A potem zaczęłam mówić. Mówiłam „moja muszelka”. Im częściej mówiłam to, tym łatwiej było mi powiedzieć „moja wagina”. I więcej waginy było w moim życiu. Pojawiały się w nim i waginy, i waginki. Mój kochanek mówił do mnie czule. Mówił, że moja wagina jest jak kwiatek, jak motyl. Codziennie obchodziliśmy dzień waginy, i codziennie składał mi życzenia z okazji Dnia Waginy. A później, w „Monologach waginy” przeczytałam, że naprawdę jest jakiś V-day.
Moja wagina została waginą, kiedy zmieniłam znowu kochanka. Musiała stać się waginą w pełni, na sto procent, totalnie. Bo muszelka przypominałaby mi byłego. Tak samo jak joni – tego pierwszego. I im więcej moja wagina stawała się moją waginą, im częściej o niej mówiłam, tak normalnie, naturalnie, tym bardziej ja byłam sobą. Spełniło się jedno z moich marzeń – mówić o swojej waginie. I jakże mnie zdumiało, że świat nie zna tego słowa!
Kiedyś żartowałam w pracy z koleżanką i mówiłam o waginach. Do rozmowy włączył się kolega. A co to jest wagina? – zapytał. Zdębiałam. Koleżanka również. Osłupiałe, patrzyłyśmy, to na siebie, to na niego, nie wiedząc, co dalej. Żadna z nas nie użyła słowa cipka. W końcu ona powiedziała: pussy.
Kicia, kotka, koteczka. Tak też na nią mówią. Gatta, pussy. Te określenia są ładne. To znaczy – ja uważam, że są ładne. Polskie słowo cipka zawsze mi się kojarzyło z kurami. Cip, ciiiip, ciiiip, cip – tak wołała moja babcia, sypiąc kurom ziarno. Cipkę ma moja koleżanka. Czasem mówię do niej: cipko. Ona uważa, że słowo cipka (czy cipeczka) jest najpiękniejsze pod słońcem. Mi wciąż w uszach brzmi wypowiedź jednego kolegi, który powiedział „stałem tam, jak głupia cipa”. Cipa, czyli bardzo źle i jak tu takim określeniem afirmować kobiecość?
Ale do rzeczy – w wielu krajach wagina jest kotką. U nas jest cipką. Dlatego lubię anglojęzyczne filmy, bo to tak ładnie brzmi, kiedy ktoś mówi: I like your pussy. Pussy jest miękka jak aksamit. Ja, kobieta, nie przepadam za słowem cipka, tak jak transwestyta za nazywaniem go transwestytą. Chociaż inne dziewczyny lubią i używają słowo „cipka”, ja jakoś nie mogę. No po prostu nie i już.
Teraz, kiedy jestem dorosła i świadoma – moja pochwa ma imię. Popatrz – dzisiaj mogę ją nazywać nawet pochwą! Wiem, że wszystko jedno, jak ją nazwę – bo ona i tak zawsze jest cenna. Zawsze mi bliska. Więc kiedy jestem w zaczepnym nastroju, ona staje się pizdą. Kiedy chcę poświntuszyć, mam cipkę. Między ludźmi – mogę mieć pochwę. A w domu, tak sama dla siebie – mam waginę. I lubię przebywać z nią blisko, z moją waginą. Której w końcu, po latach, nadałam właściwe imię. Z nią jest jak z Polską – Polska niby była Polską, będąc Polską Republiką Ludową, ale... dziś jest nią bardziej, po dwudziestu latach wolności. Tak samo moja wagina – po ponad dwudziestu latach mojego życia dostała prawdziwe imię i dopiero od tego czasu naprawdę żyje.
*„Dotykałem jej gładkich ud, dotykałem jej kobiecości, miejsca nie nazwanego, bo nawet w myśli nie ośmieliłbym się nazwać go u niej tak, jak przywykłem, żadnym z irlandzkich, walijskich czy saksońskich słów. Bo byłoby to tak, jak gdyby Stonehenge nazwać kupą kamieni.”
| # 1 | 2012.03.14, 23:00 |
![]() AwaS | "Polskie słowo cipka zawsze mi się kojarzyło z kurami. Cip, ciiiip, ciiiip, cip – tak wołała moja babcia, sypiąc kurom ziarno". Piękne! :) Aż się uśmiechnęłam, też mi się kiedyś tak skojarzyło. Fajny tekst. Pozdrawiam Autorkę. |
Zapomniana – odnaleziona JA
Warsztaty o seksualności dla kobiet
Wagina - kobieca duma między nogami (warsztat)
Pokój 301, czyli sabat czarownic przy kawie
Waginy polskie
AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.
gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.
Women29:
Która z pań się masturbuje?