dział: orgazm

Dyktatura orgazmu: ta kobieta symuluje

Nat Gru
dodano: 2015.02.16
Źle jest „przejąć” partnera po kobiecie, która szczytowała już wtedy, kiedy on tylko rozpinał spodnie. Jeszcze gorzej, gdy przed tobą takich dziewczyn było kilka.

Dźgnie cię taki kilka razy penisem tu i tam, odetchnie głęboko i nawet pytać nie musi, czy było ci dobrze – wiadomo, że było i że odleciałaś z ramion jego wprost do nieba, tam i z powrotem, bo więcej ci nic nie trzeba. Misja wykonana, cel osiągnięty, a baby są jakieś inne, bo mają depresję poorgazmową i łapią doła po seksie.


Pracowałam nad zupełnie innym tekstem, kiedy podczas codziennego porannego rytuału (kawa oraz internetowa prasówka) natknęłam się na artykuł i sondę poświęcone udawaniu orgazmów. Postanowiłam więc zareagować, choć nad tematem pochylano się na tym portalu już kilkakrotnie.


Najbardziej zadziwiły mnie wyniki sondy – otóż szala przechyla się na stronę udających kobiet – prowadzą w rankingu od samego początku. A jeszcze bardziej dziwi mnie odpowiedź, którą zaznaczają zwolenniczki symulowanych orgazmów: To normalne! Samej mi się zdarza udawać - nie ma orgazmów na zawołanie! Jeżeli zabrać się do tego stwierdzenia od tyłu – zgoda. Nie ma orgazmów na zawołanie – czasem trzeba nad nimi pracować, nieraz się po prostu na jakiś czas chowają – i to powinno być normalne. I skoro wydaje się, że już to wiemy i rozumiemy, to po co wciąż kręcimy swoje prywatne porno bez kamer?


Artykuł traktuje o wadach i zaletach udawania orgazmu, ale tych zalet robi się niebezpiecznie dużo. Przede wszystkim – nie ranisz partnera i unikasz kłótni. Wybacz, ale pojękiwanie i wykrzykiwanie ochów z achami tylko po to, by drugiej stronie nie sprawić przykrości, jest, w moim odczuciu, równie opresywne, co wpychanie w siebie kolejnego kawałka ciasta, gdy jest się już przejedzonym, będąc w gościach, a goszczący cię nalega. Nie chcesz, nie możesz, ale jesz, bo się gospodyni napracowała, więc trzeba ją w ten sposób docenić, nawet kosztem własnej niestrawności. Lubimy nagradzać, czasem nawet ponad miarę. Czy jednak nie czujesz się w związku z tym jak doskonale sformatowana maszynka do spełniania życzeń? Doprawdy, nie rozumiem straszenia tym, że brak mojego orgazmu może kogoś urazić. Może natura poskąpiła mi genu chronienia partnerów przed konfrontacją z bezorgazmową ciszą, ale nie zdarzało mi się udawać z wielkiej sympatii, tak, jak nie zdarzało mi się udawać po to, by przed nowym facetem nie wyjść na oziębłą. Podobno częściej urządza się kabaret przy jednorazowych przygodach, ale skoro z założenia są jednorazowe, znów pytam: po co? Czyżby orgazm stał się obowiązkiem, kolejną pozycją na liście rzeczy „do zrobienia”, centralnym punktem dnia? Przecież nikt nie wytknie mnie palcem na ulicy, krzycząc: „Ej, a ona nie doszła!”.


Nie pomagają również filmy – wyjątkowo nie napiszę o różowej branży, ale o kinie popularnym. Bardzo często zdarza się, że w erotycznych scenach partnerzy doświadczają równoczesnych orgazmów, a kobiety nie mają problem z orgazmem pochwowym. Zbyt często zapominamy, że aktorzy te orgazmy odgrywają. Że film swoje, a życie swoje – dopiero ono weryfikuje, jak skomplikowane jest jednoczesne szczytowanie. Ba, jak skomplikowane może być doprowadzenie kobiety do orgazmu w ogóle! Nie wątpię, że istnieją dziewczyny, które zawsze łatwo osiągają orgazmy. Ja do nich nie należę i wiem, jak trudno jest czasem wytłumaczyć mężczyźnie, który jest przekonany, iż każdą wystrzeli(ł) na orbitę rozkoszy, że potrzebujesz czegoś więcej lub dłużej. Zazwyczaj wymaga to pracy – wspólnej! – ale z reguły opłaca się.


U mnie w nauczaniu o orgazmie zastosowanie znalazł pewien trik – powtarzam sekwencję Meg Ryan ze sceny restauracyjnej w Kiedy Harry poznał Sally, a kiedy widzę u drugiej strony oczy wielkie, jak pięciozłotówki, stwierdzam, że każda z nas to potrafi. Następnie prezentuję manualnie orgazmiczne skurcze pochwy na palcu partnera, dodając, że ich nie potrafię symulować. I zazwyczaj to polowanie na skurcze, a nie na krzyki, okazuje się w praktyce atrakcyjniejsze.


Z czystym sumieniem w sondzie klikam wariant: Nigdy nie udawałam orgazmu! Nie ma to nie ma - nie będę robiła teatru dla faceta!


A oto Sally w akcji: http://www.youtube.com/watch?v=cf_T7RJqmno



Tekst ukazał się w ramach konkursu z Lelo.


1079160_vector_arrow.jpgZobacz też:


Udawany orgazm

Przepraszam, że nie miałam orgazmu

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 23)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.01.18, 23:54

V
Artykułów na ten temat chyba nigdy nie będzie za dużo. Teksty o udawaniu orgazmu są jak mówienie o HIV. Trzeba o tym mówić dużo i głośno, żeby każdy widział, na czym to polega i jak się zabezpieczać, żeby nie złapać wirusa.
# 22012.01.19, 01:04

rosa
Nie ma NIC GORSZEGO niz takiego partnera "przejac". Mialam nieszczescie miec takich dwoch. Partnerki drugiego ZAWSZE szczytowaly podczas penetracji, przy czym gra wstepna polegala na minucie calowania. Dziwnym trafem nie uwierzylam mu w te rewelacje ("one sie przeciez naprawde mocno trzesly") i przebilam napompowane ego wymagajac godziny palcowki lub minetki. Facet wcale nie byl tym zachwycony, wiec splawilam buca;)

Nati, nie badz zla! podrzuc linka:)
# 32012.01.19, 08:32

fiutomanka
Zastanawiam się, czy nie jest to efekt uboczny idealistycznego wychowania kobiet - że w seksie najważniejsze jest dawanie i nie należy myśleć o sobie. Taka kobieta przede wszystkim chce dać przyjemność partnerowi. Do tego stopnia, że udaje orgazm, żeby mu było przyjemniej.

Dopiero gdy przełamie się to błędne idealistyczne wyobrażenie o wyższości dawania, gdy kobiety zaczną myśleć o seksie bardziej egoistycznie, to problem udawania zniknie.
# 42012.01.19, 09:16

Nat
Właśnie, tak często mówimy o asertywności, ale nadal często nie potrafimy powiedzieć: "okej, a teraz poproszę orgazm dla mnie".

A artykuł znajduje się tu:
www. papilot. pl/pogotowie-erotyczne/16 5 04/Udawanie-ORGAZMU-TAK-czy-NIE-SONDA-z-ktorej-dowiesz-sie-ile-kobiet-jeczy-na-zawolanie. html

Rosa, mi zdarzył się taki, który dziwił się: "to to za mało, jak ci trochę poliżę?" - dwa liźnięcia w czasie gry wstępnej i proszę cieszyć się ładnie. Ale uczniem był pojętnym i teraz błogosławię tej, która go "przejęła" po mnie. Niech jej się szczęści.
# 52012.01.19, 10:47

Gunia
Ja nie udaję, ale też nie umiem powiedzieć głośno i wyraźnie czego bym chciała, więc jak nie dojdę przy stosunku, a nieporadna palcówka albo lizanie zaczyna mnie męczyć mówię po prostu 'wiesz co, już nie mam ochoty' i odwracam się na bok, albo wstaję i idę robić coś innego. Wydaje mi się, że mój mąż jest coraz bardziej sfrustrowany tym, że czasem coś super zadziała a czasem zupełnie nie i nie wiadomo od czego to zależy. Ale jego pytania wkurzają mnie, no bo jak można w tym wieku i przy takiej ilości partnerek, nie wiedzieć 'takich rzeczy', więc odpowiadam zdawkowo. Małpa ze mnie. Jeżeli nasze małżeństwo się rozpadnie z powodu seksu, to będę absolutnie współwinna :-/
# 62012.01.19, 10:51

Gunia
Pewnie nie wie takich rzeczy, bo jego poprzednie partnerki myślały tak samo i błędne koło się zamyka. Mojego pierwszego chłopaka nauczyłam mnóstwa rzeczy, jakoś wcale nie krępowało mnie to, ale jakoś jest różnica między młodym chłopcem a dorosłym facetem, który nie umie znaleźć się w łóżku.
# 72012.01.19, 11:50

v
O, kurcze, Gunia, aż mi się żal trochę Twojego męża zrobiło. Proszę, nie odbieraj tego jako krytyki, bo to Twoje decyzje i masz swoje powody, ale czym on Ci zawinił?

Ja jestem inna, dla mnie różnica wieku nie ma żadnego znaczenia. Jak chcę, żeby ktoś mnie poznał, to mu to ułatwiam. Tak sobie myślę o formatowaniu seksualnym kobiet (bo dziś wieczorem prowadzę spotkanie na ten temat), czy to nie te bajki z dziciństwa, że on - dorosły, jedyny, wybrany - nauczy Cię seksualności? Że faceci wszystko wiedzą, a jak nie wiedzą, to są nie macho a kalesony i do dupy z nimi?

Już nie ważne, jakie miał kiedyś partnerki. Ważne, jaką ma teraz. I czy seks z nią jest pełen otwartości, czy jest grą? I po co my gramy? To zemsta? Chęć ukarania go na polu, na którym z definicji musi się sprawdzić, jak żołnierz w boju? Chęć upokorzenia? Udowodnienia, że jednak nie jest taki zajebisty, jak myśli, ale my mu jak na złość nie pomożemy odzyskać tej zajebistości, którą traci co drugą noc? O co chodzi?

To oczywiście rozważania na marginesie. Ale dla mnie uderzające jest to, co napisałaś. Myślę, że nie jesteś wyjątkiem i że niejedna kobieta robi podobnie, jak Ty i nawet się nad tym nie zastanawia.

Cóż, dla mnie sfera seksu jest święta, więc ja stanę na głowie, przełamię wszystko opory i niechęci, żeby mieć swoją androgyniczną jedność i zespolenie. :) No i swój ograzm, bo asertywna też jestem. :) I wierzę, że jak sama nauczę czegoś faceta, to on nauczy czegoś mnie. Lubię odkrywać męskie tajemnice i robić coś właśnie tak jak w jego fantazjach. Najbardziej w seksie kręci i zadziwia mnie to, że mężczyźni są zupełnie inni, niż wmawiają nam media. Uwielbiam ich wrażliwość, oddanie, empatię, bezbronność. Nancy Friday przecież swoją książkę o męskich fantazjach seksualnych nazwała "Zakochani mężczyźni"! A mogłaby równie dobrze dać jej tytuł "Zboczone i perwersyjne fantazje facetów". Ale uzsadniała to właśnie nastawieniem mężczyzn do kobiet i seksu. Ona po przeczytaniu setek ich fantazji dostrzegała jeden wspólny punkt - tę właśnie męską miękkość, zakochanie. Jak chcesz, to Ci znajdę cytat ze wstępu do tej ksiażki. :)

# 82012.01.19, 18:47

Abramasia
Ależ mnie to denerwuje! Nigdy nie udawałam orgazmu, bo to głupie i nieuczciwe a w dodatku szkodliwe. Powodujesz, że facet myśli, że coś umie, kiedy nie umie. Nie mam orgazmu pochwowego, więc musiałam uczyć prawie każdego faceta (i każdą kobietę) jak ma mi dogodzić. Raz mi się tylko trafił taki kochanek, który zdołał mnie zaspokoić bez żadnych wskazówek. Poza tym zdarzyło mi się kilka razy wydrwić kolesi, którzy byli zdziwieni, że "co? jeszcze nie doszłaś?", bo nie będę miła dla kogoś, kto się nie chce postarać.
Kobiety, które udają orgazm są społecznie szkodliwe.
# 92012.01.19, 20:24

Gunia
@Voca: Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. Nie umiem wytłumaczyć ani przełamać tego, że jestem dla mojego męża trochę chłodna. Możliwe, że to jest rodzaj zemsty bo mi kiedyś lata temu dopiekł jak cholera, ale nie czuję jakiejś niechęci do niego czy żalu. Trochę czekam za każdym razem, że będzie inaczej, ale nawet jeśli zacznę inczej, kończę tak samo. Wydaje mi się, że jestem więźniarką wyuczonego schematu, scenariusza, którego nie potrafię zmienić. Zmieniam stroje, scenerię, rekwizyty, tylko ja pozostaję taka sama ;-)

Jak mi to zqacznie przeszkadzać nie do wytrzymania wybiorę się do seksterapeuty, ale na razie wolę wypróbować sama sobie z tym poradzić.
# 102012.01.19, 20:58

rosa
Nat: dzieki za linka!!:D I szacun za edukacje kolesia!:)

Abramasia: tez nie mam "klasycznego" orgazmu szyjki macicy. Partnerzy (partnerek na razie bral, ale trzymajcie kciuki:)) byli tym faktem zdziwieni, niezadowoleni, lub po prostu nie wiedzieli o kobiecym orgazmie nic oprocz tego, ze "ona wtedy sie trzesie i krzyczy".

Gunia: ja tez tak mam. Ostatnio wydedukowalam sobie, ze to nie o jakosc seksu chodzi. I fakt, moze chodzi o sprawienie partnerowi bolu. Jestem na tyle pamietliwa, ze w chwilach rozluznienia zale sie ze mnie wylewaja. . . Bo to nie o seks i umiejetnosci partnera chodzi. Nawiasem moj chlopak tez ma poroze:P.

Tak Voca, wiem, w tej swietej sferze takie zachowania nie przystoi. . . konkluzja cisnie mi sie sama na usta. No i gratuluje partnera:) Serio:)
# 112012.01.19, 22:08

V
@Gunia, ja dziękuję za Twoją wypowiedź, która była przyczyną dla mojej refleksji. Nie oczekiwałam, że będziesz coś tłumaczyć, nie próbuję Ci powiedzieć, że masz coś zmienić. Tak sobie tylko myślę, że jest w nas dużo ukrytych motywów. I w drugiej części wypowiedzi było "my" inkluzywne. :)

Mam nadzieję, że się nie obraziłaś i nie czujesz, że wypisałam Ci to skierowanie do seksterapeuty. :) Chociaż może, cholera, to tak brzmiało. :(
# 122012.01.19, 22:10

V
@Gunia. A poza tym myślę, że mnie to uderzyło, bo ja dla mojego faceta też bywam chłodna. Nie w seksie, ale tak w ogóle. I to mnie martwi. :(((
# 132012.01.19, 22:14

V
No i właśnie zdiagnozowałam u siebie lęk przed odrzuceniem. :) Jestem chłodna, odrzucając, bo nie chcę zostać odrzucona. Ale nie potrafię, do jasnej cholery, być zawsze słodka, kochana i miła. Czasem mam ochotę stękać, kwękać, zrzezić i marudzić. Może dlatego lubię seks, bo wtedy we mnie nie ma żadnej chęci odwetu, zimna, tylko czułość. Ech. . . .
# 142012.01.20, 10:45

Magga
przez kilka lat miałam ogromny problem z orgazmem, właściwie w ogóle go nie miewałam; ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby udawać!! po co?? dlaczego?? dla kogo?? o nie!!! miałam przecież cudowny seks (!), mimo braku orgazmu. a później nauczyłam się go osiągać, choć zwykle (nie zawsze) wymaga to sporo roboty ;) więc tak, da się! i - co dla mnie ciekawe - okazuje się, że dużo łatwiej jest mi ejakulować, niż osiągnąć orgazm! a ejakulację przeżywam dziesięć razy mocniej, intensywniej, piękniej - po co więc miałabym udawać cokolwiek?? a zwłaszcza orgazm!?! na szczęście trafiam na facetów, z którymi mogę swobodnie rozmawiać na temat seksu - i dziś już wiem, że to połowa sukcesu. . .
# 152012.01.20, 10:52

Magga
a co do "przejmowania" facetów po kobietach, które osiągały orgazm w mgnieniu oka - znam to aż za dobrze. zdążyłam się o tym nasłuchać, ale nigdy nie usłyszałam żadnych wyrzutów od mężczyzny - zdarzyło się zdziwienie, ale podyktowane głównie chęcią pomocy - podpowiadaniem pomysłów, co i jak można zrobić, co wypróbować. .
z moich doświadczeń wynika, że faceci podchodzą do tego bardzo ambicjonalnie - ale nie dlatego, że "kobieta musi mieć orgazm", a dlatego, że niesamowicie kręci ich i rozczula to, co się z nią dzieje podczas orgazmu - udawanie więc niczego tu nie zmieni. bo nie wiem, jaką musiałabym być aktorką, żeby facet odczuł (nie usłyszał!) mój orgazm, bez jego osiągnięcia. . . ;)
# 162012.01.20, 11:19

Magga
i jeszcze tak na marginesie - nie zdarzyło mi się trafić na mężczyznę, który skupiłby się w łóżku jedynie na sobie. . . - zawsze to on dążył do tego, żebym pierwsza doszła (lub razem), żeby było mi dobrze. . . a im facet więcej miał kobiet, które osiągały orgazm już przy rozpinaniu rozporka, tym chętniej "pracował" nad moim orgazmem. . .
( no chyba, że akurat miałam/mieliśmy taką zachciankę, żeby skupił się na sobie ;) )
# 172012.01.20, 13:12

Gunia
@ Voca: Nie poczułam się skierowana do poprawki. Co do lęku przed odrzuceniem, to jest to dla mnie największa zagadka, jego istnienie w żaden sposób nam nie służy, niemniej jednak odradza się on nieodmiennie w kolejnych pokoleniach psując relacje i dobry humor ;-)

Wybacz, że pozwalam sobie tutaj na publiczną autoanalizę, zgadzam się na jej usunięcie przy następnej moderacji. Mnie się wydaje, że ja opanowuję swój lęk przed odrzuceniem poprzez nie zwalnianie nigdy kontroli nad sobą. Ponieważ bliskość i ograzm niejako są tej kontroli utratą i powierzeniem jej w 'ręce' tej osoby, z którą je dzielimy, mam tak, jak mam. Kiedyś udawało mi się to bez problemu, ale jak to bywa początkowe porywy uczuć przerodziły się we walkę o władzę, wzajemne ranienie się do żywego i jakoś już nie potrafię do końca uwierzyć, że mój mąż mnie kocha i takie 'wystawienie' mu się napawa mnie lękiem (nie zawsze uświadomionym). Możliwe, że w ten sposób sprawuję też jakąś urojoną kontrolę na nim, poprzez wprowadzanie elementu niepewności w naszą intymność. Tak jak napisałaś, żeby się nie czuł zbyt pewnie/zajebiście.

Niemniej jednak, wbrew początkowym założeniom Freuda, samo uświadomienie sobie wypieranych uczuć i pragnień nie prowadzi do wyzdrowienia, a w moim przypadku burzy spokój i przysparza zmartwień :-(
# 182012.01.20, 19:13

mari
Abramusia. . . . a jeśli kochasz faceta, a on nie chce się starać ? jak go podejść aby zaczął . . . . jest jakaś metoda na egoistów, dla których przeczytanie jakiegokolwiek edukacyjnego tekstu to wielki wyczyn, a zastosowanie tego w praktyce, to dopiero poświęcenie ! przecież jego wszystkie eks były super zadowolona i nie miały problemów z orgazmem ( no trzęsły im się nogi ! ) , to ja jakaś dziwna jestem. . . . . zachciewa mi się jakiejś gry wstępnej albo aby on zadbał o mój orgazm po tym kiedy on dojdzie ( z resztą bardzo szybko ), a w ogóle seks ma być wtedy kiedy on chce. . . . no więc jest jakaś metoda na takiego czy pora się zwijać chociaż ciężko, jeśli się kocha. . . .
# 192012.01.20, 19:21

Nat
Mari, po pierwsze powiedz, że to, co najwidoczniej działało z Kasią, Basią i Zosią z Mari nie działa i proszę ze mną wynaleźć sposób na mój orgazm. Poza tym odwróć trochę role - podczas gry wstępnej zastrzeż, że nie będzie zabawy, dopóki Ty nie dojdziesz. Albo po prostu zwiąż go i usiądź mu na twarz. Z niektórymi czasem po prostu trzeba drastycznie ;)
# 202012.01.24, 02:52

rosa
@mari podpisuje sie pod radami Nat. Sama niedawno "wysmazylam" tu tekscik na ten temat. Ostrzegam: bedzie bolalo. Zmiany zawsze bola, a ty przekopujesz temu panu swiatopoglad. W zadnym razie nie ustepuj! Potem trzeba zaczynac od poczatku i nauka idzie w las. Zycze powodzenia:)
# 212015.03.18, 15:24

ona
hmm, no to chyba bywam czasem szkodliwa społecznie hehhe chociaz mam nadzieje ze nie społecznie, że sie nie doucza na boku :)
no serio to czasmi udaje, bo tak, bo seks jest świetny, czuję sie z nim wspaniale ale przeciez nie zawsze dojde a bycie z kimś to nie zawsze walenie prawdą po oczach, kazdy moze miec zły dzień i już; takie bycie milszą czasem mi nie szkodzi
# 222015.03.18, 16:25

Voca
W zasadzie to mnie zastanawia, co złego mężczyźnie robi fakt, że kobieta nie doszła (to przecież normalne, że nie każdy seks=orgazm). Ja nie przypominam sobie, że mój partner rwał sobie z tego powodu włosy z głowy albo rozdzierał szaty, ale to chyba dlatego, że nie był "zdeprawowany" przez kobietę, która udaje. Więc wiedział, jak wygląda rzeczywistość ze mną. Jasne, niektórzy mężczyźni lubią sobie "brać" kobiece orgazmy. Czasem nie ma to za wielkiego znaczenia, a czasem, szczególnie w związku, jest to początkiem końca - ten brak akceptacji rzeczywistości.
# 232015.03.18, 17:02

Balbina
"W zasadzie to mnie zastanawia, co złego mężczyźnie robi fakt, że kobieta nie doszła" ,doszła ,przyszła i sobie poszła,to wszystko jakieś bez sensu jest bo co seks polega na zbieraniu trofeum w postaci orgazmu? Ja wolę go traktować jako przyjemną zabawę połączoną z ćwiczeniami fizycznymi z ciekawą osobą

podobne artykuły

Orgazmiczna joga. Polecam :)
Orgazmiczna joga. Czy jakieś zajęcia mogą się lepiej nazywać? Do końca nie wiem, co to jest, ale idę bez zastanowienia. Na miejscu okazuje się, że to był strzał w dziesiątkę, bo dawno już nie bawiłam się tak dobrze, jak na orgazmicznej jodze!
 
Łechtaczka tylko chce być kochana!
Zobacz ten krótki genialny filmik o łechtaczce, a zmienisz zdanie o jakości orgazmów ”pochwowych” i ”łechtaczkowych”. :)
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Pierwsze nietypowe orgazmy
Głosem zdławionym przez rozkosz spytałam, czy wie, co mi robi. W odpowiedzi wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka, gdzie kochaliśmy się całą noc...
 

najnowsze artykuły

Kurs Akceptacji Ciała. 5-tyg. podróż do serca samoakceptacji
seksualność kobiet » wiadomości
Kurs Akceptacji Ciała. 5-tyg. podróż do serca samoakceptacji
Chcesz się poczuć dobrze w swoim ciele? Rozgościć się w sobie i cieszyć się sobą? Nabrać większej pewności siebie w życiu i sypialni? Zapisz się na Kurs Akceptacji Ciała – to 5-tygodniowa przygoda pełna miłości.
 
Oddajemy krew Ziemi
seksualność kobiet » miesiączka
Oddajemy krew Ziemi
Ja podlewam nią kwiaty. Przyjaciółka zostawią ją w miejscach mocy. Jeszcze inna wylewa wraz z wodą po prostu przed domem. W ten sposób księżycowa krew wraca do Ziemi. Wiem, że jest nas coraz więcej, coraz więcej kobiet uczestniczy w tym niekończącym się rytuale.
 
Seksualne problemy z perspektywy ustawień. Część 2
seksualność kobiet » problemy
Seksualne problemy z perspektywy ustawień. Część 2
Wszystko dzieje się po coś. Moje dziecko urodziłam za pomocą sztucznej oksytocyny, przeszłam to, rozumiem to - mówi Anna Brzozowska, terapeutka ustawień rodzinnych. - Czy od tego wzrosłam i spotkałam się z ważnymi tematami? Tak. Czy mogłam mieć inny poród? Nie.
 
Jeden prosty sposób na zaakceptowanie swojego ciała
seksualność kobiet » moje ciało
Jeden prosty sposób na zaakceptowanie swojego ciała
A właściwie tej jego części, za którą... hym... nie przepadasz.:) Robiłam i dla mnie zdziałał cuda! :)
 
Tantra, która rozsadzi Ci mózg i skonfrontuje Cię z morzem lęków
seksualność kobiet » literatura
Tantra, która rozsadzi Ci mózg i skonfrontuje Cię z morzem lęków
komentarze (2)
Gdy pierwszy raz wzięłam ją do rąk, zdziwiłam się jej ciężarem. Pięćset stron? Toż to encyklopedia!
 











zobacz też

”Ku pokrzepieniu serc i macic” - Duża książka o aborcji

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter