dział: problemy

Pułapki chorej miłości

Eugenia Herzyk
dodano: 2011.02.22
Aby móc zbudować satysfakcjonujący związek, kobieta powinna zacząć od zbudowania siebie. Jeśli to uczyni, jej ukochany mężczyzna będzie stanowił tylko jedną ze sfer jej życia, a nie jedyną. Uniknie przez to pułapki chorej miłości, w którą złapana nie będzie mogła bez niego żyć…

Fragment tekstu pochodzi z książki Nałogowa miłość - czym jest i jak się z niej wyzwolić autorstwa Eugenii Herzyk. Od 1 marca 2011r. znajdziecie ją w księgarniach.


Nie byłoby sensu snuć rozważań na temat „miłości”, gdyby konsekwencje znaczenia, jakie przypisują kobiety temu słowu, nie były aż tak poważne. Oto kilka przykładów pułapek, w które można wpaść, ryzykując utratę równowagi psychicznej, zdrowia, czy kariery zawodowej.


W małżeństwie Asi zaczęło się coś sypać po tym, jak na świat przyszło długo oczekiwane dziecko. Mąż stracił zainteresowanie żoną, coraz częściej znikał z domu. Przyparty do muru przyznał, że zakochał się w innej kobiecie i czuje, że to właśnie z nią chce być. „Nasza miłość już wygasła” – oznajmił żonie. Emocje, targające Asią, były tak silne, że poszukała pomocy u psychiatry. W dalszym ciągu kocha męża i nie wyobraża sobie życia z innym mężczyzną. Byli przecież jak dwie połówki jabłka – sam jej to wielokrotnie powtarzał. W tej historii istotny jest również fakt, że mąż Asi jest psychoterapeutą, a wybranką jego serca - jego była pacjentka, dużo od niego młodsza.

Trzydziestoparoletnia Beata była w związku ze swoim partnerem cztery lata.. Zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia. Na początku czuła się, jak w raju, ale z czasem partner traktował ją coraz gorzej. Nie mogąc znieść jego ciągłej krytyki, upokarzania i wyzwisk, podjęła decyzję o rozstaniu. Teraz cierpi jeszcze bardziej – tęskni, płacze, ma huśtawki nastrojów, dokucza jej bezsenność. „Wciąż kocham tego człowieka i dotarło do mnie, że nie jestem w stanie bez niego żyć” – wyznaje. Przez innych oceniana jako kobieta o silnej osobowości, za taką też sama się uważa i nie może zrozumieć, co się z nią dzieje?

Kasia i Piotrek mają na swoim punkcie bzika. Na spotkaniach jest romantycznie – pocałunki, pieszczoty, wspaniały seks. Ale potem kontakt się urywa – Piotr nie odpowiada na sms-y, nie odbiera telefonu. Kasia nie może spać, jeść, potem powoli godzi się z tym, że ich związek się skończył. Po tygodniach, a nawet miesiącach milczenia Piotr pisze do niej: „Co u ciebie słychać?” A ona leci do niego, jak na skrzydłach z nadzieją, że tym razem będzie inaczej. Nie umie wyjść z tego błędnego koła, bo… kocha Piotra. To trwa już szósty rok. W tym czasie Kasia dwukrotnie zawaliła studia.


Czterdziestoparoletnia Iza, matka dwójki dorastających dzieci, na czterech stronach swojego listu opisuje z detalami horrory swojego małżeństwa. Jej mąż jest alkoholikiem, awanturnikiem, często stosuje przemoc, niedawno na jaw wyszły jego zdrady. Kilkakrotnie musiała uciekać z dziećmi do sąsiadki, raz, po pobiciu, trafiła do szpitala. List kończy się stwierdzeniem „Nie wiem już, co mam robić. Nie potrafię od niego odejść – moja miłość do niego jest silniejsza niż moje cierpienia.” Ciągły stres zaczął odbijać się na jej zdrowiu – od roku bierze środki antydepresyjne, schudła dziesięć kilogramów, zaczęły wypadać jej włosy.

A teraz - fragment listu Urszuli, partnerki seksoholika: „Jego zdrady mnie poniżają, upokarzają, czuję się okropnie. Jestem jednak jak zaklęta – pomimo tego, jak mnie rani, jeszcze bardziej pragnę, by mnie kochał, bym tylko ja była w jego sercu. Kocham go nad życie i on o tym wie, ale mnie nie docenia – wciąż szuka innych kobiet w Internecie. Mimo że jestem atrakcyjna, więc nie powinnam mieć problemu ze znalezieniem partnera, nie chcę szukać, bo czuję, że to on jest miłością mojego życia. W łóżku jest nam ze sobą idealnie, przeżywam coś mistycznego, wzniosłego, jedność dusz i ciał.” To nie jest list nastolatki, ale trzydziestodwuletniej kobiety, piastującej odpowiedzialne stanowisko w jednej z dużych korporacji. Z „narzeczonym” jest od pięciu lat. Coraz częściej płacze, nie może się skupić, odbija się to na efektywności jej pracy. Boi się, że zostanie zwolniona.

Kobieta, cierpiąca z powodu „miłości”, doświadcza swoistego rozdwojenia – rozum podpowiada jej jedno, a emocje – drugie. Racjonalna ocena faktów doprowadza ją do konkluzji, że związek w jego obecnym kształcie jest dla niej destrukcyjny. Nie jest przez partnera szanowana, jej potrzeby nie są przez niego uwzględniane, partner ją oszukuje, zdradza, unika zaangażowania, nie ma z nim bliskiego kontaktu. Ale poczucie emocjonalnej więzi z partnerem, nazywanej przez kobietę „miłością”, jest silniejsze, i kobieta idzie - jak to się mówi - za głosem serca.

Jednym z powodów takiego rozdwojenia jest „pranie mózgu”, czyli wpojone przekonania na temat, czym jest miłość. „Pranie mózgu” odbywa się na poziomie naszej podświadomości, to treści, które nie są w istocie naszą prawdą, ale które za własną prawdę uważamy. „Pranie mózgu” jest procesem podstępnym, odbywającym się bez naszego udziału – wiedzą o tym bardzo dobrze specjaliści od reklamy, którzy potrafią sprawić, że w sklepie dziwnym trafem sięgamy akurat po ten, a nie inny proszek do prania, choć do wyboru mamy kilkanaście różnych.

Pierwsze przekazy o istocie miłości pomiędzy kobietą a mężczyzną nabywamy w dzieciństwie. Z wypiekami na twarzy słuchamy bajek, w których to rycerz na białym koniu wyzwala uwięzioną we wieży królewnę, książę wyrusza w świat w poszukiwaniu właścicielki złotego pantofelka – tajemniczej nieznajomej z balu, czy też o Pięknej, której miłość przywróciła ludzką postać Bestii. Bardzo często bajki kończą się opisem wesela, po którym następuje zdanie – „a potem żyli długo i szczęśliwie.” W szkole poznajemy losy Romea i Julii i innych romantycznych kochanków z utworów naszych poetów – Mickiewicza, czy Słowackiego. Jako nastolatki odczuwamy dreszcze wsłuchując się w teksty piosenek o miłości rodzimych, czy zagranicznych szansonistek i szansonistów - opisują one euforyczny stan pełnej jedności zakochanych, albo depresyjne cierpienia z powodu rozstania. Kino i telewizja pełne są scen miłosnych, a my razem z bohaterami przeżywamy chwile szczęścia, marząc, żeby coś podobnego nas też spotkało.

Na tym tle związek naszych rodziców wydaje się z innej bajki. Zabiegani, zmęczeni, wkręceni w rutynę codziennego życia, pochłonięci swoimi problemami. Kłócący się bez przerwy albo zimni emocjonalnie. Żyjący w separacji lub po rozwodzie. W wielu rodzinach jest też alkohol i przemoc. Obserwujemy, jak nasi rodzice traktują się nawzajem, wsłuchujemy się w ich rozmowy, patrzymy na gesty. Podświadomie chłoniemy wzorce – bo dziecko to, co się dzieje w jego rodzinie uważa za normalne, nie ma pojęcia, że może być inaczej. Często jednak te wzorce zbyt bardzo odbiegają od naszych, nabytych z innych źródeł, wyobrażeń na temat miłości. Wyruszamy zatem na jej poszukiwania, kierując się zbudowaną przez siebie iluzją. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, jak silnie te wzorce w nas tkwią. Kobieta, która przyrzekła sobie, że nigdy nie da się tak traktować jak matka, staje się w związku ofiarą przemocy. Ta z rodziny alkoholowej wiąże się z alkoholikiem. Córka kobiety poświęcającej swoje życie dla rodziny zaczyna pełnić wobec swojego partnera rolę matki, żony i kochanki w jednym.

W naszej podświadomości są też przekazy od rodziców i innych dorosłych na temat kobiet, mężczyzn, związku, rodziny – to, co usłyszeliśmy od nich, będąc dziećmi. Na przykład że kobieta samotna to taka, której nie ułożyło się życie. Albo że to mężczyzna jest głową rodziny. Jeszcze inne – że zdrady, czy nadużywanie alkoholu, wynikają z męskiej natury, a jeśli to kobieta zdradza lub często pije, to jest dziwką i alkoholiczką.

Oprócz wzorców na temat „miłości”, jakie wyniosłyśmy z rodzinnego domu, oddziałują na nas również wzorce kulturowe. Tu na przestrzeni ostatnich stu lat dokonała się prawdziwa rewolucja – formalnie patriarchat przestał istnieć. Obecnie kobiety w naszym kręgu kulturowym mają formalnie te same prawa, co mężczyźni - mogą posiadać majątek, studiować, rozwijać się zawodowo, mają prawa wyborcze (choć ciekawostką jest, że na przykład w Szwajcarii nadano je im dopiero w… 1972 roku). Mają też prawo – choć niepisane – do odczuwania przyjemności, płynącej z seksu oraz do decydowania o tym kiedy i z kim chcą współżyć oraz czy i kiedy chcą mieć dzieci. Wydawać by się mogło, że wszystko to sprzyja budowaniu partnerskich związków. Tak jednak póki co nie jest. Mężczyźni nie dają za wygraną, nie mają zamiaru zrezygnować z osiągniętej przez tysiąclecia przewagi i roli dominującej płci.. A kobieta wyzwolona pragnie tak samo relacji z mężczyzną, jak jej żyjące w dawnych czasach przodkinie. Pragnie miłości - chce kochać i być kochaną.

Ale czym jest ta miłość? Współczesna kultura gloryfikuje sprzeczne wzorce, a ich ścieranie się widoczne jest przede wszystkim w krajach o silnych wpływach religii – tak, jak w Polsce, gdzie przeszło 90 procent społeczeństwa deklaruje się jako katolicy. Na jednym biegunie mamy zatem wzorce konsumpcyjne, w których miłość i seks jest towarem, podlegającym handlowi wymiennemu, i - tak jak każdy towar - służącym przyjemności, a przynajmniej jest użyteczny. Na drugim – wzorce określane przez Kościół, głoszący nierozerwalność więzów małżeńskich, traktujący jako grzeszników pary, żyjące ze sobą bez sakramentu ślubu, oraz sprzeciwiający się używaniu środków antykoncepcyjnych. Kościół, którego niejeden reprezentant radzi doświadczającej przemocy żonie alkoholika, że powinna nieść swój krzyż…

Nic dziwnego, że konfrontacja z tak przeciwstawnymi poglądami rodzi w głowie chaos.. Porządkuje go uświadomienie przez kobietę, które treści są jej własne, a które narzucone. Jaki system wartości wyznaje. Do czego daje sobie prawa. Jakie są jej granice – na jakie zachowania partnera się nie godzi. Jakie są jej potrzeby, których zaspokojenia oczekuje w związku. Co jest jej życiowym celem, do czego dąży, jakie marzenia chce sama zrealizować. To ważne – sama. Bo jeśli uzna, że jej życiowym celem jest szczęśliwe małżeństwo, rodzina i dzieci, to wpada we własne sidła. Aby móc zbudować satysfakcjonujący związek, kobieta powinna zacząć od zbudowania siebie. Jeśli to uczyni, jej ukochany mężczyzna będzie stanowił tylko jedną ze sfer jej życia, a nie jedyną. Uniknie przez to pułapki chorej miłości, w którą złapana nie będzie mogła bez niego żyć…


Źródło: kobieceserca.pl

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 13)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12011.02.22, 13:14

www. malinowa. tv
Nie macie pojęcia jak wielu kobiet to dotyczy. . Przyczyny bywają różne. . ale tak naprawdę ich znajomość niewiele pomaga. . Trzeba raczej skupić się na tym, CO chcę ZMIENIĆ? Jak wyobrażam sobie życie PO swojej przemianie? Co porzucę, a co ZYSKAM w zamian. . P. S. Tak jak już pisałam na facebooku, polecam artykuł www. malinowa. tv/2011/01/kiedy-kobieta-uczy-sie-miosci. html
# 22011.02.22, 14:17

onia
piszę z własnego doświadczenia. . . zmieniając się w imię dobrego związku zapędziłam się w kozi róg ,domysłów ,rozważań i walki z własną naturą. . . kiedy uznałam że dałam radę, a życie stało sie takie jak chciałam,wylazło szydło z worka i pokazało kto tu rządzi. . . przeszłam załamanie nerwowe. . . wiecie dlaczego?bo ścierałam z własnymi przyzwyczajeniami, spojrzeniem na świat,próbowałam zagłuszyć swoje jestestwo zaszywając sie w domowych pieleszach. nie dopuszczając myśli że można żyć inaczej. PO latach zastanawiam w imię czego to robiłam?łykania porannych niebieskich. . . ?
Najważniejsze jest, aby pokochać samą siebie,znaleść w sobie równowagę i siłę by o siebie walczyć:)
p. sMalinowa tv. Dziękuje
# 32011.02.23, 22:13

kika
jestem zatracona, dom, obowiązki, mąż, codzienna rutyna, codziennie te same powody podejmowania takich samych decyzji, przepychanki słowne o rzeczy nieistotne - ale jednak nie do odpuszcenia przecież! dlaczego? a w tym wszytskim moje dziecko, ktore kocham nad życie i to jest moj powód! codziennie sie usmiecham i tworze szczęśliwe zycie, ale mnie tam nie ma, jestem największym oszustem świata!
# 42011.03.08, 17:22

rosa
Faktycznie. To dotyczy wielu z nas. I pewnego prozaicznego problemu: szukania szczescia. Gdy idealy sie rozpadaja, wiele z nas chowa sie w domowe pielesze. tam przynajmniej wiadomo, co robic.
Chora milosc niekoniecznie musi byc taka drastyczna jak wiekszosc podanych przykladow. Czasem wystarczy jeden esems po szescu latach, po ktorych sie nie zapomnialo. Bo przeciez bylo fajnie, wiec czemu ze mna zerwal?
Chetnie bym sie dowiedziala, jak mozna pozbyc sie takiej milostki z pamieci. Bo przeszkadza. I w glebi duszy chcialabym czegos innego.
Pozdrawiam Forumowiczki
# 52011.03.08, 20:01

Voca
Fundacja Kobiece Serca prowadzi dużo warsztatów na ww tematy. Może warto się na jakiś wybrać? Być może uda się nauczyć skutecznych sposobów postępowania, odczarowywania schematów itd. Zajrzyj na ich stronę www w aktualności :)
# 62011.04.02, 01:18

Racjonalny
Chwileczkę powoli. . .
"Aby móc zbudować satysfakcjonujący związek, kobieta powinna zacząć od zbudowania siebie. Jeśli to uczyni, jej ukochany mężczyzna będzie stanowił tylko jedną ze sfer jej życia, a nie jedyną. Uniknie przez to pułapki chorej miłości, w którą złapana nie będzie mogła bez niego żyć…" - co ta Gienia pierniczy??
A jak jej zdaniem wygląda zdrowa miłość? Wyrachowana pt. "Jest mi dobrze to jestem a odejdę jak straci pracę" ??
Może troszeczkę zbyt daleko się posuwają te kobiety walczące o równouprawnienie bo jakoś od dawna kobiety mają identyczne z mężczyznami prawa. Może chcecie uznania Was za rodzaj wyższy??
Czy w miłości przypadkiem nie chodzi o uczucia??
Czy w tym wpisie przypadkiem nie mówi się o leczeniu z ich posiadania??
Szczerze mówiąc kobiety mają z dnia na dzień więcej z Genowefy Pigwy która jak sama stwierdziła "Jak usiądę i zacznę myśleć. . . " . Chcecie odejść od męża do przystojnego kolegi z pracy proszę i nie trzeba sobie zawracać w tym celu głowy doszukiwaniem się tysięcy wyimaginowanych problemów emocjonalnych i wertować netu w celu poznania znaczeń wymysłów amerykańskich psychoanalityków nazwanych "toksycznymi związkami" itd. Znajdźcie mi stronę www dla mężczyzn gdzie my biadolimy zbiorczo na to że kobiety się puszczają czy dopuszczają się rękoczynów na mężczyznach. Moim zdaniem jeśli oczekujecie równouprawnienia to przestańcie nad sobą beczeć.
# 72011.04.03, 14:31

Wilczyca
@ Racjonalny
Już przestańcie marudzić z tym puszczanie. Ja jakoś nie znam kobiet, co co tydzień mają innego faceta, a facetów z tłumem lasek znam pełno. Może jakby była taka strona to umielibyście lepiej budować związki i wyrażać uczucia. Kobiety są w większości wrażliwsze i to zawsze mężczyzna mocniej rani kobietę niż ona mężczyznę. Proste. A miłość jest dla nas tak ważna, że często po jej utracie nie możemy się podnieść.
# 82011.04.13, 11:03

Racjonalny
@ Wilczyca

W przeciwieństwie do kobiet mężczyźni nie używają określeń "Samorealizacja" "Podbudowanie własnego ego" czy innych. . . Dla nas puszczanie się to puszczanie nawet jeśli sami to robimy. Widzisz Wilczyco. . . Po pierwsze rozbawiło mnie że jedynie do tego się odniosłaś. . . Po drugie mamy widać diametralnie różne doświadczenia. . . Po trzecie każdy z dojrzałych mężczyzn w przypływie szczerości pewnie ci powie z iloma mężatkami spał. Zwyczajnie o pewnych rzeczach kobiety nie mówią nawet przyjaciółkom. Nie twierdzę że wszystkie kobiety są wiarołomne jednak wiedząc to że znaczna część z Was podejmuje decyzje chwilą, momentem itp. wystarczy odpowiedniego człowieka w odpowiednim czasie.
Kiedyś gloryfikowałem kobiety bo tak w moich czasach wychowywano. Dziś zachowanie kobiet zweryfikowało moje poglądy czego nawet żałuję bo "mój świat" był piękny i romantyczny a realizmowi daleko do tego.
Pozdrawiam i polecam żyć utopią. . . .
# 92011.04.13, 12:58

Gosia
@Racjonalny nie generalizuj nie jesteś ogółem mężczyzn, ja spotykałam się z tekstami, że "facet to taką ma naturę", "musi się wyszaleć" i jakieś inne bzdety i to jak najbardziej zasłyszane od facetów. Każdy się chce jakoś usprawiedliwić i tyle, to czy wierzy w to co mówi czy nie, to już inna sprawa. Tekst z nagłówka tyczy tak samo kobiet jak i mężczyzn. I nie chodzi w nim przecież o to żeby kogoś zostawiać, tylko o to aby obie strony miały swoja własną, prywatną przestrzeń w życiu, niezależną od drugiej strony. I kto powiedział, że od razu to ma być przestrzeń na zdradę?
# 102011.04.13, 13:10

Voca
Racjonalny, tekt powyżej, to tekst o budowaniu swojej tożsamości, układaniu życia i siebie w życiu - ze wszystkimi wartościami i zasadami. Wiesz po co? Po to, żeby móc naprawdę kochać, być z drugą osobą z miłości, a nie dlatego, że tak jest łatwiej albo wygodniej. Wiele kobiet (mężczyzn również) myli miłość z uzależnieniem. Od człowieka można uzależnić się jak od narkotyku. Wtedy nie ma mowy o miłości, u uczuciu, na którym można budować i którym można się dzielić. Jest miejsce tylko na frustrację, uciekanie od odpowiedzialności, życie w ułudzie, że naprawdę się kochamy, kiedy w istocie jedno wykorzystuje drugie i niszczy mu życie.

Jeśli podchodzisz do tego tak emocjonalnie, to rozumiem, że w Twoim życiu stało się coś, co wywołuje tak gwałtowną reakcję. Zdrada natomiast nie ma nic wspólnego z budowaniem własnej tożsamości. Ale jeśli chcesz widzieć to w taki sposób, to Twój wybór. Ja bym polecała czytanie ze zrozumieniem oraz myślenie.
# 112011.07.14, 13:57

Zosia
Moja koleżanka wylądowała w szpitalu psychiatrycznym z powodu takiej chorej miłości. Panicznie boi się samotności więc z pokorą znosi obrzydliwe traktowanie swojego partnera, a on pozwala sobie ostatnio na coraz więcej. Nie dociera do niej, że powinna się z nim rozstać zanim całkiem wykończy swoje nerwy i straci pracę ( w pracy ma problemy, gdyż wciąż jej myśli krążą nad tym jak zmienić zachowanie ukochanego ). Nie wiem już jak z nią rozmawiać, czasami mi jej szkoda a czasami jestem po prostu na nią zła, jak można tak uzależnić się od faceta????
# 122011.07.14, 16:13

Voca
@Zosia - przykra sprawa. Zobacz sobie tę stronę, może coś pomoże: www. kobieceserca. pl/ (musisz usunąć spacje z linka).
# 132014.06.04, 19:16

Delicja
Baju, baju . . . . . . . . . . . . Papier przyjmie wszystko. Zamieszczę swoją subiektywną opinię. Ta Pani jest edukatorką. Natomiast kontakt bezpośredni można przepłacić rozstrojem psychicznym. O mało nie padłam trupem w wyniku udziału w grupie wsparcia prowadzonej przez Panią Eugenię.

podobne artykuły

Czułość i seks – czego tak naprawdę pragniesz?
Pod rozległym pojęciem seksu mieści się też niedostrzeżona jako odrębny impuls potrzeba bycia obejmowanym, otaczanym troską innej osoby, niańczonym i zapewnianym o miłości nie dlatego, że przyniosło się do domu pensję czy upiekło placek, ale po prostu dlatego, że się istnieje.
 
Wspaniałego Seksu w Nowym Roku! Wyczaruj sobie Piękny Seks z odpowiednim partnerem!
Czego Ci życzę z okazji Nowego Roku? Cudownej Miłości i Cudownego Seksu!
 
Kobieta, która pragnęła mężczyzny
Moja przyjaciółka, nazwijmy ją Diana, wychowywała się bez ojca. Nie pamiętała go, ale w jej domu zawsze się z niego żartowało lub mówiło źle o nim.
 
Miłość jest kobietą
Sądzę, że chyba nie ma kobiety, która choć raz nie pomyślałaby o innej przedstawicielce swojej płci z fascynacją, adoracją lub podziwem.
 
Niecodzienne przygotowania do małżeństwa
Chcesz się wzruszyć? Zobacz, jak ta para jednego dnia ”podróżuje w czasie”, żeby zobaczyć, jakimi partnerami będą dla siebie za długie lata...
 

najnowsze artykuły

Czy chcesz, żeby on kojfnął w łóżku? „Zapładniacze” bez recepty, „reproduktorki” bez antykoncepcji – róbcie dzieci za wszelką cenę!
seksualność kobiet » mówię: nie!
Czy chcesz, żeby on kojfnął w łóżku? „Zapładniacze” bez recepty, „reproduktorki” bez antykoncepcji – róbcie dzieci za wszelką cenę!
Zaburzenia erekcji są aż nazbyt często oznaką poważniejszych schorzeń, o czym się zapomina, traktując także mężczyzn przedmiotowo.
 
Pigułka po - ostatnie chwile, aby ją kupić bez recepty. Tylko do 22 lipca 2017
seksualność kobiet » wiadomości
Pigułka po - ostatnie chwile, aby ją kupić bez recepty. Tylko do 22 lipca 2017
Dziś i jutro ostatnie dwa dni pigułki po. Od niedzieli będzie ona dostępna tylko na receptę. Życzymy, abyście trafiali i trafiały do życzliwych lekarzy ”bez sumienia”. :P
 
Jak dopieścić partnera? Powiedz mu, że uwielbiasz...
seksualność kobiet » artykuły
Jak dopieścić partnera? Powiedz mu, że uwielbiasz...
komentarze (1)
Co to za człowiek? Jakie są jego fantazje? Jakie są jego marzenia? Co lubi w łóżku? Czego chce doświadczyć? Czy ujawnił Ci swoje tajemnice?
 
Cycki w porno i cycki w tramwajach, czyli moje życie bez stanika
seksualność kobiet » moje ciało
Cycki w porno i cycki w tramwajach, czyli moje życie bez stanika
komentarze (3)
Moje życie bez stanika jest takie samo, jak ze stanikiem, tylko, ku własnemu zdziwieniu, mogę teraz swobodniej oddychać.
 
Dlaczego Twoja dziewczyna zmienia się w jędzę?
seksualność kobiet » artykuły
Dlaczego Twoja dziewczyna zmienia się w jędzę?
komentarze (3)
Heteroseksualni mężczyźni powinni sobie zadać pytanie: „czy chcę mieć za żonę Boginię czy jędzę?”
Bo fizjologia nie przewiduje dla kobiet stanów pośrednich.
 






zobacz też

”Sklepy cynamonowe” - Tłuja na śmietniku

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter