dział: orgazm

O czym myślisz, jak dochodzisz?

Czerwony Smok
dodano: 2012.08.26
Swego czasu na jednym z kobiecych portali natrafiłam na zagadnienie „O czym myślą kobiety w czasie orgazmu?”. W dyskusji, jaka zawrzała, pełno było oburzonych głosów sugerujących, że gdy się myśli o czymś innym niż o ukochanym, świadczy to o marności życia seksualnego i tym, że taka kobieta leży jak kłoda, a mężczyzna jest słabym kochankiem. I w ogóle – jak tak można?!

Odniosłam wtedy wrażenie, że odpowiedzi te brzmią tak, jak zazwyczaj brzmi wypowiedź, którą sami siebie bardzo chcemy do czegoś przekonać.


Orgazm i w ogóle duża przyjemność ma raczej to do siebie, że gdy rozluźnia i odpręża się ciało, to samo czyni umysł, podążając czasem w bardzo dziwnych kierunkach – jak ze snami, przypadkowymi projekcjami podświadomości, w których jednak najbardziej zajmujące nas kwestie często wypływają na wierzch.


Można szczytować, myśląc o tym, że – cholera! Zapomniało się otworzyć butelkę z zakwasem na żurek (zakorkowana po otwarciu wybuchnie jak szampan). Można czuć, że jesteśmy coraz bliżej, już się naprężać jak pantera przed cudownym rozluźnieniem, w myślach psiocząc na szefa. Albo nagle pojawia się twarz kolegi/koleżanki, o którym/ej by się nigdy nie pomyślało w jakimś seksualnym kontekście.


Nie wiem, czy również zauważyłyście, że próba usilnego skupienia się na fantazjach jest tak naprawdę bardzo trudna – tym bardziej, im bliżej szczytu. Kilka sekund skupienia, po czym umysł ucieka ponownie. Bardzo zabawne wrażenie.


Myślałam, że coś jest ze mną nie tak, że ukochany jest marnym kochankiem, że może ja jestem jakaś oziębła, skoro nie myślę o nim lub nie realizuję ognistych fantazji w myślach.


Rozmawiam jakiś czas temu z przyjaciółką, i rzuca ona takim stwierdzeniem: „może być naprawdę świetnie, ale zdarza się takie klik! w mózgu i nagle pojawia się myśl „no dobra, ale niech wreszcie dojdzie. Takie „co ja pieprzę?”*”


To zdanie przypomniało mi wspomnianą na początku dyskusję. Ona z entuzjazmem podjęła temat – że zdarzało się o zakupach, o tym, co jest do zrobienia w pracy, trzeba kupić chleb i że kompletnie nic się nie chce.


Mam czasem wrażenie, że na fantazjach ciężko się skupić również dlatego, że to, co odczuwa ciało, kompletnie nie zgadza się z tym, o czym myślimy. Ciężko wmówić ciału, że uprawiam dziki seks (swoją drogą, okropne określenie; uprawiać to można rolę) z ukochanym, gdy w rzeczywistości jestem wtulona w stos poduszek i szczelnie otulona kołdrą w formę wygodnego, cieplutkiego namiotu. Już łatwiej sobie wyobrazić, że po mojej lewicy i prawicy leżą dwie kobiety i mnie dopieszczają swoimi dłońmi – i to w raczej przyjacielskiej atmosferze. Poduszkom bliżej do kobiecych ciał.


Czasem myśl, która pomaga dojść, która podbija szczyt jeszcze wyżej niekoniecznie jest jakaś wyraźną fantazją. Czasem jest to choćby radosne wykrzyczenie wewnątrz siebie: mam orgazm! Jest mi przyjemnie! Moje ciało jest do tego zdolne.


Właśnie. Jest zdolne do przyjemności, niezależnie od myśli. I jak go tu nie kochać? Jak nie uwielbiać tej sfery życia, która może dać tyle radości?


I właśnie, drogie Panie – a może też i Panowie, którzy serwis odwiedzacie – o czym myślicie, gdy dochodzicie? To może być naprawdę ciekawe.


*Nawiązanie do słynnych obrazków w stylu „Co ja paczę?”


Tekst ukazał się w ramach letniego konkursu.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 2)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.09.16, 20:18

nenene
Zdecydowanie wtedy nie myślę, albo przynajmniej staram się nie myśleć, bo ciężko mi dojść i muszę skupiać się na swoich odczuciach. Swego czasu tak desperacko próbowałam "wyostrzyć zmysły", że aż w złości że nie dochodzę traciłam nagle całe budowane do tej pory podniecenie. W końcu jednak nauczyłam się myśleć o tym, co czuję tu i teraz, co widzę, o czym fantazjuję (faktycznie nie da się przeprowadzić całej "sesji" w trakcie, gdy dzieje się coś innego, to raczej tylko "migawki"). Może jeszcze gdzieś w trakcie pomyślę o wczorajszej kłótni czy zakupach, ale im dalszy etap, tym mniej daję się rozpraszać.
Może powinnam właśnie nie trzymać myśli na wodzy, a ciało również by podążyło własną drogą. . .
# 22012.11.10, 18:45

Kat
To zalezy od sytuacji.
Kiedy jestem sama to wiem, ze dojdę na pewno. Wtedy jest cudowne rozluźnienie, zmiany tempa, nacisku, ucisku i miejsca. Każda myśl wtedy odpływa i nie jestem w stanie skoncentrowac się na żadnej dlużej. I nie mam nawet potrzeb myślenia o czymś podniecającym, bo wiem, ze zmierzam w jedynym słusznym kierunku.
Całkiem inna sytuacja jest kiedy towarzyszy mi partner. Nie zawsze robi to co oczekuję. To są niuanse, ale nie mam do niego pretensji bo wiem, ze nigdy nie będzie mną. Może raz pieścić mnie lepiej, raz gorzej. Kiedy jestem już blisko i czuję, że zaczyna robić cos co mnie rozprasza, co oddala moment dojścia, wtedy "włączam" intensywne myślenie, które jest ma zadziałać jak dopalacz i zwalczyć moja dekoncentrację. I nie zawsze jest to myśl o partnerze, często myślę o sytuacji, która była dla mnie podniecająca, a niekoniecznie związana z realnym seksem. Czasem jest to myśl o jakiejs perwersji, do której sie nigdy partnerowi nie przyznam, czasem myśl o nieznajomym "ciachu", którego gdzies kiedyś przez moment widziałam, a wyobraźnia wywołała niestworzony scenariusz

podobne artykuły

Orgazmiczna joga. Polecam :)
Orgazmiczna joga. Czy jakieś zajęcia mogą się lepiej nazywać? Do końca nie wiem, co to jest, ale idę bez zastanowienia. Na miejscu okazuje się, że to był strzał w dziesiątkę, bo dawno już nie bawiłam się tak dobrze, jak na orgazmicznej jodze!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 

najnowsze artykuły

Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
seksualność kobiet » opowiadania
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 









zobacz też

”Voca i Karo o seksie gadajo”: Like a virgin

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter