dział: moje ciało

Koniec posuchy

Kotarka
dodano: 2012.02.11
Miało być o seksualności i będzie. O tym, jak moja seksualność poszła sobie w siną dal i jak powoli wraca.

Środa, kilkadziesiąt minut do godziny zero.

Miało być o seksualności i będzie. O tym, jak moja seksualność poszła sobie w siną dal i jak powoli wraca.


Ja. Wiek: 30+. W zestawie choroba, z którą "bujam się" od lat prawie dwudziestu. Powoli, po kawałeczku, zabrała mi tę część życia, która znajduje się za drzwiami sypialni. W przenośni. Bo znajdowała się w różnych miejscach, od dzikich plaż, po linoleum w łazience wynajmowanego mieszkania.

Zaczęło się trzy lata temu.

Na początku ciążyć zaczęło kupowanie seksownej bielizny - trudno to robić, jeśli w lustrze przymierzalni widzi się coś, co nie wygląda ładnie. Zmieniona skóra na rękach i nogach zupełnie nie komponuje się z koronkami i tiulami.

Tak więc patrzę w to sklepowe lustro, ogarnia mnie zwątpienie. Nie, dosyć.

Z opuszczonym wzrokiem ściągam z siebie te śliczności, no bo kogo ja chcę oszukać, komu się takie coś spodoba. W środku - nie znajdująca ujścia wściekłość i bezsilność, aż mi się trzęsą ręce.

Związek, z początku dość satysfakcjonujący, funkcjonuje dalej, ale od trzech lat na zasadzie białego małżeństwa. Bo: a) ja mam problemy z akceptacją swojego ciała; b) mężczyzna mój wcale mi nie pomaga.


W moim związku zabrakło w pewnym momencie inicjatywy drugiej strony. Doszło do mnie, że to ja inicjuję seks, a ON poddaje się mojej sugestii. Nie ma sugestii - nie ma seksu. Tak, pamiętam, na początku wspominał, że ma niewielkie potrzeby seksualne.


Nie pamiętam kiedy usłyszałam jakikolwiek komplement od Niego, a przypuszczam, że na początku seksualnej posuchy byłoby to coś, co wyrwałoby mnie z marazmu, w jaki wpędza mnie - nie ukrywajmy - własna, wypaczona przez chorobę i obserwowany kult idealnego ciała, psychika.


Przypominałam sobie, z sentymentem, zapał wcześniejszego mężczyzny, który z wypiekami na twarzy zrywał ze mnie ubranie, bo pragnął.

A obecny, od prawie pięciu lat? Jaki bilans?

Od trzech lat zero seksu, zero bliskości. Nie robi mu to. Mi też nie. Już nie. Zaniedbany, tłumaczący się, że jest mężczyzną, a nie lalusiem. Ok. Niech mu będzie, niech sobie będzie tym 100% mężczyzną, z dziurami w zębach. Skończyło się całowanie. Bezboleśnie. Odetchnęłam z ulgą, kilkakrotnie próbując nawiązać do tematu wizyty u dentysty. Przestałam, gdy któregoś dnia usłyszałam, że sama nie jestem idealna. Nigdy nie twierdziłam, że jestem, ale co ma ideał do higieny?


No więc najpierw - nie całujemy się. Potem ja ulegam wypadkowi, który utrudnia mi codzienne życie. A Jemu nagle zbiera się na amory. Odmawiam, bo obolałe ciało ani myśli o przyjemności, pogrążone w procesie gojenia. Jego palce duszą moją łechtaczkę, zamiast wzbudzać dreszcze i chęć na jeszcze. Wszystko chaotyczne, na odpierdol. Odsuwam jego rękę raz, drugi. Rezygnuje, chyba nawet nie zauważa, w jakim jestem stanie.


Pogrążamy się dalej. Moja pewność siebie i niechęć do własnego ciała jest na etapie, kiedy seks jest jedną z ostatnich rzeczy o której myślę.

Nawet filmiki z redtube przestają mnie kręcić. Odpuszczam, skupiając się na innych aspektach życia.


Mijają te trzy lata, mamy chwilę obecną. Stare, dobre małżeństwo. Dalej zero kontaktu fizycznego. On dalej nie był u dentysty.


Seksualność we mnie się znów budzi, ale jej nowa wersja nie obsługuje Jego. Zaczynam fantazjować o innych mężczyznach. Szczególnie wyczulona staję się na męskie głosy. Czy od słuchania kogoś można mieć mokro w majtkach? Zakładając, że ma się lat 33 i nie słucha się Justina Biebera? Można. Zwłaszcza gdy głos należy do mężczyzny dojrzałego.


Dwa, trzy miesiące temu. Seksualność rozciąga się we mnie, jak kocur na słonecznym ganku, po całej nocy kocich harców. Odnawiam zawartość kosmetyczki. Nowe cienie, błyszczyk. Poświęcam kilka tygodni na wyszukanie perfum, które będą współgrać ze mną. Znajduję.


Objawy choroby dalej ograniczają ilość pokazywanego ciała, ale…jest progres. Marzę o seksie. Fantazjuję. Eyelinerem wydobywam kurwiki z oczu. Zastanawiam się, jak smakują usta klienta, z którym rozmawiam, a którego głos działa tak, jak wspomniałam wyżej. Uśmiecham się profesjonalnie, a w głowie odtwarzam już szósty scenariusz; ja i on pod prysznicem, zaparowana łazienka, jego dłonie ściskające moje piersi. Oj, jak miło, że znów tak mogę.


Po trzech latach całkowitej oziębłości czuję, że znów zaczynam żyć.


Tekst ukazał się w ramach konkursu z Lelo.

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 3)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12012.02.11, 08:28

on
Smutny tekst, smutny z wielu powodów. Po pierwsze z powodu stłamszonej kobiecości Autorki, po drugie z powodu dziwnego podejścia do związku i facetów. Nie wspiera, nie akceptuje - ale z nim jestem. Brzydzę się nim - ale z nim jestem. Odpycham go, nie chcę od niego nic - ale z nim jestem. Dziwne, jak na kobietę 30+ letnią, pasuje raczej do gimnazjalistki, która musi mieć chłopaka, nie ważne, jak beznadziejnego, bo co koleżanki powiedzą. Do tego pisanie o nim w ten sposób, jakby na siłę chciała go zdeprecjonować, zrobić z niego parodię faceta. . . To dość niesmaczne - jaki by on nie był - jest Twoim facetem, droga Autorko, oddał Ci pięć lat swojego życia, tak samo, jak Ty jemu. I - zadam Ci cioś poniżej pasa - takiego sobie wyobrałaś. Piszesz, że poprzedni zrywał z Ciebie ubranie - trzeba było zostać z poprzednim, a nie zmieniać go na niedorajdę i obsmarowywać potem na wszystkie strony, do tego latając jednocześnie za innymi. Nie odpowiada Ci - rozejdź się, a nie obsmarowujesz gościa, który nic złego Ci nie zrobił, a potem znajdź sobie demona seksu i o nim pisz. Ech, kobiety są dziwne.
# 22012.02.12, 13:37

FALKA
Zgadzam się z moim poprzednikiem. Smutny tekst, smutna historia. Ale do kurwy nędzy, nie jesteś sparaliżowana i przywiązana do łóżka, wciąż jesteś kobietą, człowiekiem. Zasługujesz na bycie kochaną, pożądaną, na bycie z kimś, kto doceni Cię taką, jaka jesteś. A 3 lata w tak beznadziejnej sytuacji to zdecydowanie za dużo. Nie wiem czy to obawa przed zmianami, ale zasługujesz i powinnaś odejść od kogoś, z kim nie jesteś szczęśliwa. Zrób to zanim jeszcze nie jest za późno, nie marnuj życia.
# 32012.02.21, 19:33

Ania
Tekst nie wydaje mi się smutny tylko prawdziwy. W dużej części o moim życiu, aż mnie dreszcz przeszedł:) Moja choroba jest inna, opis związku pasuje jak ulał. Finał - zakończyłam relację. Dwa lata się na to zbierałam, rozumiem, jak to jest tkwić w miejscu nie najlepszym dla siebie. Bo nie było też najgorsze. Czas musiał upłynąć zanim straciłam nadzieję, że mogę coś więcej z tego, z siebie wykrzesać. I że on niczemu nie jest winien, tylko ja jestem w innym miejscu niż wtedy, gdy zaczynaliśmy. Teraz jest dobrze, jest też kochanek. Trzymam kciuki za pomyślny rozwój wydarzeń:)

podobne artykuły

Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
Wraz z Wiosną we Wrocławiu rozpoczyna się już piąta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla mężczyzn i kobiet.
 
Mój apel do Ciebie, Seksualna Istoto!
Urodziłam się jako istota seksualna. Ty też. Może słyszałaś/-eś, że seksualność to coś złego, brudnego, grzesznego, że trzeba ją ukrywać i że trzeba się jej wstydzić. Ja Ci mówię, że wraz ze swoją seksualnością jesteś idealna/-y. Nie musisz nic zmieniać! Ja przyjmuję i szanuję Twoją seksualność.
 
Spełniam swoje marzenia! Dziękuję!
Tak bardzo, bardzo się z tego cieszę! Przypomniałam sobie o marzeniach sprzed blisko 10 lat i nagle okazało się, że - spełniłam je w tym roku! Dzięki Wam! :) Co więcej - spełniłam kilka dodatkowych. :)
 
Całkowita kontrola nad kobiecą seksualnością
W czasach pokoju i dobrobytu zarówno przyjemność, jak i macierzyństwo były kwestiami osobistymi, intymnymi doświadczeniami, do których zachęcano i które chwalono. Poeci pisali o kobiecych orgazmach, o ”muszelkach” czy innych ”różanych pączkach”, a malarze i rzeźbiarze przedstawiali je w swoich dziełach.

Ale jak tylko nadchodził kryzys - polityczny, ekonomiczny, religijny albo wszystkie jednocześnie - i w społeczeństwie zaczynał panować strach, pierwszym symptomem tego, że zbliżają się konserwatywne rządy autorytarne, była zmiana w postrzeganiu kobiet. Nawet nie praw kobiet, ale ich pozycji. Słowa stają się bardziej wulgarne.
 
Voca w radio RAM
Na zaproszenie 2 panów z Radia RAM wylądowałam na Marsie. :) A dokładnie w Misji na Marsa. Prowadzący domagali się warsztatów edukacji seksualnej na antenie, co też i zrobiliśmy. :)
 

najnowsze artykuły

Ciało zaczęło mówić, a ja byłam zmuszona słuchać - Alexandra Pope o cyklu i menopauzie
seksualność kobiet » miesiączka
Ciało zaczęło mówić, a ja byłam zmuszona słuchać - Alexandra Pope o cyklu i menopauzie
Angielskie słowo blessing (błogosławieństwo) pochodzi od dawnego bloedsen, czyli „krwawić”.
 
Period Fest, czyli święto miesiączki w Poznaniu
seksualność kobiet » wiadomości
Period Fest, czyli święto miesiączki w Poznaniu
Już jutro startuje chyba pierwszy taki (?) miesiączkowy festiwal w Polsce. Będą wykłady, warsztaty, koncerty, i wystawa ”Czerwona”.
Dzieje się! A ja się bardzo cieszę!
 
Życie po porodzie. Na wesoło
seksualność kobiet » humor
Życie po porodzie. Na wesoło
Ten filmik mnie porwał!
 
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
seksualność kobiet » macierzyństwo
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
komentarze (2)
Powrót do satysfakcjonującego życia seksualnego po narodzinach dziecka może być bułką z masłem, ale może również okazać się nie lada wyzwaniem.
 
O miesiączce dla mężczyzn
seksualność kobiet » miesiączka
O miesiączce dla mężczyzn
Kochasz kobiety czy może ich się boisz?
Chcesz je lepiej zrozumieć, oswoić się z nimi, pomóc im?
To wszystko jest możliwe!
 







zobacz też

Orgazmiczna joga. Polecam :)

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter