dział: opowiadania

Dziewica

Justyna
dodano: 2015.01.08
A teraz... miałam 33 lata i byłam dziewicą. Dzie-wi-cą! Tylko w przeciwieństwie do Maryi nie miałam dziecka, w żaden cudowny sposób nie zostałam matką. Tęskniłam do miłości i do macierzyństwa. Ale na drodze stała ta moja wada, skaza.

unnamed.jpg


-Niech nad tobą Bóg czuwa. I Maryja zawsze dziewica - powiedziała moja ukochana ciocia, wsiadając do pociągu. Słowa na pożegnanie zastygły mi na wargach. "Dziewica" - tylko to usłyszałam. Zabolały. Ale jakoś się pozbierałam.


-Do zobaczenia, ciociu - pocałowałam ją w policzek, a potem zatrzasnęłam drzwi. Pociąg odjechał, a ja powinnam wrócić do samochodu. Ale jakoś nie mogłam się ruszyć z peronu, bo słowo "dziewica" odbijało się dudniącym echem w moim mózgu. Aż zachciało mi się wyć. I płakać. I krzyczeć ze złości i smutku.


Patronem artykułu jest SexownySklep.pl >>>


Nie wiedziałam, dlaczego mnie to musiało spotkać i jak właściwie tego dokonałam. Przecież byłam zwyczajną kobietą, lubiłam taniec, komedie, gotowałam, a na prawo jazdy zdałam za drugim razem. Miałam zwykłą pracę i zwykle życie, więc... dlaczego?


Bo przecież nie chciałam być dziewicą (nie cierpiałam tego słowa!), przecież nie zrobiłam tego specjalnie!


A teraz... miałam 33 lata i byłam dziewicą. Dzie-wi-cą! Tylko w przeciwieństwie do Maryi nie miałam dziecka, w żaden cudowny sposób nie zostałam matką. Tęskniłam do miłości i do macierzyństwa. Ale na drodze stała ta moja wada, skaza. Bo który normalny chłop by chciał taką babę, jak ja? Nie chciałam byś świętoszkowata. Poza tym podejrzewałam, że nawet największy katolik mnie wyśmieje i odtrąci. 30-letnia dziewica? Takie powinni pokazywać w zoo.


Ech... odpowiadając na pytania o męża i dzieci, wymyślałam jakieś wymówki, i cieszyłam się, że nie pytają, kiedy wreszcie zamierzam się pozbyć tej swojej cnoty.


Ale przecież cnotliwa nigdy nie byłam. Raczej trochę dzika i nieśmiała. Aż dziw mnie bierze, że w szkole podstawowej chodziłam z chłopakami za rękę i całowałam się z nimi na dyskotekach. Bo potem to wszystko się skończyło. Nikt interesujący się w moim życiu nie pojawił przez całe liceum, i z nikim nie poszłam do łóżka. I nagle minęło kolejne kilka lat studiów, a sytuacja nie uległa zmianie, tylko nagle to, co wcześniej było dla mnie oczywiste, teraz zaczynało być problemem.


Wszelkie żarciki o seksie, wszelkie rubaszności zaczęły mnie przyprawiać o rumieńce wstydu i paraliż całego ciała. To, że nie uprawiałam seksu jako 15-latka, było całkowicie zrozumiałe. Ale to, że nadal tego nie robię, mając już 25 lat? Przecież by mnie wyśmiali, a potem pożałowali. A może nawet by zaczęli na siłę swatać? Nie chciałam mieć etykietki "zawsze dziewicy", więc nikomu się tym moim dziewictwem nie chwaliłam. Naprawdę zadbałam o to, żeby nikt nie wiedział, nikt się nie zainteresował, nikt niczego nie podejrzewał.


Zaczęłam się przed ludźmi kryć. I czułam, jak mury oddzielające mnie od świata i ludzi rosną. Unikałam wszystkich towarzyskich sytuacji, w których moja kobiecość i atrakcyjność rzucałaby się w oczy, w których mogłabym być narażona na zaczepki, wyśmianie lub... bezpośrednie propozycje. Moja izolacja rosła i rosła, a moje szanse na zamążpójście i stworzenie normalnej rodziny topniały. Ale czy naprawdę tak bardzo chciałam być matką? A może to była tylko presja społeczna, żeby się wpasować, a posiadaniem dziecka udowodnić wszystkim wokół i najbardziej sobie, że ja też "to" zrobiłam?


To, że jestem dziewicą, skrywałam jak wstydliwą tajemnicę. Myślę, że gdybym zabiła człowieka, zostałabym potępiona, ale nie wyśmiana. A w więzieniu spotkałabym podobnych do mnie, którzy może by powiedzieli: rozumiemy cię. Ale jak znaleźć drugą taką dziewczynę? Która by na moje bezpośrednie pytanie odpowiedziała "tak"? Zakonnica? Przecież ja kiedyś z jedną zakonnicą w przedziale przejechałam całą Polskę aż do Suwałk i w końcu zapytałam ją, co myśli o seksie. A ona trochę się stropiła, a trochę ucieszyła i powiedziała, że zanim wstąpiła do zakonu, to poużywała życia. I to z niejednym chłopakiem.


-I wiesz co? - dodała jeszcze w zaufaniu, bo przeszłyśmy szybko na ty - wcale a wcale nie żałuję. Teraz jasne, że tego nie robię i do tego nie tęsknię, ale cieszę się, że nie umrę jako dziewica. Bo czuję, że coś naprawdę dobrego ominęłoby mnie wtedy.


Ileż ja miałam lat, gdy tak z nią rozmawiałam? Jakoś koło dwudziestu. Wtedy jej słowa mnie nie zabolały, ale teraz utwierdzały mnie w przekonaniu, że nawet katolickie zakonnice mają pojęcie o czymś, czego ja nigdy nie doznałam. To było smutne i dołujące odkrycie.


I jeszcze te wszystkie porady - nie rób tego z byle kim, nie rób tego bez miłości, nie pod wpływem alkoholu, miej piękny pierwszy raz.


Do diaska!


Czy naprawdę mogłam sobie zepsuć życie seksualne, robiąc to z kimś nieodpowiednim i pochopnie? A przez tyle lat w to wierzyłam i nawet, gdy podobałam się komuś z wzajemnością, to mówiłam sobie "nie, jeszcze mam czas i mogę poczekać na prawdziwą miłość". Gdy mi stuknęła 30-stka od koleżanek z pracy dostałam wibrator. Najpierw się zezłościłam, ale w domu doceniłam ten prezent. Zrozumiałam, że dostałam go dla jaj, a nie na złość, żeby mi było przykro.


To wtedy, w biurze, jeden jedyny raz poczułam się trochę bardziej zrozumiana, trochę mniej wynaturzona niż na co dzień. Gdy już wszyscy po spontanicznej imprezie znaleźli się za drzwiami biura, obok została tylko jedna koleżanka.

-I jak się podoba prezent? - zapytała.

Machnęłam ręką.

-Intencje się liczą. Pamiętaliście - próbowałam ukryć to, co naprawdę czuję.

-Czyli nie za bardzo się podoba. A ja bym się może ucieszyła z takiego drobiazgu.

-Naprawdę? - spytałam ją zdziwiona. - Przecież masz męża i dwójkę dzieci.

Alina przewróciła oczami, roześmiała się, a potem spojrzała na mnie smutno.

-Ostatnio w telewizji słyszałam, że to okrutne, jeśli kobieta zna ból porodu, ale nie zna przyjemności orgazmu. Zgadasz się z tym?

Po chwili dopiero zrozumiałam, co mi daje do zrozumienia.

-Tak, właśnie patrzysz na kobietę, która nigdy nie miała orgazmu. Nie wiem, czemu ci to mówię, może dlatego, że mam już dość ukrywania się, jakbym miała trąd. Dlaczego wszyscy wciąż gadają o seksie, jakby to był jedyny temat? - powiedziała z wyrzutem i złością. Ale potem dodała - A jednak może gdybym miała wibrator, to w końcu bym zrozumiała, o co chodzi z tym całym orgazmem i nie żałowała, że mi coś przechodzi koło nosa...

Spojrzałam jej prosto w oczy.

-Niczego szczególnego nie tracisz - wyznałam jej z serca. - I co z tego, jeśli mam te orgazmy? To tylko chwila przyjemności, jak kostka czekolady. Chciałabym mieć męża i dzieci, jak ty.

Alina pokręciła głową.

-A więc zazdrościmy sobie czegoś obie. Powiedz mi, jakie one są, te orgazmy?

-Taka... jakby fala ciepła, jakby... wewnętrzna eksplozja, która rozchodzi się z brzucha na całe ciało... - próbowałam to jakoś opisać.

-No to jeszcze raz wszystkiego najlepszego - powiedziała i szybko wyszła, a ja zostałam z moim pomarańczowym wibratorem i "moją wielką tajemnicą".


Gdy szłam do domu, żałowałam, że nie powiedziałam Alinie więcej. Ale cóż, nawet przed nią, a może szczególnie przed nią, wstydziłam się tego, że jeszcze nigdy z nikim...


Tamtego dnia postanowiłam, że coś zrobię, żeby w końcu zacząć jakieś życie seksualne. Ale mimo postanowienia, nic się nie zmieniło.


Aż w końcu tego dnia, gdy odprowadzając ciocię, rozryczałam się na peronie, coś we mnie pękło. Poczułam się, jak spuszczony z łańcucha pies. Postanowiłam odpuścić wszystko to, co kiedykolwiek usłyszałam o seksie, "szanowaniu się" i uważnym dobieraniu kandydata na kochanka.


-Przez tyle lat kierowałam się zdaniem innych, teraz sama zadecyduję - postanowiłam.


I dwie godziny później stałam na parkiecie klubu, tańcząc bezwstydnie, pijana drinkami.


Potrzebowałam tego alkoholu, żeby się przemóc. Żeby pomalować mocno oczy, założyć trzymaną na dnie szafy mini i wysokie kozaki. Czy wyglądałam jak zdzira? Pewnie tak.


W duszy śmiałam się z ludzi rzucających mi - jak się zdawało - spojrzenia pełne nagany. Tak, byłam dziewiczą zdzirą, puszczalską, co się nigdy nie puściła, mogli mnie oceniać. Śmiałam się do nich czerwonymi ustami i nic sobie z tego nie robiłam.


W końcu zakręcił się obok mnie jakiś blondyn. Po chwili całowaliśmy się namiętnie. Byłam zdziwiona, jak łatwo mi to przyszło, przecież ja od lat nawet się z nikim nie dotknęłam. A ostatni raz całowałam się prawie dwadzieścia lat temu, na tych szkolnych dyskotekach.

-Idziemy do mnie czy do ciebie? - zapytał, gdy prawie połykaliśmy swoje usta. A więc to było takie łatwe? To całe wielkie uwodzenie?


Roześmiałam się z radości. Poczułam wielką ulgę zamiast wielkiego strachu - jak to się do tej pory zdarzało. Zawsze sobie wyobrażałam, że w kluczowym momencie będą mi drzeć kolana i będę płakać ze strachu. A tymczasem...


-Do ciebie - odpowiedziałam, obcałowując jego brodę, usta i policzki.

-Ale z ciebie dynamit! - skomentował.

Znów fala śmiechu mnie rozrywała. Dynamit? Matko Boska Częstochowska, jak on to zauważył?


No i dojechaliśmy do niego. W domu zrobił mi jeszcze jednego drinka i zaczął rozbierać, całując moją szyję, dekolt, piersi i brzuch. Tu już nie byłam taka wyzwolona i beztroska. Trochę się spięłam. Szybko wypiłam ten drink, bo czułam, że im więcej we mnie alkoholu, tym więcej odwagi.


-A dostaną jakąś czystą wódkę? - spytałam mojego gospodarza.

Ale ten popatrzył na mnie jakby z dezaprobatą. Czy może smutkiem.

-Myślałem, że tego chcesz, ale teraz czuję się, jak najpaskudniejszy facet na świecie, naprawdę musisz się zalać w trupa, żeby ze mną być?


To pytanie mnie nieco otrzeźwiło. Pierwszy raz spojrzałam na niego inaczej niż na "faceta". Miał piękne i smutne oczy. Brązowe, ciepłe. Tak, był trochę pijany, ale ja byłam zalana. Na chodniku plątały mi się nogi, a on mnie doprowadził do taksówki i wtarabanił do windy.


-Przepraszam - powiedziałam. - Jesteś piękny - i pocałowałam go.


Rano obudziłam się w jego ramionach, niewiele pamiętając. Nadal jednak miałam na sobie majtki i spódnicę, a on też był częściowo ubrany.

-Czy my...? - zapytałam, jak na filmach, zawieszając głos.

-Nie.

-Nie?

O Jezu, więc cała akcja na nic?


-Nawet, gdybym coś zrobił i tak byś nic nie poczuła, nic nie zapamiętała... Nie patrz tak, nie jestem gwałcicielem, a to by się nie bardzo różniło od gwałtu.


Ale zaraz zmienił ton.

-To co? Masz ochotę na poranny seks? - spytał, oblizując wargi i kładąc moją dłoń na swoich majtkach. Tak, to, co czytałam o porannych erekcjach, było prawdą.


-Nie wiem... - powiedziałam szczerze.

-No to pozwól mi siebie przekonać - powiedział i zacisnął moją dłoń na swoim penisie. Ku mojemu zdumieniu ten penis był ciepły i miły. Chyba jakaś część mojej fascynacji jego przyrodzeniem odbiła się na mojej twarzy. Zamruczał i zaczął całować moje piersi. A potem wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki. Rozbierał mnie i pieścił, gdy woda lała się z prysznica. Mydlił mnie, mył i doprowadził do orgazmu dłonią. Gdy w końcu znalazł się we mnie, byłam zdziwiona, że stało się to tak szybko i w sumie samo z siebie. Nawet nie zdążyłam szepnąć mu słówka, żeby był uważny.


Nagle się chyba zorientował, co robimy...

-Czy bierzesz jakieś pigułki? - spytał, wracając na ziemię.

-Nie.

Wysunął się ze mnie. Nagle poczułam ogromny brak. Spojrzałam tęsknię na jego pięknego penisa, on również na niego popatrzył. Był na nim ślad krwi.


-No to dobrze, że masz dzisiaj okres... bo nie chcę zostać ojcem z przypadku.


A więc tak to sobie wytłumaczył. Bardzo dobrze. To mi zaoszczędziło stresu. Po chwili już klęczałam przed nim, po mojej twarzy spływała ciepła woda, on zaś wił się w rozkoszy moich ust, przytrzymując się jakiegoś metalowego uchwytu. A potem eksplodował. Byłam całkowicie zafascynowana jego ekstazą. A więc tak to wyglądało w prawdziwym świecie dorosłych ludzi...


Serce rozsadzała mi radość. Nie mogłam się nacieszyć tym, że jestem z mężczyzną, takim mężczyzną! Teraz, gdy był nagi, widziałam jego piękne umięśnione ciało, owłosioną pierś. Niezłe ciacho wyrwałam w tej dyskotece, nieźle jak na nowicjuszkę - myślałam, uśmiechając się do siebie.

-Widzę, że lubisz seks - wytłumaczył to sobie po swojemu. Znów wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka. I pieścił, pieścił, pieścił bez końca. Leżeliśmy w pozycji 69, a moje ciało instynktownie robiło to, co miało. Nie miałam wątpliwości, nie miałam pytań, za to miałam orgazm o wiele lepszy niż sama ze sobą. Cóż, widocznie lata "ćwiczeń w pojedynkę" nie poszły na marne.


Gdy w końcu od niego wyszłam, było południe. Nie, nie wymieniliśmy się numerami telefonu. Nie miałam nawet pojęcia, czy on zna moje imię. Sam nazywał się Marek.

Albo Marcin.

Albo Maciek.


W sumie łatwiej było mi wynosić pod niebiosa "pana bezimiennego". Bo był dla mnie jak Rogaty Pan, bóstwo płodności, z którymi kiedyś dziewce kochały się po raz pierwszy. I może tak było lepiej. W każdym razie ja się nie skarżyłam, w końcu ktoś mnie wziął taką, jaka byłam, nie zadawał pytań, ale tylko przyjemność.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 10)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12015.01.09, 07:48

pit
Może się mylę, ale jeśli ten portal ma nieść światłość i wprowadzać wiedzę na temat seksu, to nie powinien umieszczać takich stwierdzeń, nawet jeśli są częścią opowiadania. Pewnie przeczytają to młode osoby i będą tak myśleć, a potem się zdziwią, że coś kopie w brzuchu. . .

"-No to dobrze, że masz dzisiaj okres. . . bo nie chcę zostać ojcem z przypadku. "

Jeśli mnie wiedza nie myli, to uprawiając seks w czasie okresu można zajść w ciążę. Na to
ponton. org. pl/pl/faq/miesiaczkaokres

i inne pytania proszę szukać odpowiedzi na stronie organizacji Ponton
ponton. org. pl/pl/faq
# 22015.01.09, 09:11

Voca
@Pit - no cóż, nie prowadzimy edukacji seksualnej ani w dziale "opowiadania", ani "fantazje" itp. Cenzurowanie ludzkiej fantazji w tej dziedzinie jest kastrowaniem seksualności.
# 32015.01.09, 11:00

pit
Nie twierdzę, że opowiadania mają mieć funkcję edukacyjną (chociaż jeśli jest dobrze napisane to czemu nie), ale moim zdaniem na pewno nie powinno wprowadzać w błąd czytelników - tzn. mówić nieprawdę. Myślę, że młodsza czytelnia chętniej przeczyta opowiadanie porno / erotyczne, niż rzetelny artykuł na temat seksu. Świat bajek jest piękniejszy i łatwiej przyswajalny wg mnie. A głównie rozchodzi mi się o młodszych czytelników.
# 42015.01.10, 10:33

Czarownica
@Pit- zgadzam się w 100%, opowiadanie porno - erotyczne, w dodatku przydługie :-D. @Voca - no niby tak, ale pozostaje jeszcze kwestia odpowiedzialności Twojej jako "szefowej" tego portalu za publikowane tu treści. W sensie, że wszystko, co wrzucamy do netu, staje się się ogólnodostępne i jakoś wpływa na innych, czy tego chcemy czy nie, ale to my podejmujemy decyzję, czy coś upublicznić. O ile się nie mylę, w opisie konkursu jest wzmianka, że publikowane są wybrane opowiadania, a zatem masz taką możliwość. Na tej samej zasadzie mogłabyś opublikować fantazję osoby dorosłej o seksie z, dajmy na to, kozą i powiedzieć, ze nie kastrujemy seksualności ;-). No kiepski przykład, przyznaję, bo domyślam się, ze tego byś nie zrobiła, ale. . . Od siebie mogę powiedzieć, ze być może łatwiej przebrnęłabym przez to opowiadanie, gdybym wiedziała od początku, że to fantazja (bo, jak już Ci wspominałam, nie wierzę, że to autentyk), pewnie dlatego, że zakładam, że skoro ja opisuję tylko moje doświadczenia, to inni też tak robią. Na wstępie założyłam, że to prawda, zapominając, że fantazje też mogą być na konkurs przysyłane.
# 52015.01.10, 13:11

Voca
@Czarownica - zgadza się, publikuję porno i erotykę, bo uważam, że to jest ok. Nie każdy tekst rzuca mnie na kolana i są też takie, które średnio mi się podobają, ale szczególnie w tym dziale, w którym znaleźć można najróżniejsze "absurdy", idzie wszystko. Z serca polecam opowiadanie "Upał" - o seksie z nieznajomym w komunikacji miejskiej, w autobusie pełnym ludzi, czy też "Na peronie" - o seksie na peronie kolejowym w Warszawie w środku dnia. :P

Tutaj nie ma obowiązku czytania czegokolwiek.

Są działy "doświadczenia" oraz "wiedza". To wystarczy. Edukację seksualną pozostawiam edukatorom seksualnym w szkołach.
# 62015.01.10, 13:58

Czarownica
Moim zdaniem stajesz się, choćby pośrednio, częścią tej edukacji czy tego chcesz, czy nie, ponieważ stwarzasz przestrzeń do rozmowy o tym, o czym wiele osób nie mówi głośno - bo się wstydzi, bo nie umie itd. I to jest jak najbardziej ok i ja to doceniam. Natomiast jak słusznie zauważył przedmówca, tu mogą trafić również osoby młodsze, mało refleksyjne i nikt im nie będzie tłumaczył, co jest fantazją, a co nie. Nie spędzą 5 godzin na portalu odsiewając "wiedzę" od "doświadczeń" i "fantazji". Zresztą ok, niekoniecznie muszą być młodsze, sama słyszałam od koleżanki o 20latce, która była przekonana, ze plemniki można wypłukać z pochwy wodą z prysznica :-D.

"Nie ma obowiązku czytania", no dobra, ale skąd mam wiedzieć, co jest w środku ;-), jeśli nie przeczytam, to się nie odniosę do tego, bo jak. Zakładam, ze zależy Ci na czytelnikach refleksyjnych, bo inaczej ten portal przestanie być wyjątkowy. Obydwa opowiadania czytałam i nic do nich nie mam ;-). Nie mam nic do porno i erotyki, bo sama korzystam, ale dzięki temu też widzę, jak trudno znaleźć coś dobrego. Jeśli sama coś piszę, to poświęcam temu czas i wysiłek, bo a- tak po prostu mam, b- czytam ("wybrane opowiadania"), ze muszę się wysilić, żeby zostać opublikowaną. A potem Ty mówisz, ze idą wszystkie absurdy, no to jak jest w końcu ;-) (chyba, ze czegoś nie rozumiem i jednak nie wszystko). Te słowa "wszystkie absurdy" budzą mój lekki niepokój, bo - patrz zdanie pierwsze.
# 72015.01.15, 22:19

AwaS
Tekst - doskonała reklama zachodzenia w niechcianą ciążę i chorób przenoszonych drogą płciową. W przyszłości bohaterka odbierając wynik testu na obecność HIV pomyśli: "Przynajmniej był piękny".
# 82015.01.16, 12:08

Edukator
@AwaS, takie piękne, doświadczone "lovelasy" mają doskonale opanowaną kontrole nad wytryskiem, więc kłopot nieplanowanej ciąży im nie grozi. Natomiast jeśli nie używają gumek, to jest spore prawdopodobieństwo, że są nosicielami przynajmniej HPV. Jeśli któraś miała taką przygodę, to warto iść na cytologie itp. :-)
# 92015.02.06, 20:27

Ala
To już chyba przesada, wymagać od opowiadania erotycznego, żeby "edukowało" i żeby jego autor pamiętał o młodych czytelnikach, którzy z niego wyniosą wiedzę dotyczącą seksu. Niedługo bohaterowie filmów pornograficznych będą - przed przystąpieniem do rzeczy - wygłaszać pogadanki dotyczące antykoncepcji :) No bo a nuż ktoś młody się trafi i niedoświadczony, jeszcze pomyśli, że w życiu jest jak w filmach.
Przekonanie, że podczas okresu nie zachodzi się w ciążę, wyraża bohater opowiadania - a bohater opowiadania ma prawo się mylić. To przecież literatura piękna, nie poradnik czy jakiś inny tekst użytkowy. Patrząc na to w ten sposób, powinniśmy ocenzurować wszystkie książki czy opowiadania, których bohaterowie mylą się albo kłamią. Dziwny tok rozumowania, prawda?
# 102017.03.16, 08:26

Richard 1954 USA
Dziewczyny, kobiety, czekajcie z rozpoczecie seksu do 40, 50 , 60. . . . !!! Czy Wy w mlodych latach uczycie sie biologi?
Czy majac ~15-18 lat , nie "buzuja" wam hormony ? "Trening czyni mistrza" !, "Dobrej gospodyni , samo ciasto rosnie w rekach"!!! itd, itp. Wszystkiego w zyciu musimy sie uczyc. Majac np. 17-18 lat, fajnego chlopaka ze studiow i chemia dziala, to pochodz z nim (a nie chajtaj sie w ciemno) np. ~ roku. W takim czasie oboje , sie nauczycie milosci, wspolzycia itd. Mamy
rok 207 , a nie przelom XIX/XX wieku !!!! Czy 1-2 mld. ludzi ogladajacych pornusy jest "zboczona" i myli sie !!!
Ja wychowalem sie w Katowicach , by 18 VIII 1981r wyjechac z kraju. Z 1szego malzenstwa , mam 2 corki. Starsza -
Monika ma 35 lat ( jest lekarka imieszka w FT. Lauderdale, a Kasia 33 lat jest adwokatka mieszka na S. Beach , Miami !).
W 1998r poznalem aktualna zone i mamy 13/5 lat syna Markusa (1szy w klasie-8). W zyciu mialem ~ 20 dziewczat- partnerek seksualnych. Zwiedzilem m. in. Rio- Brazyl, 3/4 wysp Kanaribskich , Meksyk, od 1988r mieszkam ~ 15 min. od Manhattanu ( w New Jearsy), bylem 2 X w Las Vegas i 2 x nad Grand Canionem. W paryzu ~7-9 x , Riviera francuska 2 X
i ~ 3/4 Europy. " W zyciu , jak sobie poscielisz , to tak sie wyspisz" Seks to jedna z "przygod, dziedzin w naszym zyciu.
Czas leci ,,,,,, wiec nie marnujcie go !!!!!! Kochaj , dawaj z siebie jak najwiecej !!!
Pozdrowienia za " Wielkiej Kaluzy" sle Richard 1954 USA

podobne artykuły

Wibrator za szczerość - rozstrzygnięcie
Jestem wzruszona. Poruszona. Szczęśliwa i radosna. Kocham moją pracę i kocham Seksualność Kobiet. A co mnie nakłania do takich wyznań i dlaczego czuję euforię? Ano dlatego, że w ostatnim czasie dostałam od Was tyle cudownych, pięknych, ujmujących, rozczulających, potężnych i jeszcze raz – pięknych! - artykułów, że serce rośnie, dusza śpiewa i chce mi się żyć! :)
 
Wibrator za szczerość. Nasza lekko erotyczna zabawa!
Co ma wspólnego seks i kłamstwo? Czy to prawda, że ludzie często kłamią, gdy mówią o seksie? A Ty wolisz szczerość? Zabaw się z nami!
 
Banana in the ass, czyli jak robią to prawdziwi faceci
Czy zdrowy, normalny facet, zorientowany na kobiety, mógłby kiedykolwiek pomyśleć o wkładaniu sobie czegoś do tyłka?
 
Zabawki (erotyczne) są do zabawy! :)
Zabawki są do zabawy. Dlatego ochoczo zapraszamy je do naszych sypialni. I bawimy się nimi wraz z naszymi partnerami, kochankami i ukochanymi. Same również. Więc dlaczego tak wiele osób, a szczególnie, zdesperowanych mężczyzn, się ich boi? :)
 
Najmniejszy wibrator świata i do tego zapachowy (?)
No, dobrze, Lily nie jest najmniejszy, ale naprawdę jest malutki i słodziutki. Na dodatek Lelo wymyśliło, żeby przydać mu trochę zapachu, i tak nową ulepszoną wersję Lily, czyli Lily 2, możemy kupić w kilku zapachach (do wyboru lawenda i miód; Bordeaux i czekolada;). To chyba pierwszy na świecie wibrator zapachowy (w każdym razie ja nie słyszałam o żadnym innym:).
 

najnowsze artykuły

Życie po porodzie. Na wesoło
seksualność kobiet » humor
Życie po porodzie. Na wesoło
Ten filmik mnie porwał!
 
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
seksualność kobiet » macierzyństwo
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
komentarze (1)
Powrót do satysfakcjonującego życia seksualnego po narodzinach dziecka może być bułką z masłem, ale może również okazać się nie lada wyzwaniem.
 
O miesiączce dla mężczyzn
seksualność kobiet » miesiączka
O miesiączce dla mężczyzn
Kochasz kobiety czy może ich się boisz?
Chcesz je lepiej zrozumieć, oswoić się z nimi, pomóc im?
To wszystko jest możliwe!
 
Poród i masturbacja. Zamiast nacięcia krocza
seksualność kobiet » macierzyństwo
Poród i masturbacja. Zamiast nacięcia krocza
Dwie łyżeczki masła orzechowego? Mąż ssący Twoje sutki? A może Twoja przyjaciółka ssąca Twoje sutki? A może masturbacja? Czy to nie brzmi jak dobra impreza? Taniec, świece, masaże, muzyka, pieszczoty piersi i łechtaczki, głaskanie ciała, głęboki relaksujący oddech, wanna pełna ciepłej wody? A może jeszcze orgazm porodowy, który przenika Twoje ciało?
 
Poród. Podniecenie większe niż kiedykolwiek wcześniej
seksualność kobiet » macierzyństwo
Poród. Podniecenie większe niż kiedykolwiek wcześniej
Przyszły położne i pomogły mi głęboko oddychać w trakcie skurczów. Głęboki oddech zmniejszał ból. Intensywność skurczów wzrosła i nie byłam pewna, czy wytrzymam. Widząc moje przerażenie, Ina May zasugerowała, żebym w trakcie kolejnego skurczu pocałowała męża.
 







zobacz też

„Porady bezwstydnej dziewczyny – rozkosze niegrzecznego seksu”

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter