Zacytuję za Martym Klienem wypowiedź Sola Gordona “Nigdy nie słyszałem o molestowaniu przez kogoś, kto miałby zdrowe podejście do masturbacji” ("I've never heard of a molester with a healthy attitude toward masturbation.”). To szczególnie alarmujące, jeśli spojrzeć na to, co właśnie wychodzi na światło dzienne. Krępowanie własnej seksualności, uznawanie jej za złą i niebezpieczną, prowadzi do wynaturzeń.
Po co dziecko uczy się raczkować – czy nie lepiej przytrzymać je w miejscu – niech od razu stanie na nogi? Przecież raczkując, wygląda tak pokracznie – śmieszne to? Tak samo rozwój seksualności następuje etapami. Jednym z nich jest masturbacja, która zaczyna się bardzo wcześnie. Niestety, społeczeństwo, które pragnie kontrolować seks (a tym samym rozrodczość i dziedziczenie) tłamsi te wczesne przejawy seksualności. Dzieci są ciągle ubrane w pieluszki, mówi im się, by nie dotykały swoich narządów płciowych. Często zaprzestają masturbacji, nim jeszcze podrosną na tyle, by pamiętać tą decyzję.
I dochodzimy do statystyki. Według różnych badań około 95% chłopców masturbuje się. Robi to też tylko 60% dziewcząt (na Zachodzie Europy notuje się większe wyniki). Mnóstwo kobiet ma problemy z osiągnięciem orgazmu, lub ich doznania są tak słabe, że same nie wiedzą, czy szczytowały. Sporo z nich godzi się na rozpoczęcie stosunku, gdy nie są jeszcze podniecone – to znaczy, że ich narządy płciowe nie są gotowe na przyjemną penetrację.
Wiele kobiet nie doświadcza głębszych stanów podniecenia, gdyż nie uważają, że mogłyby dotknąć swojej łechtaczki podczas stosunku. Natomiast, czy słyszały panie o zdrowym, wypoczętym mężczyźnie, który nie osiąga orgazmu? Takie przypadki się zdarzają, ale rzadko. Są ewenementem. Mężczyźni są świadomi swojej seksualności, znają swoje ciała – ta wiedza nie bierze się z kosmosu.
Masturbacja jest tłumiona z wielu powodów, ale przede wszystkim dlatego, że jest to forma ekspresji seksualnej, która służy głównie przyjemności. Poza tym jest to czynność bardzo prywatna – nie ma cenzurującego nas partnera, można sobie pozwolić na eksplorowanie własnych pragnień. Ta niezależność jest dla ludzi bojących się seksu i przyjemności w ogóle groźna. Tradycja chrześcijańska od samego początku nie ufała przyjemności. Nawet seks w małżeństwie i do tego w celu prokreacji był uważany za coś brudnego. Ograniczenie dostępnych radości zwiększało w ludziach poczucie beznadziejności i smutku, które koiła przynależność do wspólnoty podobnych im nieszczęśników.
Masturbacja uczy nas niezależności i seksualnej asertywności. Nie musimy godzić się na seks w sytuacji, która nam nie odpowiada, ale także nie musimy rezygnować z przyjemności. To umiejętności wyniesione z samodzielnej praktyki sprawiają, że gdy dodamy drugą osobę do równania, wynik jest bardzo satysfakcjonujący.
Wild Orchid: Nie. Odpowiednie wychowanie, uczące ufać własnym instynktom, a nie ślepo podążać, dobra literatura dostosowana do wieku… tyle zwykle wystarczy. Jak usłyszałam, że kościół potępia masturbację, to pomyślałam: „Idioci! Nigdy nie czułam się tak blisko Boga, jak po orgazmie”. Kilka lat później odeszłam z kościoła i od religii, ale to uczucie nie straciło dla mnie swojej wagi. Mimo że wiem, że to tylko oksytocyna i endorfiny.
Tak na marginesie: w Biblii nie ma bezpośredniego zakazu masturbacji. Onan uprawiał stosunek przerywany, by uniknąć spłodzenia dziecka, które byłoby prawnie synem jego brata i otrzymało po bratu spadek, na który Onan ostrzył sobie zęby. Więc został ukarany za chciwość i niechęć dopełnienia tradycji. Za to jest wyraźnie napisane, że wierzącym nie wolno jeść owoców morza ani nosić ubrań z mieszanych tkanin.
To, co jest potępiane przez Nowy Testament, to kontakty seksualne z każdym, poza zatwierdzonym przez kościół partnerem seksualnym. Pod definicje kontaktu pociąga się też fantazje. Takie restrykcje są sprzeczne z tym jak funkcjonuje człowiek – fantazje są naturalnym bodźcem mającym zachęcić nas do rozrodu.
Wild Orchid: A jakie mogłyby być wady? Jedyny problem stanowi społeczeństwo. Każdy chce władzy nad młodymi kobietami. Kościół mówi: „nie rób nic, bądź bierna, czekaj, potem weź ślub, daj sobie spłodzić dzieci wychowaj je – bądź dla kościoła”. Kultura popularna mówi: „wymaluj się, wklep to, a posmaruj się tamtym - bądź dla przemysłu”. Młode społeczeństwo nakazuje: „wyjdź, napij się, daj się poderwać – bądź dla mężczyzn”. To odbiera kobietom ich własne ja, ich własne cele. Godzą się na seks, który nie sprawia im przyjemności, a często nawet nie jest bezpieczny. Podczas kiedy mogłyby znać swoje ciała, otwarcie mówić o tym, czego potrzebują, a na co się nie zgodzą. Badania pokazują, że dziewczyna ceniąca swoją przyjemność, rzadziej daje się zmanipulować do rozpoczęcia współżycia, jeśli nie jest na to gotowa.
Wild Orchid: Tylko nie wagina! Waginę można obejrzeć zwykle tylko przy pomocy wziernika. Są kobiety, które potrafią „otworzyć się” poprzez pracę mięśni dna miednicy na tyle, by można było zajrzeć do środka. Ale nasze zewnętrzne organy seksualne to srom – lub jeśli wolimy używać słowa, które ma ładniejsze znaczenie (srom = wstyd) i pochodzi z łaciny – wulwa.
To bardzo dobry przekaz. Wiecie, że w dzisiejszych czasach, w krajach rozwiniętych (choć ten podział należy oddać do lamusa) są kobiety, które nadal nie wiedzą, że mają oddzielne dziurki do oddawania moczu i rodzenia dzieci? Przecież to nawet nie jest dobre dla zdrowia – jak tu obserwować, czy nie dzieje się coś złego i nie należy przyspieszyć regularnej wizyty u ginekologa?
W mediach pokazuje się ocenzurowane zdjęcia wulw. Z wargami mniejszymi skróconymi bądź to przez grafika komputerowego, bądź to chirurga. Wybielonymi do jasnoróżowego koloru. Kobiety widzą te zdjęcia, i nawet jeśli tylko przelotnie, to i tak zdają sobie sprawę, że te fotografie w niczym nie przypominają tego, co te kobiety czują pod palcami, gdy się podmywają. Podnoszą więc jedną nogę, i patrzą. I co? Są przerażone, zdegustowane.
Znów - parafrazując Dodson – włóżcie sobie palec do ust i odciągnijcie kącik po skosie do góry. Spójrzcie w lustro – tak wyglądacie, jak się uśmiechacie? No pewnie, że nie. Dlatego usadzenie się przed lustrem w wygodnej pozycji i przy dobrym oświetleniu jest takie ważne. Ważny jest też dialog między kobietami, taki jak został pokazany w dokumencie Dodson „Viva la Vulva”, przy pracy nad albumem „Petals” (polski tytuł - Płatki. W stronę samopoznania). Skąd inaczej mamy wiedzieć, że wargi mniejsze nie zawsze pasują kształtem do swojej nazwy i w większości przypadków wystają poza swoje z nazwy większe siostry? Że każąc je obciąć, jedynie pozbawiamy się wrażliwej tkanki i narażamy na komplikacje, ale wcale nie poprawiamy żadnej anomalii.
Nie mamy kloaki* – jak to zauważyła Nancy Friday. Jeśli nie wiemy, jak wyglądają nasze narządy, a jedyny kontakt mamy z nimi, kiedy trzeba je umyć, to właśnie tak zaczynamy myśleć – wszystko w naszych wyobrażeniach zlewa się w jedną brudną całość.
Dorastając, dostałam świetne ćwiczenia z dojrzewania Lindy i Arei Madaras. Była tam kolorowanka – na niebiesko i czerwono należało pomalować części wulwy, oglądając jednocześnie swój egzemplarz w lusterku. To była świetna zabawa! Wreszcie się dowiedziałam, co to ta wypustka, na której zawsze zbiera się biała wydzielina i tak ciężko ją umyć, bo jest tak wrażliwa, że nie pozwala się dotknąć. Co to są te zabawne fałdki skóry i skąd wychodzi dziecko (w innych książkach wejście do pochwy pokazywane jest jako dziura, a przecież w naturze zwykle tak nie wygląda! Dlatego trudniej je znaleźć).
Wild Orchid jest redaktorką serwisu o masturbacji dla kobiet samozaspokojenie.ovh.org.
*kloaka, koncepcja kloaki – po łacinie 'cloaka' to ściek odprowadzający nieczystości; kobiety genitalia i ich okolice: łechtaczkę, cewkę moczową, waginę i odbyt traktują jako jedną strefę nieczystości i brudu, przy tym nie rozróżniając poszczególnych części: wagina (najczystsza część ciała) jest dla nich tak samo nieczysta jak odbyt.
| # 5 | 2012.05.20, 12:53 |
![]() Women29 | Która z pań się masturbuje? |
| # 4 | 2011.10.17, 14:55 |
![]() Louis | Zapraszamy również do nas: www. facebook. com/pages/Między-nami-kochankami/ :) |
| # 3 | 2011.07.07, 09:15 |
![]() Flower | Świetnie powiedziane. I niesamowicie trafne stwierdzenie, że jedynym problemem jest społeczeństwo. Niestety. |
| # 2 | 2010.08.18, 07:13 |
![]() z | piękne! Czytam z zapartym tchem. |
| # 1 | 2010.06.24, 21:50 |
![]() arabelka | Szkoda, że nie wszystkie takieśmy wyedukowane :) |
Ratunku, nie mam orgazmu!
Samoświadomość
Orgazm sportowy
Eksperymenty i przekonania
Zrzucając łańcuchy
AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.
gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.
Women29:
Która z pań się masturbuje?