dział: moje ciało

Pokój 301, czyli sabat czarownic przy kawie

Catherine
dodano: 2012.03.12
Studia dla wielu młodych osób to pierwsze wyrwanie się spod skrzydeł rodziców, nowe znajomości, nowe doświadczenia. Taką osobą byłam też ja. Duże miasto z akademicką atmosferą, czysto „szkolne” zauroczenia w koledze z grupy, szalone imprezy (nie tak liczne, jak stereotypy o niepracujących studentach głoszą, bo kierunek niełatwy) - mnie i moje współlokatorki z różnych stron Polski i nie tylko wciągnęły od początku.

Potem przyszła sesja, z nią stres i brak motywacji do ślęczenia nad książką. Noce przy kawie spędzałyśmy wtedy na relaksujących pogaduchach - my, czwórka wspaniałych z pokoju 301.


O czym mogą rozmawiać po nocach dziewczyny, jeśli nie o seksie? Ot, nic niezwykłego. Zawsze byłam otwarta i nie uznawałam żadnego tabu dotyczącego czegoś tak ludzkiego, jak stosunki damsko-męskie, damsko-damskie czy jakiekolwiek inne. Nie mogłam jednak z nikim porozmawiać bez skrępowania. Nawet z moją najbliższą przyjaciółką używałyśmy jakiegoś tajemniczego szyfru, a z mamą nie miałam okazji usiąść przy damskiej kawie. Moje współlokatorki były nawet bardziej, jak to nazywam, "zamknięte".


Trzy z czterech, w tym ja, miałyśmy stałych partnerów. Czwarta dziewczyna dopiero co poznała wspaniałego faceta. Szybko przyszedł moment, gdy któryś z nich przyjechał do jednej nas w odwiedziny… i nie można było ukrywać, że chcą się kochać. Rozłąka robi swoje. Z zapewnieniem intymności problemu nie było, nawet w 4-osobowym pokoju.


Nagle okazało się, że wszystkie uprawiamy seks.

Czasem głośno.

Czasem cicho.

Czasem długo i romantycznie, a czasem na szybko, bo za dwie godziny trzeba kochasia wpakować do pociągu. Nawet najbardziej nieśmiała, cnotliwa koleżanka i jej równie nieśmiały chłopak - oni też TO robili. Większość z nas miała już pewien bagaż pierwszych doświadczeń - przyszedł dla nas czas odkrywania nie tyle seksualności, co jej... zwyczajności. Już nie było TEGO, był po prostu seks.


To było jak wielkie przejście z pierwszego, dziecinnego zachwytu do świata dorosłych, choć już nie w sensie fizycznym, a psychicznym. Nawet mając 20-parę lat znów poczułyśmy się trochę jak nastolatki z nadmiarem wrażeń, którym trzeba było się podzielić - tym razem było z kim. W końcu zaczęłyśmy mówić o seksie bez skrępowania; może bez odkrywania swojej intymności, ale po siostrzanemu. Widywałyśmy swoich partnerów maksymalnie kilka razy w miesiącu, więc te przerwy wypełniłyśmy dzieleniem się emocjami, spostrzeżeniami, opiniami.


Przyszedł czas na wyznania coraz odważniejsze, kawiarniane i ogólne „jak tam twój Romeo?” zupełnie naturalnie przeszło w - nadal trochę kawiarniane - „próbowałaś tej pozycji?”. Dwie z nas zadeklarowały biseksualizm. Potrafimy z siebie zażartować. Przyznajemy się do masturbacji i zapewniamy sobie nawzajem intymność, o ile mieszkanie w akademiku na to pozwala. Nie jesteśmy „puszczalskimi studentkami”, kochamy swoich partnerów, cieszymy się naszymi związkami. Po prostu przełamałyśmy konserwatyzm naszych rodziców, naszych wcześniejszych środowisk. Dlaczego nie znałam tego uczucia wcześniej, a rad i pokrzepienia musiałam szukać w Internecie? Chciałam opisać swoje odczucia i życzyć każdemu „zamkniętemu” takiego „otwarcia”. Nie trzeba od razu tworzyć nowego kółka wzajemnej adoracji, wystarczy porozmawiać z mniej śmiałą przyjaciółką. Użytkowniczki tego portalu są w większości „otwarte” - może trzeba włączyć w nasz krąg inne kobiety, które nadal są pod kloszem otoczenia?


Tekst ukazał się w ramach kulkowego konkursu

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 2)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.03.12, 13:05

Marta
Fajny klimat. W akademiku nie mieszkałam, ale mieszkała moja przyjaciółka, to i trochę tego klimatu idzieliło się mnie.

I podoba mi się ten wniosek, że jak sama zaczniesz rozmowę, to nagle innym rozwiążą się języki. Czasem trzeba się poradzić, czasem trzeba się pozwierzać, czasem wypowiedzieć własne lęki. I to jest właśnie fajne, że nie trzeba się z seksualnością chować. Nie chodzi przecież o to, że będziemy uprawiać emocjonalny ekshibicjonizm, ale jakoś rozwijać się trzeba. :)

Pozdrowienia dla pokoju 3 0 1. :)
# 22012.03.16, 17:46

Cath
Dokładnie o to mi chodziło, może nie przelałam tego tak jasno "na papier", więc cieszę się z odpowiedzi :) To świetne uczucie móc mówić o czym się chce bez głupiego, dziecięcego wstydu.

Dziękuję i również pozdrawiam :)
Władczyni Dolnego Poziomu II Łóżka od Okna z Pokoju 3 0 1 ;)

podobne artykuły

O komunikacji w seksie. Voca w radiu RAM
Jak skomunikować się z partnerem czy partnerką w seksie i w związku? Jak udzielać sobie informacji zwrotnej? Jak mówić o swoich uczuciach i fantazjach? O tym właśnie rozmawiamy w Misji na Marsa w Radiu RAM. Przepytają mnie Marcin Furmański i Krzysztof Janoś. Dziękuję za wspólną podróż!
 
Kto i dlaczego boi się O TYM rozmawiać?
Rozmowy o seksualności to często rozmowy o miłości, intymności, ekstremalnej bliskości. A także o tym, co działa i nie działa dla mnie. Co mi się podoba, co bym chciał/a inaczej. Więc jeśli nie masz nawyku częstego, szczerego empatycznego rozmawiania z partnerem/partnerką o tym, co się między Wami dzieje – możesz mieć opór, żeby tak nagle wyskoczyć z takim tematem.
 
Jak stworzyć większą intymność?
Teraz zacznij intymnie komunikować się z partnerką. Możesz zacząć od stów: „W kochaniu się z tobą lubię...” - i uzupełnić to zdanie tym, co akurat przychodzi ci do głowy. Potem zacznij jeszcze raz: „W kochaniu się z tobą lubię...” - i znowu dokończ zdanie.
 
Jak rozmawiać z dziećmi o seksie?
„Historia tej książki rozpoczęła się wtedy, kiedy zaprzyjaźnione ze mną przedszkolaki zaczęły pytać swoich rodziców: „Skąd ja się wziąłem na tym świecie?”. Zauważyłam, że niektórzy dorośli wpadali wtedy w jakąś dziwną i niezrozumiałą panikę. Nawet pani przedszkolanka! Robili się czerwoni na twarzach, rozglądali się po kątach i udawali, że nic nie słyszą..., a potem coś szeptali pomiędzy sobą w drugim pokoju.
 
Za długo dziewica...
Rozmyślając nad sobą i nad swoją przeszłością, dochodzę do wniosku, że widocznie tak miało być, że dopiero przed trzydziestką odkryję swoją seksualność i zacznę z niej świadomie czerpać. Przez tyle lat unikałam odpowiedzialności za siebie i za nią.
 

najnowsze artykuły

Jesteś z waginy!
seksualność kobiet » kultura
Jesteś z waginy!
Skąd jesteś? Z Radomia? Z Warszawy? Z waginy jesteś! Mówi Ci to nie tylko Michalina Wisłocka, ale i Pussy Riot. Warto posłuchać.
 
Kobieta i krew w obiektywie Jackie Dives
seksualność kobiet » miesiączka
Kobieta i krew w obiektywie Jackie Dives
Co mi przychodzi do głowy? 10 lat temu nie widziałam jeszcze takich sesji. Kocham wszystkie sesje dotyczące miesiączki, dlatego też dużo takich zdjęć mogliście i mogłyście zawsze zobaczyć na portalu. Ta oczarowała mnie szczególnie.
 
Reklama z czerwoną krwią zamiast niebieskiego płynu
seksualność kobiet » miesiączka
Reklama z czerwoną krwią zamiast niebieskiego płynu
Czekałam, czekałam i się doczekałam. Kolejny argument na to, że świat się zmienia. :) Co prawda nie leci w polskiej telewizji ani kinach, ale i tak miło popatrzeć. :)
 
Action man. Seria specjalna: Pan Domu
seksualność kobiet » sztuka nowoczesna
Action man. Seria specjalna: Pan Domu
komentarze (3)
Przedwczoraj montowałam swoją pracę na wystawie. Na różowej półce przypominającej domek układałam moich nieco ulepszonych Action Manów. Podszedł 7-letni chłopiec i zapytał zdziwionym głosem:
 
Jak przestać krytykować siebie (i inne kobiety?)
seksualność kobiet » artykuły
Jak przestać krytykować siebie (i inne kobiety?)
Da się. Sposób jest prosty i ujawniam go w filmiku. Po prostu obejrzyj i zastosuj!

I uwaga - miej intencje, aby nie krytykować, ale nie wymagaj od siebie radykalnej i trwałej zmiany w 10 minut. Rób to przez miesiąc, aż Ci się utrwali. Powodzenia!
 













zobacz też

„Świadomość seksualna - na co mi to?” - nasz matronat

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter