dział: moje ciało

Z przekleństwa w błogosławieństwo

M.
dodano: 2016.12.30
Niełatwo być dziewczynką. Tym bardziej, jeśli się ma potrzebę bycia dziewczynką idealną. Wspaniałą wnuczką, kochaną siostrą, przodującą uczennicą, oddaną przyjaciółką i przysparzającą powodów do dumy córką. Prawie mi się to udało. No właśnie, prawie… Bo wypełniając te wszystkie funkcje, nosiłam w sobie przekleństwo. Przeklinałam samą siebie.

cipka.jpg

Oczekiwania

Życie skupione na zgadywaniu i gorliwym spełnianiu oczekiwań wszystkich dookoła było bardzo trudne i stresujące. Napięcie towarzyszące mi od przebudzenia do zaśnięcia odpuszczało tylko podczas masturbacji i orgazmu. Bardzo wcześnie to odkryłam, jako kilkulatka. Intuicyjnie wyczuwałam społeczno-kulturowy przekaz, że dotykanie cipki jest „złe” i nikt nie powinien wiedzieć, że „to robię”. Ukrywałam to konsekwentnie przed wszystkimi i nawet jako nastolatka nie wyobrażałam sobie, by z kimkolwiek o tym porozmawiać. Wszelkim niepowodzeniom zaczęłam przypisywać, że są karą za tę „grzeszną” przyjemność. Jako że zawsze wiele od siebie wymagałam, wielokrotnie obiecywałam sobie, że nie będę więcej się masturbować. Oczywiście przyrzeczenia składane samej sobie w myślach były prędzej czy później łamane, a ja tonęłam w poczuciu winy i chłostałam się w głowie coraz gorszymi inwektywami. 

Cipka przekleństwem

Cipka była moim przekleństwem. W moim ówczesnym wyobrażeniu, uniemożliwiała mi bycie tym, kim chciałam być, czyli idealną dziewczynką.

Potem było jeszcze gorzej. Jako nastolatka interesowałam się chłopcami, a chłopcy mną. Ich zachłanne spojrzenia dodawały mi skrzydeł i sprawiały,  że po raz pierwszy czułam duży ładunek pozytywnych emocji za darmo - bez tego uporczywego starania się. Pragnęłam tego zainteresowania, syciłam się nim. „Chodziłam” coraz to z innym chłopakiem (było to w czasach, kiedy nie było mowy nawet o całowaniu), aż w domu posypały się gromy. Rodzice w rozmowie z trzynasto-czternastoletnią wówczas mną, użyli określenia „goniucha”, którego w ogóle nie rozumiałam, ale wiedziałam, że jest bardzo negatywne. Po raz kolejny rozwijająca, budząca się seksualność dostała batem przez grzbiet. Cipka stała się moim wrogiem, sprawy wynikające z płci i dojrzewania naraziły mnie na upokorzenie, jakiego nigdy wcześniej nie doznałam. Tak rozpaczliwie starałam się zasłużyć na miłość moich rodziców, a „zawiodłam” ich, bo cieszyłam się powodzeniem u chłopców. 

Był to też czas pierwszej miesiączki. Bóle brzucha i uciążliwe (głównie z powodu słabej jakości dostępnych wówczas środków higienicznych) krwawienia tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że cipka nie jest moją sojuszniczką. 

Dawanie, dawanie, dawanie

W pierwszych kontaktach z moim „prawdziwym chłopakiem” bardzo trudno mi było otworzyć się na próby sprawiania mi przyjemności. Zdecydowanie wolałam to ja być tą, która dawała. W tej roli czułam się świetnie, niemalże zawsze wspaniałomyślnie nie żądając niczego w zamian. Nigdy nie trzeba było mnie prosić czy namawiać. Nieważne, że niewiele z tego miałam - karmiłam się tym, że ON był zadowolony. Trwało to latami. Zmienił się chłopak, wyszłam za mąż, a moje nastawienie nadal pozostało takie samo. 

Mąż

Po przyjściu na świat naszej córki, moje libido wzrosło. U męża przeciwnie. Bardzo szybko wyczuł, że wyśmiewając moje potrzeby seksualne, zdobywa nade mną miażdżącą przewagę psychiczną. Wmawiał mi, że jestem nienormalna, uzależniona od seksu i wysyłał do psychiatrów. A ja wierzyłam. Uważałam, że po raz kolejny moja cipka pokazała, że jedyne, co może mi przynieść to wstyd i upokorzenie. Dziwne, że ciąża i urodzenie dziecka nie zmieniły mojego postrzegania tej części ciała. Według „poprawnej kulturowo” narracji, ciąża, poród, połóg i karmienie piersią są oderwane od stosunku płciowego i aktywności seksualnej. Wobec tego, pomimo dokonania się takiego cudu, jak narodziny mojej córki, nadal pogardzałam cipką. Cipką, która przecież tego cudu dokonała.

Ucieczka z toksycznego małżeństwa. Dokąd? Do domu rodzinnego. Rodzice wydawali się aniołami w porównaniu z toksycznym mężem. Spuszczona z jego smyczy, szukałam wrażeń. Z przerażeniem obserwowałam, że nie mam hamulców, które, w moim przekonaniu, z pewnością miała każda szanująca się kobieta. Strasznie się bałam, że moja cipka mnie zgubi. Niepokoiłam się, że ktoś wyjawi moje bezpruderyjne oblicze rodzinie lub współpracownikom. Zadręczałam się obawami, że czymś się zarażę, pomimo stosowania prezerwatyw. Znów przeklinałam swoją seksualność za to, że jest. Postrzegałam ją jak narkotyk - upajająca, ale groźna i zgubna w dalszej perspektywie. Nic dobrego!

Potem pojawił się on - mój stały „dealer”. Człowiek, który skwapliwie i regularnie uprawiał ze mną seks. Ja przypisywałam tej relacji oczywiście o wiele większe znaczenie, wmawiałam sobie także, że on mnie kocha. Zaletą tego układu było to, że akceptował moje potrzeby. Był cierpliwy i wyrozumiały. Bardzo mi pomógł. Przy nim zaczęłam odkrywać nowe drogi do rozkoszy i pomalutku, pomalutku zmieniać swoje nastawienie do waginy

Nie jestem sama!

Z wielkim zainteresowaniem wyszukiwałam i „pochłaniałam” literaturę dotyczącą seksualności. Artykuły, książki - w ten sposób chyba sama przed sobą wyciągałam seksualność z psychicznego podziemia. Tak, jakbym chciała powiedzieć: popatrz, inni też o tym piszą, robią badania, odkrywają prawdy, obalają mity. Ta sfera życia jest tak samo dobra i ważna, jak wszystkie pozostałe.

Zbliżam się do czterdziestki. Kocham moją waginę. Uważam ją za siedlisko mojej mocy. Im bardziej otwieram się na swoją seksualność, tym więcej odczuwam rozkoszy. Teraz rozumiem, że cipka nie prowadziła mnie w przepaść, tylko w ramiona tego, który pokocha mnie całą. Ale on mógł przyjść dopiero wtedy, kiedy ja siebie tak pokochałam. Bycie kobietą postrzegam jako błogosławieństwo, najpiękniejszy dar. Wiem, że stoję dopiero u progu mojej dalszej drogi, drogi, przez którą przejdę z moim cudownym sprzymierzeńcem. I nie mam tu na myśli mojego mężczyzny (a przynajmniej, nie tylko jego). 

Wiem, że moje doświadczenia są udziałem bardzo wielu kobiet. Każda z nas jest w innym momencie drogi od przekleństwa do błogosławieństwa. Moim marzeniem jest, by każda dziewczynka i kobieta przyjaźniła się ze swoją cipką od narodzin aż do śmierci.

Tekst ukazał się w ramach Zabawy w ujawnianie sekretów. Zrób to z nami!
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 1)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12016.12.30, 16:45

lupus
Zawsze, kiedy czytam o seksualności i jej wpływie na nią naszego wychowania i kultury, nasuwa mi się jedno pytanie: Jak rozwój i sposób traktowania przez społeczność tej sfery życia powinien wyglądać? Kiedy jesteśmy dziećmi, ta sfera jest dla nas daleka, mimo że każde z nas zastanawiało się nieraz, co takiego złego jest w tych „tajnych” miejscach ciała dorosłych? Co oni tak skrzętnie ukrywają. Już dzieci zauważają, że coś jest nie tak, że one mogą być nagie w różnych sytuacjach codziennej pielęgnacji chociażby, a dorośli nie pokazują się im i ukrywają swoje narządy płciowe. Wychowuje się nas w poczuciu zła płynącego z posiadania penisa i waginy. Rodzice unikają „ciężkich” tematów. Lekcje wychowania do życia w rodzinie, czy jak je tam nazwano, są zazwyczaj farsą. Lekcje biologii traktują temat instrumentalnie i nic nie wnoszą tak naprawdę poza „schematem ideowym” urządzenia do sikania i rozrodu. Musimy odkrywać ten świat erotyki sami, popełniając błędy i jeszcze w dodatku pod presja ułomnej w tym zakresie kultury tabu. Zastanawiam się ilu ludzi ucierpiało w skutek patologicznego podejścia do seksualności w naszym wychowaniu. Ilu niezaspokojonych seksualnie frustratów i zboczeńców przez to stworzyliśmy, jako społeczeństwo? Ilu ludzi żyje po prostu nie będąc świadomymi potencjału przyjemności, rozkoszy, możliwości budowania głębokich relacji z partnerem, traktujących seks i partnerów przedmiotowo, praktycznie wyłącznie, jako obiekt zaspokojenia popędu. Zmusza się naszą seksualność do zejścia do podziemia, odbiera się prawo do życia w tej sferze, narzuca zazwyczaj absurdalne zasady i zakazy.
Nasi rodzice, możliwe, że jeszcze bardziej zmanipulowani niż my, bo żyli przecież w czasach, gdzie „nie było mowy nawet o całowaniu”, nie mieli szans przekazać nam wiedzy o tym jak żyć, jak okazywać czułość, jak zaspokajać pragnienia bliskości i potrzeby seksualne. Czy my będziemy lepszymi nauczycielami? Żyjemy w innych czasach, mniej pruderyjnych i ociekających seksualnością z reklam, filmów … Przeskoczyliśmy w druga skrajność, kiedy nie ma tabu a jest za to „wszystko na wierzchu”. Tyle, że to wszystko to znowu tylko i wyłącznie powierzchowność, niewiele mówiąca o tym jak żyć, jak kochać się, jak czerpać i dawać, spełniać się i dawać spełnienie, dopełnienie.
I tak rodzą się kolejne pokolenia nieszczęśliwych ludzi… wypełniających sobie lukę po wydartej przez kulturę seksualności różnymi rodzajami erzacu – takie filmowe „weź pigułkę, weź pigułkę”, która to pigułka zamienia popęd w parcie do władzy czy sukcesu, za to dotykać się wolno tylko w rękawiczkach…
Szczęśliwi Ci, którzy odkryli swoją cipkę czy penisa… Mimo upadków i wzlotów, … warto. Teraz trzeba wymyślić jak tę wiedze przekazać naszym dzieciom, tak by zachować kompromis między tym, czego chcemy je nauczyć a tym, co akceptuje a czego nie nasze prostackie społeczeństwo…

podobne artykuły

Czy siebie lubisz, czy nie - jesteś Boginią!
Każda Kobieta ma w sobie aspekt Bogini. Cóż, nawet każdy Mężczyzna go ma. Nawet jeśli nie lubisz siebie, możesz polubić i rozkwitnąć w swojej Kobiecości!
 
Fajny seks a ”brzydkie” genitalia
Jeśli łączymy ze genitaliami emocje takie jak wstyd, zniesmaczenie, obrzydzenie, złość, żal - wtedy te emocje zabieramy ze sobą do łóżka. Do seksu. I to go czyni trudnym.
 
Królewna o Przebudzającej się Joni
Po raz pierwszy usłyszałam o nim od Nathalie, mojej siostrzanej duszy. «Czuję, że to coś dla Ciebie» – napisała i do tej tajemniczej wiadomości dołączyła link. Kliknęłam w wideo, na którym rozmawiały ze sobą dwie kobiety – jedna przesadnie natchnionym głosem zadawała pytania, druga odpowiadała – głosem ściszonym, jakby właśnie wyjawiała jakiś sekret. Nastawiłam uszu, a moja świadomość zaczęła tworzyć tagi: #prastara praktyka taoistyczna, #otwieranie się joni, #delikatność i czułość, #duchowy wymiar seksualności, #spełnienie… W pewnym momencie kobieta ostrożnie wzięła w dłonie przedmiot mocy, o którym była mowa – kamienne jajeczko, które wkłada się do joni… nie! Nie wkłada się – joni sama je zasysa, gdy poczuje, że to odpowiedni moment. A potem dzieje się magia uzdrawiania. Poczułam miłe łaskotanie w podbrzuszu. Ziarno ciekawości i nadziei na nowo zostało zasiane.
 
Kobieta pozbawiona pochwy
Powiedz słowo „pochwa”. Jak się czujesz, mówiąc to słowo?

A jak sama określasz własną pochwę?
 
Mam 30 lat i nie mam dzieci. Wiesz dlaczego?
„Niedaleko od Ciebie a może tuż obok żyje sobie kobieta: ma 30 lat lub więcej i nie ma dzieci. Rodzina, znajomi i przypadkowi ludzie na okrągło pytają: „Dlaczego jeszcze nie masz dzieci?” i szybko dodają: „Czas najwyższy”. Jej reakcja jest trochę inna każdego dnia, ale najczęściej to wymuszony grzeczny uśmiech, napięcie w połączeniu z powściągliwością. Odpowiada: „Nie, jeszcze nie”. Czasami pojawi się nerwowy grymas twarzy, gesty pokazujące frustrację i zażenowanie.
 

najnowsze artykuły

Łechtaczka tylko chce być kochana!
seksualność kobiet » film
Łechtaczka tylko chce być kochana!
Zobacz ten krótki genialny filmik o łechtaczce, a zmienisz zdanie o jakości orgazmów ”pochwowych” i ”łechtaczkowych”. :)
 
Błogostatek - jednodniowy festiwal bliskości z podmuchem tantry we Wrocławiu
seksualność kobiet » wiadomości
Błogostatek - jednodniowy festiwal bliskości z podmuchem tantry we Wrocławiu
BŁOGOSTATEK TO KONTAKT SERC, DUSZ I CIAŁ
 
Z jakimi problemami idziemy do seksuologa?
seksualność kobiet » problemy
Z jakimi problemami idziemy do seksuologa?
Jak wypadłem? Nie czuję swojego ciała... Nie znam swojej anatomii. Wstydzę się. Z czym przychodzimy do seksuologa lub seksuolożki? Posłuchajcie...
 
Seksualny krąg na Noc Kupały
seksualność kobiet » wiadomości
Seksualny krąg na Noc Kupały
W noc Kupały spotykano się, aby szukać kwiatu paproci, czyli łączyć się w pary i wychodzić poza krąg ogniska, aby się kochać.
 
Jak się zmienia ciało po porodzie?
seksualność kobiet » moje ciało
Jak się zmienia ciało po porodzie?
komentarze (2)
Słyszałaś Agnieszkę Chylińską u Wojewódzkiego? Rozklapiocha? To chyba jedyny kobiecy głos „z telewizora”, jaki słyszałam na ten temat. I jestem za niego Agnieszce Chylińskiej bardzo wdzięczna. Chociaż wiem, że inne kobiety nie cierpią tego słowa i tego, że powiedziała o swojej waginie w taki bezceremonialny niedelikatny sposób. I że ktoś w ogóle to na głos powiedział – że rozklapiocha. Bo przecież nie zawsze tak jest! Bo przecież ta joni się obkurcza. Wraca do rozmiarów sprzed ciąży.
 







zobacz też

”Voca i Karo o seksie gadajo”: Like a virgin

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter