dział: moje ciało

Dobre ciało - fragment

Eve Ensler
dodano: 2011.12.29
Ich apteczki były wypełnione produktami, które miały modyfikować, maskować, redukować, prostować albo rozjaśniać. Prawie każda z tych kobiet wierzyła, że jeśli uda jej się zmienić tę jedną część, wszystko się ułoży.

Tekst pochodzi z książki Eve Ensler Dobre ciało.



Dlaczego piszę sztukę o własnym brzuchu, kiedy w Iraku trwa wojna, a na świecie szerzy się terroryzm, kiedy swobody obywatelskie znikają tak szybko jak warstwa ozonowa, kiedy co trzecia kobieta zostaje w ciągu swego życia zgwałcona bądź pobita?


Może dlatego, że wygląd mojego brzucha to jedyna rzecz, którą mogę kontrolować. Może dlatego, że sądziłam, iż mogę go kontrolować. Może dlatego, że zauważyłam, jak bardzo mój własny brzuch zaczął mnie absorbować.



Może dlatego, że spostrzegłam, iż brzuchy, pośladki, włosy i skóra tak bardzo zajmują uwagę kobiet, że niewiele im zostaje na wojnę w Iraku.


Kiedy ostatnio przeprowadzono ankietę wśród ubogich kobiet z różnych grup etnicznych w USA, w której zapytano jaką jedną rzecz zmieniłyby w swoim życiu, większość ankietowanych odpowiedziała, że chciałaby schudnąć. Może identyfikuję się z tymi kobietami, bo zaczęłam myśleć, że gdybym miała płaski brzuch, byłabym doskonała, byłabym bezpieczna. Byłabym otoczona opieką, akceptowana, podziwiana. Byłabym ważna i kochana. Piszę o moim brzuchu może dlatego, że przez większość życia czułam się nie w porządku, czułam się zbrukana, winna i zła, a mój brzuch wydawał mi się workiem wypełnionym nienawiścią do samej siebie. Może dlatego, że stał się przechowalnią mojego bólu, urazów z dzieciństwa, niespełnionych ambicji, skrywanej wściekłości. Jest jak toksyczne wysypisko, nad którym krzyżują się eksplodujące trajektorie - judeochrześcijańskiego imperatywu bycia dobrym; patriarchalnego prawa, zgodnie z którym kobiety mają być cicho, mają stać w cieniu; oraz zasady funkcjonowania społeczeństwa konsumpcyjnego, która nakazuje dążyć do doskonałości. Zasady opartej na założeniu, że urodziłaś się zła i brzydka i że bycie lepszym polega jedynie na wydawaniu pieniędzy, dużej ilości pieniędzy. Może dlatego świat zawęża się gwałtownie do obozów politycznych fundamentalistów, otumaniających migawek w wiadomościach telewizyjnych i ścierających się komunałów, a skupienie się na własnym brzuchu i jego wnętrzu odcina mnie od tych niebezpiecznych ograniczeń.


Podróż, w którą się wybrałam, pisząc tę sztukę, różni się od tej, która, podjęłam w Monologach waginy. Na początku mojej sztuki martwiłam się waginami, martwiłam się wstydem związanym z waginą, i martwiłam tym, czego doświadczają waginy w ciemnościach. Kiedy zaczęłam pisać o waginach do wagin, zaczęłam się martwić jeszcze bardziej przerażającym okrucieństwem, jakie spotyka kobiety i ich waginy na całym świecie. W czasie swej podróży natrafiłam również na wielkie święto wagin. Odnalazłam przyjemności, jakich są źródłem – seks, jęki rozkoszy, władzę. Myślę, że cały czas miałam nadzieję, że jeśli pojednam się z moją waginą, będę mogła się odprężyć. Niestety – tak się nie stało. Mota wielka nienawiść do samej siebie przeniosła się tylko na inną część ciała.


Początkiem dla Dobrego ciała byłam ja i moja obsesja niedoskonałego brzucha. Sporządziłam mapę mojej nienawiści, rozpisałam ją, starałam się dotrzeć do jej źródła. Tutaj, w odróżnieniu od kobiet z Monologów waginy sama jestem sobie ofiarą, sama sobie oprawcą. Nie musiałam nawet szukać narzędzi tortur, były gotowe do użycia, pod ręką. Bo ideał dobrego ciała został zaprogramowany w moim mózgu w dniu moich urodzin.


Pomijając wpływy kultury i jej naciski - fakt, że wciąż pochłaniają mnie fałdki na brzuchu, fakt, że wciąż jestem na diecie, ćwiczę, zamartwiam się – to wszystko narzuciłam sobie sama. To ja kupuję kolorowe magazyny, to ja przyswajam sobie narzucone pojęcie ideału. To ja uwierzyłam, że te wszystkie płaskie blondynki znają sekret. Najbardziej zaś przeraża w tym nie narcyzm, lecz żarliwe dążenie do samookaleczenia, rozprzestrzeniające się po całym świecie jak zaraza.


W ciągu ostatnich sześciu lat byłam w ponad czterdziestu krajach. Wszędzie obserwowałam rozprzestrzenianie się podstępnej trucizny: kremy rozjaśniające skórę, które w Afryce i Azji sprzedają się tak szybko jak pasta do zębów, matki amerykańskich ośmiolatek, które usuwają swoim córkom żebra, żeby te nie musiały martwić się odchudzaniem; pięciolatki na Manhattanie regularnie ćwiczące jogę, żeby nie przynosić rodzicom wstydu swoja pucołowatością; bulimiczki i anorektyczki z Chin, Fidżi, zewsząd; Koreanki usuwające azjatycką skośność oczu... moja lista nie ma końca.


Prowadzę dialog ze swoim brzuchem już od trzech lat. Wdarłam się do jego wnętrza - ciemnego i wilgotnego podziemia - aby z trzewi wydobyć sekret. Rozmawiałam z kobietami w ośrodkach chirurgii plastycznej w Beverly Hills, na rozpalonych plażach Rio de Janeiro, w siłowniach w Bombaju, Nowym Jorku i w Moskwie, w zatłoczonych rozgorączkowanymi klientkami salonach piękności w Istambule, Republice Południowej Afryki i w Rzymie. Spotykałam kobiety, z których każda, poza nielicznymi wyjątkami, nie znosiła co najmniej jednej części swojego ciała. Zawsze było coś, o czym marzyły, żeby to zmienić. Ich apteczki były wypełnione produktami, które miały modyfikować, maskować, redukować, prostować albo rozjaśniać. Prawie każda z tych kobiet wierzyła, że jeśli uda jej się zmienić tę jedną część, wszystko się ułoży. Niestety jest to z góry przegrana batalia.


[…]


Ta sztuka jest moją modlitwą, próbą analizy mechanizmu uzależnienia, wyrwania się z niego po to, by móc sterować światem, a nie przed nim uciekać - lepiej być pochłoniętym cierpieniem tego świata, niż pochłaniać,

aby uniknąć bólu i cierpienia. Ten zbiór monologów jest wyrazem mojego pragnienia, nadziei na to, że kobiety odmówią bycia Barbie, że wycofają się w porę, niezależnie od tego, czy mają bujne kształty i noszą jedwabne sari, czy mają zmarszczki, zbyt wydatny nos, oliwkową skórę czy nieujarzmione, kręcące się włosy.


akceptacja.psd.jpg

Schodzę z tej kapitalistycznej fitness bieżni. Zamierzam wziąć głęboki oddech i znaleźć sposób na przetrwanie, bo nie jestem doskonała i nie mam płaskiego brzucha. Przyłącz się do mnie, przestań się starać być kimś innym niż jesteś.


Poruszyły mnie słowa pewnej Afrykanki, żyjącej blisko natury, która nie mogła zrozumieć, co to znaczy nie kochać własnego ciała. Poczułam się silniejsza dzięki pewnej Hindusce, zachwyconej swymi krągłymi kształtami. Prawdziwą inspiracją stała się dla mnie Marion Woodman, doskonała psychoanalityczka jungowska, dzięki której wierzę w to, co wiem. Powiedziała mi: „Zamiast wykraczać poza siebie, musimy wejść w siebie”.


Powiedz wszystkim lanserom, wydawcom magazynów i chirurgom plastycznym, że nie czujesz strachu. Tym, czego boisz się naprawdę, jest śmierć wyobraźni i oryginalności, metafory i pasji. Odważ się POKOCHAĆ SWOJE CIAŁO. PRZESTAŃ JE POPRAWIAĆ. Nigdy tego me potrzebowało.



1079160_vector_arrow.jpgZobacz też:

Akceptuję swoje ciało

Ciało lalki Barbie - takiego mieć nie będziesz

Delikatnie nas zabijają

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 6)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12011.12.29, 23:07

Wtrącalska
. . . a ja chciałam powiedzieć, że lubię swój brzuch, o! :)
# 22011.12.30, 10:58

Lisa
. . jestem. . . bardzo ciekawa książki. . . . też byłam "zawieszona" na swoim brzuchu. Zawsze był piękny, płaski , idealny. Ale po ciąży,,,poronionej zresztą . . . stał się moim centrum smutku, żalu i brzydoty. Ja nie tylko z nim rozmawiałam, a wręcz na niego wrzeszczałam. Jednak doszłam do wniosku, że to nie ma sensu i prowadzi donikąd, taka fiksacja. Poczułam chęć akceptacji w sobie do swojego ciała, całgo. Bo dopiero, gdy coś w nim szwankuje, dostrzegamy jaką robotę wykonuje, i jak to jest wspaniale żyć, i nie myśleć o ograniczeniach fizycznych. Dziś żal mi kobiet, które idą jak owieczki na rzeź. . . botoks, liposukcja, silikonowe usta. . . ta lista nie ma końca, dopóki zamiast rozumu nie użyje się serca, wobec samej siebie,,,jestem jaka jestem ,,,i taka jestem doskonała. pozdrawiam
# 32012.01.01, 19:09

Ally_McBeal
To jak to jest w takim razie? Nie mamy prawa dazyc do wlasnego idealu, ale z umiarem? Wydaje mi sie,ze idziemy na latwizne mowiac, ze kocham siebie taka jaka jestem, bo np. nie mam sily by zrzucic troche z brzucha. . . . w obu wyjsciach latwo wpasc ze skrajnosci w skrajnosc. Ciezko mamy my-kobiety. Jesli jakas kobieta z duza nadwaga stwierdzi, ze kocha swoje cialo i dalej je co popadnie. . . . no coz. . . wszystkie wiemy, jakie sa skutki uboczne sporej nadwagi. Nie ma co poprawiac urody chemia, operacjami. . . . ani tez nie mozna dobijac sie na silowni i jesc jak mala ptaszyna i byc wiecznie oslabiona. . . ehhh Zazdroszcze kobietom, ktore kochaja same siebie i sa pewne siebie, mimo iz sa brzydkie i grube. . . . pozdrawiam czytelniczki
# 42012.01.01, 22:44

V
Akceptacja nie oznacza tego, że "kocham siebie i nic wobec tego nie zrobię". Akceptacja to akceptacja dla całej siebie, włącznie z niedoskonałościami. Jest punktem wyjścia do pracy nad sobą.

Akceptacja sprawia, że problem jaki masz, zaczynasz postrzegać w odpowiednich kategoriach, nadając mu odpowiednią rangę.

Weźmy problem brzucha - za duży.

1. Nie akceptujesz brzucha - nie możesz na niego patrzeć, nienawidzisz swojego ciała, unikasz pokazywania go, uprawiasz seks tylko po ciemku, Twój partner ma absolutny zakaz dotykania brzucha, dręczysz się dietami/objadasz, uważasz, że jeśli brzuch zniknie, znikną wszystkie Twoje problemy: w życiu, w związku, w pracy itp.

2. Akceptujesz brzuch - możesz na niego patrzeć (choć jest duży), kochasz swoje ciało, pokazujesz na basenie, w sypialni itp, Twój partner może go dotykać, wiesz, że jak brzuch zniknie, to nie znikną razem z nim wszystkie Twoje problemy życiowe, w pracy i w związku, bo np. zarg z szefową masz nie z powodu brzucha, tylko np. jej wrednego charakteru itp. A poza tym jeśli uważasz, że jest za duży - możesz stosować rozsądną dietę, ćwiczyć itp, ale Twój za duży brzuch nie jest całym Twoim światem, największym problemem, wokół którego kręci się całe Twoje życie.

Uwaga - nie da się kochać siebie, nie kochając i akceptując jakiejś swojej części ciała. Ale akceptacja to nie jest rezygnacja. Jednak to akcpetacja powoduje, że patrzysz na coś trzeźwo. Są rzeczy, których się nie zmieni lub nie powinno się zmieniać - np. wzrost, budowa czy kolor skóry. Kobiety, które sądzą, że mogą mieć figurę jak z reklamy są w błędzie, bo modelki są zrobione w programie graficznym. Do takiego ideału nie ma co dążyć, bo zanim wystartujesz w tym konkursie, już jesteś przegrana.
# 52012.01.03, 11:25

Lisa

dokładnie o to mi chodziło V, dzięki;-)
akceptacja nic się nie ma do rezygnacji,
i do bierności,
w źadnym wypadku, pozdrawiam
# 62012.01.03, 16:32

V
@Lisa - postanowiłam podejść do tego poważnie i teraz na gównej jest tekst wyjaśniający, czym jest akceptacja siebie i swojego ciała. :)

podobne artykuły

Kurs Akceptacji Ciała. 5-tyg. podróż do serca samoakceptacji
Chcesz się poczuć dobrze w swoim ciele? Rozgościć się w sobie i cieszyć się sobą? Nabrać większej pewności siebie w życiu i sypialni? Zapisz się na Kurs Akceptacji Ciała – to 5-tygodniowa przygoda pełna miłości.
 
Jeden prosty sposób na zaakceptowanie swojego ciała
A właściwie tej jego części, za którą... hym... nie przepadasz.:) Robiłam i dla mnie zdziałał cuda! :)
 
Jak się zmienia ciało po porodzie?
Słyszałaś Agnieszkę Chylińską u Wojewódzkiego? Rozklapiocha? To chyba jedyny kobiecy głos „z telewizora”, jaki słyszałam na ten temat. I jestem za niego Agnieszce Chylińskiej bardzo wdzięczna. Chociaż wiem, że inne kobiety nie cierpią tego słowa i tego, że powiedziała o swojej waginie w taki bezceremonialny niedelikatny sposób. I że ktoś w ogóle to na głos powiedział – że rozklapiocha. Bo przecież nie zawsze tak jest! Bo przecież ta joni się obkurcza. Wraca do rozmiarów sprzed ciąży.
 
Całkowita kontrola nad kobiecą seksualnością
W czasach pokoju i dobrobytu zarówno przyjemność, jak i macierzyństwo były kwestiami osobistymi, intymnymi doświadczeniami, do których zachęcano i które chwalono. Poeci pisali o kobiecych orgazmach, o ”muszelkach” czy innych ”różanych pączkach”, a malarze i rzeźbiarze przedstawiali je w swoich dziełach.

Ale jak tylko nadchodził kryzys - polityczny, ekonomiczny, religijny albo wszystkie jednocześnie - i w społeczeństwie zaczynał panować strach, pierwszym symptomem tego, że zbliżają się konserwatywne rządy autorytarne, była zmiana w postrzeganiu kobiet. Nawet nie praw kobiet, ale ich pozycji. Słowa stają się bardziej wulgarne.
 
Prawdziwa historia pewnego masażysty misjonarza
Dawno, dawno temu, miałam taki moment na studiach, w którym badawczo zajęłam się tematem seksualności i tożsamości płciowej. „Gender” nie było wtedy jeszcze na topie i nikt w żadnym krakowskim barze jeszcze o nim nie słyszał. Inspiracją było raczej rozpustne życie akademickie moich znajomych. No dobrze – moje też. Zachciało mi się bliżej przyjrzeć się osobom, które korzystają z portali randkowych – tych erotycznych.
 

najnowsze artykuły

Kobiety odzyskują głos i wpływ!
seksualność kobiet » wiadomości
Kobiety odzyskują głos i wpływ!
komentarze (1)
Świat się zmienia, a kobiety stają się coraz bardziej odważne i solidarne.
 
Mit monogamicznej samicy
seksualność kobiet » artykuły
Mit monogamicznej samicy
Poliandria, praktyka kopulacji z licznymi samcami, jest [...] jedną z najbardziej rozpowszechnionych strategii rozrodczych samic. Aż dziw bierze, że dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku naukowcy zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że normę u samic stanowi właśnie poliandria, a nie monogamia (dokonywanie rozrodu z jednym partnerem).
 
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
seksualność kobiet » artykuły
Czy rutynowa mammografia sprzyja zdrowiu kobiet?
komentarze (1)
Zmieńmy konwersację na temat naszych piersi z „jak uniknąć raka piersi i wcześnie go wykryć” na „jak mieć zdrowe piersi i czerpać z nich radość”.
 
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
seksualność kobiet » artykuły
Seks po menopauzie i kobiety zasiewające nasiona mądrości
W kulturach celtyckich młodą dziewicę postrzegano jako kwiat; matkę jako owoc; starszą kobietę jako nasiono. Nasiono niesie wiedzę i potencjały wszystkich zawartych w nim składników. Zadaniem kobiety po okresie menopauzy jest zasiewanie w społeczności tej kwintesencji prawdy i mądrości.
 
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
seksualność kobiet » artykuły
Odsłoń cipkę na Wawelu! O rytuale ana-suromai w praktyce
komentarze (6)
Ana-suromai to starożytny rytuał błogosławienia świata i udzielania mu swojej seksualnej mocy poprzez odsłonięcie kobiecych genitaliów. Tak kobiety błogosławiły świat m.in. w starożytnym Egipcie, o czym możemy przeczytać u Herodota i Diodora Sycylijskiego.
 








zobacz też

„Waginatyzm” instalacja Iwony Demko

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter