dział: pierwszy raz

Droga bezwstydna

J. K.
dodano: 2012.05.11
Wspominałyśmy ostatnio z moimi babeczkami przy piwie, jak to byłyśmy jeszcze młode i niedoświadczone w sprawach seksu. Pierwsze zauroczenia, ciekawość, pierwsze próby z różnym rezultatem… dorastało się, oj dorastało jeszcze przez długi czas po tych pierwszych razach, zmieniało partnerów i odkrywało się z nimi zupełnie nowe rzeczy.

Z naszych rozmów wynikły pewne różnice w realizacji tych doznań. Koleżanki zdziwiły się, że przez długi czas (przynajmniej jak na mnie) z moim obecnym partnerem ograniczaliśmy się tylko do pettingu. Jeszcze większy szok przeżyły słysząc, że z moim eks uprawialiśmy seks oralny, a nie straciłam z nim dziewictwa (w sensie fizycznym). Czyli… robiłam coś nie po kolei? Wbrew schematowi? Czym różniły się ich „plany działania”?


Swoją seksualność na poważnie zaczęłam odkrywać z moim eks (dawno temu i nieprawda, ale tę jedną rzecz akurat mu zawdzięczam). Nauczył mnie… nie wstydzić się. Miał do mnie wielką cierpliwość, która się opłaciła. Powoli, krok po kroku przy pomocy pettingu odkrywaliśmy nawzajem swoje ciała, ich budowę i fizjologię. Wkrótce sama wyszła ze mnie mała, ciekawska diablica, która chciała pokazać jak potrafi być wyuzdana, jeśli się odpowiednio ją zachęci- z własnej inicjatywy zaproponowałam wspomniany seks oralny. Stosunku waginalnego nigdy nie odbyliśmy. Nie spieszyło się nam do tego. Była w tym nie tyle cierpliwość, co młodzieńczy strach. Dla mnie byłby to poważny krok i… stres, czy nie zajdę w ciążę- a byłam wtedy jeszcze młodziutka.


Potem poznałam obecnego partnera. Od pierwszego wejrzenia byłam w nim szaleńczo zakochana, do tego oboje mieliśmy niezaspokojone apetyty na seks. Ale wykorzystałam doświadczenia z poprzedniego związku. Nie spieszyliśmy się, cieszyliśmy się tymi fizycznymi „podchodami”. Dopiero po 3 latach przeżyłam z nim swój pierwszy raz (a uwierzcie, przez cały ten czas miałam ochotę go zgwałcić, tak szalenie na mnie działał!). Do następnej wspólnej nocy doszło też po dłuższym czasie. Nie wpadliśmy w wir młodzieńczego seksu, jak większość naszych znajomych, odkrywaliśmy go powoli i wypracowaliśmy wspólnie to, czym cieszymy się dziś.


Rozbawiło mnie odrobinę przerażenie w oczach koleżanki: „Jak to… nawet nie uprawialiście normalnego seksu, a dałaś mu lizać… no wiesz… nie wstydziłaś się tak od razu, po kilku randkach, pokazać mu swojej cipki? Już nie mówiąc o tym, że nie chciałaś iść od razu do łóżka, ale loda zrobiłaś mu już dużo wcześniej?! Nie bałaś się…?”


Robiliśmy wszystko po swojemu, w swoim tempie, bez nakazu: „Teraz musicie się kochać na każdej randce, żeby się ‘dotrzeć’!” Już przed pierwszym razem byłam przyzwyczajona do jego ciała, nie brzydziłam się ani nie wstydziłam. To pójście do łóżka nie było dla mnie aż tak niezwykłe, może poza tym, że cieszyłam się: „to już!”. Wcześniej przez długi czas obywaliśmy się bez stosunku waginalnego, dawaliśmy sobie przyjemność na inne sposoby, dlatego teraz radzimy sobie nawet, gdy nie ma jak się kochać.


Co więc koleżanki robiły inaczej? Historii słyszałam wiele, ale najogólniej mówiąc: na początku długo, długo nic (albo i odwrotnie, bardzo szybko), potem nagle: trach! Od razu do łóżka. A dopiero po tym „oznaczeniu terenu” można było zająć się szlifowaniem swych ciał, poznawaniem się, próbowaniem. Nawet ten przykładowy seks oralny

- to dopiero po jakimś czasie, jakby wcześniej nie czuli się pewnie.


Nie mówię, że taka droga jest w jakikolwiek sposób gorsza. Dla wielu osób stosunek waginalny (oczywiście bez pomijania gry wstępnej) jest, jako najważniejszy, pierwszym krokiem naprzód w związku; inne techniki można do niego dołączyć, gdy się już do partnera przyzwyczai i przywiąże. Dla koleżanek mój sposób wydał się również nie zły, tylko zupełnie inaczej zorganizowany.


Teraz śmieję się używając popularnego amerykanizmu, że „zaliczaliśmy bazy” jak typowe nastolatki. Właśnie to stopniowanie, podział na etapy mnie zaciekawiły- jak różnie postrzega się różne rodzaje seksu i, przede wszystkim, dlaczego wszystkie ułożyłyśmy nasze życie seksualne w określoną drogę. Czy nie wypadało spróbować wszystkiego, czego zechcemy na pierwszej randce? Czy powstrzymywałyśmy się od czegoś, twierdząc tylko, że to za wcześnie? Nie. To wyszło zupełnie naturalnie. Nie dążyłyśmy z jednego przystanku do drugiego, chcąc „zaliczyć” wszystkie stacje. Miałyśmy też różne trasy, z różną prędkością się po nich poruszałyśmy, napotykałyśmy na drodze inne przeszkody. To, kogo na swojej drodze spotkałam, zaważyło na dalszej podróży. Cieszę się, że po pierwszym etapie trafiłam na autostradę. ;)


Tekst ukazał się w ramach konkursu Orgazmy dla dwojga.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 6)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.05.11, 08:47

truśka
Ja postępowałam podobnie, jak autorka tekstu. I bardzo sobie cenię to, że mój pierwszy raz odbył się na przygotowywanym przez rok gruncie. I ja i mój partner przez pierwszy rok naszego związku doskonale zaspokajaliśmy swoje potrzeby poprzez petting i seks oralny. A do stosunku doszło, kiedy moja kobiecość we mnie dojrzała i powiedziała "nadszedł czas, jesteś gotowa".
Zapewne to wyjście nie jest fajne dla wszystkich, jednak jestem bardzo wrażliwą psychicznie osobą i czułam, że pierwszy raz będzie dla mnie wielkim przeżyciem. Dlatego coś we mnie kazało mi do tego świadomie dojrzeć. Mój partner też czuł, że powinniśmy razem się do tego dłużej przygotować.
Dzięki temu swój pierwszy raz wspominam bardzo miło i są to dla mnie piękne wspomnienia, których życzę każdej dziewczynie.
# 22012.05.11, 09:04

V
A seks oralny nie jest seksem? :) Jeśli jest - Truśka - pierwszy raz przeżyłaś o wiele wcześniej, niż Ci się wydaje. Jeśli nie jest - po roku znajomości.

Ciekawe, jak my to postrzegamy - pierwszy raz wtedy, gdy "ktoś nam wsadzi"? A gdyby to nie był seks oralny, tylko np. analny - to byłby pierwszy raz czy nie?:P A jak wygląda pierwszy raz, gdy kochają się dwie dziewczyny? Z seksu genitalnego nici - więc one nigdy się go nie doczekują?

Naprawdę, jestem zafascynowana różnymi spojrzeniami na tę kwestię. Czy to kultura nas tak formatuje, że dopóki nie zdarzy się "penis w pochwie" to jeszcze nie jest to, czy to my tego tak bardzo pragniemy? A może za pierwszy raz dobrze sobie policzyć pierwszy kontakt (wszystko jedno jaki) z drugą osobą, gdy miałyśmy orgazm? :)
# 32012.05.11, 13:31

Ljuna
Myślę, ze ten znak równości między "prawdziwym pierwszym razem" i stosunkiem waginalnym jest ściśle powiązany z faktem posiadania błony dziewiczej. Ten mit krwi na prześcieradle po pierwszej nocy (do tej pory przecież kultywowany, a w niektórych krajach przestrzegany bardzo restrykcyjnie), sprawił, że odbycie/nieodbycie stosunku waginalnego stało się obowiązujący poświadczeniem dziewictwa, bo istniały na jego poświadczenie rzeczywiste, naocznie zauważalne dowody - w postaci krwi (chociaż i to czysto teoretyczne, bo wiadomo, ze wcale nie każda kobieta musi wtedy krwawić), był to więc obszar, który w jakiś sposób mógł być regulowany i miarodajny dla mężczyzn - skoro krwawisz, to NAPRAWDĘ jestem twoim pierwszym. W każdym innym przypadku tej gwarancji już nie ma.
# 42012.05.11, 13:50

ilonek
Zazdroszczę Wam dziewczyny trochę tej "drogi". Ja niestety nie miałam szans spokojnie dorosnąć ani w kwestii seksu ani ogólnie. Mój pierwszy raz po pierwsze zupełnie nieprzygotowany, niezaplanowany i za wcześnie także nie polecam rzucać się do łóżka szybko to jeszcze zakończył się ciążą. Droga którą idę, żeby odnaleźć swoją kobiecość i seksualność jest wyboista i trudna ale chcę myśleć że warta zachodu. Jestem cały czas z tym samym facetem ( 17 lat już) i mam nadzieję, że damy radę chcieć się nauczyć wzajemnie wszystkiego.
# 52012.05.11, 13:58

truśka
Nie przesadzajmy w żadną stronę. . .
Sprostuję: uważam, że mój PIERWSZY STOSUNEK WAGINALNY był wspaniały, a PIERWSZE STOSUNKI ORALNE go poprzedzały.
Przesada nie jest dobra, wydawało mi się, że jasno się wyrażałam.

Seks oralny przyszedł mi i nadal przychodzi łatwiej niż STOSUNEK WAGINALNY, znając siebie przeczuwałam, że jednak STOSUNEK WAGINALNY będzie dla mnie ogromnym przeżyciem.

A tak serio- nie przesadzajmy może z czepianiem się słówek. Seks oralny jest dla mnie seksem, a to, że czyjś penis pierwszy raz zajrzy do mojej cipki to jednak ważne przeżycie, mam wrażenie że nie tylko dla mnie, ale większości kobiet. Proszę nie oceniać mnie dlatego, że w poprzednim poście nie popodkreślałam znacząco skomplikowanej terminologii. Według mnie to już trochę czepianie się słówek.
# 62012.05.11, 14:08

V
@Truśka - ale właśnie o to chodzi, o czepianie się słówek. Bo, to jak mówimy, odzwierciedla to, jak myślimy! I ja się czepiam słówek, a nie osób. Wcale nie uważam, że napisałaś coś nie tak albo nie dokładnie, albo w jakikolwiek inny sposób "źle". Mi chodzi tylko o to, że na wszystko można patrzeć z różnych perspektyw, ale dla Ciebie zawsze najważniejsza będzie tylko Twoja. I niech tak pozostanie. :)

A seks oralny dla różnych ludzi jest i nie jest seksem. I taki już ich urok. :) Dla mnie jak najbardziej jest. Dla mojego kochanka - absolutnie nie. I jakoś z tym żyjemy. :P

podobne artykuły

Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
We właśnie Wrocławiu rozpoczyna się już szósta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla mężczyzn i kobiet.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 
Jak dopieścić partnera? Powiedz mu, że uwielbiasz...
Co to za człowiek? Jakie są jego fantazje? Jakie są jego marzenia? Co lubi w łóżku? Czego chce doświadczyć? Czy ujawnił Ci swoje tajemnice?
 
Dlaczego Twoja dziewczyna zmienia się w jędzę?
Heteroseksualni mężczyźni powinni sobie zadać pytanie: „czy chcę mieć za żonę Boginię czy jędzę?”
Bo fizjologia nie przewiduje dla kobiet stanów pośrednich.
 
Wakacyjna Misja na Marsa z Vocą, seks klubami i Świątynią Miłości
Posłuchaj mnie w Misji na Marsa. Z dwoma szalonymi marsjańskimi prowadzącymi rozmawiamy o seksie, skokach w bok i wycofywaniu się z seks-propozycji :)
 

najnowsze artykuły

Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
seksualność kobiet » wiadomości
Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
komentarze (1)
We właśnie Wrocławiu rozpoczyna się już szósta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla mężczyzn i kobiet.
 
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
seksualność kobiet » wiadomości
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
Świat się zmienia, a kobiety stają się coraz bardziej odważne i solidarne.
 
Mit monogamicznej samicy
seksualność kobiet » artykuły
Mit monogamicznej samicy
Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest [...] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).
 
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
seksualność kobiet » artykuły
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
komentarze (1)
Zmieńmy konwersację na temat naszych piersi z „jak uniknąć raka piersi i wcześnie go wykryć” na „jak mieć zdrowe piersi i czerpać z nich radość”.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
seksualność kobiet » artykuły
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 








zobacz też

„Kobiety mnie przyjęły” - ceremonia pierwszej miesiączki

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter