dział: moje ciało

Lingwistyka cipkowego języka

Voca Ilnicka
dodano: 2011.06.06
W ciągu ostatnich lat wielokrotnie słyszałam, że tego języka nie ma. Ba, sama niegdyś też tak uważałam. Dopóki nie zaczęłam mówić. A kiedy już zaczęłam mówić, okazało się, że właśnie ten język jest!

W ciągu ostatnich lat wielokrotnie słyszałam, że tego języka nie ma. Języka, którym można by opowiadać o seksualności. Mówili tak znajomi i autorytety, kobiety, mężczyźni, profesorowie i studentki. Ba, sama niegdyś też tak uważałam. Dopóki nie zaczęłam mówić. A kiedy już zaczęłam mówić, okazało się, że właśnie ten język jest! Że z każdym można porozmawiać i że nie jest to wielki problem. Tylko, że trzeba mówić. Chcieć coś powiedzieć, powiedzieć to wprost i jasno, powiedzieć to jakimiś słowami. Seks, masturbacja, stosunek, penis, łechtaczka, wytrysk, prezerwatywa, wagina, pieszczoty, antykoncepcja, orgazm, miesiączka. Metafizyka. Romantyczna miłość. Jaspisowa grota. Upojenie.  


Cipka, która jest


Gdy słyszę takie rozmowy, to zaczyna się od tego, że „brak nam słów, choćby na określenie kobiecych narządów płciowych”. I że „jeśli już jakieś słowa są, to są: wulgarne, infantylne lub medyczne”.


No to zobaczmy, co mamy na określenie cipek: wagina (waginka?), pochwa, srom – słowa, których można użyć nawet „w towarzystwie”. Dodatkowo: genitalia. Poza tym: cipka i najrozmaitsze cipki warianty: cipeczka, cipcia, cipuszka, cipulka oraz cipa. Są jeszcze pisia, pipka i pipa. Mamy jeszcze całą grupę neosemantyzmów: szparka, muszelka, myszka, kicia, kotka. Oraz pizda. I łono. I joni. I wulwa.


Tak, wiem, wiem, wiele tych słów jest nie-do-zaakceptowania. Głównie dlatego, że są obraźliwie. Która z Was pieszczotliwie nazywa swoją waginę pizdą? Pizdunią? Pizdeczką?


Może faktycznie te słowa nie brzmią rozkosznie i bajkowo, ale nie dlatego, że są „brzydkie”. Raczej dlatego, że nie używa się ich wtedy, gdy mówimy o czymś pięknym, związanym z szacunkiem, miłością, romantyzmem, lub chociaż z czymś miłym. „Głupia pizdo”, „głupia cipa” - z tym się nam te słowa kojarzą. Ale uwaga, to są tylko skojarzenia, które można zmienić!


Odzyskałam cipę!


A nawet pizdę. Kiedy wyszłam z przedstawienia „Monologi waginy” z wrocławskiego Impartu, gdzie aktorki dobre dziesięć minut wykrzykiwały słowo pizda w różnych tonacjach i konfiguracjach, poczułam, że ono mnie już nie dotyka. Pizda. Pi-zda. Piiiizdaaaa... Kiedyś obraźliwe, wulgarne, bolesne, teraz – neutralne. Przezroczyste. Zwykłe.


Podobnie było z cipą. O cipie słyszałam od różnych kobiet. Raczej kobiet niż dziewczyn. Że cipki mają małe dziewczynki, a one mają cipy i już. Że cipka je zniesmacza, ale cipa jest OK. Że słowo cipa ma moc. O cipie opowiada jest z monologów Ensler. Ten monolog zatytułowany jest „Odzyskałam cipę”. Odczarowuje „wulgarne brzmienie” tego słowa. Zmienia konotacje. Tak, żebyśmy mogły znów tego słowa używać bez zniesmaczenia. I żeby nikt już nie mógł nas tym słowem obrazić ani zawstydzić.


Odzyskać wszystko


W życiu przeprowadziłam wiele rozmów o seksie, seksualności, cipkach i miesiączkach. A od kiedy prowadzę Seksualność Kobiet to z każdym dniem tych rozmów przybywa. I co się dzieje? Uczucie niestosowności używania słów takich jak na przykład masturbacja czy menstruacja zanika. Jeśli tysiąc razy powiesz słowo pochwa, straci ono całą swoją niestosowność, suchość czy medyczność. Tak samo jak w kółko powtarzana pizda traci wulgarność. Mówiąc o seksualności, nie posługując się eufemizmami i omówieniami (a przynajmniej – nie tylko), używamy słów, które tracą jedne konotacje, a zyskują inne. Jeśli wcześniej słowo wagina słyszałaś tylko w gabinecie ginekologicznym, może mieć ono „zapach dentysty”. Ale jeśli używają go twoje koleżanki, siostry, i w ogóle – różne miłe kobiety w przyjemnych kontekstach, staje się ono ładnym określeniem pięknego miejsca. Mi osobiście słowo wagina zawsze będzie kojarzyć się ze słowem bogini. Być może dlatego, że od spieszczenia waginka bardzo blisko jest do boginka.


Język, który jest


Ośmielę się powiedzieć, że ten język jest. Język, którym można opowiadać o seksualności. Od ponad dziesięciu lat rozmawiam o seksualności. Idzie mi coraz sprawniej. Mój słownik nie tyle się zmienia, co ustawicznie się rozszerza. Włączam nowe wyrazy. Poznaję nowe słowa. Słucham wielu osób. Pozyskuję nowe skojarzenia.


Jeśli Wy uważacie, że tego języka nie ma – to go sobie zróbcie. Ach, na pewno jakiś swój własny język macie. Tylko być może brak Wam śmiałości, żeby tych słów użyć publicznie. I potem wychodzi na to, że brak nam słów. A słowa po prostu tylko trzeba odzyskać. Tak, jak robią to organizatorki Dni Cipki i Tygodnia Waginy i podobnych imprez.


Zobacz też:

Moja Wagina ma sto imion

Oswajanie ciała i języka


 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 8)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12011.06.13, 13:12

ketlicze
Fajnie :) Ja wciąż mam problem, żeby użyć któregokolwiek z tych słów w kontekście mojej seksualności - dla żartu czy przezwiska ok, nie ma problemu, gdy jednak chcę już na serio określić swoje narządy intymne nie przechodzi mi to przez gardło. . . Cóż, może przeczytam Monologi, popracuję nad tym, oswoję się stopniowo, znajdę swój język i może wtedy się uda. Bo nie chciałabym tej "wstydliwości językowej" przekazywać dalej.
# 22011.06.13, 13:47

de99ial
Bardzo ciekawy wpis. Sam od jakiegoś czasu zastanawiałem się nad tą kwestią. Pod wpływem niektórych artykułów z Waszej strony, przyznam. Chodzi mi mianowicie o to, że większość terminów określających kobiece narządy płciowe mają negatywne zabarwienie. W powszechnym użyciu są wyzwiska, bluzgi czy inne "zastosowania". I prawdopodobnie stąd bierze się kompleks kobiet na punkcie własnej seksualności - jak coś co mam między nogami może być dobre skoro tak wielu posługuje się tego nazwami w negatywnym znaczeniu? A szkoda.

Wypadałoby to zmienić, a zmiany najlepiej zaczynać od siebie - dlatego od jakiegoś czasu stosuję terminy raczej łagodne i nie nacechowane negatywnie (przynajmniej wobec narządów płciowych, bo zdarza mi się tez wylgaryzmować; tu jednak preferuję staropolskie - nomen omen w temacie - kiep, kiepski, kpie). I tym samym jamka, kuciapka, tudzież wagusia (to za: forums. leasticoulddo. com/index. php?showtopic=13331 tłumaczenie słowa "vagoo"). I zachęcam drogie panie abyście same także takie zmiany wprowadziły.

Pozdrawiam
Michał
# 32011.06.13, 14:28

Voca
@Ketlicze - znajdź dla siebie ładne, neutralne słowo, np. 'joni' i spróbuj od ćwiczenia przed lustrem. Powiedz sobie sama do lutra kilka razy to słowo, a potem jakoś pójdzie :) I przeczytanie Monologów waginy też bardzo pomaga. Polecam! Monologi można ściągnąć z chomika - a czyta się je bardzo szybko.
# 42011.06.15, 18:02

ketlicze
@Voca: Joni zupełnie mi się nie kojarzy, ale pomysł z lustrem jest niezły :) To jak nadawanie imienia, może jak już je znajdę to właśnie wtedy będę obchodzić imieniny? ;) Co do Monologów to skorzystam z rady a potem pokuszę się o papierkową wersję, lubię mieć takie książki w domu :)

@Michał: Właśnie ostatnio dużo o tym myślałam. . . od małego chłopcy to twardziele i mają siusiaki a dziewczynki mają być grzeczne, potulne i. . właściwie co mają? Nigdy nie słyszałam, żeby któraś mama mówiła do córki nazywając rzeczy po imieniu. . . Za to wiele razy słyszałam, jak już małe dziewczynki obrażają się słowem "pizda". I mimo, że nie zgadzam się z tym, że tylko od tego zależy nasza seksualność, w tym wypadku kompleksy, ale to jeden z istotnych czynników, które na to wpływają. . Ech, temat rzeka ;)
# 52011.06.16, 12:53

de99ial
@ketlicza: Dokładnie. Od dawna powtarzam, że edukacja seksualna jest potrzebna w naszym społeczeństwie. Ale edukować należy rodziców aby potrafili rozmawiać ze swoimi dziećmi o ludzkiej seksualności. Dzięki temu zaoszczędzono by wszystkim wielu lat dziwnego poczucia winy, blokad psychicznych i innych tego typu kompleksów (podobnych do Twoich obecnie - nie oszukujmy się, teraz nad tym popracujesz ale gdyby rodzicie nazywali sprawy po imieniu i tłumaczyli od początku - w umiejętny sposób - teraz nie musiałabyś aż tak ciężko pracować). Dobrze, że próbujesz zmienić własne podejście do swojej vulvy (BTW śmieszy mnie kiedy ktoś nazywa żeński organ płciowy vaginą - tak jakby tylko kanał się liczył, a przecież to piękny kwiat, z płatkami i całą otoczką). Dzięki temu, jeśli będziesz miała (masz?) dzieci to kiedyś w przyszłości może nie popełnisz błędów swoich rodziców. Zmieniajmy rzeczywistość w sposób realny - zaczynając od siebie ;)

Pozdrawiam
M.
# 62011.06.17, 11:58

Ketlicze
Tak właśnie ;) Jest wiele rzeczy, które mogę zarzucić moim rodzicom, że mnie tego nie nauczyli i teraz muszę się mocno starać przełamać bariery, które się tym sposobem wytworzyły. Ale wg mnie każdy dom rodzinny krzywi w jakiejś dziedzinie a w innej prostuje. Ważne, żeby dążyć do wiedzy i dobrze, że jest takie miejsce jak to, które pozwala robić ogromne kroki na przód i jakby wyplenia te braki edukacyjne. . . To dramat, że niektórzy edukację seksualną uważają za zboczenie, że wtedy będzie jeszcze gorzej. Chcą wyplenić myślenie, że człowiek jest stworzony do seksu i nie rozumieją, że mówienie o nim nie oznacza od razu sodomy i gomory. Już ta strona świadczy o tym, że jak da się ludziom prawo do normalnej dyskusji to będą oni rozmawiać kulturalnie i na poziomie, bo zwyczajnie potrzebują o tym rozmawiać.
# 72011.09.20, 09:10

Kaśka
Z biegiem lat uzbierałam bogaty ,,cipkowy słownik'' A więc, ja na swoją mówię: mysia, pusia, psipsia, siusia, sikulka, sisiuleńka, siusiolinda, sikulinda, sikita, pipi.
# 82012.02.28, 14:28

Mentron
Z dzieciństwa pamiętam, że u mnie w rodzinie chłopiec miał siusiaka, a dziewczynka siczkę. Ja i moje cioteczne rodzeństwo używaliśmy tych słów dość swobodnie. Potem słownictwo się zmieniło, ale myślę, że to ważne jeśli dzieci potrafią nazwać swoje genitalia bez zażenowania.
Natomiast słowo "pizda" uważam za wulgarne (mimo, że wywodzi się z tureckiego "opiseda" - miejsce w którym się siedzi - ówczesny eufemizm i to dość poetycki). Pisia jeszcze jest o. k. , natomiast cipa, cipka brzmią nieco rubasznie, ale nie tak wulgarnie.
Przyznam, że bardzo mnie dziwi, że wiele matek nie uczy córek nazywać tej części ciała po imieniu.

podobne artykuły

Fajny seks a ”brzydkie” genitalia
Jeśli łączymy ze genitaliami emocje takie jak wstyd, zniesmaczenie, obrzydzenie, złość, żal - wtedy te emocje zabieramy ze sobą do łóżka. Do seksu. I to go czyni trudnym.
 
Z przekleństwa w błogosławieństwo
Niełatwo być dziewczynką. Tym bardziej, jeśli się ma potrzebę bycia dziewczynką idealną. Wspaniałą wnuczką, kochaną siostrą, przodującą uczennicą, oddaną przyjaciółką i przysparzającą powodów do dumy córką. Prawie mi się to udało. No właśnie, prawie… Bo wypełniając te wszystkie funkcje, nosiłam w sobie przekleństwo. Przeklinałam samą siebie.
 
Obsesyjnie malowałam kobiece ciało
W tym amoku zorientowałam się, że najbardziej w ciele kobiety pociąga mnie wagina. Od tej pory stała się główną bohaterką moich obrazów. Instynktownie ukazywałam ją w ostrych, intensywnych barwach.
 
Piękno waginy
Od zawsze zachwycały mnie owalne kształty. Delikatne, opływowe, miękkie. Było w nich coś boskiego i nieskończonego, co kusiło i ciągnęło. Jako młoda dziewczyna skupiłam się głównie na oczach i ustach, gdy dojrzałam olśniło mnie piękno kobiecego ciała... piersi, krągłe biodra, pośladki i ona... wagina.
 
Królewna o Przebudzającej się Joni
Po raz pierwszy usłyszałam o nim od Nathalie, mojej siostrzanej duszy. «Czuję, że to coś dla Ciebie» – napisała i do tej tajemniczej wiadomości dołączyła link. Kliknęłam w wideo, na którym rozmawiały ze sobą dwie kobiety – jedna przesadnie natchnionym głosem zadawała pytania, druga odpowiadała – głosem ściszonym, jakby właśnie wyjawiała jakiś sekret. Nastawiłam uszu, a moja świadomość zaczęła tworzyć tagi: #prastara praktyka taoistyczna, #otwieranie się joni, #delikatność i czułość, #duchowy wymiar seksualności, #spełnienie… W pewnym momencie kobieta ostrożnie wzięła w dłonie przedmiot mocy, o którym była mowa – kamienne jajeczko, które wkłada się do joni… nie! Nie wkłada się – joni sama je zasysa, gdy poczuje, że to odpowiedni moment. A potem dzieje się magia uzdrawiania. Poczułam miłe łaskotanie w podbrzuszu. Ziarno ciekawości i nadziei na nowo zostało zasiane.
 

najnowsze artykuły

„Dojdź dla mnie” albo Grey nie do końca instruktażowy
seksualność kobiet » film
„Dojdź dla mnie” albo Grey nie do końca instruktażowy
Pierwszy wielki plus ”Ciemniejszej strony Greya” to duża liczba scen seksu oralnego, a dokładniej sztuki cunnilingus. Brawo!
 
Najzabawniejsze wideo nt. seksu oralnego! Zobacz!
seksualność kobiet » seks
Najzabawniejsze wideo nt. seksu oralnego! Zobacz!
To najzabawniejsze i zarazem najsensowniejsze wideo nt. seksu oralnego, jakie widziałam. :) Żart, który ma szansę oświecić ludzkość w sprawie sztuki cunnilingus
 
Przytulanki-Głaskanki z Vocą w Echo24 TV
seksualność kobiet » artykuły
Przytulanki-Głaskanki z Vocą w Echo24 TV
komentarze (1)
Przytulanie koi nerwy, wzmacnia odporność, zmniejsza stres i sprawia, że robi nam się bardzo przyjemnie! Niestety, z prowadzącymi program przytuliliśmy się dopiero po rozmowie, więc kamera nie uchwyciła tej historycznej chwili.
 
Fajny seks a ”brzydkie” genitalia
seksualność kobiet » moje ciało
Fajny seks a ”brzydkie” genitalia
Jeśli łączymy ze genitaliami emocje takie jak wstyd, zniesmaczenie, obrzydzenie, złość, żal - wtedy te emocje zabieramy ze sobą do łóżka. Do seksu. I to go czyni trudnym.
 
Sztuka kochania, czyli łysy w kajaku
seksualność kobiet » film
Sztuka kochania, czyli łysy w kajaku
„Kobiety mi tę książkę wydały” - takie zdanie pada z ust Wisłockiej w ostatnich słowach filmu. I o tym też jest ta historia – o siostrzeństwie. O serdeczności, z jaką bohaterka – lekarka, edukatorka, kobieta - traktuje inne kobiety, jak je wspiera, jak je uczy walczyć o swoje i jak je uczy osiągania orgazmów, słuchając Czerwonych Gitar. O tym też, jak wygląda świat, w którym to mężczyźni rozdają karty – i to zarówno w rządzie, w medycynie, jak i w seksie.
 









zobacz też

”Pizduś”, ”cipeusz” itp. Kogo chcesz obrazić?

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter