dział: moje ciało

Zostałam zgwałcona. I żyję normalnie

Stokrotka
dodano: 2015.02.16
Zostałam zgwałcona. Byłam wtedy dziewczynką, dzieckiem wkraczającym w okres dorastania. Gwałciciel to znana mi osoba, do której miałam pełne zaufanie. Gwałt był dla mnie trudnym przeżyciem. Pierwszych kilkanaście godzin po gwałcie histerycznie łkałam, trzęsłam się, zachowywałam jak w malignie.

„To, że zostałam zgwałcona, jest rzeczą normalną, ale, że o świcie mnie porzucili, w strasznym stanie, wyglądającą jak bohaterki meksykańskich filmów o wampirach, tego już znieść nie mogę.”

Patty Diphusa*


Zostałam zgwałcona. Byłam wtedy dziewczynką, dzieckiem wkraczającym w okres dorastania. Gwałciciel to znana mi osoba, do której miałam pełne zaufanie. Gwałt był dla mnie trudnym przeżyciem. Pierwszych kilkanaście godzin po gwałcie histerycznie łkałam, trzęsłam się, zachowywałam jak w malignie. Nie mogłam wymówić nawet jednego słowa. Nie wiedziałam, co się stało i nie potrafiłam tego wyjaśnić. Czułam ogromny fizyczny ból w pochwie - i wstydziłam się komukolwiek o tym powiedzieć. Krwawiłam i bałam się, że się wykrwawię - o tym też wstydziłam się powiedzieć. To wydarzenie zakończyło erę mojej dziecięcej szczerości i naiwności.** Zamknęłam się w sobie. Świat wydał mi się nagle pełen nieznanych mi niebezpieczeństw. Z czasem jednak zapomniałam o tym, co się stało - na parę kolejnych lat. Jak to w ogóle możliwe, ot tak zapomnieć? Myślę, że to dlatego, że zostałam zgwałcona nie mając pojęcia o tym, czym jest stosunek seksualny. Nie znałam nawet słów, które pomogłyby mi opisać komukolwiek lub nawet samej sobie to, co mi się przytrafiło.


Wspomnienia i związany z nimi niepokój powróciły dopiero wraz z moją poszerzającą się wiedzą o seksualności. Niestety „wiedza” ta była bardzo pośledniej jakości, zwłaszcza informacje dotyczące gwałtu - na które byłam szczególnie wyczulona. Czego się dowiedziałam? Dowiedziałam się, że jako ofiara gwałtu w młodym wieku, która w ten sposób utraciła dziewictwo, będę mieć zaburzenia seksualne, problem z odczuwaniem przyjemności, zmysłowości, będę czuła lęk przed mężczyznami. Zorientowałam się też, że ujawnienie gwałtu (co rozważałam) będzie trudne dla mnie, że mogę być postrzegana negatywnie, jako osoba „nieczysta” („Stracić cenny dar dziewictwa w taki sposób!” ).


Skąd czerpałam swoją wiedzę? Z artykułów psychologicznych, z obrazków rozdawanych na szkolnej religii, ukazujących święte, które zginęły, broniąc „swej cnoty” - z ręki oprawcy lub nawet z własnej***, z lekcji szkolnych, z rozmów, z telewizji, z gazet. Panuje powszechne przekonanie, że gwałt, zwłaszcza gwałt na dziewicy (lub gwałt homoseksualny na heteroseksualnym mężczyźnie) jest źródłem głębokiej traumy, zaburzającej osobowość, seksualność, poczucie własnej wartości. Oraz że ujawnienie gwałtu uderzy w jego ofiarę.


Czułam ogromny wewnętrzny sprzeciw wobec tych informacji. Moja seksualność właśnie się rodziła. Zaczynałam odczuwać podniecenie, zaczynałam rozumieć , czym jest kobiecość, zmysłowość - co mnie zawstydzało, ale i fascynowało. Czułam się otwarta na nowe doświadczenia. Nie bałam się mężczyzn. Nie uważałam, że moje ciało jest wstrętne. Nie czułam się winna . To, czego się dowiadywałam o sobie jako ofierze gwałtu, w żaden sposób nie przekładało się na moje doświadczenie. Uznałam to za kłamstwa, za manipulacje. Na szczęście. Odrzuciłam całą społeczną doktrynę, zbiór utrwalonych mitów o wadze i świętości dziewictwa, starcie moralnej, jaką ponosi kobieta, gdy je straci, utracie wartości i upadku moralnym zgwałconej kobiety. Mogłam przecież w to wszystko uwierzyć…


Jednak wszystkie „objawy traumy” stały się z czasem moim udziałem. Jak do tego doszło? Gdy, już jako dorosła kobieta, podjęłam regularne stosunki seksualne, odkryłam, że mam „zaburzenia”. Podczas stosunków nic, kompletnie nic nie czułam. Seks był dla mnie przyjemny, nie miałam problemów z osiągnięciem podniecenia, orgazmu. Sam stosunek odczuwałam jako neutralny: nie czułam bólu, ale nie czułam też przyjemności, już nie mówiąc o takiej rozkoszy, jakiej się po stosunkach spodziewałam. Zaczęłam znowu szukać informacji. Doczytałam, że dziewicom i młodym kobietom to się zdarza (no, ale ja dziewicą ani dziewczęciem już nie byłam?), że kobieta może nic nie odczuwać, zwłaszcza jeśli ma za sobą trudne doświadczenia związane z przemocą i gwałtem. I że tak już może jej zostać. Winiono za to między innymi rzekome trwałe (sic!) zmiany w mózgu, które miały nastąpić za sprawą traumy w trakcie gwałtu.


Poczułam się okaleczona. Gorsza od tych kobiet, którym nigdy nic takiego jak gwałt się nie przytrafiło. Tych, które mogły się cieszyć w pełni swoją seksualnością. Okazałam się niepełnowartościowa. Trauma pogłębiła się, gdy jakiś czas potem przeczytałam o skutkach gwałtu w dzieciństwie na zachowanie w okresie dorastania: bunt, chodzenie na koncerty, podjęcie w młodym wieku „eksperymentów z płcią przeciwną”, skłonność do alkoholu, papierosów, używek. Jakby nastoletnia ja w pełnej krasie. Wszystko to przypłaciłam nie tyle depresją, co desperacją. Mój szlak życiowy został wytyczony i nie miałam na to żadnego wpływu - to bolało najbardziej.


W końcu jednak znów zaczęłam myśleć. Zaraz, zaraz - na tych moich koncertach i imprezach było pełno dziewczyn. Większość moich koleżanek tak samo jak ja paliła, próbowała alkoholu oraz eksperymentowała z chłopakami, gdy tylko miały okazję. To raczej niemożliwe, żeby wszystkie znane mi nastolatki zostały zgwałcone? No a jedna z koleżanek, od której wiem, że została zgwałcona, wcale w młodości nie piła i nie paliła. W końcu znów uznałam, że te „psychologiczne rewelacje” to bzdura. Rana jednak pozostała - w moim odczuciu moja seksualność pozostawała okaleczona, niepełna. Nie chciałam jej rozwijać. Podporządkowałam się potrzebom partnera.


Znów potrzebowałam czasu, aby odkryć, że brak przyjemności podczas stosunków nie ma nic wspólnego z doświadczeniem gwałtu. Więcej z brakiem wiedzy o kobiecej seksualności. Odkryłam, że inne kobiety, także te nigdy nie zgwałcone, mają podobnie. Że podobnie jak ja, niemal wszystkie myślą, że z nimi coś nie tak, udają „pochwowe” orgazmy, boją się przyznać nawet kochanemu partnerowi do prawdziwych odczuć i potrzeb, sądzą nawet, że seks jest dla mężczyzn****. Że nawet te które żyją w małżeństwach, te które regularnie uprawiają seks, często udają i są sfrustrowane. Że te, które nie winią siebie, za brak orgazmów przy stosunkach, winią swoich partnerów. Dowiedziałam się, że mężczyźni nie mają pojęcia o seksualności kobiet, a także, że większość kobiet o sobie i swojej sferze seksualnej wie niewiele. Dziękuję wszystkim tym, którzy mieli odwagę się przede mną otworzyć i wszystkim, tym którzy mieli odwagę szczerze o seksualności kobiet pisać i ją badać. Jako dorosła, wreszcie uświadomiona w pełni kobieta odnalazłam drogę do siebie i do swojej seksualności.


Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo wszystkie przekonania dotyczące „traumy gwałtu”, „traumy po gwałcie”, „poczuciu winy i wstydu” wyrządziły mi ogromną krzywdę. Znacznie większą niż sam gwałt. Z gwałtem się uporałam. Zdarzyło się. Mogłam zamiast tego zostać dotkliwie pobita. Czy ktoś by mnie za to winił, uważał za nieczystą? Przecież pobicie i gwałt są bardzo podobnymi zdarzeniami, cechują je: przemoc, lęk, ból, strach, chęć, aby to się już skończyło, obawa czy sprawca nie zabije, nie okaleczy, poczucie obezwładnienia, niemożność ucieczki, obrażenia fizyczne, krwawienie, ból fizyczny, naruszenie ciała, zaburzenia lękowe szczególnie silne przez jakiś czas po fakcie. Ofiary pobić dochodzą jednak do siebie znacznie szybciej niż ofiary gwałtów. To kwestia przekazu, jaki dostajemy o tym, co znaczy być ofiarą gwałtu, a co znaczy być ofiarą pobicia.


Patty Diphusa dała mi nowe spojrzenie na całość. Po raz pierwszy spotkałam się z kompletnie odmienną wizją gwałtu: zdarzenia trudnego, bolesnego, niemiłego - ale nie niszczącego, destrukcyjnego, katastrofalnego. Patty nie boi się gwałciciela, ani nie kuli na myśl o nim. Ona jest wściekła. Patty została zgwałcona, ale traktuje to właśnie jak pobicie. Ktoś zrobił coś z jej ciałem, coś niemiłego i wbrew jej woli. Zdarza się. I tyle. Większe emocje wywołał w niej fakt, że nie zdąży przez to wszystko na wystawę do galerii. Nie, nie! Nie uważam gwałtu za rzecz „normalną”. Nie neguję, że takie wydarzenie niesie za sobą szereg negatywnych skutków, bólu, cierpienia. Ja to wiem. Sprzeciwiam się jednak interpretowaniu wszystkich problemów, jakie napotyka w dalszym życiu zgwałcona kobieta, jako „skutków gwałtu”.


Czy sądzisz, że twój chłopak powinien wypłakiwać się godzinami i budzić z krzykiem, tylko dlatego, że był kiedyś pobity? Czy jeśli będzie miał zaburzenia seksualne, to na skutek „traumy po pobiciu”? Czy trwale zaburzy to jego męskość? Utrudni nawiązywanie relacji? A gdyby tak powołać paru świętych, którzy woleli zginąć z własnej ręki niż dostać solidny łomot, gdyby przynajmniej paru chłopców albo i mężów wygnać z rodziny i wioski tuż po ich pobiciu, gdyby twierdzić uparcie, że pobicie to hańba, że „taki człowiek nigdy już nie będzie w pełni męski ” oraz, że kobiety „nie cenią pobitych w przeszłości mężczyzn”? Mężczyźni po pobiciu zapewne dochodziliby do siebie latami, korzystając z kosztownych terapii, odkrywając kolejne warstwy „traumy”, mnożąc „spowodowane pobiciem” życiowe i seksualne niepowodzenia.


Czas skończyć z wizją gwałtu jako doświadczenia niszczącego kruchą kobiecość. Gwałt to po prostu gwałt. Byłam zgwałcona, byłam też na lodach czekoladowych, na wakacjach zagranicznych i na beznadziejnym wykładzie. Byłam obolała, byłam głodna, byłam smutna i byłam zrozpaczona - podobnie jak byłam radosna, szczęśliwa, syta i pełna nadziei. Nie wierzcie w bzdury, jakie czytacie i zewsząd słyszycie. Pamiętajcie o tym, że z powodu naszej opresyjnej kultury i niedostatecznej edukacji kłopoty i niepokoje seksualne, a nade wszystko seksualną frustrację przeżywa znaczna liczba kobiet - tych zgwałconych i tych nie zgwałconych. Podobnie jeśli chodzi o burzliwą młodość, skłonność do używek, swobodę seksualną lub jej brak*****. Gorsze niż sam gwałt jest to, co robi z nami po gwałcie społeczeństwo, nie szczędzące nam wstydu i upokorzenia, cały ten pseudopsychologiczny i naukowy bełkot, podszyty uprzedzeniem i przekonaniem o nieczystości zgwałconych kobiet („Nie czuje Pani wstydu? To efekt traumy i zablokowanych emocji.”, „Musi się Pani otworzyć na swój wstyd. Na pewno z czasem Pani go poczuje, jak każda przyzwoita kobieta.”, „Ma Pani zaburzenia. Jak każda ofiara gwałtu.”, „ Z tego wychodzi się latami.” „Czuje Pani przyjemność? Wkrótce Pani przestanie.” , „ A Pani orgazm był nieprawidłowy!”)******, odrzucające, krytykujące, wyrokujące, spisujące nas, naszą wartość i naszą seksualność na straty. Czyniące z nas „bohaterki meksykańskich filmów o wampirach”. Dość.





*Patty Diphusa - fikcyjna postać stworzona przez Pedro Almadovara, bohaterka szeregu jego felietonów (zebranych i wydanych również w Polsce), jak również polskiej adaptacji teatralnej.


**Szczerość i naiwność dzieci, a także niewinność to cechy, które szczególnie u dziewczynek są cenione jako słodkie i urocze. W rzeczywistości cechy takie są efektem określonego stylu wychowania. Wychowania podłego i głupiego, które z dzieci czyni niemal wzorcowe ofiary pedofilii i gwałcicieli. Mądrze wychowane dziecko nie jest szczere, nie jest naiwne, ani tym bardziej niewinne.


***Czy nie jest okrucieństwem ukazywanie takiego wzoru osobowego młodym dziewczynkom, z których statystycznie przynajmniej co dziesiąta już wkrótce doświadczy gwałtu, a przynajmniej co trzydziesta ma już to przeżycie za sobą?


****Bardzo pięknie i szczerze o kobiecej frustracji seksualnej, poczuciu, że „coś ze mną nie tak” i lęku przed wyznaniem partnerowi „prawdy” opowiedziała Kim Cattrall w książce, którą napisała wraz z partnerem Markiem Levinsonem, pt. „Satysfakcja. Sztuka kobiecego orgazmu.”


*****Co ciekawe te zgwałcone z jednej strony mają mieć silne urazy i lęki, wstręt do mężczyzn i seksualności, z drugiej prowadzić rozwiązłe życie i mieć „anormalną”, tj. wysoką liczbę partnerów. Dość trudno to chyba pogodzić w praktyce, drodzy Panowie teoretycy?


******To autentyczne cytaty pochodzące od terapeutów zgwałconych kobiet, wymieszane z kwestiami terapeutów cytowanymi na filmach Woodego Allena. Praktycznie nie do odróżnienia. Może lepiej, gdy fikcja miesza się z rzeczywistością, wtedy głupota staje się zabawna. Nie neguję tym samym istnienia dobrych terapeutów. Wskazuję tylko na istnienie kategorii terapeutów głupich, i tym samym niebezpiecznych, powielających szkodliwe i krzywdzące stereotypy.



Zobacz koniecznie też:

Droga kobieto - przeprosiny od mężczyzn

O reakcjach na gwałt

Przemoc seksualna - jak pomóc sobie?


Moje odbudowywanie seksualności... Jeśli to czytasz, a byłaś ofiarą przemocy seksualnej, to wiedz, że to nie wyrok i nie wszystko skończone, że możesz kochać, czuć szczęście, czerpać przyjemność ze swojego ciała… --> czytaj dalej

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 15)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12013.02.27, 17:52

. kropka
Bardzo mądry tekst, o gwałcie myślę dokładnie to samo.
# 22013.02.27, 17:59

koteczek
Brawo kochana! :-* Też mnie wkurza ten bełkot,uważają że gwałt to już trauma na amen i można nią wszystko tłumaczyć. A my na przekór wszystkiemu bądźmy szczęśliwe,czujmy ten wiatr we włosach,przyjemność z wtulenia się w ukochaną osobę. Nie jesteśmy jakimś ufo i nie musimy tego nikomu udowadniać,jeśli ktoś ma z tym problem to jego/jej ryba! Czekam z niecierpliwością na to aż ktoś się podejmie tego aspektu zamiast spychać nas na margines,ciekawe czy tego dożyję?
# 32013.02.27, 18:34

animanka
A jeżeli dla kogoś gwałt to nie pobicie, tylko coś znacznie gorszego i obrzydliwego? To co, zgwałcona kobieta ma myśleć, że jest słaba, że przesadza, że jest nadwrażliwa, bo to wydarzenie rujnuje jej życie, seks i związki z mężczyznami? Zgadzam się, że nie należy wmawiać traumy. Ale nie wolno też jej negować. I nikt, po za samą zainteresowaną nie ma prawa sugerować jak ona właściwie powinna się czuć. Byłoby lepiej dla samych ofiar, gdyby podchodziły do tematu tak jak autorka, ale nie wszystkie kobiety reagują tak samo.
# 42013.02.27, 20:00

Biały Kruk
Problem w tym, że negowanie traumy praktycznie się nie zdarza, natomiast jej wmawianie i utrwalanie na całe życie - bardzo, bardzo często.

Po lekturze artykułu przypomina mi się "Droga do zdrowia seksualnego", w sumie chyba dosyć fajna i użyteczna książka o wychodzeniu z traumy, której jednak nie przeczytałem, ponieważ sugerowała mi, że część moich preferencji seksualnych to nie-zdrowy efekt molestowania. No i dobra, może faktycznie efekt, a już na pewno narrację mojego życia da się poprowadzić w sposób, który udowodniłby światu, że tak jest (oraz na dziesiątki innych sposobów) - ale ja te swoje preferencje lubię i świadomie wybieram ich realizację. Publikacja ewidentnie próbowała mi je spatologizować, więc uznałem, że bardziej zaszkodzi mojemu zdrowiu (ciśnieniu na pewno) niż pomoże.
# 52013.02.27, 20:42

Anna
Bardzo mądry tekst. Co prawda nie byłam zgwałcona, "tylko" molestowana, ale żyję z tym. Najgorsze co robi społeczeństwo zgwałconym kobietom, to wmawia im, ze ktoś "odebrał im godność", przez co czują się gorsze i nieczyste. Nie czuję się niegodna, nie czuję się nieczysta, po prostu miałam pecha. Gwałt to przypadek losowy, co się stało to się nie odstanie. Gdybym mogła powymazywać pewne rzeczy ze swojego życia, na pewno wymazałabym molestowanie, tak samo jak wymazałabym śmierć bliskiej osoby czy kupno niewygodnych butów.

Drogie kobietki! Nikt wam nie "odebrał godności" - godność to coś, co człowiek ma w sobie i czego jedynie sam siebie może pozbawić.
# 62013.02.27, 21:34

AwaS
Autorko, brawo! Bez komentarza.
# 72013.02.28, 07:26

Joanna
Zostałam zgwałcona kiedy miałam siedem lat.
Nigdy z tego powodu nie czułam wstydu, nie czułam się brudna, ale przez całe życie towarzyszył mi niepokój, lęk, którego nie potrafiłam nazwać, a który okazał się wręcz zabójczy dla mojego serca (fizycznie, jako narządu).
Nie wpłynęło to jakoś wyraźnie na moje życie seksualne, ale spowodowało, że nigdy nie będę mieć dzieci.
W zasadzie zgadzam się z autorką, nie wierzę że to wydarzenie zadecydowało o całym moim życiu, o drodze jaką wybrałam i o moich relacjach z mężczyznami. Na szczęście wybierałam odpowiednich mężczyzn, bo gdybym trafiła na takiego, który uznałby mnie za "zepsutą" wszystko mogłoby być inaczej.

Nigdy nie zostałam pobita, nie wiem więc czy to da się porównać. Wiem jednak, że gdybym została pobita znalazłby się wtedy ktokolwiek kto zechciałby mi pomóc. Zostałam zgwałcona, więc nikogo takiego nie było. . .
# 82013.02.28, 08:50

katballou
Współczuję autorce z powodu przejść.
Szacunek za umiejętnośc zracjonalizowania przeżyć i późniejszych uczuć.
Podziwiam i gratuluję wyartykułowania słów o hipokryzji i zakłamaniu, wynikajacym z opresyjnej kultury i niedostatecznej edukacji, części naszego społeczeństwa. Szkoda, że w tej cześci społeczeństwa często są jego przedstawiciele zobowiązani instytucjonalnie czy duchowo do niesienia pomocy ofiarom.
# 92013.02.28, 23:12

fiutomanka
Nie miałam takich doświadczeń, więc nie śmiałabym czegoś podobnego napisać pierwsza. Ale ten artykuł mnie ośmielił: Sama mam podobne przemyślenia. Czuję, że trauma gwałtu w dużej części polega na tym, iż społeczeństwo wmawia osobie zgwałconej, że powinna czuć się źle. Jeśli nie poczuwa się do bycia poniżoną, to coś Z NIĄ jest nie tak. . .

Szanując proporcje, to jest podobne do przeżywania przez kobiety komentarzy mężczyzn na ulicy - społeczeństwo oczekuje, że skomentowana kobieta będzie się czuła poniżona. A co, jeśli np. ja się nie czuję? Znam przypadki, gdy mężczyzna na ulicy był komentowany co do wyglądu przez obce dziewczyny. I nie czuł się poniżony, a przeciwnie - łechtało to jego męskość. Dlaczego więc ja mam się źle czuć, że ktoś na mnie zagwizdał? Myślę, że nasza kultura stwarza w kobietach poczucie bycia ofiarą. Sugeruje, że jeśli nie czujesz się ofiarą, to Z TOBĄ coś jest nie tak.
# 102013.03.03, 08:05

kosiaczek
Bardzo mądry tekst, o gwałcie myślę dokładnie to samo. :D
# 112013.07.18, 20:38

Emil
O i to jest dobre podejście ! Ale widać ci wykształceni terapeuci mają zbyt niskie IQ żeby to zrozumieć. . :/
# 122013.12.05, 16:31

programtelewizyjny
Witam,Pracujemy nad stworzeniem nowego formatu telewizyjnego. Ma byc to cykl użytecznych społecznie reportaży o ofiarach przestępstw seksualnych.
Chcielibyśmy nawiązac współprace z osobami których ten problem dotyczny, dlategotez prosimy o kontakt na podany adres email telewizyjny-program@wp. pl
# 132013.12.20, 22:12

13553201
W 2004 roku zostałam zgwałcona. Przeszłam terapię,pogodziłam się z tym,że tak się stało i nauczyłam się z tym żyć-jako częścią mojego życia do której już nigdy nie miałam zamiaru wracać. Na terapii psycholog tłumaczyła mi,że skutki załagodzi normalna osoba,która mnie pokocha taką jaka jestem,da poczucie bezpieczeństwa i potraktuje jak pełnowartościową kobietę. W 2008 roku zakochałam się,potem dowiedziałam się,że miłość jest odwzajemniona. Na początku było cudownie,miłe słowa,wspólne chwile aż do pewnego momentu-od tamtej pory do dnia dzisiejszego dostaję do zrozumienia,że jestem kimś gorszym,niepełnowartościowym nie kobietą,która ma wnętrze tylko obiektem-rzeczą do zaspokajania pewnych potrzeb. Wolałabym być zgwałcona,pobita ,żeby czuć ból fizyczny-wiedziałabym wtedy dlaczego mnie boli-że z uderzenia ,że z krzywdy. W chwili obecnej czuję się gorzej niż w trakcie gwałtu-normalny,bezpieczny i ciepły człowiek mi to zrobił. Dopiero teraz czuję ból,gorszy niż przy gwałcie-tamto było niczym w porównaniu z życiem i koszmarem jakim jest gehenna z łatą kogoś gorszego-zgwałcił bo chciała tego więc i mnie też wolno. Jak teraz żyć i układać sobie jakoś wewnętrznie wszystko od nowa jak to jest syzyfowa praca dzięki wsparciu najbliższych osób jeszcze bardziej "łatwa"-z gwałtem można się nauczyć żyć,ale z wykorzystywaniem tego faktu do dalszej przemocy nigdy. Pozdrawiam
# 142015.12.03, 16:18

em
Tak, w mediach bez przerwy to się przewala - nie kończąca się stygmatyzacja ofiar. Niedobrze się robi.
Żyjemy dalej, czy ktoś był zgwałcony, molestowany, czy sam z siebie zrobił milion idiotycznych i niepotrzebnych rzeczy w sferze seksu. Sprawców przemocy należy karać, ale też nie traktować przestępstw seksualnych tak, jakby zagrażały istnieniu wszechświata. To uderza najbardziej w ofiary. Takie jest moje zdanie i go nie zmienię.
# 152015.12.17, 12:39

Becia
Zgadam się z Anną, nikt mi nie może odebrać mojej godności, swoje przeżyłam, byłam molestowana od 12 roku życia przez ojca. Został mi żal do niego (już nie żyje dawno) i do matki, która uwierzyła jemu, a nie mnie, ale w żadnym stopniu to nie zaważyło na moim życiu seksualnym ani relacjach z mężczyznami. Psychologowie dużo mówią o traumach, ale nic o tym tak naprawdę nie wiedzą jak wynika z relacji ofiar. . . robią czasami więcej szkody niż pomagają. . .

podobne artykuły

Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 
Pierwsze nietypowe orgazmy
Głosem zdławionym przez rozkosz spytałam, czy wie, co mi robi. W odpowiedzi wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka, gdzie kochaliśmy się całą noc...
 

najnowsze artykuły

Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
seksualność kobiet » opowiadania
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 









zobacz też

„Kobiety mnie przyjęły” - ceremonia pierwszej miesiączki

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter