dział: moje ciało

Moje doświadczenia z seksualnością i Czarnym łabędziem

Enjoy
dodano: 2012.02.10
Moją seksualność sukcesywnie odkrywam od czternastego roku życia, w pojedynkę. Dziś mam 18 lat i niewiele doświadczeń w sferze damsko-męskiej. Nadal jestem dziewicą, coraz bardziej mi to przeszkadza, ale nie znalazłam jeszcze odpowiedniego faceta, który byłby chętny mnie zaspokoić.

Pomysł na temat tego tekstu wpadł mi do głowy kiedy po raz kolejny oglądałam film Czarny łabędź, opowiadający historię baletnicy Niny, która dostaje główną rolę w przedstawieniu Jezioro łabędzie. Doskonale radzi sobie z kreacją Białego Łabędzia, ale musi popracować jeszcze nad rolą Czarnego Łabędzia. Dążenie do perfekcjonizmu na scenie, chęć spełnienia cudzych oczekiwań i wiele innych czynników doprowadzają ją do szaleństwa.


Dla mnie Czarny łabędź to film przede wszystkim o odkrywaniu własnej seksualności przez Ninę, przez lata skutecznie tłamszonej i ginącej w zarodku, czemu winna była przede wszystkim matka dziewczyny, pełniąca nad nią dużą kontrolę. Ani Nina, ani nikt inny nie miał wcześniej styczności z jej cipką, być może nawet nie przyszłoby jej do głowy, żeby zadziałać w jej kierunku, gdyby nie zachęta trenera i praca nad rolą.


Nie chciałam zdradzać całości filmu, a jedynie powiedzieć, co zainspirowało mnie do napisania tego tekstu, a przy okazji zachęcić czytelniczki, które jeszcze nie widziały filmu, żeby wreszcie go obejrzały, bo naprawdę warto.


Moją seksualność sukcesywnie odkrywam od czternastego roku życia, w pojedynkę. Dziś mam 18 lat i niewiele doświadczeń w sferze damsko-męskiej. Nadal jestem dziewicą, coraz bardziej mi to przeszkadza, ale nie znalazłam jeszcze odpowiedniego faceta, który byłby chętny mnie zaspokoić.


Moje zainteresowanie seksem istniało już kiedy byłam dzieckiem. Po kryjomu czytałam artykuły na ten temat w babskich czasopismach, nie rozumiałam, czemu nie wolno mi oglądać scen erotycznych w filmach, a Barbie i Ken, którymi się bawiłam, mieli wyjątkowo udane, jak na lalki, życie erotyczne. Nie mam spaczonego poglądu na seks i związki, może właśnie dzięki temu, że wykazywałam tym tak duże zainteresowanie, a moi rodzice nie byli oziębli wobec siebie i przytulali się do siebie na oczach dzieci (i tylko przytulali, żeby nie było).


Mam ogromny apetyt na seks, dużą wiedzę (m.in. dzięki portalowi seksualność kobiet) i jeszcze większą ciekawość dotyczącą tych "zakazanych" sfer. Uwielbiam poruszać temat seksu w rozmowach z moimi koleżankami, ale czasem mam wrażenie, że jestem z nich najbardziej wyzwolona, choć tak jak one jestem dziewicą. Nie jestem ekspertem, a tak się przy nich czuję. Wydaje mi się, że one rzadko myślą o seksie, nie mówiąc już o masturbacji, jakby czekały na księcia, który weźmie je w ramiona, a one będą leżeć i jęczeć. Nie rumienią się mówiąc o tym, ale jednak to nadal dla nich tabu. Nie fantazjują przed snem i rzadko mają sny erotyczne. Kompletnie tego nie rozumiem i boję się, że kiedy powiem im o tym, że się często dotykam, fantazjuję i zdarza mi się oglądać filmy pornograficzne ich pruderyjność weźmie górę i uznają mnie za nimfomankę, która nie panuje nad swoimi popędami.  


Nie wstydzę się tego, uważam, że to najnormalniejsza rzecz na świecie, ale wiem, jak jest to odbierane w naszym społeczeństwie.

Wkurza mnie to, że według opinii publicznej dziewczyny uprawiają seks, bo nie chcą żeby chłopak je zostawił, a nie dlatego, że same tego pragną i czerpią z tego przyjemność.


HALO! My też bywamy napalone, nawet często.


Marzy mi się czasami, żeby ktoś mnie po prostu przerżnął tak, żebym nie wiedziała, kim jestem, co nie znaczy, że rzucę się na pierwszego napotkanego gościa z nabrzmiałym penisem. Od fantazji do jej zrealizowania daleka droga.


Może w większych polskich miastach kobieta z wibratorem w torebce jest na porządku dziennym, ale ogólnie panuje opinia, że to facet ma prawo czytać CKM, inicjować seks, oglądać pornole, i się masturbować, no bo to w końcu mężczyzna, on musi. Niestety dużą rolę odgrywa tu Kościół katolicki, zakazujący swoim wiernym wszystkiego co przyjemne. Dzięki Bogu - nie jestem katoliczką.


Wiele kobiet nigdy nie widziało ani nie dotykało swoich narządów płciowych. Jeśli uprawiają seks, to tylko z konieczności, bo zmęczyło je wykręcanie się bólem głowy. Nigdy nie szczytują, ale to

niekoniecznie wina ich partnerów, bo te kobiety wytwarzają barierę, nie potrafią cieszyć się seksem, mają kompleksy, są pruderyjne i nie mają pojęcia o swojej seksualności.


Jak to zmienić? Wystarczy się otworzyć na swoje potrzeby i poznać swoje ciało poprzez masturbację, ale na początku bez użycia wibratora. To jedyna znana mi rozkosz, która nie wiąże się z późniejszymi konsekwencjami i przynosi tak wiele korzyści: pewność siebie, wyzwolenie, świadomość swojego ciała, radość z życia, o orgazmie nie wspominając. Poza tym wpływa to pozytywnie na relacje z partnerem, nie tylko łóżkowe.


Myślę, że to, jak postrzega się swoją seksualność zależy przede wszystkim od rodziców. Dziecko wychowujące się w normalnym domu, pozbawionym patologii, gdzie nie ma tematów tabu i rodzice odpowiadają na pytania o seks bez owijania w bawełnę, rzeczowo i bez skrępowania,

w przyszłości będzie osobą pewną siebie, nie posiadającą dużych kompleksów na punkcie swojego ciała, bezpruderyjną, nie mającą zaburzeń seksualnych i mającą zdrowe podejście do spraw seksu, tak jak ja.

 
Tekst ukazał się w ramach konkursu z Lelo.
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 6)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.02.11, 19:28

rosa
Dobrze, ze w tak wczesnym wieku trafilas na ten portal, droga Autorko! Ja trafilam na niego o rok za pozno. Mimo ze jestem zbudowana tak, ze wszelkie proby stosunku waginalnego bolaly, bardzo chcialam miec juz to "zalatwione", bo znajdowanie sie w gronie osob o szczegolnie wysokim statusie religijnym uwazalam za wstyd. Gdybym zaznajomila sie z tym portalem nie przezylabym roku frustracji i niezadowolenia ze swojego ciala.
Co do naszych powodow uprawiania seksu: ja potrzebuje miejsca, jak przyslowiowy facet. Powod? Ten jest juz we mnie. I tak, zebralam juz za to nieraz "po glowie", szczegolnie od wlasnej rodziny. Choc sie tym przejmuje, raczej sie nie zmienie.
# 22012.02.17, 15:13

kasiam
Piekny tekst, Autorko (chciałam uzyć Twojego nicka, ale system odrzucił mój kometarz :-( !

Przy takim podejściu jesteć na najlepszej drodze, aby Twoje życie było szczęśliwe i rozsądnie zrównoważone. Na wszystko przyjdzie czas - i na tego wyśnionego też, który doceni, że czekałaś na niego i dostal od Ciebie najcenniejszy dar.

Wygląda na to, że emocjonalnie i mentalnie Twoje kolezanki nie dorastają do Ciebie. Pamiętaj, że zbytnia szczerość przed nimi w opisie swoich doświadczeń i potrzeb własnego ciała niesie potencjalne zagrozenie, że takie informacje mogą się w sposób niekontrolowany rozprzestrzenić w Twoim - szkolnym, jak z lektury wywnioskowałam - środowisku, powodując niezdrowe zainteresowanie Twoją osobą, narażając Cie na ostracyzm i dyskomfort. Uważam, ze nasze społeczeństwo jest ciągle pruderyjne i nietolerancyjne, zwłaszcza w odniesieniu do otoczenia.
# 32012.02.18, 17:01

Marta
Cenny dar? A gdzie nasza Autorka pisze o tym, że chce "jedynemu dać cenny dar"?

Ja tam nie namawiam do niczego, ale najgorsze, co można - wg mnie - to czekać na "jedynego" i coś "cennego" mu oddawać.

Warto poczekać na to, aż sama zachce to z kimś zrobić, bo będzie miała na to przemożną ochotę i pewność, że będzie OK. A oddawać komuś coś? Co najwyżej można dać przyjemność. Bez fetyszyzowania proszę. :P Koniec z bajkami, że "dziewictwo" jest jakimś cennym darem. Zresztą, z tego co Autorka pisze, jasne jest, że nie jest żadną niewinną, naiwną panienką, tylko świadomą siebie młodą kobietą. Takie chyba w te bajki nie wierzą. :P
# 42012.02.18, 19:34

Wilczyca
@kasiam Jeżeli to co najcenniejszego kobieta ma do "dania" to dziewictwo/błona dziewicza to ja takiej tylko spójczuje, bo to chyba znaczy, że nic ciekawego sobą niereprezentuje. A ja wciąż naiwnie wierzę, że to co najcenniejsze to miłość i oddanie, a nie błona dziewicza.
# 52012.02.28, 22:14

luky look
Wilczyca - pisze się współczuje a nawiązując do Twojego komentarza oczywiście miłość i oddanie jest ważne tyle że ta błona dziewicza jest taką wisienką na torcie :-)
# 62012.02.29, 10:04

Wilczyca
O rany, literówki się przyczepił xD. Jakbym napisała przez "u" to rozumiem, ale tu ewidentnie jest mała pomyłka. A jak nie ma błony, bo się zerwała podczas wf? Albo używając tampon? Albo dziewczyna miała kilku partnerów tylko miała grubą błonę, która tylko się rozciągnęła? Bzdura, a nie wisienka, ludzie, którzy tak sądzą mają chyba jakieś kompleksy. Kobieta to nie jest butelka z sokiem, żeby nakrętka koniecznie musiała być wklęśnięta.

podobne artykuły

Mój apel do Ciebie, Seksualna Istoto!
Urodziłam się jako istota seksualna. Ty też. Może słyszałaś/-eś, że seksualność to coś złego, brudnego, grzesznego, że trzeba ją ukrywać i że trzeba się jej wstydzić. Ja Ci mówię, że wraz ze swoją seksualnością jesteś idealna/-y. Nie musisz nic zmieniać! Ja przyjmuję i szanuję Twoją seksualność.
 
Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
30 stycznia 2017 we Wrocławiu rozpoczyna się już czwarta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla kobiet i mężczyzn.
 
Spełniam swoje marzenia! Dziękuję!
Tak bardzo, bardzo się z tego cieszę! Przypomniałam sobie o marzeniach sprzed blisko 10 lat i nagle okazało się, że - spełniłam je w tym roku! Dzięki Wam! :) Co więcej - spełniłam kilka dodatkowych. :)
 
Całkowita kontrola nad kobiecą seksualnością
W czasach pokoju i dobrobytu zarówno przyjemność, jak i macierzyństwo były kwestiami osobistymi, intymnymi doświadczeniami, do których zachęcano i które chwalono. Poeci pisali o kobiecych orgazmach, o ”muszelkach” czy innych ”różanych pączkach”, a malarze i rzeźbiarze przedstawiali je w swoich dziełach.

Ale jak tylko nadchodził kryzys - polityczny, ekonomiczny, religijny albo wszystkie jednocześnie - i w społeczeństwie zaczynał panować strach, pierwszym symptomem tego, że zbliżają się konserwatywne rządy autorytarne, była zmiana w postrzeganiu kobiet. Nawet nie praw kobiet, ale ich pozycji. Słowa stają się bardziej wulgarne.
 
Voca w radio RAM
Na zaproszenie 2 panów z Radia RAM wylądowałam na Marsie. :) A dokładnie w Misji na Marsa. Prowadzący domagali się warsztatów edukacji seksualnej na antenie, co też i zrobiliśmy. :)
 

najnowsze artykuły

Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
seksualność kobiet » opowiadania
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 









zobacz też

”Sklepy cynamonowe” - Tłuja na śmietniku

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter