
Zaczyna się już w wieku pokwitania. Kiedy dziewczyna dostaje miesiączkę, bardzo często może usłyszeć, że powinna używać podpasek, „żeby sobie czegoś nie naruszyć” albo że „tampony nie są dla dziewic” (przykłady wypowiedzi na ten temat cytuję dalej). Kiedy rozwiąże tę kwestię, zaczyna się problem masturbacji. Robić to, czy nie? Masturbować się czy nie masturbować? A jeśli – czy z penetracją palcami, dildo, wibratorem, bo chcę spróbować czy raczej jakość tak... delikatnie i ostrożnie, bo babcia mówiła, że ten „skarb” ma być dla męża.
Jeśli „skarb” ma być pozostawiony dla męża czy chłopaka, a kobieta nigdy nie włożyła we własną waginę nawet własnych palców, to jak ma temu przyszłemu mężowi / chłopakowi / partnerowi / partnerce powiedzieć, co lubi? Takie odcięcie własnej seksualności przez błonę dziewiczą może prowadzić do postawy „ale ja się tego paskudztwa w ogóle nie dotykam”. Pierwszy raz może być koszmarnym przeżyciem, jeśli hymen dziewczyny jest solidnie zbudowany. A co będzie po pierwszym razie, który się okazał bólem i klęską? Miał być orgazm i śpiewy anielskie, a tu tylko wstyd i ból. Znalazłam w internecie wypowiedzi, z których dowiedziałam się, że dziewczyny mające silne i trudne do przerwania hymeny, kupują maści znieczulające i z ich użyciem oraz narzeczonym na podorędziu, wkraczają w świat seksualności. Niektóre nie chcą, żeby pomógł ginekolog, bo to "nie jest romantyczne".
W średniowieczu, gdy na prześcieradle nie pojawiła się krew, małżeństwo uważano za nieważne. Czy dlatego uważamy, że nie możemy tego zrobić same? „Rozdziewiczyć” się przy okazji masturbacji? Czy na pewno nieodzowny jest rycerz na białym koniu?
Nie zawsze i nie wszędzie panna młoda potrzebowała męża do tego czynu. W starożytności często pana młodego zastępował kamienny czy drewniany przedmiot (taka inicjacja-defloracja opisana została przez Anitę Diamant w powieści Czerwony namiot), kiedy indziej dziewczyna pierwszy stosunek odbywała w świątyni z przypadkowym mężczyzną. "Po pierwsze istniał powszechnie obowiązujący obyczaj przedmałżeńskiej defloracji w świątyni. Dziewczyna nie mogła wyjść za mąż, dopóki nie została sakralnie pozbawiona dziewictwa. Reprezentantem boga był dowolny, całkowicie anonimowy mężczyzna. Rzecz była rozpowszechniona zarówno w Indiach, jak i pośród niektórych plemion afrykańskich, a także na Bliskim i Środkowym Wschodzie" - dowiadujemy się z pracy Karlheinza Deschnera*.
W starożytnym Rzymie przez pewien czas mężczyznę zastępował posąg bożka. Sławomir Koper w książce „Miłość, seks i polityka w starożytnej Grecji i Rzymie” opisuje to tak: „W czasach najdawniejszych przed konsumpcją małżeństwa odbywał się obrzęd defloracji świeżo poślubionej żony. Siadała ona na wizerunku bóstwa Mutunus Tutunus, przedstawianego pod postacią dorodnego członka męskiego. Na tym drewnianym fallusie traciła dziewictwo, a dopiero później następował akt seksualny z mężem”.**
Fetyszyzowanie dziewictwa prowadziło i nadal prowadzi do przedziwnych praktyk i wierzeń. W XVI-wiecznej Europie wierzono, że seks z dziewicą może uleczyć syfilis! Dziś – według badań – prawie 40% ludności afrykańskiej wierzy, że stosunek z dziewicą jest remedium na AIDS! Bycie dziewicą bywa więc niebezpieczne.
W krajach, w których błona dziewicza nadal jest w cenie, kobiety chcące zaznać wolności seksualnej, uciekają się do współżycia opartego na wszystkich technikach seksualnych, poza stosunkiem waginalnym. Przed przyszłymi mężami wciąż mogą uchodzić za dziewice, będąc jednocześnie wyrafinowanymi kochankami. Mężczyźni natomiast nigdy nie stoją w sytuacji, w której muszą udowodnić swoją cnotę.
Jednocześnie chłopcy nie przeżywają chyba takich emocji związanych z dziewictwem i masturbacją. Praktyki seksualne nie pozostawiają widocznych śladów na ich ciele. No i – oni nie muszą „skarbu” zachować dla żony. W powszechnej opinii lepiej jest, gdy chłopak "ma doświadczenie".
A co by było, gdyby wszystkie dziewczęta zaczęły decydować o tym, że sprawę z błoną dziewiczą załatwią same i bez bólu? Gdyby to one wybierały sobie czas i moment na odrzucenie dziewictwa na własnych zasadach? Gdyby wybierały „bożka, na którym chcą stracić cnotę” i grupowo z koleżankami wybierały dildo, które ma do tego posłużyć?
* Karlheinz Deschner, Krzyż Pański z Kościołem. Seksualizm w historii chrześcijaństwa
**S. Koper, Miłość, seks i polityka w starożytnej Grecji i Rzymie, Warszawa 2004, s. 131.
| # 10 | 2012.02.27, 15:59 |
![]() konewka | błony dziewiczej pozbyłam się jak miałam jakieś 15 lat, sama w czasie masturbacji. świadomie :) jedyne czego załuję to że gdy miałam te 16 lat (heh 17 lat temu) nie miałam możliwości anonimowego zamówienia sobie ślicznego dilda. |
| # 9 | 2012.02.26, 20:00 |
![]() Błona a szkoła | Jestem z rocznika 92 i muszę to napisać: NIE, NA LEKCJI BIOLOGII(licząc: podstawówka, gimnazjum, liceum) NIE BYŁO DOKŁADNEGO UMIEJSCOWIENIA BŁONY DZIEWICZEJ(a już na pewno nie na , nawet bardzo uproszczonym, schemacie). Chyba że akurat nie u mnie. Sama musiałam dojść, "które to jest" (no akurat mnie się udało, ale musiałam później szukać upewnienia w postaci schematu zamieszczonego w internecie). Nie wszystkiego uczą we wszystkich szkołach i nie w każdych latach. |
| # 8 | 2011.08.12, 00:46 |
![]() rosa | Cholera, nie dotarla! Ale teraz juz mam:) Czekam jeszcze na fotki. Bez fotek troche glupio wstawiac. Niestety wszyscy teraz raczej na urlopach, nie spiesza sie z odpowiedziami:/ |
| # 7 | 2011.08.10, 18:52 |
![]() Voca | @Rosa, piszę tu, to nie mogę znaleźć naszego poprzedniego wątku - wciąż nie dostałam od Ciebie @, a czekam już chyba 2 tygodnie:) Czy moja poprzednia wiadomość w ogóle do Ciebie dotarła? Przed chwilą wysłałam Ci ten mejl jeszcze raz. |
| # 6 | 2011.08.09, 14:55 |
![]() rosa | Jakbym ja miala jeszcze pierwszy raz przed soba, nie bylabym taka sfrustrowana jak wtedy. O nie, panikowalam, taka cecha swietoszki, moj "honor" nadal miedzy nogami, a ja tego honoru nie uznaje! Pozbyc sie go trzeba, z facetem, bo wlasnej rece nie ufalam. Wypadajaca pochwa sprawila, ze musialam powloczyc sie po ginekologach i poczekac. No i sie doczekalam. Poeksperymentowalam ktora pozycja bedzie najlepsza, i zrobilam co sobie zalozylam. Bylo ostroznie, najpierw nudnawo, potem zaczelo bolec wiec na tym sie skonczylo. Takie sobie cwicenie gimnastyczne. Zero krwi, zero przyjemnosci. Jedyne co mi to dalo dobrego to zaufanie do wlasnej reki:) Voca: Egoistka? No co Ty:) tyle ze takie Dildo to twarde chyba:) |
| # 5 | 2011.08.09, 14:47 |
![]() Gunia | @Voca: Super pomysł. |
| # 4 | 2011.08.09, 14:38 |
![]() Voca | Właśnie, może być metafizycznie, a może być tragicznie. A czasami jedno i drugie na raz. Jakbym dziś znów była nastolatką, to bym wzięła sprawy we własne ręce i przeżyła rytualną inicjację z brylantowym dildo w kręgu czarownic na sabatowej górze :) I dużą ilość żelu do seksu, i po wychyleniu połowy butelki wina! Przyjemność i znieczulenie w jednym:) I całkowite uniezależnienie od faceta :P Pewnie zaraz zostanę nazwana zupełnie nieromantyczną egoistką :P Mniej więcej taki opis inicjacji jest w książce Czerwony namiot Anity Diamant. |
| # 3 | 2011.08.09, 12:35 |
![]() Gunia | To ja dla odmiany napiszę wam o moim. Bolało jak cholera mimo, że byłam bardzo podniecona przed penetracją, to moje podniecenie opadło do zera już po pierwszym pchnięciu. Oczywiście mój ówczesny chłopak chciał sobie odbyć pełny stosunek z wytryskiem, więc ból trwał dłużej niż konieczne. Do tego zakrawawiłam prześcieradło gorzej niż jak mnie okres dopadnie znienacka. Miałam 21 lat, od tego czasu uprawiałam dużo seksu z tym samym chłopakiem i innymi, ale ten pierwszy raz zdecydowanie pozostaje najgorszy. |
| # 2 | 2011.08.09, 11:45 |
![]() Wreszcie szczęśliw | Mój pierwszy raz był wspaniały i zdziwił mnie fakt że to nic absolutnie nic nie bolało i nie było żadnej krwi. Bo przecież mówi się że ten pierwszy raz boli, mnie nie bolał wogule. A tak bardzo się bałam przed. Dziewictwo straciłam w wieku 22 lat przed ślubem. Oboje byliśmy niedoświadczeni ,a teraz jesteśmy małżeństwem. |
| # 1 | 2011.07.01, 19:44 |
![]() vega | Błony dziewicze są tak różne jak ich właścicielki. Proszę sobie wyobrazić, że straciłam dziewictwo w wieku 32 lat! Jestem atrakcyjną dziewczyną, tylko w wieku nastu lat zachorowałam na łuszczycę. Wstydziłam się koszmarnie swojego ciała, nie dałam się namówić na coś więcej niż delikatne pieszczoty i pocałunki. Wyleczyłam się, poznałam fantastycznego faceta i po miesiącu znajomości poszliśmy na całość! Nic nie bolało, fantastyczne wspomnienia, nie zapomnę tego. Temperament mam bogaty i jestem zadowolona z mojego życia intymnego, niczego nie żałuję. Nie było ani bólu ani krwi. Tampony stosuję od 16 roku życia, aktywnie uprawiałam sport, może dlatego a może miałam taką budowę. Jakie to ma znaczenie? Ale uważam, że nieznajomość budowy pochwy i położenie błony to skandal! Bardzo ciekawa strona, z przyjemnością ją czytam. Proste naturalne podejście do piekielnie ważnej sfery życia, trzeba umieć o seksie rozmawiać naturalnie, otwarcie i bez zawstydzenia. |
Droga bezwstydna
Kim jesteś, dziewico? Rozważania na marginesie święta
Mit miłości romantycznej a pierwszy raz
Dziewictwo i abstynencja seksualna
Dziewictwo a pierwszy raz
AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.
gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.
Women29:
Która z pań się masturbuje?