Przypomniała mi się sytuacja, kiedy dyskretnie i żartobliwie próbowałam podsunąć pewnemu mężczyźnie „tutorial” Jak zrobić minetkę? Scenariusz dobrego cunnilingus. Na próbach, niestety, się skończyło, gdyż ów „myślący mężczyzna” zareagował nieco buńczucznie, żeby nie powiedzieć, że z cunnilingus zrobiła się naprawdę niezła afera, skwitowana deklaracją, iż on tego czytał nie będzie. „Od razu powiedz, że po prostu nie umiem tego robić!” – fuknął jeszcze.
Po przeczytaniu Jego orgazm później Iana Kernera zrozumiałam, na czym rzecz polega. Będąc świeżo po lekturze, spotkałam się z przyjaciółmi w pubie. „Słuchajcie, wygląda na to, że wszystko robię źle!” – westchnęłam sfrustrowana, opadając na sofę. Nie potrafiłam jednak doprecyzować, co dokładnie mnie tak zniechęciło, być może chodziło o rozdeptane przeświadczenie o tym, że z mitem romantycznej miłości może współistnieć fantastyczny i nigdy-nie-nudzący-się seks. Naprawdę, trudno mi to jednoznacznie dookreślić. I wtedy znów przemknęła mi przed oczami scena sporu o minetkowy artykuł. Uświadomiłam sobie, o co w tej konfrontacji chodziło – nie o to, że owemu mężczyźnie nie zależało, by mnie zadowolić, ale o tę wrażliwą strunę, w którą uderzają wszelkie poradniki (nazywane przeze mnie „poradnikami z cyklu JAK...”), udowadniając czytelnikom pełnię ich niedoskonałości. Niby wiemy, że nie jesteśmy idealni, ale są takie sfery (na przykład seks), w których lubimy myśleć, że nieźle dajemy sobie radę, a tu nagle ktoś nam przed oczami kiwa palcem i daje do zrozumienia, że jednak nie (choć doktor Kerner w kilku miejscach połechtał moją próżność i pośrednio zaspokoił potrzebę bycia chwaloną). Postanowiłam przebrnąć przez lekturę raz jeszcze, chowając do kieszeni żeńską dumę i wrodzoną awersję do poradników.
Na wstępie uderzyło mnie w Jego orgazm później jedno – jest to poradnik bardzo „amerykański”, przez co może momentami wydawać się niezrozumiały. Mam na myśli między innymi rozdział dotyczący napletka. Jedną z pacjentek autora zadziwiła ta anatomiczna osobliwość tak, jak pewnie mnie w pierwszej chwili zadziwiłby obrzezany penis. Doktor Kerner cierpliwie tłumaczy, że nieobrzezany mężczyzna to nie pies rasy shar-pei (porównanie zaczerpnięte z Seksu w wielkim mieście), a napletek może dostarczyć naprawdę niezapomnianych doznań i nie świadczy o zaniedbywaniu higieny osobistej. Trzeba więc wiedzieć, że obrzezanie chłopców to zabieg stosowany powszechnie w USA, co tłumaczy szaloną popularność aktorów „uncut” w tamtejszej branży pornograficznej. Wydaje mi się również, że kultura seksualności w Ameryce znacznie (a może: jeszcze) różni się od polskiej – przede wszystkim swoją intensywnością, wdzieraniem się we wszelkie aspekty życia, w efekcie skutkując postrzeganiem świata jako wielkiego afrodyzjaku. Nie mieliśmy wciąż do czynienia z tak szerokimi kampaniami promującymi środki wspomagające męską potencję oraz tak powszechnym stosowaniem „pigułek szczęścia”, czyli medykamentów typu prozac czy xanax, które wywierają znaczny wpływ na libido. Raczkuje dopiero kult porno – nie zaobserwowałam, aby gwiazdy tej branży uchodziły w Polsce za celebrytów z pierwszych stron gazet.
Jeżeli jednak pominąć lokalny koloryt, zostają pewne prawdy uniwersalne, jak wciąż pokutujący mit męskiego libido (facet zawsze chce i może) i orgazmu (zawsze występuje). Padają propozycje wyzwolenia się z tych bajek (myślę, że z ogromną korzyścią dla facetów, których partnerki ciągle w mitach tkwią), sugestie technik i możliwości łóżkowych innowacji (a także sposoby na ich wprowadzanie). Kerner charakteryzuje również rodzaje erekcji, etapy podniecenia, czyli krzewi wiedzę jak najbardziej elementarną. Jest jeszcze coś bardzo istotnego: przeniesienie uwagi na męską emocjonalność i psychikę oraz ich korelacje z seksualnością. Nie da się jednak ukryć, że Kerner trochę pogania czytelniczki kijem (na przykład dając do zrozumienia, że to głównie ta „myśląca kobieta” powinna starać się, aby parter seksem się nie znudził), ale wręcza też kilka krzepiących serc marchewek (podając przykłady wieloletnich małżeństw, których życie seksualne nadal jest hot).
Pokazałam tę książkę zaprzyjaźnionemu facetowi i zapytałam, co o niej myśli. Byliśmy w trakcie dłużącej się podróży, więc od razu do niej zajrzał. Po paru minutach, które zajęła mu lektura jednego z rozdziałów, oświadczył: „To jakaś bzdura!” i zaczął tłumaczyć, jak sam odnosi się do postawionego przez Iana Kernera problemu. I choć doktor pisze ów poradnik z perspektywy znawcy i terapeuty-praktyka, nie należy zapominać, że rozwiązania w nim proponowane i stawiane tezy są po prostu wariantami, wypadkową wielu składowych. Dzięki przytoczonym przykładom z własnego życia zawodowego, autor przekonuje czytelniczki, a to jest bardzo istotne, że w swoich problemach i obawach nie są odosobnione. Jednak seksualność to sprawa indywidualna i tak należy do niej – z mojego punktu widzenia – podchodzić. Spotykamy na swojej drodze naprawdę różnych partnerów czy partnerki i nie dziwi nas, że z każdym/każdą z nich z osobna trzeba się na wielu płaszczyznach dotrzeć. Co nie zmienia faktu, że zgadzam się z pro-feministyczną postawą i myślą przewodnią autora: jej orgazm najpierw. Jego może przyjść później.
Zobacz też: Jego orgazm później
Tekst ukazał się w ramach konkursu z Lelo.
| # 4 | 2011.11.08, 10:09 |
![]() Voca | Odbierać tak osobiście książek? Nie wolno! Przestań. :) Gunia - jeśli chodzi o wklejanie linków, to możesz wklejać do woli. :) Niestety, nie ma automatycznego przekierowania, tak jest od samego początku zrobione, żeby nas jakieś boty nie zamieniły w farmę linków. Wiem, trochę kiepsko, ale lepszy rydz niż nic. :) Cieszę się, że mojego ukochanego Iana oceniłaś mniej surowo. Bo ja go uwielbiam. A za Jego orgazm wręcz mam ochotę go wyściskać. :) |
| # 3 | 2011.11.08, 09:40 |
![]() Gunia | Przeczytałam denerwujące fragmenty jeszcze raz i doszłam do wniosku, że odbieram je zbyt osobiście. Ostatecznie to są tylko wskazówki, a ja chyba jestem nadwrażliwa na krytykę łóżkowych umiejętności kobiet, bo mi się wydaje, że kiedy ja mam w łóżku faceta to nagle robię się taka nieśmiała i śmiertelnie nudna. A rady aby robić dokładnie na odwrót wywołują we mnie opór i poczucie zagrożenia ;-) Na onecie jest świetny tekst na blogu, trochę długi, ale naprawdę doskonale napisany pogląd na małżeństwo z drugiej strony barykady. Uśmiałam się do łez, jak ktoś chce sobie poprawić humor to daję link: doktormarek. blog. onet. pl/Dalszy-ciag-poradnika-dla-face, 2 ,ID 43 84 36 21 2,n trzeba usunąć wszystkie spacje ;-) Jeśli tak nie wolno to mi powiedzcie, to przestanę :-) |
| # 2 | 2011.11.02, 15:34 |
![]() Voca | Jak widać: każdy inny, wszyscy równi. :) Ja sobie bardzo cenię to, co pisze Kerner. Bardzo mi się ta książka podobała, nic a nic nie raziła mnie jej amerykańskość - najwyżej trochę bawiła. :) Ale co do konkluzji to się zgadzam - trudno być kobietą na bujanym moście. :) Jednak myślę, że są też inne drogi prowadzące do spełnienia. Na przykład droga refleksji. Im bardziej fascynująca jesteś dla siebie, tym bardziej fascynująca stajesz się dla innych. Może tędy pójdziemy, Gunia?:) Ja Kernera z całego serca polecam! Obala wiele mitów i daje dużo praktycznych wskazówek, które naprawdę można wziąć pod uwagę, bo są do zrobienia. Ale nie każdemu musi się Kerner podobać. :) |
| # 1 | 2011.11.01, 12:30 |
![]() Gunia | Ja niestety po lekturze książki miałam uczucie, że wyrzuciłąm pieniądze w błoto, a droga to ona nie była. . . Może to o tę amerykańskąporadnikowość chodziło, ale miałam wrażenie, że autor ma czytelniczki za idiodki. Nie lubię nadmiernej łopatologii a na dodatek nie dowiedziałam się z tej książki niczego nowego. A rady jak pozostać atrakcyjną są bardzo trafione, tylko mniej wykonalne w normalnym życiu. Bądż tajemnicza i nieprzewidywalna, baw się dobrze i zaskakuj go. Hm w randkowaniu to może się sprawdzać, ale na codzień nie chce mi się tak samo jak mojemu mężowi. Po coś wynaleziono w końcu kanapę. . . |
Patronujemy: ”Kwartet” w Teatrze Nowym w Łodzi
Ratunku, nie mam orgazmu!
Zdefiniować seks
Samoświadomość
Rozmowa z partnerką
AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.
gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.
Women29:
Która z pań się masturbuje?