dział: orgazm

Niecierpliwie oczekując (równoczesnego) orgazmu

Voca Ilnicka
dodano: 2015.02.16
Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie koleżanka. A także pierwsze zdanie z artykułu, który mi podesłała, brzmiące tak: „Wiele par, mimo udanego życia seksualnego, miewa niestety problem z osiągnięciem wspólnego orgazmu.”

Nie wiem, kim jest autorka i na jakiej podstawie stwierdza, że mam problem. Ja nie uważam, żebym go miała. Orgazm równoczesny z partnerem czasem mi się zdarza, ale o wiele częściej nie zdarza się. Czasem żadne z nas nie ma orgazmu w ogóle. Czasem ja mam kilka, a on żadnego – albo na odwrót. Ale i tak każdy orgazm jest świetny – i jego, i mój.  


Pamiętam, że orgazm równoczesny z partnerem uważałam za coś pociągającego na początku mojej seksualnej drogi, zanim jeszcze zauważyłam, że w czasie jednej miłosnej nocy mogę mieć kilka orgazmów, a moje podniecenie przez to nie spada. Jednoczesne orgazmy są oczywiście miłe, ale czy są czymś lepszym od tych „zwykłych”? Być może są osoby, dla których to jest coś więcej, które bardziej je cenią i bardziej pożądają – ich prawo. Ja się do nich nie zaliczam. I nawet nie wiem, czy „mam problem z osiągnięciem wspólnego orgazmu”, bo nigdy się nie staram, żeby go mieć.


Mój orgazm przychodzi w swoim czasie. A czasem nie przychodzi. Czy to kolejny romantyczny mit, że seks jest lepszy, kiedy orgazm jest wspólny? Co wymyślimy za kilka lat? Że tylko wspólny wytrysk – partnera i partnerki w tym samym czasie, sprawi, że seks będzie dobry? (Bo przecież kobiety też mogą mieć wytrysk, a nawet kilka wytrysków – łącznie z orgazmem lub bez orgazmu.) A co mają powiedzieć te osoby, które bardzo często nie przeżywają orgazmów? Że takiego seksu bez orgazmów w ogóle lepiej nie uprawiać, bo wstyd?


Nigdy „nie dochodzisz za wolno”!


Czytając artykuł dalej, znalazłam taki fragment: „Jeśli Twój facet dochodzi do mety już po 2-3 minutach, może to być winą stresu (…). W przypadku kobiet problem z orgazmem najczęściej dotyczy zupełnie innej kwestii, a mianowicie zbyt powolnego dochodzenia”. Powiem to bardzo prosto: kobieto, nigdy nie dochodzisz za wolno! Każdej z nas może się zdarzyć, że dojdzie do orgazmu po 30 sekundach lub minutach stosunku (genitalnego, oralnego, analnego czy jakie tam jeszcze wymyślicie, bo przecież używając słów „seks” czy „stosunek” nie ograniczamy się tylko do penetracji. To po pierwsze byłoby nudne, a po drugie wprowadzałoby w błąd, bo przecież wiemy, że tylko 30% kobiet szczytuje na skutek samej tylko penetracji, więc jak pozostałe 70% ma dojść szybko, skoro nie może dojść w ten sposób w ogóle?).


Czasem do orgazmu dojdziemy po godzinie pieszczot. Moim zdaniem jest to zupełnie naturalne. Raz szybciej, raz wolniej, ale żeby za wolno? Z jednym z moich partnerów bardzo lubiliśmy powolne dochodzenie. Dosłownie godzinami uprawialiśmy seks oralny. Dla mnie jego orgazm po 70 minutach pieszczot przychodził w idealnym czasie (czasem patrzyłam na zegarek, który stał przy łóżku, więc wiem, ile to trwało:). A że długo? Ale przecież po to szłam z nim do łóżka, żeby się z nim kochać, a nie po to, żeby załatwić sprawę na rachu ciachu i potem brać się za robienie prania czy czytanie książki. On również czekał spokojnie na mój orgazm. Odwlekanie go wcale nie jest głupim pomysłem, bo wtedy staje się intensywniejszy, jakby pełniejszy. A seks jest przecież przyjemnością, po co się więc spieszyć? Jeśli jemu się spieszy i nie chce poczekać na ciebie i uważa, że „dochodzisz za wolno”, niech sobie zrobi dobrze sam. Naprawdę nie wiem, skąd się bierze ta niecierpliwość. Że rano trzeba iść do szkoły lub pracy? Że zaraz rodzice wejdą do pokoju? Że ktoś was nakryje, gdy robicie to na konferencyjnym stole? Chyba wolałabym uprawiać seks raz na dwa miesiące, niż być poganianą przez swojego partnera. „Weź, kochana, już dojdź, bo mi się spieszy”? A gdzie ci się spieszy? Do komputera, do kochanki?


Jeśli masz ochotę, możesz dochodzić do orgazmu i 3 godziny!


Możecie się ze mną nie zgadzać, ale ja daję i sobie, i Wam przyzwolenie na to, żebyście dochodziły do orgazmu we własnym tempie. Czy to będą 3 minuty czy 3 godziny – nie ma znaczenia. Jeśli tyle potrzebujecie, tyle musicie dostać. A jak waszych partnerów bolą języki albo nie mogą tyle utrzymać erekcji – to przecież mamy cały zestaw gadżetów – poczciwe dilda, wibratory, strapony, wibrujące nakładki na palce itp. Niech kombinują. Trochę kreatywności nie zaszkodzi.


Inne spojrzenie na wspólny orgazm


Może jestem romantyczna, ale dla mnie każdy orgazm jest wspólny. Przecież czy jego, czy mój – przeżywamy ten orgazm razem. I uwielbiam jego orgazmy, a także jego podniecenie. Nie wiem, czy coś podnieca mnie bardziej, niż jęki moich kochanków, ich przyspieszone oddechy, powiększone źrenice i błaganie o jeszcze. To dla mnie lepsze niż mój orgazm.


A gdy mamy swoje orgazmy w różnym czasie, to mam wrażenie, że orgazmów jest więcej. Zazwyczaj mój jest pierwszy. Jest bardzo dobrym wprowadzeniem do miłosnej nocy (a czasem jej uwieńczeniem). Pozwala mi nasycić się pierwszą falą namiętności, szczególnie wtedy, gdy dawno już nie miałam orgazmu. A potem po jakimś czasie jego orgazm – kolejna eksplozja, która wysyła mnie na orbitę. Kto wie, może w jakimś sensie metafizycznym to jego orgazmy są dla mnie ważniejsze? A gdy mamy orgazm jednocześnie (co jak napisałam wyżej, nie zdarza się tak często), to skupiając się na swoim, nie mam czasu nasycić się jego orgazmem.


PS. Z omawianego artykułu dowiedziałam się, gdy kobieta ma orgazm przed mężczyzną, ten traci ochotę na seks, a jeśli dochodzi „za długo” - nudzi się. Czy naprawdę mamy tak niewydarzonych i egoistycznych partnerów? Nie sądzę. :)

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 2)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12011.12.16, 22:16

malena89
Bardzo podoba mi się artykuł(jak większość zresztą;)) i chciałam dodać,że ja najczęściej mam orgazm pierwsza i po nim nabieram ogromnej ochoty na seks(co nie oznacza,że zawsze muszę go mieć by pójść z moim partnerem do łóżka),wtedy naprawdę czuję ogromną frajdę i przyjemność ze zbliżenia. . . ale oczywiście bywa też inaczej-że to on szczytuje pierwszy lub jedno tak,a drugie nie. Jednak nigdy nie myślałam o orgazmie w kategoriach-musimy dojść razem. . . :)
# 22011.12.19, 13:44

Marta
@Malena89 - no ja też tak nie myślałam. Ale nigdy nie wiadomo, co komu do głowy strzeli i co uzna za normę. Seks z popularnych portali jest cholernie daleki od tego, co ja i mój facet robimy w łóżku. Z jednej strony robimy o wiele bardziej "zboczone" rzeczy, z drugiej - kochamy się z taką częstotliwością, że ktoś "nowoczesny" pewnie by nas wyśmiał.

podobne artykuły

Orgazmiczna joga. Polecam :)
Orgazmiczna joga. Czy jakieś zajęcia mogą się lepiej nazywać? Do końca nie wiem, co to jest, ale idę bez zastanowienia. Na miejscu okazuje się, że to był strzał w dziesiątkę, bo dawno już nie bawiłam się tak dobrze, jak na orgazmicznej jodze!
 
Wyraz twarzy kobiety w trakcie orgazmu - chcesz zobaczyć? Teraz możesz!
Słyszałam to od niektórych kobiet: „och, jak ja wyglądam?”, „robię pewnie straszne miny”, „jeszcze go przestraszę!”. Ja jeszcze nie widziałam ”brzydkiego” wyrazu twarzy osoby przeżywającej orgazm. Wręcz przeciwnie - raczej mnie to zupełnie rozczula. Rozczulają mnie też kobiece twarze ze zdjęć Marcosa Albertiego.
 
Łechtaczka tylko chce być kochana!
Zobacz ten krótki genialny filmik o łechtaczce, a zmienisz zdanie o jakości orgazmów ”pochwowych” i ”łechtaczkowych”. :)
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 

najnowsze artykuły

Jesteś z waginy!
seksualność kobiet » kultura
Jesteś z waginy!
Skąd jesteś? Z Radomia? Z Warszawy? Z waginy jesteś! Mówi Ci to nie tylko Michalina Wisłocka, ale i Pussy Riot. Warto posłuchać.
 
Kobieta i krew w obiektywie Jackie Dives
seksualność kobiet » miesiączka
Kobieta i krew w obiektywie Jackie Dives
Co mi przychodzi do głowy? 10 lat temu nie widziałam jeszcze takich sesji. Kocham wszystkie sesje dotyczące miesiączki, dlatego też dużo takich zdjęć mogliście i mogłyście zawsze zobaczyć na portalu. Ta oczarowała mnie szczególnie.
 
Reklama z czerwoną krwią zamiast niebieskiego płynu
seksualność kobiet » miesiączka
Reklama z czerwoną krwią zamiast niebieskiego płynu
Czekałam, czekałam i się doczekałam. Kolejny argument na to, że świat się zmienia. :) Co prawda nie leci w polskiej telewizji ani kinach, ale i tak miło popatrzeć. :)
 
Action man. Seria specjalna: Pan Domu
seksualność kobiet » sztuka nowoczesna
Action man. Seria specjalna: Pan Domu
komentarze (3)
Przedwczoraj montowałam swoją pracę na wystawie. Na różowej półce przypominającej domek układałam moich nieco ulepszonych Action Manów. Podszedł 7-letni chłopiec i zapytał zdziwionym głosem:
 
Jak przestać krytykować siebie (i inne kobiety?)
seksualność kobiet » artykuły
Jak przestać krytykować siebie (i inne kobiety?)
Da się. Sposób jest prosty i ujawniam go w filmiku. Po prostu obejrzyj i zastosuj!

I uwaga - miej intencje, aby nie krytykować, ale nie wymagaj od siebie radykalnej i trwałej zmiany w 10 minut. Rób to przez miesiąc, aż Ci się utrwali. Powodzenia!
 













zobacz też

„Przecież walczyliśmy o równouprawnienie” - seksualność Polki w czasach stalinizmu cz. 3

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter