dział: problemy

Niepłodność i ja

Marzena
dodano: 2013.08.06
Mam 26 lat. Mojego męża poznałam przypadkiem, kiedy kolega przyprowadził go na moje urodziny. Wstawiłam się nieźle a że jestem kobietą, która lubi seks i jest świadoma swojej seksualności, postanowiłam zrobić sobie prezent urodzinowy w postaci miłych chwil z tym przystojnym nieznajomym. I tak zostaliśmy parą.

Po 9 miesiącach odbył się ślub i kameralne wesele, wspaniała podróż poślubna nad Bałtyk. Już przed ślubem zdecydowaliśmy starać się o dziecko. Dziś kończy się 15 cykl starań. Początkowo starania sprawiały nam radość, seks był namiętny i spontaniczny. Po pół roku jednak brak efektów zaczął mnie niepokoić, wycentralizowałam stosunki na okres okołoowulacyjny, seks stał się seksem na zawołanie, machinalny nastawiony tylko na poczęcie... Tak funkcjonujemy już rok.


Spontaniczny seks zdarza nam się już tylko po miesiączce, w trakcie której ja nie mam ochoty na seks oraz jakiś tydzień po owulacji, ponieważ w okresie okołoowulacyjnym współżyjemy dużo i na zawołanie, później mamy dość na jakiś tydzień…


Przestałam myśleć o swojej pochwie, macicy prawie w ogóle. Stała się ona jedynie źródłem niepokonanego problemu, miejscem gdzie stało się ciemno, tajemniczo, owiała ją jakaś tajemnica, której nijak nie możemy rozgryźć.


Te 15 miesięcy sprawiło, że moje narządy rodne postrzegam nie jako źródło swoistego piękna, ogromnej przyjemności, którą znam tylko ja, ale jako jałową ziemię, na której nic wyrosnąć nie chce. Nie szukam w niej już tej przyjemności, którą dawała mi dawniej, a jedynie pod koniec cyklu szukam w niej zalążku życia.


Kiedy nadchodzi miesiączka, płaczę w poduszki, często nawet mąż nie potrafi temu zaradzić. Żal, poczucie braku spełnienia nie pozwalają mi postrzegać swojej kobiecości tak jak dawniej. Oglądam się dookoła i widzę koleżanki, które jedna po drugiej zachodzą w ciążę albo rodzą dzieci. Płaczę kiedy słyszę o aborcji, o dzieciach, które rodzice katują. Czuję się pusta w środku, mniej kobieca niż inne, gorsza, jałowa a nawet chora. Życie przestało mnie cieszyć, wszystko krąży dookoła starań o dziecko łącznie z naszym życiem seksualnym. Straciło ono swój żar i spontaniczność a to, co w stosunku najważniejsze to śluz, pozycja, leżenie z pupą do góry „po”, uważanie „żeby nie wypłynęło”…


Wiem, że wiele par stara się dużo dłużej – my 15 miesięcy. Dla mnie to już wieczność, która wymęczyła moją psychikę, to prawie jak wojna z rzeczywistością, z którą nie można się pogodzić…


Gdzie w tym wszystkim jestem ja? Ta młoda kobieta z przed dwóch lat, która cieszyła się życiem i brała je garściami? Czy starania o dziecko pochłonęły mnie całą? Gdzie się podziałam ja i moja seksualność? I jak ją z powrotem odnaleźć? Jak w tym wszystkim odnaleźć siebie? Zadaję sobie te pytania prawie codziennie: jak wyrwać się z tego obłędu jakim jest staranie się o dziecko?

Lekarz zaproponował mi badanie HSG. Zapoznałam się z procedurą tego badania jak i z wrażeniami, kobiet które je miały. Ból przy wstrzykiwaniu kontrastu podobno rozrywa od środka, pochwa rozszerzana jest do granic możliwości, jak gumowa dziura, z którą można zrobić wszystko. Czy warto na własne życzenie poddawać się takim torturom, i takiemu obnażeniu wnętrza swojej intymności? Nie wyobrażam sobie, jak można metalowe przyrządy zaczepiać o delikatne ciałko mojej pochwy, rozciągnąć ją, zrobić z niej wielką czarną dziurę i wlać tam coś, i nie wyobrażam sobie bólu, który mam znosić właśnie po to, by zostać matką. Pytanie jeszcze na jakiego lekarza się trafi, bo w polskich szpitalach wszystko jest możliwe, można wpaść równie dobrze i na rzeźnika, który potraktuje moją pochwę tak, że rozciągnięta pewnie nie wróci do swoich słodkich rozmiarów…


Jak w całym tym bólu – fizycznym i psychicznym odnaleźć z powrotem siebie? Czy JA zaginęłam pod priorytetem mojego instynktu? Przecież ten instynkt nie wynika z mojej macicy – tam przecież rodzi się życie – ale z mojego mózgu. A jeśli to w macicy zaczyna się życie, to może i moje JA zostało tam gdzieś na dnie zakopane pod stertą niespełnionych pragnień? Czy żeby siebie odzyskać wystarczy przestać się starać? Te i inne pytania pozostają dla mnie wciąż bez odpowiedzi….

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 4)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12013.08.06, 08:19

ap
ostatnio czytałam pewien artykuł (chyba w "Claudii", ale pewna nie jestem) gdzie kobiety długo starały się o dziecko, lekarze nie potrafili odkryć konkretnej przyczyny niepowodzenia i koniec końców pomagał. . . terapeuta. dotyczyło to również (a przede wszystkim tych) kobiet, które gorąco pragnęły potomstwa. czasem to nasza psychika może poczynić figle. . . mocno ściskam autorkę, pozdrawiam i życzę powodzenia - przede wszystkim, aby nie zatraciła siebie w swoim jedynym pragnieniu.
# 22013.08.08, 14:35

ja
Przeżyłam to czekanie, płacz, HSG i wiele innych badań. Nie mam dziecka. Nie ma też tej kobiety sprzed starań. Ona już nie wróci. Trzeba żyć dalej z zepchniętym w głąb duszy poczuciem pustki i niespełnienia.
# 32013.08.12, 20:58

mf
"Ból przy (. . . ) podobno rozrywa od środka, pochwa rozszerzana jest do granic możliwości, jak gumowa dziura, z którą można zrobić wszystko. Czy warto na własne życzenie poddawać się takim torturom, i takiemu obnażeniu wnętrza swojej intymności? Nie wyobrażam sobie, jak można metalowe przyrządy zaczepiać o delikatne ciałko mojej pochwy, rozciągnąć ją, zrobić z niej wielką czarną dziurę (. . . ), i nie wyobrażam sobie bólu, który mam znosić właśnie po to, by zostać matką. "

Ten fragment bardzo przypomina opis porodu, a raczej wyobrażenia porodu rodem z koszmaru.
# 42013.10.20, 14:39

Ata
A może pomyślec o adopcji? Droga Autorko - to bardzo przykre, że nie udało Ci się począc dziecka ale jeszcze bardziej przykre jest z tego powodu narażac małżenstwo na rozpad. Co będzie jeśli wasz związek nie przetrwa bo jestescie podporządkowani chęcią poczęcia a nie radością seksu i bycia ze sobą? To dopiero byłaby strata. Takze myślę, że lepiej skupic się na ratowaniu małżenstwa i cieszeniu się sobą. A jak się uda miec dziecko a wasz zwiazek sie rozpadnie to też nie będzie dobrze bo dziecko nie będzie miało kochającej rodziny. Wiem, że łatwo radzic ale nie daj się zwariowac. Naprawdę lepiej miec udany związek bez dziecka niż nic.

podobne artykuły

50 odcieni szarości mojego życia seksualnego
Szesnaście miesięcy starań o dziecko zniszczyło nasze życie seksualne prawie tak samo jak Niemcy Warszawę w latach wojny. Pozostała po nim tylko szarość, zgliszcza, cisza. Napięcie spowodowane „robieniem dziecka” wykończyło mnie psychicznie. Oddech poczułam dopiero w 15 cyklu starań, kiedy pojechaliśmy nad Bałtyk na urlop.
 

najnowsze artykuły

Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 









zobacz też

„Porady bezwstydnej dziewczyny – rozkosze niegrzecznego seksu”

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter