dział: moje ciało

Poronienie po ludzku?

Czytelniczka
dodano: 2012.01.23
Poronienie to też strata. Dziecko nie musi ważyć 3,5kg, by mieć poczucie, że traci się swoje dziecko. W naszym katolickim kraju, gdzie chroni się życie od poczęcia, w sytuacji poronienia, to samo życie jest płodzikiem, bez znaczenia.

XXI wiek, koniec września, szpital wojewódzki, jedno z większych miast Polski. Wchodzimy z partnerem, za szybą siedzi Pani rejestratorka: dokument ubezpieczenia, dane, wybiera nr telefonu oddziału i krzyczy do słuchawki: mam kobietę z martwą ciążą, 21 tydzień, co z nią zrobić?! Odkłada słuchawkę i każe iść do pokoju badań w prawo. Zestresowana, jak nigdy w życiu, idę w lewo. Wychyla się i krzyczy: przecież mówiłam, że w prawo! Głucha Pani jest? Trzymam swój brzuch, ostatnie z nim chwile. I grzecznie, bez słowa protestu zawracam w prawo. Przed pokojem badań, pielęgniarka każe czekać. Kolejne pytania, wywiad. Daje szpitalną odzież i każe iść na oddział.  


Na oddziale znowu pytania. Tym razem na korytarzu na stojąco, bez zachowania choćby minimalnych podstaw do poszanowania mojej, naszej prywatności, o ustawie o ochronie danych osobowych, nie wspomnę. Grupa krwi? - jak to Pani nie ma dokumentu? Pani słowa nie wystarczą. Mówię, że rodziłam już w tym szpitalu i powinni mieć takie dane. Robili mi już te badania. Nie, nie mamy. No nic, zrobimy ponownie - mówi pani pielęgniarka zdenerwowana na mój brak zorganizowania.

Kładą mnie na oddziale położniczym. Korytarz pełen kobiet w ciąży. Chodzą i trzymają się za swoje piękne brzuchy. Leżę sama w pokoju, trzy pozostałe łóżka wolne.

Przychodzi lekarz, konieczne jest potwierdzenie zgonu płodu - nikt tu nie używa słowa dziecko. Ono jest tylko płodem.

Młoda pani doktor robi usg i potwierdza wyniki badania. Informują mnie - jutro podamy leki na wywołanie porodu, urodzi pani płodzik i po wszystkim. Mówię, że mam wadę szyjki macicy i nie rozwieram się nawet w terminie porodu, przy pełnej akcji skurczowej. Pierwszy syn, po 20h męki, został wyciągnięty kleszczami (cud, że żyje), córka, po 8h, zrobiono mi cesarskie. E tam! Damy radę, mówi dumny z siebie pan doktor! To dopiero 21 tydzień, nie potrzeba pani pełnego rozwarcia i uśmiecha się, zadowolony ze swojego dowcipu do reszty zespołu. Śmieją się...

Wieczorem do pokoju kładą młodą dziewczynę, 17 lat. Biegają obok młodej pacjentki, milutkie panie pielęgniarki, lekarze zainteresowani - okazuje się, że mama dziewczyny to KTOŚ WAŻNY.

Do mnie, nie zajrzał do wieczora już nikt. W nocy żegnam się ze swoim dzieckiem, ostatnie chwile razem. Do pokoju przyjeżdżają dwie kobiety z sali pooperacyjnej.

Rano, o 8:00 podają leki na wywołanie skurczy. Dwie godziny mam leżeć. Leżę, nic się nie dzieje. Po 2 godzinach każą wstać i chodzić, by zmusić macicę do skurczy. Musi pani to rozchodzić. Więc chodzę. Zaczynają się skurcze. Coraz częstsze. Ból zaczyna być duży. Proszę o coś przeciwbólowego. Już panią tak boli?! Biorą mnie na badania. Pan doktor mówi - oooo nic tu się nie dzieje. Szyjka utrzymana, czekamy. Mówię, że tak już będzie niezależnie od ilości leku. Nie chce słuchać. Każe chodzić.

Nie daję rady już chodzić. Ból staje się nie do wytrzymania.

Leżę w sali z 3 innymi pacjentkami. Wiję się z bólu na łóżku. Mój partner trzyma mnie za rękę i mówi, że za chwilę wszystkich zabije. Przychodzą goście w odwiedziny do innych pacjentek. Śmiechy, rozmowy. A ja na łóżku obok rodzę martwe dziecko. Nie ma nawet parawanu. Czasami krzyknę z bólu. Przychodzi lekarz i mówi: 'czy pani musi się tak zachowywać. Stwarza pani dyskomfort dla innych pacjentek. Proszę się pohamować'.

Mój partner nie wytrzymał. Poszedł porozmawiać z lekarzem. Nie wiem co sobie powiedzieli. Zabrano mnie do zabiegowego. Kazali się trzymać i na miłość boską nie krzyczeć! Lekarz na siłę rozwarł mi szyjkę macicy. Miałam wrażenie, że ktoś łamie mi kości. Ból nie do wytrzymania. Przekłuł mechanicznie pęcherz płodowy.

Już nie powstrzymywałam krzyku. Słyszał mnie pewnie cały oddział. Proszę być cicho!, krzyczy lekarz i patrzą na siebie wymownie z pielęgniarką - kolejna histeryczka, myślą pewnie. Podnosi głowę znad mojego krocza i mówi: no niestety, nie udało nam się tego ewakuować. Z powrotem do sali. Mam za sobą dwa bardzo ciężkie porody i bardzo poważną chorobę i naprawdę wiem, co to ból. Takiego bólu jeszcze jednak nie przeżyłam. Mój partner, widzę, że jest u kresu wytrzymałości mojego cierpienia. Razem tracimy dziecko. Umarło. Ale to chyba mniejsze zło niż to, które spotyka nas w tym szpitalu.

W pewnym momencie wydawało mi się, że już po wszystkim. Przyszła pielęgniarka, zagląda pod kołdrę i mówi: no nie! Nie ma płodzika! Po co mnie pan wołał?

W końcu, o godzinie 15:20 rodzę synka. Na sali pełnej obcych ludzi, na zwykłym łóżku. Leży pomiędzy moimi nogami. Jest malutki. Ale wszystko ma, rączki, nóżki, paluszki, główka. Wystraszona zaglądam pod kołdrę. Nigdy nie zapomnę tego widoku. Miniaturka moich zdrowych dzieci. Tylko siny inaczej.

Przychodzi pielęgniarka, odcina pępowinę, wkłada ciało do słoika i wychodzi. W drzwiach odwraca się i z uśmiechem mówi: 'no i widzisz, udało się... Potem narkoza, łyżeczkowanie, trochę walki o dokumenty, by pochować synka. I nazajutrz do domu.

Nigdy w życiu nie przeżyłam czegoś tak niepotrzebnie okrutnego. Takiego instrumentalnego traktowania. Byłam pacjentką ordynatora... Ale był na urlopie. Poszłam na wizytę kontrolną do niego. Opowiedziałam mu całą sytuację. Przepraszał, mówił, że to niedopuszczalne, że na jego oddziałach są inne procedury. Że wyciągnie konsekwencje. No, ja tego mam nadzieję nie sprawdzę. Ale czy można wierzyć, że są procedury, tylko jak nie ma szefa to nikt ich nie przestrzega? I czy naprawdę konieczne są procedury i obecność profesora, by ludzie byli ludźmi. By powiedzieć: 'jest nam przykro, że umarło pani dziecko, postaramy się nie sprawiać pani dodatkowego cierpienia.' Tylko tyle. Odrobina szacunku, poszanowania drugiego człowieka, szacunku dla tragedii, współczucia. Myślę, że warto ożywić akcję 'poronienie po ludzku'. Jest naprawdę wiele do zrobienia. Przede wszystkim w zakresie zmiany świadomości personelu medycznego. Poronienie to też strata. Dziecko nie musi ważyć 3,5kg, by mieć poczucie, że traci się swoje dziecko. W naszym katolickim kraju, gdzie chroni się życie od poczęcia, w sytuacji poronienia, to samo życie jest płodzikiem, bez znaczenia.

Wiem, że takich historii dziennie dzieje się w kraju bardzo dużo ale jednak mało się o tym mówi. Może jednak warto zacząć.... zdecydowanie uważam, że należy...


Źródło: Wysokie Obcasy

 

komentuj























autor:

komentarze (1 - 8)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 82012.01.24, 20:51

rosa
?? :- D
# 72012.01.24, 17:00

zbanowany pilot
@rosa
". . . Cos mi sie wydaje ze ta klauzula sumienia to tylko po to, zeby w podziemiu aborcyjnym zarabiac grube pieniadze. . "
Niestety mam przeczucie że w wielu przypadkach jest dokładnie tak, jak mówisz rosa.
# 62012.01.24, 00:45

rosa
Wspolczucie to najwyrazniej wartosc bardzo wybiorcza. . . zwlaszcza ze raz mamy "nienarodzone dziecko" a raz "plodzik". Cos mi sie wydaje ze ta klauzula sumienia to tylko po to, zeby w podziemiu aborcyjnym zarabiac grube pieniadze. Takiemu "odhumanizowanemu" lekarzowi jest w koncu wszystko jedno, co tam robi "plodzikowi", prawda?
A godnosc kobiet? Nie tylko lekarze maja ja tam, gdzie plecy traca swoja szlachetna nazwe. Grupa zawodowa o nazwie politycy takze. A pomyslec ze wzorcowi przedstawiciele tych zawodow powinni odznaczac sie empatia. . .

# 52012.01.23, 23:12

zbanowany pilot
Przeczytalem i jestem zbulwersowany.

Gdzieś kiedyś czytałem, że ta nieczułość, oschłość i zdehumanizowanie lekarzy jest taką maską ochronną, którą zakładają żeby nie zwariować. Gdyby się chcieli się przejmować każdym cierpiącym, umierającym i angażować emocjonalnie to by długo w tej pracy nie wytrzymali. Młody lekarz jeszcze nie nauczony angażuje się bardziej, ale po kilku razach gdy np. pacjent umiera a on się cierpi jakby ktoś bliski odszedł, zmienia swoje podejście do pacjentów, żeby sam chronić siebie, swoją rodzinę i żeby nie przynosić problemów z pracy do domu. No więc żeby zminimalizować ryzyko zaangażowania zakładają maskę najlepiej kpiarza lub wesołka. Ot taki prywatny wentyl bezpieczeństwa.

Szkoda tylko że przez tą swoją barierę ochronną nie wiedzą że pacjenci odbierają to zupełnie inaczej. Ich rutyna może i chroni ich psychikę, ale psychiki pacjentów nie bardzo. . .
# 42012.01.23, 20:50

Ruda
Nóż się w kieszeni otwiera, gdy się czyta coś takiego. . . Brak mi chwilowo słów.
# 32012.01.23, 12:56

V
Swego czasu fascynował mnie temat porodów. Czytałam dużo relacji kobiet z tego, jak im się rodziło w domu, lotosowo itp. Przy okazji przeczytałam też wiele opowieści o walce, którą kobiety muszą stoczyć w szpitalu, by urodzić dziecko bez przemocy. Akcja z lat 90. - Rodzić po ludzku - niestety, wciąż aktualna. :(

Najgorsze jest to, że poród jest tak ważny dla całej rodziny, kobiety i tego dziecka, które się rodzi i może być piękny, metafizyczny, ból może być tylko jego tłem. A polskich warunkach to często poniżenie, ból i dramat. :(
# 22012.01.23, 12:21

malena89
W głowie się nie mieści, że tak można traktować drugiego człowieka i jego uczucia. . .
# 12012.01.23, 10:19

Wilczyca
Ta hipokryzja mnie chyba najbardziej wkurza w tym kraju, zero poszanowania dla kobiet ich decyzji, traum, które przechodzą, przecież jeszcze 3 tygodnie i to byłby wcześniak, którego powinno się ratować. U nas w szpitalach na oddziałach położniczych jest zwyczajna rzeźnia jeśli idzie się z NFZ. Dla kobiet jak autorka powinna być przynajmniej osobna sala by nie musiała patrzeć na inne ciężarne i nie zakłócano by jej spokoju. Przeczytałam ostatnio równie traumatyczną historię, tylko rzecz się działa w nocy, pacjentka była sama na oddziale, pielęgniarka kazała jej rodzić martwe dziecko do wiadra, a potem bez mrugnięcia okiem spytała "wyrzucić to czy chce pani zabrać?". Paranoja.

podobne artykuły

Zabawne i poważne wpadki podczas seksu - kampania społeczna
Niekontrolowany wytrysk bitej śmietany w aerozolu prosto w twarz. Za ciasne spodnie, za mała sofa albo łóżko z łamiącą się nogą. Potencjalnych przeszkód może być wiele, ale nikt się nie poddaje jeśli chodzi o seks.
 
Narodziny jakie znamy - pokaz filmu
Zapraszamy na pokaz filmu „Narodziny jakie znamy” Eleny Tonetti-Vladimirovej

Po pokazie zapraszamy do rozmowy, dzielenia się swoimi wrażeniami z filmu, osobistymi doświadczeniami, jest też miejsce na zadawanie pytań.
 
Wysłuchanie publiczne ”Dzieci In Vitro”
Wysłuchanie Obywatelskie ”Dzieci in vitro, prezentacja problemu w debacie publicznej” odbędzie się w Sejmie, 24 stycznia 2012 r. w godz. 12.00 - 14.00. Wysłuchanie jest organizowane przez Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian” wraz z Klubem Poselskim „Ruch Palikota”.
 
Dziewica Maryja robi test ciążowy
Billboard stanął nieopodal anglikańskiego kościoła St Matthew in the City, w centrum Auckland, z okazji Bożego Narodzenia. To obraz w pseudorenesansowym stylu, który przedstawia Najświętszą Marię Pannę - ta, oglądając swój test ciążowy, jest tak zszokowana, że ręką zakrywa usta.
 
Aborcja nie powoduje depresji
Według najnowszych badań aborcja niesie mniejsze ryzyko traumy i depresji niż niechciana ciąża.
 

najnowsze artykuły

Patronujemy: ”Kwartet” w Teatrze Nowym w Łodzi
seksualność kobiet » kultura
Patronujemy: ”Kwartet” w Teatrze Nowym w Łodzi
Obszar seksualności to obszar komunikacji międzyludzkiej. Ciało wybiega na spotkanie drugiej osoby dużo dalej niż słowa. Spotkanie intymne pozwala na porzucenie zafałszowanego obrazu nas samych i skonfrontowanie się z własną naturą - odsłania reakcje naszego ciała, wypuszcza niekontrolowane emocje. Stara mądrość wielu kultur i plemion mówi, że do świata duchowego można dostać się jedynie poprzez sferę instynktów.
 
Krew się poleje!
seksualność kobiet » miesiączka
Krew się poleje!
komentarze (11)
Sesja zdjęciowa There Will Be Blood w magazynie VICE. Zdjęcia Emma Arvida Bystrom.
 
Kubeczek menstruacyjny
seksualność kobiet » miesiączka
Kubeczek menstruacyjny
komentarze (7)
Zastanawiałam się, czy artykuł o kubeczku menstruacyjnym nie powinien znaleźć się w kategorii „gadżety”, bo fajny z niego gadżecik. No, ale koniec końców nie jest to gadżet do seksu, więc tekst jednak trafi do kategorii „miesiączka”. Także po to, żeby więcej osób dowiedziało się o tym wynalazku, który liczy sobie około stu lat, a nadal jest tak niepopularny, chociaż wygodny, praktyczny i w ogóle – w mojej opinii – najlepszy na czas krwawienia.
 
Rozdajemy orgazmy dla dwojga - konkurs
seksualność kobiet » wiadomości
Rozdajemy orgazmy dla dwojga - konkurs
A właściwie książki Jej orgazm najpierw i Jego orgazm później oraz intrygujący gadżet – wibracyjny pierścień dla par. A wszystko to w ramach zachęcania Was do pisania artykułów na portal, w których dzielicie się swoimi doświadczeniami, opiniami, poglądami, pomysłami na temat seksu i seksualności.
 
Ratunku, nie mam orgazmu!
seksualność kobiet » orgazm
Ratunku, nie mam orgazmu!
komentarze (7)
Mam zwyczaj przeglądać sobie różne fora. Te kobiece i te od seksualności pełne są rozpaczliwych próśb o pomoc, konsultację, diagnozę: ”uprawiam seks z moim mężem już pięć lat, jest coraz gorzej, nigdy nie miałam orgazmu przy stosunku”, „kocham się z moim chłopakiem i nic nie czuję, z dwoma poprzednimi miałam to samo, chyba jestem oziębła”, „co mam zrobić, żeby przeżyć prawdziwy orgazm, była dziewczyna mojego chłopaka miała takie na zawołanie”, „moja żona nie ma ze mną prawdziwych orgazmów, kocham ją, jest dla mnie bardzo atrakcyjna, ale mam już dość jej oziębłości, czuję się odrzucony i niekochany, nawet pani z agencji, do której się udałem w desperacji miała ze mną orgazm przy stosunku ”„mam już dość udawania, zaczynam się brzydzić seksem”.
 


najnowsze komentarze

dr_max_gabinet:
witam, wszystkich zainteresowanych tematyka i fantazjami ginekologicznymi zapraszam do swego gabinetu na tlenie dr_max_gabinet@p2. pl badz na gg (...)

Gunia:
@Martyna: No właśnie, kolejna zagadka kobiecej seksualności. Jak to się dzieje, że krwawienie zatrzymuje się na czas stosunku? Mnie też (...)

Martyna :
Mam okres i chłopaka. Jak to jest że krew mi nie leci przed i podczas stosunku. / Mam się martwić??????.

AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.

AwaS:
Mnie się zdjęcia podobają, a to z parą jest bardzo seksowne i dużo w nim czułości, takie romantyczno-niegrzeczne. / / Rosa, ja też jestem (...)

gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach

me:
Ja sie zdecydowalam na kubeczek Mooncup jakis rok temu po przeczytania starego artykulu tutaj na portalu. . . i musze powiedziec ze sprawuje sie (...)

gosc:
ja ci dam nie jeden mmm

lalka25:
Pani artykuły są świetne otworzyła mi pani na nie które rzeczy oczy ja czuję się strasznie chuda mam budowę męską naszczęście mam piersi (...)

lalka25:
Ja też miałam problem z osiągnięciem orgazmu pomogły mi pozbyć się tego problemu erotyki na początek potem filmy porno zrobiły swoje trzeba (...)

Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.

meg:
Mnie się podobają. Bo tak. Bo ciało i krew. Bo ludzkie, bo piękne. Bo pokazuje to, co w dzisiejszych czasach próbuje się wysterylizować, (...)

h-s:
Rosa, ale co ma ból do czucia, że coś cieknie po nodze, albo że nagle w majtkach zrobiło się tak ciutek mokro i jest to nieprzyjemne?

rosa:
Hurra!!! Widze ze ktos dzielnie powiela moje pomysly i pokazjue to \"obrzydliwe\" i \"niehigieniczne\"! / / Mi tam tak leci czasem, moja droga h-s. (...)

W_0:
Ciekaweeee zdjęcia. . :)

zobacz też

Żeleński, Piekło kobiet, cz. 2

sonda

 

Ile masz lat?
  • mniej niż 15
  • 15-16
  • 17-18
  • 19-22
  • 23-26
  • 27-30
  • 31-35
  • 36-40
  • 41-50
  • 51-60
  • 61 i więcej

zobacz wyniki »
  



warto wiedzieć

seksualnosc-kobiet.pl    indeks tekstów    o nas    varia    redakcja    reklama    banery    kontakt
subskrybuj nasz newsletter


portal waginistyczno-feministyczny