dział: moje ciało

Królewna o Przebudzającej się Joni

Maluna
dodano: 2016.10.17
Po raz pierwszy usłyszałam o nim od Nathalie, mojej siostrzanej duszy. «Czuję, że to coś dla Ciebie» – napisała i do tej tajemniczej wiadomości dołączyła link. Kliknęłam w wideo, na którym rozmawiały ze sobą dwie kobiety – jedna przesadnie natchnionym głosem zadawała pytania, druga odpowiadała – głosem ściszonym, jakby właśnie wyjawiała jakiś sekret. Nastawiłam uszu, a moja świadomość zaczęła tworzyć tagi: #prastara praktyka taoistyczna, #otwieranie się joni, #delikatność i czułość, #duchowy wymiar seksualności, #spełnienie… W pewnym momencie kobieta ostrożnie wzięła w dłonie przedmiot mocy, o którym była mowa – kamienne jajeczko, które wkłada się do joni… nie! Nie wkłada się – joni sama je zasysa, gdy poczuje, że to odpowiedni moment. A potem dzieje się magia uzdrawiania. Poczułam miłe łaskotanie w podbrzuszu. Ziarno ciekawości i nadziei na nowo zostało zasiane.

joni.jpg

Od trzech lat cierpiałam wtedy na wulwodynię, czyli nadwrażliwość sensoryczną pochwy i jej okolic. Rzec, że moja joni była zamrożona na wszelką przyjemność seksualną, to mało – ona po prostu była jak otwarta rana. Możecie sobie wyobrazić, jak to wpływało na moją psychikę… I jak wybuchowy koktajl emocji o niskich wibracjach, nakręcanych przez cierpienie mojej joni, wpływał na nią samą – jeszcze więcej pieczenia, palenia, swędzenia, dyskomfortu, kłucia itd… Błędne koło!

Co mną targało? Wstyd, poczucie gorszości, seksualnej niepełnosprawności – bo jakże to, 25-letnia, aktywna kobieta nagle nie może uprawiać seksu z powodu niewytłumaczalnego bólu waginy? (Ginekolodzy, do których na początku biegałam prawie co miesiąc, nie dawali odpowiedzi na moje rozpaczliwe pytania. Dowiedziałam się za to np., że to moje «subiektywne odczucia», bo pod względem zdrowotnym przecież wszystko w porządku…).

Do tego poczucie winy wobec ukochanego, z którym nie mogę kochać się w pełni, czyli z penetracją. I na dokładkę – ciągłe pytania, natrętnie wirujące w mojej głowie – dlaczego ja? I tak już będzie zawsze? Czy to kara? Ale za co? Może za to, że wyjechałam do Francji i tam przez 1,5 roku swobodnie i radośnie eksplorowałam swoją seksualność z francuskim kochankiem, wyzwolona wreszcie z ograniczeń «czystości» narzuconych mi przez wychowanie w religijnej rodzinie...

jajeczko-do-joni.jpg

Moja historia to baśń o Królewnie o Uśpionej Cipce, która długo czekała na swojego Królewicza. I pewnego cudownego dnia – abrakadabra hokus pokus – zjawił się Królewicz z dalekiej krainy, przebudził Królewnę, jej joni i serce. Miesiąc miodowy zakochanej pary trwał półtora roku. Po tym czasie kwiat joni nieoczekiwanie zaczął się zamykać. Wokół niego pojawiły się ciernie – wyrastały najpierw powolutku, potem nagle było ich coraz więcej. Tak gorliwie chroniły dostępu do swojej cennej róży, że Królewicz już nie mógł się do niej zbliżyć. Ten stan niemocy trochę trwał… Minęło dokładnie tyle czasu, ile Królewna o Powtórnie Uśpionej Cipce potrzebowała, by zrozumieć, że to ona i nikt inny – żaden, nawet najbardziej czuły i kochający Królewicz – jedynie ona posiada magiczną moc, zdolną przebudzić różę i pozwolić jej na nowo zakwitnąć.

Gdy Nathalie pokazała mi filmik o jajeczku, ja – Królewna o Powtórnie Uśpionej Cipce – byłam już (czy nareszcie) w miejscu, w którym zrozumiałam, że to ja i tylko ja jestem odpowiedzialna za swoje wyzwolenie i szczęście.  Jednocześnie czułam, że potrzebuję przewodnika na tej drodze do spełnienia. Karine, kobieta z nagrania, budziła we mnie zaufanie i sympatię, i jakież było moje zaskoczenie, gdy, po przeszperaniu internetu, dowiedziałam się, że mieszka na południu Francji, całkiem niedaleko ode mnie. Zadzwoniłam do niej, by umówić się na sesję i okazało się, że wybrałam idealny moment na telefon, bo następnego dnia miało się odbyć u Karine pierwsze spotkanie kręgu praktyki z jajeczkiem jadeitowym. Wahałam się tylko chwilę (że jak to – kobiety razem praktykują zasysanie jajeczka przez pochwę? Nago?!), ale ciekawość i chęć życiowej zmiany zwyciężyły. Ahoj przygodo! Prowadź mnie drogą do spełnienia...

Następnego dnia wieczorem znalazłam się w małej, przytulnej sali w kręgu z czterema nieznajomymi kobietami. Karine położyła na środku koszyk wypełniony kamiennymi jajeczkami – były w dwóch rozmiarach i mieniły się różnymi odcieniami. Poprosiła, aby każda z nas wybrała jajeczko dla siebie, sprawdzając w dłoniach jego energię. Zwykle w takich momentach długo się zastanawiam, zanim podejmę decyzję, jednak tym razem było inaczej. Potrzymałam w dłoniach różne jajeczka, ale intuicja błyskawicznie wskazała mi to moje – z jasno-zielonego jadeitu, małe i śliczne. Pomyślałam sobie wtedy: ho ho, i tak spore jak na moją ściśniętą szparkę… Gdy trzymałam to jajeczko blisko łona, czułam przypływ energii i mrowienie w dłoniach – wzruszyły mnie te reakcje, poczucie nieomylności towarzyszyło mi przecież tak rzadko… Inne kobiety także bardzo szybko odnalazły swoje jajeczka. Karine zebrała nasze nowe skarby do garnka i poszła je wygotować. Gdy wróciła, przykazała nam: «Od teraz tylko wy możecie dotykać wasze jajeczko, to ważne, bo między kamieniem a wami zachodzi intymna wymiana energetyczna». Bardzo spodobała mi się ta zasada.

Wreszcie nadszedł czas na pierwszą sesję praktyczną. Każda z nas położyła się wygodnie w swoim kąciku z nogami ugiętymi w kolanach i stopami na ziemi, i przykryła kocem. Karine poprowadziła relaksację, która polegała na świadomym prowadzeniu oddechu do brzucha, a następnie do joni, połączonym z łagodnym, krągłym tańcem miednicy. W pewnym momencie jadeitowe jajeczka miały spocząć na naszych brzuchach i lekko kołysać się na nich wraz z rytmem oddechu. Z wdechem joni unosiła się, jakby absorbując powietrze, z wydechem opadała, jednocześnie otwierając się. Był to bardzo przyjemny ruch – podążałam za wskazówkami Karine, ale szybko wyczułam go jak coś naturalnego. Zaczęłam powoli turlać jajeczko z brzucha do wejścia do joni. I tu, podtrzymane jednym palcem zatrzymało się. Taniec miednicy i brzucha trwał i jadeit zaczął delikatnie masować wejście do joni. Pierwsze spotkanie jajeczka z bramą do Niebiańskiego Pałacu, by użyć taoistycznej frazy, sprawiło prawie natychmiastowo, że łzy nabiegły mi do oczu. Łzy wdzięczności – że oto jestem i ze świadomością, spokojem, delikatnością i czułością obdarzam dotykiem swoją joni. Łzy smutku – że tak długo nie poświęcałam jej uwagi, a wręcz zmuszałam ją do funkcjonowania według mojego widzimisię, w oderwaniu od jej potrzeb.

Tyle tylko – i AŻ tyle. Kolejne sesje praktyki z jajeczkiem, które sobie dawałam, polegały właśnie na tym – na przywitaniu się z wejściem do joni, na uhonorowaniu jej poprzez poświęcenie jej czasu i czułej uwagi. Nieraz robiłam sobie takie sesje w domu i niby nic, ale czułam, że w moim wnętrzu trzaskają co jakiś czas topniejące lody. Często po prostu kładłam sobie jajeczko na brzuchu, masowałam nim piersi i zasypiałam trzymając je w dłoni, niczym przytulankę.

Minęło pół roku od mojego pierwszego spotkania z jajeczkiem – był to intensywny czas, który  zadedykowałam poszerzaniu przestrzeni dla seksualności w moim życiu – poprzez sesje z sex coachem, warsztaty tantryczne, kręgi kobiet, praktykę masażu lomi lomi nui. Jestem wdzięczna za każde z tych doświadczeń, bo dzięki nim stawiałam (i stawiam wciąż) kolejne kroki na drodze do uzdrowienia – nawet jeśli nie prowadzi ona po linii prostej, lecz wznosi się po tęczowej spirali pełnej niespodzianek.

Inspiracje do wyzwolenia seksualnej energii czerpię często ze szczerych rozmów z bliskimi kobietami. Ostatnio spotkałam się z Magali i okazało się, że ona też praktykuje z jajeczkiem, a raczej z jajeczkami, bo ma ich kilka – z jadeitu, różowego kwarcu oraz z obsydianu. Chętnie dzieliła się ze mną swoimi odczuciami, opowiadała, że po przyjęciu jadeitowego jajeczka na noc ma najpiękniejsze erotyczne sny… Słuchałam tego z wypiekami na twarzy, po czym smutnawo wyznałam, że dla mnie zassanie jajeczka przez joni to wciąż abstrakcja. Jednak po ekscytujących historiach Magali, zatlił się we mnie płomyk chęci do głębszej pracy z jadeitem.

green-goddess1.jpg

Kilka dni później sięgnęłam po jajeczko z nowym błyskiem w oku. Akurat miałam w sobie jakąś taką lekkość i otwartość na nowe doświadczenie – bez oceny, czy mi się uda, czy nie. Po prostu ciekawość i chęć zabawy. Uśmiechnęłam się szelmowsko sama do siebie i zaczęłam czule dotykać się po całym ciele i masować jajeczkiem aż poczułam, że joni jest na nie gotowa. Co prawda mojej pochwie nie udało się całkowicie wessać jadeitu i delikatnie pomogłam sobie palcem, ale poczułam, że joni miękko przyjmuje jajeczko i akceptuje je w sobie. Ogarnęła mnie wielka radość i niedowierzanie. A w nocy przyszedł ognisty sen o seksie z penetracją – bardzo soczystą, głęboką i mocną – taką, jakiej nie zaznałam od lat. We śnie śmiałam się w głos i bardzo wyraźnie odbierałam wszelkie odczucia z brzucha – a w pewnym momencie moja twarz pojawiła się na brzuchu i zlała z nim – byłam już tylko swoim brzuchem. Stałam się Baubo, grecką boginią frywolnego śmiechu, której oczy to sutki, a usta to wagina. Obudziłam się napełniona życiową energią i niezmiernie radosna, zasilona nieskrępowaną przyjemnością seksu i śmiechu z mojego snu.

Po tym wydarzeniu praktyka z jajeczkiem nabrała dla mnie nowego, magicznego wymiaru – przywoływania obrazów sennych o wielkiej mocy. Z ekscytacją czekałam na moment, gdy joni po raz pierwszy przyjmie jajeczko na noc. Zdarzyło się to właśnie przed kilkoma dniami. Układając się do snu czułam dreszczyk podekscytowania w całym ciele na myśl, co tym razem mi się przyśni… Sen, który przyszedł, bynajmniej mnie nie zawiódł. Byłam w drewnianym domku z Ukochanym, my w jednym pokoju, w drugim moja mama, w trzecim zaś – koleżanka ze swoimi małymi bliźniakami. Kochałam się z moim partnerem i w pewnym momencie miałam potężny orgazm całego ciała – dreszcz ekstazy przenikał mnie całkowicie, a mój kochanek patrzył na mnie zaskoczony, bo ani mnie nie dotykał, ani nie penetrował… A ja jednoczyłam się z wszechświatem poza czasem i przestrzenią. Obudziłam się, wstrząśnięta tym totalnym doświadczeniem i z bardzo wilgotną, nabrzmiałą, podnieconą joni. Obudziłam Ukochanego, który i tak był już na krawędzi snu i jawy, i zaczęliśmy się kochać – ale bez penetracji, bo czułam bardzo wyraźnie, że moja joni pragnie tylko jajeczka – małego, zimnego, gładkiego, a nie ogromnego, ciepłego penisa.

Oto moje najświeższe, spisane na gorąco w poruszeniu serca i joni, doświadczenia w praktyce z jadeitowym jajeczkiem. Czuję całą sobą, że w moim życiu dokonuje się właśnie transformacja i że jajeczko jest jej istotnym nośnikiem. Zmienia się relacja z moją joni, przeobrażam się i ja sama. Nie jestem już Królewną o Powtórnie Uśpionej Cipce – teraz dumnie mogę się nazwać Królewną o Przebudzającej się Joni. Moja róża delikatnie rozchyla swoje płatki i choć wciąż bywa, że sprawia mi ból, to jest też źródłem rosnącej przyjemności… A ja, skupiając się na niej, a nie na dolegliwości, poszerzam przestrzeń dla rozkoszy, która pulsuje w całym moim ciele i tylko czeka na możliwość swobodnej, dzikiej ekspresji.

zielona-bogini.jpg

Artykuł ukazał się w ramach naszej zabawy - Seks i szczerość. Ty też możesz wziąć w niej udział! Kliknij tutaj! 

 

komentuj









































autor:


podobne artykuły

Fajny seks a ”brzydkie” genitalia
Jeśli łączymy ze genitaliami emocje takie jak wstyd, zniesmaczenie, obrzydzenie, złość, żal - wtedy te emocje zabieramy ze sobą do łóżka. Do seksu. I to go czyni trudnym.
 
Z przekleństwa w błogosławieństwo
Niełatwo być dziewczynką. Tym bardziej, jeśli się ma potrzebę bycia dziewczynką idealną. Wspaniałą wnuczką, kochaną siostrą, przodującą uczennicą, oddaną przyjaciółką i przysparzającą powodów do dumy córką. Prawie mi się to udało. No właśnie, prawie… Bo wypełniając te wszystkie funkcje, nosiłam w sobie przekleństwo. Przeklinałam samą siebie.
 
Prawdziwa historia pewnego masażysty misjonarza
Dawno, dawno temu, miałam taki moment na studiach, w którym badawczo zajęłam się tematem seksualności i tożsamości płciowej. „Gender” nie było wtedy jeszcze na topie i nikt w żadnym krakowskim barze jeszcze o nim nie słyszał. Inspiracją było raczej rozpustne życie akademickie moich znajomych. No dobrze – moje też. Zachciało mi się bliżej przyjrzeć się osobom, które korzystają z portali randkowych – tych erotycznych.
 
Kobieta pozbawiona pochwy
Powiedz słowo „pochwa”. Jak się czujesz, mówiąc to słowo?

A jak sama określasz własną pochwę?
 
”Pizduś”, ”cipeusz” itp. Kogo chcesz obrazić?
Możesz mieć wrażenie, że kochasz i szanujesz seksualność, że uwielbiasz kobiety i kobiecość, że wręcz ubóstwiasz wszystko, co z seksualnością połączone. Ale jeśli używasz wyzwisk typu: ”pizda”, ”pizduś”, ”cipeusz” itp. - nawet w odniesieniu do mężczyzn (niektórym osobom wydaje się, że mężczyźni nie zasługują na szacunek), to wychodzi z Ciebie nic innego, jak nieuświadomiona i głęboka niechęć do seksualności i kobiet.
 

najnowsze artykuły

Życie po porodzie. Na wesoło
seksualność kobiet » humor
Życie po porodzie. Na wesoło
Ten filmik mnie porwał!
 
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
seksualność kobiet » macierzyństwo
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
komentarze (1)
Powrót do satysfakcjonującego życia seksualnego po narodzinach dziecka może być bułką z masłem, ale może również okazać się nie lada wyzwaniem.
 
O miesiączce dla mężczyzn
seksualność kobiet » miesiączka
O miesiączce dla mężczyzn
Kochasz kobiety czy może ich się boisz?
Chcesz je lepiej zrozumieć, oswoić się z nimi, pomóc im?
To wszystko jest możliwe!
 
Poród i masturbacja. Zamiast nacięcia krocza
seksualność kobiet » macierzyństwo
Poród i masturbacja. Zamiast nacięcia krocza
Dwie łyżeczki masła orzechowego? Mąż ssący Twoje sutki? A może Twoja przyjaciółka ssąca Twoje sutki? A może masturbacja? Czy to nie brzmi jak dobra impreza? Taniec, świece, masaże, muzyka, pieszczoty piersi i łechtaczki, głaskanie ciała, głęboki relaksujący oddech, wanna pełna ciepłej wody? A może jeszcze orgazm porodowy, który przenika Twoje ciało?
 
Poród. Podniecenie większe niż kiedykolwiek wcześniej
seksualność kobiet » macierzyństwo
Poród. Podniecenie większe niż kiedykolwiek wcześniej
Przyszły położne i pomogły mi głęboko oddychać w trakcie skurczów. Głęboki oddech zmniejszał ból. Intensywność skurczów wzrosła i nie byłam pewna, czy wytrzymam. Widząc moje przerażenie, Ina May zasugerowała, żebym w trakcie kolejnego skurczu pocałowała męża.
 







zobacz też

„Porady bezwstydnej dziewczyny – rozkosze niegrzecznego seksu”

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter