Jako kobiety często postrzegane jesteśmy jako te, które powinny troszczyć się o miłość i harmonię w związku. A także – o gorący, ekscytujący seks. Artykuły w prasie kobiecej przedstawiają to wręcz jako punkt honoru. Z bilbordów, filmów i czasopism krzyczą tytuły: „Rozpal go”, „Spraw, żeby za tobą szalał”. Na poziomie racjonalnym możemy lekceważyć takie zachęty, ale … gdzieś tam w nas tkwi zadra... Racjonalnie rzecz biorąc: jesteśmy zbyt zajęte, zbyt zmęczone lub zbyt pochłonięte realizowaniem naszych pozaseksualnych ambicji i marzeń. Ale na poziomie emocji ta sprawa przedstawia się nieco inaczej. Przecież, kiedy się z nim wiązałam, było tak wspaniale! Chciałam być dla niego boginią seksu, a teraz... sypiamy ze sobą od święta... Czy to znaczy, że nasz związek umiera?
Dążenie do doskonałości
Rozwijamy się w tylu dziedzinach: zawodowej, biznesowej, finansowej, emocjonalnej, fizycznej. Uczestniczymy w szkoleniach, kursach, czytamy poradniki, zdajemy egzaminy. Ale zaniedbujemy sferę seksualną... A przynajmniej możemy mieć takie poczucie, więc chcemy jakoś to zmienić. I co robimy? Planujemy. Tak samo, jak spotkanie z klientem, wizytę na siłowni czy kawę z koleżanką – planujemy czas na seks. Otwieramy terminarze i wychodzi nam, że seks możemy uprawiać w środy w godzinach 21.00-22.15. Jesteśmy zadowolone, udało się! Udało się w ten napięty grafik wcisnąć seks i budowanie więzi. Hurra! A potem idziemy do łóżka i...
I klops... z terminarza
On nie ma erekcji. Ty nie masz ochoty. Uważasz, że go nie podniecasz albo że on za mało się stara. Po jakimś czasie, za pomocą kilku sztuczek udaje ci się trochę twojego faceta ożywić i... okazuje się, że uprawiacie strasznie nudny seks. Niby się kochacie, ale tak mechanicznie, bez polotu, bez wzruszeń, aby tylko dotrzeć do końca. Zaplanowany perfekcyjny wieczór zamienił się w seks bez erotycznego zaangażowania. Jak się czujesz? Nie tak to sobie zaplanowałaś, prawda? To miało być coś, a tymczasem czujesz się, jakbyś wypełniła małżeński obowiązek. Ale on miał orgazm (a może ty też miałaś), więc ostatecznie nie było aż tak źle.
Następny „numerek z terminarza” jest jeszcze bardziej frustrujący. Obwiniasz siebie albo jego. Dochodzisz do wniosku, że między wami nie gra, bo kiedyś było zupełnie inaczej. Do tej pory nie mieliście czasu na seks. A teraz widzisz to jak na dłoni: wy już nie macie ochoty na seks ze sobą.
To normalne!
Między wami jest dobrze: wspieracie się, przytulacie, kochacie się. To, że nie wychodzi wam „umawianie się na seks” to trochę inna bajka. Pożądanie, to niestety, nie jest spotkanie z klientem. Tego nie można zaplanować. Możesz wywołać u niego pobudzenie, erekcję, ale nie zmusisz go do pożądania. A to właśnie pożądanie czyni seks tak ekscytującym, a nie to, jak „długa i twarda” jest erekcja. Więc: uszy do góry. Wszystko jest OK, tylko trzeba spojrzeć na to trochę inaczej.
Praca z terminami
To, co możesz zaplanować na konkretny moment, to naukę o seksie. Myślę, że każdemu przyda się trochę edukacji w tej dziedzinie. Możesz zaplanować przeczytanie jakiegoś poradnika o męskiej seksualności (sama gorąco polecam „Jego orgazm później”), który pomoże ci zrozumieć, dlaczego twój mężczyzna nie może kochać się według zegarka albo dlaczego taka miłość jest niezadowalająca. Możesz poznawać tajniki ludzkiej seksualności, technik erotycznych itd. Możesz oglądać filmy o seksie, czytać magazyny i książki. Możesz chodzić na kursy i warsztaty związane z tą tematyką. I tyle możesz zaplanować. Tyle leży w twoich możliwościach, pogódź się z tym, a będzie ci łatwiej.
Tym, co pomoże ci rozeznać się w twoim życiu uczuciowym i seksualnym, jest wiedza. Im więcej wiemy na temat seksualności swojej i naszych partnerów, tym łatwiej wyjść nam z labiryntu kłopotów. Im większa nasza wiedza, tym łatwiej problemy rozwiązywać i chyba mniej bolą. Bo są poznane, nazwane, zrozumiałe. Zdobywanie wiedzy motywuje też do działania, bo wciąż otwierają się przed nami nowe drogi, poznajemy nowe sposoby budowania szczęścia i rozwiązywania problemów.
Dlaczego „seks z terminarza” nie wychodzi?
Wyobraź sobie, że umówiłaś się z koleżanką na chodzenie po sklepach. Marzyłaś o takim wyjściu, planowałaś je od dawna. Jednak tego dnia, kiedy w końcu miałyście się spotkać, rozbolał cię ząb. Albo zadzwonił twój partner, z informacją, że ma kłopot. Albo twój szef wzywa cię do pracy. Oczywiście, możesz wziąć tabletkę przeciwbólową, zlekceważyć problemy partnera i wezwanie szefa i iść z koleżanką na zakupy. Czy jednak w takiej sytuacji będziesz się mogła cieszyć zakupami tak bardzo, jak wtedy gdy żadna z tych awaryjnych sytuacji by się nie wydarzyła?
No, właśnie. Nawet jeśli jesteśmy osobami proaktywnymi i lubimy umieć „przełączać” nasze nastawienie do świata, panować nad emocjami, to jednak nie zawsze nam to wychodzi. W seksie zaś z definicji jest to skazane na porażkę. Seks oparty jest na pożądaniu.
Pożądania nie da się zaplanować
Często pożądamy osób nowych, tajemniczych, niedostępnych. Nasi partnerzy seksualni, którzy na golasa oczekują nas w łóżku o wyznaczonej porze nie są niedostępni. Więc, aby między nami wytworzyło się pożądanie potrzeba czegoś innego – spontaniczności, elementu zaskoczenia, nowości lub silnych emocji. To dlatego seks po kłótni może być bardziej emocjonujący. To dlatego większą ochotę na seks masz po obejrzeniu horroru, niż komedii romantycznej.
Pożądanie jest tym, co nas do siebie przyciąga i sprawia, że chcemy się kochać ze sobą. Gdy pomijamy element autentycznego pożądania, przechodząc od razu do seksu według planu, owszem, nawet możemy przeżywać orgazmy, ale będą one tylko cieniem tego, na co nas stać. A seks z terminarza może się stać najnudniejszym seksem, jaki można sobie w ogóle wyobrazić.
Czy to znaczy, że w ogóle nie możemy uprawiać seksu?
Nie. To znaczy tylko, że wyznaczanie godzin i dni na to, kiedy „powinniśmy” to robić, nie przynosi pożądanego efektu. Jeśli nie macie ochoty na seks, nie uprawiajcie go. Jeśli nie macie czasu na seks i wolicie się wyspać, nie zmuszajcie się do seksu, bo „tak wypada”. Odraczana przyjemność staje się większą przyjemnością. Uprawianie seksu z musu może prowadzić tylko do frustracji. Mężczyzna, postawiony pod ścianą, spięty, bo musi się sprawdzić, akurat teraz, między 21.00 a 21.30 – może mieć wielkie problemy z tym, żeby osiągnąć erekcję. Przepracowany, niewyspany, musztrowany – woli się ukryć w łazience i masturbować we własnym tempie, niż uprawiać seks z oczekującą w napięciu partnerką, równie znużoną i zmęczoną, jak on sam.
W takiej sytuacji, może lepiej po prostu dać sobie buziaka i wymasować plecy partnerowi? Albo pójść na spacer, pogadać i pooddychać świeżym powietrzem? Pożądanie może zbudzić się z jednej iskry, z jednego uśmiechu i spojrzenia. Ale tylko wtedy, kiedy się do tego nie zmuszacie. Lepiej potańczyć tango, wypić drinka i poświntuszyć (jeśli macie na to ochotę) a potem pójść spać, niż oglądać filmy porno, by osiągnąć „stan gotowości”, gdy powieki już wam się kleją. Być może jutro iskra zasiana przy piciu drinka, rozbudzi wasze pożądanie tak bardzo, że będziecie je odczuwać nawet po 16 godzinach pracy.
Seks w pośpiechu, z niewyspanym, zdenerwowanym partnerem, który musi wcześnie rano wstać do pracy, może być bardzo ekscytujący, kiedy jesteśmy w pierwszej fazie związku czy zakochania – wtedy, gdy pożądanie nie opuszcza nas ani na krok, a migawki z poprzedniej nocy rozbudzają naszą wyobraźnię, gdy przepychamy się przez korki do pracy. Wtedy, gdy wspomnienie rozanielonej miny partnera sprawia, że zupełnie nie przejmuje nas fakt, że straciliśmy premię albo kilku klientów.
Seksualny post
Wiem, że chcesz być kochanką idealną, wiem, że gdy partner odmawia ci seksu, czujesz się niekomfortowo. Wiem, bo często czuję to samo, mimo że rozum podpowiada mi, żeby przestać tak myśleć. Podobnie też czują znajome mi kobiety. Ale – nie możemy być kochankami idealnymi i nasi partnerzy też się takimi nigdy nie staną. Czasem lepiej zapomnieć o seksie, niż się katować tym, że nie dorastamy do „średniej statystycznej” i nie uprawiamy seksu od wielu dni. Bywa i tak. Życie stawia przed nami różne wyzwania. Wyzwania związane z pracą, z dziećmi, finansami itd. Nasi mężczyźni też mają trudności z zaangażowaniem w prawdziwie satysfakcjonujący, erotyczny i podniecający seks, gdy martwią się problemami w pracy czy finansowymi. Dajmy im czasem odpocząć i nie zmuszajmy do planowania upojnych chwil z terminarzem w ręku. To piszę ja, która nie raz ten błąd popełniłam i dlatego dobrze wiem, jak bardzo to nie działa.
Jakość, nie ilość
Statystyczny Polak uprawia seks 91 razy w roku (dane z 2004 roku). A ty być może robisz to tylko raz w miesiącu... Ale – po pierwsze – im rzadziej to robisz, tym później się znudzisz, a po drugie – jeśli jest to faktycznie satysfakcjonujące, erotyczne zbliżenie, które trwa i trwa, a ty wcale nie chcesz, żeby się skończyło, i masz poczucie, że mogłabyś to robić do końca swojego życia, bo jest tak cudownie... to – chyba sama wyciągniesz odpowiednie wnioski... :)
| # 1 | 2011.11.04, 11:31 |
![]() steff | mam dziecko nie mam czasu ni sily na sex :) |
Ratunku, nie mam orgazmu!
Zdefiniować seks
Droga bezwstydna
Warsztaty o seksualności dla kobiet
Bez seksu, bez sensu
AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.
gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.
Women29:
Która z pań się masturbuje?