dział: moje ciało

Tak, tak, tak, właśnie tak!

M.
dodano: 2014.10.02
Kobiety, dziewczęta, dziewczynki, wszystkie żyjemy wraz ze swoją seksualnością. Nie ma momentu w naszym życiu, w którym ona nie istnieje. Jest zawsze. Ale niekiedy uśpiona lub specjalnie zatajona.

Niewiedza jest niewiedzą. Może być przekazywana z pokolenia na pokolenie. Niewiedza to coś nieświadomego. Nie głupota. Głupota to dalsze przekazywanie niewiedzy, będąc całkowicie świadomym, że jest to niewiedza. Lecz zazwyczaj ludzie tego nie wiedzą i brną dalej, ukazując swoim potomkom, swoim bliskim świat trudny. A on wcale taki nie jest.

Spadło to dziś na mnie niespodziewanie. A może właściwie całkiem oczekiwanie. Wszystko zrozumiałam, wszystko zaczęło do siebie pasować, jak puzzle, jak układanka, po ułożeniu której wszystko zrozumiałam. Wszystko takie proste, cały czas uśpione, przymglone, a dziś nagle mgła opadła. A moja wewnętrzna "Dzika Kobieta" uśmiechnęła się delikatnie, mocno przytuliła i wyszeptała do ucha: wiedziałam, wiedziałam, że to zobaczysz.


Kobiety, dziewczęta, dziewczynki, wszystkie żyjemy wraz ze swoją seksualnością. Nie ma momentu w naszym życiu, w którym ona nie istnieje. Jest zawsze. Ale niekiedy uśpiona lub specjalnie zatajona. Dziś zrozumiałam, jak zraniona była moja seksualność. Mając kilka lat, zaczęłam odkrywać to miejsce w moim ciele dające mi przyjemność, moja Joni. Nieświadoma byłam jej imienia, jej szczegółów anatomicznych, jej zadania, wiedziałam tylko, że to moja Perełka. Już jako mała dziewczynka zaczęłam odkrywać jej siłę. Tę przyjemność. Ale zostałam wychowana w rodzinie katolickiej. Z czasem nauczono mnie przykazań bożych. Nauczono mnie, że moja Joni to coś złego, że jej miłość do mnie to grzech. Żyłam w poczuciu grzechu do tego stopnia, że kiedy pozwalałam sobie na tę chwilę przyjemności, późniejsze poczucie winy tak mnie przygniatało, że wręcz modliłam się potem o przebaczenie. Wiem, że brzmi to niebywale, ale tak właśnie było. W końcu udręczona poczuciem winy, powiedziałam mamie co robiłam. Wstyd, odraza, nie mogła w to uwierzyć.


Pamiętam moje łzy, pamiętam, jak ją przepraszałam. Pamiętam, że mnie przytuliła. Ale to było tylko zetknięcie się dwóch ciał, jednego zrozpaczonego z drugim niedowierzającym. Kilka dni później stała smutna, podeszłam i spytałam: Mamo, dlaczego jesteś smutna? Odpowiedziała: Nie, nie mogę zrozumieć, że to robiłaś.


To właśnie niewiedza. Niewiedza, w którą wierzyła i wyznawała moja mama. Nieświadoma, zraniła kawałek mojej duszy, odebrała prawo do przyjemności i w pewien sposób skazała mój umysł na katorgi przez kolejne kilkanaście lat. Nie ma w tym winy mojej mamy. Wina leży w niewiedzy. Uważajmy na niewiedzę.


Robiłam wszystko, by odwrócić uwagę od możliwości przyjęcia przyjemności mojego ciała. Ciągła nauka, zaszycie się w swoim pokoju, zaburzenia odżywiania, żeby tylko ukarać swoje ciało za ten wstyd, za to zranienie wszystkich wokół, za zranienie mojej ukochanej mamy. Karałam się za jej „zawód”. Ja, winna temu. 
Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina


Ale pewnego dnia znów to zrobiłam. I poczułam wielką miłość. Miłość do siebie samej. Ale zaraz potem przyszedł ten wstyd, który zagłuszył wszystko. Moje spotkania z Joni zaczęły się przydarzać. Częściej, rzadziej, różnie. W większości z poczuciem winy tuż „po”. To uczucie głęboko zakorzenione, ta wina głęboko, bardzo głęboko w środku przedzierała się, bezimiennie, dając tylko znak, że wciąż tam jest. Ale od czasu, kiedy znów pieściłam swoją Joni, zaczęłam zwracać uwagę na drobiazgi, zaczęłam inaczej myśleć, coś zaczęło się zmieniać. To długa droga. Pewnie jedna z dłuższych, jakie przeszłam i jakie jeszcze mnie czekają. To wybudzanie z punktu „nie mam prawa, to grzech, ukarać mnie” to punktu „tak, mam pełne prawo do przyjemności, to moje ciało, moja Joni i moja przyjemność, Wam nic do tego”. Tak, tak, tak, właśnie tak! Zasługuję na miłość i przyjemność, a moje ciało jest wspaniałe. Bo tchnęło życie w moją duszę, a ona tchnęła życie w moje ciało. Kocham Siebie. Nareszcie w pełni. Kocham, kocham Siebie!


Dlaczego właśnie dzisiaj? Bo od niedawna zadaję sobie pytania, dlaczego tak jest? I dziś dostałam odpowiedź. Dziś znów byłam blisko mojej Joni i gdy uniosłam się w górę, znów poczułam ten wstyd. Ale dziś pierwszy raz go nie zagłuszyłam. Pierwszy raz od tylu lat. Zaczęłam się w nim zagłębiać, coraz bardziej i bardziej, szukać, zadawać pytania. I nagle bum! Zrozumienie nadeszło. Dostałam ją też dlatego, że godzinę wcześniej pierwszy raz na głos powiedziałam to, na co moja dusza czekała od dawna. Powiedziałam to do mojej trzyletniej siostrzenicy. Było popołudnie, siostra przyszła szybko z Julką z plaży, by ją umyć z piasku. Goła, mała niewinna dziewczynka w ręczniku na łóżku, miałam ją wytrzeć. Wytarłam ja, przetarłam też miejsce ostatniego piasku z pachwin. Jakby ją troszkę zabolało.
- Zabolało? Przepraszam, miałaś tam piasek, musiałam go wyciągnąć. To jest twoja pachwinka. Wiesz? Potrafisz powiedzieć: pachwinka?
-Pafinka? 
-Tak, pachwina. Tu masz jedną a tu drugą.
Dotyka ich. A potem dotyka się w inne miejsce. 
-Sisiorka.
-Tak, sisiorka.
-Ciocia, daj tu palec.
-Nie Julka, jak chcesz to sobie sama tam trzymaj, to Twoja Sisiorka. A szczypie cię? Albo boli? 
-Nie.
-Nie? A przyjemnie, jak tam masz palec?
-Tak.
-No, to jak podrośniesz, to będzie jeszcze przyjemniej.


Jesteśmy beztroskie od samego początku. Bez poczucia winy, bez wstydu. Naturalne. Takie, jakie mamy być. I chcemy takie zostać. Pozwólcie nam takimi zostać, dojrzewać, dopełniać się, zdobywać wiedzę o nas samych i zmieniać się. Ale pozwólcie nam.


Przeżyłam to, doświadczyłam tego i wiem nareszcie czego pragnę. Matki, dajcie nam siebie poznać, nawet jeśli się Wam to nie spodoba, spróbujcie się powstrzymać od najgorszego. I przede wszystkim, upewnijcie się, że Wasza wiedza nie jest niewiedzą. Moja siostrzenica - moja mała Wiedźma kochana.


Kocham Siebie. Zasługuję na przyjemność, a moje ciało jest, było i zawsze będzie idealne. Dlatego należy mu się szacunek, dobre traktowanie i miłość, mnóstwo miłości.


Artykuł ukazał się w ramach szkolnego konkursu. Sprawdź szczegóły tutaj i wygraj ekskluzywny masażer od Lelo.


 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 2)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12014.10.02, 23:35

AwaS
Czytając takie opowieści zdaję sobie sprawę, jakie to szczęście, że nie wychowałam się w katolickiej rodzinie i mogłam się normalnie, zdrowo rozwijać. Nie mogę pojąć, że takie zabobony jeszcze funkcjonują w społeczeństwie. To obraza dla rozumu i racjonalnego myślenia.

Końcówka tekstu świetna, wzruszająca. Tylko jedno "ale": żadne "pozwólcie nam". To nasze ciało i wyłącznie każde z nas decyduje, co ze swoim ciałem robi. Nikogo nie musimy prosić o pozwolenie.

- Radośnie pieszcząca się od dzieciństwa - pozdrawia.
# 22014.10.06, 15:16

meg
Mialam lzy w oczach, konczac czytac ten tekst.

Goraco pozdrawiam autorke.

podobne artykuły

Kurs Akceptacji Ciała. 5-tyg. podróż do serca samoakceptacji
Chcesz się poczuć dobrze w swoim ciele? Rozgościć się w sobie i cieszyć się sobą? Nabrać większej pewności siebie w życiu i sypialni? Zapisz się na Kurs Akceptacji Ciała – to 5-tygodniowa przygoda pełna miłości.
 
Jeden prosty sposób na zaakceptowanie swojego ciała
A właściwie tej jego części, za którą... hym... nie przepadasz.:) Robiłam i dla mnie zdziałał cuda! :)
 
Jak się zmienia ciało po porodzie?
Słyszałaś Agnieszkę Chylińską u Wojewódzkiego? Rozklapiocha? To chyba jedyny kobiecy głos „z telewizora”, jaki słyszałam na ten temat. I jestem za niego Agnieszce Chylińskiej bardzo wdzięczna. Chociaż wiem, że inne kobiety nie cierpią tego słowa i tego, że powiedziała o swojej waginie w taki bezceremonialny niedelikatny sposób. I że ktoś w ogóle to na głos powiedział – że rozklapiocha. Bo przecież nie zawsze tak jest! Bo przecież ta joni się obkurcza. Wraca do rozmiarów sprzed ciąży.
 
Poród i masturbacja. Zamiast nacięcia krocza
Dwie łyżeczki masła orzechowego? Mąż ssący Twoje sutki? A może Twoja przyjaciółka ssąca Twoje sutki? A może masturbacja? Czy to nie brzmi jak dobra impreza? Taniec, świece, masaże, muzyka, pieszczoty piersi i łechtaczki, głaskanie ciała, głęboki relaksujący oddech, wanna pełna ciepłej wody? A może jeszcze orgazm porodowy, który przenika Twoje ciało?
 
To słowo na M
Nie, nie chodzi o ”M jak miłość”. Chodzi o tę rzekomo brzydką czynność, która z miłością może mieć mało wspólnego. Tak, M jak Masturbacja. Zwana inaczej autoerotyzmem, onanizmem czy samogwałtem (swoją drogą, czy to słowo nie insynuuje, że jest to gwałt, czyli coś wymuszonego?). Naznaczona taką ilością przesądów, tabu i niedopowiedzeń, że może lepiej zostawić ten temat i iść do domu?
 

najnowsze artykuły

Kobiety odzyskują głos i wpływ!
seksualność kobiet » wiadomości
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
komentarze (1)
Świat się zmienia, a kobiety stają się coraz bardziej odważne i solidarne.
 
Mit monogamicznej samicy
seksualność kobiet » artykuły
Mit monogamicznej samicy
Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest [...] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).
 
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
seksualność kobiet » artykuły
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
komentarze (1)
Zmieńmy konwersację na temat naszych piersi z „jak uniknąć raka piersi i wcześnie go wykryć” na „jak mieć zdrowe piersi i czerpać z nich radość”.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
seksualność kobiet » artykuły
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
seksualność kobiet » artykuły
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
komentarze (6)
Ana-suromai to starożytny rytuał błogosławienia świata i udzielania mu swojej seksualnej mocy poprzez odsłonięcie kobiecych genitaliów. Tak kobiety błogosławiły świat m.in. w starożytnym Egipcie, o czym możemy przeczytać u Herodota i Diodora Sycylijskiego.
 








zobacz też

”Wagina. Nowa biografia” Naomi Wolf - recenzja

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter