dział: moje ciało

Nie taki fotel straszny

Ruda
dodano: 2012.02.26
Pamiętam ten styczniowy dzień jakby to było wczoraj. Miałam wtedy siedemnaście lat i nieustające poczucie, że to, co czeka mnie tego popołudnia, dzieje się zdecydowanie zbyt szybko. Stresowałam się bardziej niż przed pierwszą randką. Na szczęście tego dnia miałam ze sobą wsparcie koleżanki, która już po wszystkim stwierdziła, że wyglądałam bardzo blado. Nie, to nie była wizyta u dentysty w celu usunięcia zębów mądrości. To było coś o wiele bardziej intymnego: pierwsza wizyta u ginekologa.

Podejrzewam, że gdyby nie pewne problemy zdrowotne, które mnie dopadły, moja pierwsza wizyta zostałaby odwleczona w czasie. A tak, cóż, zostałam niejako zmuszona do odwiedzenia tego strasznego miejsca – bo tak zapewne wielu nastolatkom jawi się gabinet ze swoim centralnym punktem: fotelem ginekologicznym. Zanim jednak pokazałam swoją cipkę zupełnie obcej osobie, zrobiłam w internecie szczegółowy research. Po dogłębnych poszukiwaniach zdecydowałam, że na swoją pierwszą wizytę udam się do polecanej przez znaczną większość kobiet pani doktor M. CH.


Pani doktor przyjmowała w małym gabinecie. Była miła i uśmiechnięta. Najprawdopodobniej moje zdenerwowanie dało się wyczytać z twarzy, ponieważ na wejściu zapytała, czy to pierwsza wizyta.


Usiadłyśmy i chwilę porozmawiałyśmy. Objaśniła mniej więcej, jak wygląda badanie. Zapytała, z czym do niej przychodzę oraz kiedy miałam ostatnią miesiączkę. Wypełniła kartę, po czym poleciła mi się rozebrać i wskoczyć na fotel. Przed badaniem spytała, czy współżyję. Gdy odparłam, że nie, usłyszałam całkiem „ciekawe” stwierdzenie: „To dobrze. Na wszystko przychodzi odpowiedni czas po ślubie”. Podejrzewam, że gdyby nie zestresowanie pierwszą wizytą, najpewniej spadłabym z wrażenia z tego fotela. Całe badanie trwało jakąś minutę. Pani doktor stwierdziła, że to nic poważnego, ot, infekcja jakich wiele. Wypisała jakieś specyfiki i po sprawie.


Wyszłam najprawdopodobniej mniej blada, niż weszłam. Opowiedziałam wszystko koleżance. Poszłyśmy się odstresować. Nieco później pomyślałam sobie, że pod względem technicznym niczego nie mogę pani doktor zarzucić. Była… profesjonalnie delikatna. Za to tekstem o odpowiednim czasie na współżycie, który następuje po ślubie, niemalże mnie zabiła. Owszem, czytałam, że jest to wierząca pani doktor uznająca jedynie NPR, ale nie sądziłam, że rzuca takie oryginalne komentarze wszystkim swoim pacjentkom. Czyżby z góry zakładała, że każda, która odwiedza jej gabinet, jest praktykującą katoliczką? Cóż, jeśli chodzi o mnie, takie założenie było jak trafienie kulą w płot. A wyrażony głośno pogląd wywołał moje zadziwienie i… swego rodzaju rozbawienie.


Moja pierwsza wizyta była OK. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każda pierwsza wizyta jest OK. Zawsze można trafić na całkiem niekompetentnego, nieprzyjemnego lekarza, który w żaden sposób nie uspokoi spiętej sytuacją pacjentki. A wręcz zbagatelizuje jej zdenerwowanie. Pierwsza wizyta jest ważna. W pewien sposób kształtuje późniejsze postrzeganie lekarza ginekologa. Lekarza, który w końcu bada nasze najintymniejsze miejsca. Nie dziwię się ani trochę, że wiele dziewczyn odwleka odwiedzenie tego „strasznego gabinetu”. Myślę sobie jednak, że jeśli dobrze wybierze się lekarza, to naprawdę nie ma się czego bać. Całkiem niezłą opcją okazuje się również wsparcie mamy lub przyjaciółki. Wszak lęki zmniejszają się wprost proporcjonalnie do liczby rzetelnych informacji uzyskanych na temat tego, co dzieje się w gabinecie ginekologicznym.


Tekst ukazał się w ramach kulkowego konkursu.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 11)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.02.26, 10:32

koteczek
ja miałam 14 lat jak pierwszy raz odwiedziłam ginekologa. . . pani doktor cierpliwie odpowiadała na moje pytania. . . zresztą, lubię ją po dziś dzień. . . .
# 22012.02.27, 20:06

Nadia
Ja swoją pierwsza i ostatnia wizytę miałam w wieku 20 i już nigdy w gabinecie żadnego lekarza się nie pokażę
# 32012.02.28, 14:04

Gunia
Tylko tak gadasz, dopóki cię coś nie zacznie swędzieć albo, co gorsza, piec :-P
# 42012.02.29, 18:36

Karola
Trafić na dobrego ginekologa to skarb! Ja miałam ostatnio wątpliwą przyjemność napotkać dwóch takich,że wolałabym o tych wizytach zapomnieć. Zdarzyło się to za każdym razem w prywatnej służbie zdrowia gdzie człowiek spodziewa się raczej ludzkiego traktowania. Pierwszy specjalista przez całą wizytę był dla mnie niemiły, opryskliwy i badał mnie w swojej pięknej biżuterii na palcach( facet!!) po czym pobrał badanie cytologiczne bez pytania i poinformował mnie o możliwym wystąpieniu krwawienia już przed wyjściem z gabinetu!!! Drugi wątpliwy specjalista odmówił mi wypisania recepty na antykoncepcję, mimo,że regularnie robię badania,przyjmuję te tabletki już ponad 3 lata, bo powiedział,że nie widzi wskazań medycznych do wypisania takich leków a poza tym zdrowie jest najważniejsze a nie seks! Paranoja!!!! Na recepcji dowiedziałam sie, że nigdy nie wypisuje bo to sprzeczne z jego przekonaniami!
# 52012.02.29, 20:37

Gunia
@Karola: Szkoda, że nie powiedzieli tego przy umawianiu wizyty. Oszczędziłabyś kasę, czas i nerwy.
# 62012.02.29, 22:17

onaczylija
Po pierwszej wizycie ginekolog zaprosił mnie na kolejną na wykonanie cytologii. Dorwałam encyklopedię medyczną i wyczytałam w niej, że badanie ma to na celu sprawdzenie czy nie ma komórek rakowych. Niestety w moim nastoletnim, głupiutkim umyśle umamiło się wtedy, że lekarz podejrzewa u mnie raka. Najadłam się sporo strachu, ale mam nauczkę, żeby zawsze dokładnie przepytywać w razie wszystkich wątpliwości nie tylko ginekologów, ale też innych lekarzy.
# 72012.03.01, 12:33

cesh
Karola- trzeba bylo jakas reklamacje zlozyc pod grozba niezaplaty za wizyte. To byla dla ciebie kolejna lekcja. Aby to zlo powstrzymywac- Kolejnym razem wypytaj wczesniej co i jak i dlaczego. Przeciez jestes w stanie powiedzic do doktora. . skoro mi nie wypiszesz antykoncept. to juz wychodze bez zadnych ogledzin .

To prawda-Najgorzej chyba jest jesli diagnoza jest stawiana z wlasnych przekonan/stereotypow a nie wiedzy medycznej. Natomiast jesli diagnoza jest stawiana z wiedzy medycznej,to ty nie masz tej wiedzy zeby ja podwazac. Pozostaje jedynie do niej nie dostosowywac sie w zyciu prywatnym.
# 82012.03.01, 12:51

cesh
Ruda- Widze mala krytyka pani doktor z jej steorotypu myslenia-czy to wporzo? i jednocznie nie jestes w stanie jej nie potecic innym. . Ty poszlas do doktora a nie szukac przyjaciolki. Calkiem mozliwe,ze gdybys odpowiedziala jej na pytanie tak,seksuje sie. Panie doktor moglaby przyjrzec sie tej infekcji blizej,pobrac dodatkowe wymazy,a tak podarowala sobie to. Ona tez ceni sobie czas w pracy . Zeby to sprawdzic wyslij do niej swoja znajoma i niech powie jej ze seksuje sie- ciekawe czy pani doktor powie jej ze to za wczesnie. . . Nie wiesz. . Mozesz Pani doktor odpowiada psychologicznie a nie swoim staroswieckim tokiem myslenia. Tutaj chodzilo aby zbic u ciebie stres a nie jego z powerowac. No coz nie trafila odpowiedzia,to tylko dlatego ze sklamalas. Masz za swoje.
# 92012.03.11, 22:18

Dita
Założę się że autorka artykułu jest z Bielska Białej ;) a przynajmniej cały opis wizyty, postawy lekarki i inicjały się zgadzają :D też byłam u tej pani na swój 'pierwszy raz' i wspominam bardzo dobrze wizytę. Bez stresu.
# 102012.03.12, 05:24

h-s
@cesh:

A skąd przekonanie, że skłamała?

Ginekolog powinien być pewnego rodzaju przyjacielem, któremu się ufa, który wprowadza pozytywną atmosferę w gabinecie i jest w stanie pomóc pacjentce niezależnie od jej przekonań. W gabinecie przede wszystkim jest jednak lekarzem, a nie spowiednikiem. Jeśli miałaby sytuacja taka, jak mówisz, czyli jak mówię, że nie uprawiam seksu, to ignoruje się moją infekcję, a jak uprawiam seks, to przygląda się jej bliżej, to znaczy, że to jest, a nie lekarka.
# 112012.03.12, 08:54

V
Ech. . . "Masz za swoje" - zawsze super dowalić komuś takim stwierdzeniem.

podobne artykuły

Zdrowa antykoncepcja hormonalna
Nie znam takiej.

W ogóle nie znam antykoncepcji, która byłaby w stu procentach dostępna, w stu procentach skuteczna i w stu procentach nieszkodliwa.
 
Czego nauczyła mnie endometrioza?
”Pewnej nocy we śnie miałam absolutną świadomość własnego ciała. Śniłam, że tysiące białych gołębi wylatuje z mojej macicy. Ogarnęło mnie niewiarygodne poczucie lekkości i obudziłam się, płacząc ze szczęścia”
 
Rozregulowany cykl, USG i Sebastian
Hej,

mam na imię Iza, mam 21 lat. Zaciekawił mnie ostatnio jeden tekst o cyklu, o tym jak kobiety czują się przed, w trakcie i po miesiączce i dzisiaj doszłam do wniosku, że chciałabym się podzielić z Tobą moją historią, gdyż ledwo przed komputerem siedzę tak mnie wszystko boli (1 dzień miesiączki to zawsze męka), ale od początku.
 
Zaproszenie do działania - lista ginekologów
Za pośrednictwem portalu chciałabym Was do czegoś namówić: stwórzmy razem listę ginekologów przyjaznych kobietom „seksualnie nienormatywnym”. Brzmi dziwnie, śmiesznie? Może komuś wydaje się to niepotrzebne? Żeby Wam wyjaśnić, o co mi chodzi, muszę opisać kawałek swojej historii.
 
Aborcja - inne spojrzenie
Dla wielu kobiet aborcja jest obszarem „niedokończonych spraw” i z tego powodu zasługuje na szczegółowe omówienie. Dziesiątki lat życia w poczuciu winy i wstydu sprawiły, że wiele kobiet nigdy nie rozwiązuje do końca emocjonalnych aspektów aborcji. Wiele kobiet nigdy przed nikim nie przyznało się do aborcji. Fizyczne skutki wstydu i żalu z powodu aborcji mogą latami tkwić w komórkach ciała kobiety. Niewyrażony ból emocjonalny przejawia się w na poziomie fizycznym i może się przyczynić do późniejszych problemów ginekologicznych jak mięśniaki czy bóle miednicy.
 

najnowsze artykuły

Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 









zobacz też

„Przecież walczyliśmy o równouprawnienie” - seksualność Polki w czasach stalinizmu cz. 3

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter