dział: orgazm

Orgazm, moja miłość

KW
dodano: 2014.08.04
Jestem młodą kobietą. Moje koleżanki również. Jednak bardzo, bardzo się zdziwiłam parę lat temu, gdy jedna z nich przyznała, że nie przeżyła CHYBA jeszcze nigdy orgazmu.

Dlaczego? Dlaczego nie dane było jej poznać tak miłej słodyczy spięcia i rozluźnienia całego ciała? Można ogólnie - kiepski facet i brak poszukiwań własnych. Jednak prawda tkwi głębiej. Jakże ważne jest samo odkrycie i podejście do orgazmu! Pamiętam czasy pierwszych podnieceń. Uczucie dziwne, obce, a jednak przyjemne. Mój wrodzony hedonizm nie pozwalał mi go stłumić. Dość wcześnie zaczęłam interesować się seksualnością i cielesnością, poznawałam własne ciało i dużo czytałam. Później doszło zainteresowanie chłopcami, nagle zaczęło mnie intrygować to ich czułe miejsce poniżej brzucha, które wyglądało inaczej niż moje, ale jak? Pierwsze, szczeniackie związki, pocałunki, pierwsze delikatne pieszczoty piersi i eureka! Pierwszy orgazm, piersiowy. Cudowny, nocny i pod gołym niebem. W miarę upływu czasu moje ciało udostępniało się coraz niżej, aż... kolejna eureka! Orgazm łechtaczkowy, mój ukochany, najczęstszy i najszybszy. 

Dużo później to ja przejęłam inicjatywę i pierwszy raz w życiu zobaczyłam penisa. Zanim to jednak nastąpiło, zamykałam oczy i tylko go dotykałam. Muskając subtelnie opuszkami palców zdziwiła mnie strasznie jego miękkość mimo twardości, oraz to, jak miły był w dotyku. Chciało się go nieustannie głaskać, był taki przyjemny. Już jako trzpiotka pokochałam uczucie podniecenia. Moment, w którym ciepło pojawiające się w okolicy brzucha rozpływało się na resztę ciała, moment, w którym stawałam się coraz bardziej mokra. Uwielbiałam prowadzić grę, prowokować. Poprawka - uwielbiam to do dziś. Moim ulubionym widokiem był budzący się penis, który twardniał na moich oczach. Do dziś podniecają mnie mężczyźni w dresowych spodniach. Przez lata uczyłam się zwodzić i prowokować, umiejętnie patrzeć, schylać się, siedzieć, leżeć, mówić, tańczyć, oddychać. Pożądanie - rozkoszuję się jego uczuciem w sobie, rozkoszuję się także, gdy wyczuwam je u innych.

Dziś mam stałego partnera, jakże kochanego! Jako punkt honoru stawia sobie moje szczytowanie, co bardzo mnie cieszy, tylko że... Nie potrafi mnie podniecić tak, jakbym tego pragnęła. Rozpala mnie ciałem, gdy ja chciałabym umysłem. Chciałabym czuć napięcie, które rozkazuje mi rozebrać się lub skoczyć w przepaść. By doprowadzić się do rozkoszy, by osiągnąć orgazm, potrzebuję dotyku dopiero na finiszu. Od samych słów, gestów, nawet oddechu - robi mi się tak gorąco, że chcę krzyczeć. Jednak mimo wybrania złych drzwi, korytarzem wtaczamy się zawsze tam, gdzie od początku chciałam być. On szepcze - "jęcz, nikt nas nie słyszy", a po wszystkim mówi, że znów zrobiłam zeza w momencie zero, czym wprowadza mnie w konsternację, a jednak rozśmiesza.

Dlatego tak bardzo zdziwiło mnie, że moja koleżanka nigdy tego nie przeżyła. Nigdy nie brakowało jej oddechu, nie czuła ściekającej po udzie ciepłej i aromatycznej kropli, nie doznała uniesienia tak gorącego, że długo nie mogła dojść do siebie, krótko - nie osiągnęła orgazmu. Sama uznawała to jako coś nieczystego, nieco... grzesznego? Nie tęskniła do niego, gdyż nigdy nie potrafiła sobie go wyobrazić. Machała na to ręką "czy to takie ważne?", no i najważniejsze, nie akceptowała swojego ciała. Nie lubiła patrzeć w lustro, nie lubiła obcego dotyku.

Dziś zmieniła podejście, a raczej zmienił je odpowiedni partner. Pokochała uczucie podniecenia, które prowadzi ją krętymi ścieżkami na sam szczyt. Poznała swoje ciało, ciało swego mężczyzny i pokochała to, co może się między nimi wydarzyć. Wydaje się być szczęśliwsza, a figlarny uśmiech, który pojawia się czasem przy okazji naszych seksualnych rozmów, upewnia mnie w tym śmiałym osądzie. Ah, pięknie jest, kiedy w naszym życiu gości orgazm - moja miłość!

Artykuł ukazał się w ramach "konkursu na sezon ogórkowy". Do wygrania ekskluzywny masażer erotyczny Lily; napisz artykuł i go wygraj! Sprawdź szczegóły konkursu.
 

komentuj









































autor:


podobne artykuły

Orgazmiczna joga. Polecam :)
Orgazmiczna joga. Czy jakieś zajęcia mogą się lepiej nazywać? Do końca nie wiem, co to jest, ale idę bez zastanowienia. Na miejscu okazuje się, że to był strzał w dziesiątkę, bo dawno już nie bawiłam się tak dobrze, jak na orgazmicznej jodze!
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie? Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Pierwsze nietypowe orgazmy
Głosem zdławionym przez rozkosz spytałam, czy wie, co mi robi. W odpowiedzi wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka, gdzie kochaliśmy się całą noc...
 
Miłość jest kobietą
Sądzę, że chyba nie ma kobiety, która choć raz nie pomyślałaby o innej przedstawicielce swojej płci z fascynacją, adoracją lub podziwem.
 

najnowsze artykuły

To słowo na M
seksualność kobiet » masturbacja
To słowo na M
Nie, nie chodzi o ”M jak miłość”. Chodzi o tę rzekomo brzydką czynność, która z miłością może mieć mało wspólnego. Tak, M jak Masturbacja. Zwana inaczej autoerotyzmem, onanizmem czy samogwałtem (swoją drogą, czy to słowo nie insynuuje, że jest to gwałt, czyli coś wymuszonego?). Naznaczona taką ilością przesądów, tabu i niedopowiedzeń, że może lepiej zostawić ten temat i iść do domu?
 
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 









zobacz też

”Pizduś”, ”cipeusz” itp. Kogo chcesz obrazić?

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter