósta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla mężczyzn i kobiet.
 
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
seksualność kobiet » wiadomości
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
Świat się zmienia, a kobiety stają się coraz bardziej odważne i solidarne.
 
Mit monogamicznej samicy
seksualność kobiet » artykuły
Mit monogamicznej samicy
Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest [...] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).
 
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
seksualność kobiet » artykuły
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
komentarze (1)
Zmieńmy konwersację na temat naszych piersi z „jak uniknąć raka piersi i wcześnie go wykryć” na „jak mieć zdrowe piersi i czerpać z nich radość”.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
seksualność kobiet » artykuły
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 








zobacz też

”Kwartet” w Teatrze Nowym - recenzja

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter