Uwaga na zdrowie
Wiele z nas poświęca swój cenny czas, pieniądze i energię emocjonalną, próbując przystosować swoje ciało do standardów, które mają niewiele wspólnego z tym, kim w istocie jesteśmy, czy z tym, jak naprawdę wyglądamy. Zarówno ekonomiczne, jak i psychologiczne koszty mogą być ogromne. Narażamy bowiem własne zdrowie, któremu zagrażają niebezpieczne chemikalia w kosmetykach, produktach do pielęgnacji włosów, depilacji, dezodorantach do higieny intymnej (zob. Alpha Hydroxy Acids in Cosmetics, w: FDA Backgrounder: Current and Useful Informations from the Food and Drug Administration, BG-97-4, 19 lutego 1997.), niedożywienie na skutek niskokalorycznych diet, choroby skóry spowodowane solarium i słońcem. Nosimy ubrania i buty, które nadmiernie krępują swobodę ruchów. W niesterylnych warunkach robimy sobie tatuaże albo przekłuwamy części ciała i zdobimy je kolczykami, narażając się tym samym na niebezpieczeństwo zakażenia wirusowym zapaleniem wątroby lub HIV. Poddajemy się wielce ryzykownym zabiegom chirurgii plastycznej, żeby radykalnie zmienić kształt oczu, nosów, twarzy, piersi lub ud (nawet warg sromowych).
Wiele z nas przyczynia się do utrwalania popularnych mitów i fantazji dotyczących wyglądu. Nie tylko próbujemy w ten czy inny sposób się do nich dostosować, lecz także osądzamy inne kobiety według tych samym narzucanych przez społeczeństwo kryteriów. Przypatrujemy się sobie w szkole, na ulicy, w miejscu pracy, w sali gimnastycznej i porównujemy. Nieustannie bierzemy udział w „konkursie piękności”.
Wygląd a relacje z innymi kobietami
Decyzje co do wyglądu zewnętrznego mogą wpływać na nasze uczucia do innych kobiet. Zastanówmy się nad tym. Jeśli bezustannie stosujemy diety i ćwiczymy, żeby być szczupłe, to jak postrzegamy osoby grube? Jeśli usuwamy owłosienie z nóg, ramion, twarzy czy innych partii ciała, jaki jest nasz stosunek do kobiet, które tego nie robią? Żadna z tych praktyk sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Wszystkie dokonujemy wyborów, które uważamy za najlepsze dla siebie. Mimo to często nie zastanawiamy się, jaki wpływ będą one miały na nasze relacje z innymi kobietami. Czasami wysiłki zmierzające do zmiany wyglądu i dociągnięcia do ideału oddalają nas od kobiet, które – z wyboru czy nie – odstają. Te, które się od nas różnią, określamy jako „inne”, niespełniające norm, lub też zaliczamy je do „mniejszości”, i świadomie lub nie, marginalizujemy.
Samoświadomość
Większość z nas czyni czasami jakieś ustępstwa na rzecz dominujących wzorców z powodów ekonomicznych lub społecznych. Jeśli jednak nauczymy się rozpoznawać takie sytuacje, w których staramy się zmieniać swoje ciało tylko po to, by dostosować się do czyichś wymagań, wówczas zaczniemy inaczej budować wzajemne relacje. Kiedy uświadomimy sobie, jak wygląda idealny wizerunek ciała i co nas popycha ku jego naśladowaniu, nauczymy się dostrzegać różnice między naszym prawdziwym „ja” a kompromisami, na które idziemy ze światem zewnętrznym. Zyskamy poczucie większej wolności i będziemy dokonywać własnych wyborów.
Jest wiele możliwości rozpoczęcia tej podróży. Możemy wypróbować metody pozwalające nam czuć się atrakcyjnymi i akceptowanymi w sposób szanujący naszą integralność. Zdobić ciało tak, by nie narażać zdrowia. Nauczyć się doceniać zwyczajne przyjemności, których źródłem jest nasze ciało. Szukać możliwości rozkoszowania się zmysłowością, spacerując, pływając, tańcząc, biorąc gorącą kąpiel albo stosując masaż. Więcej energii koncentrować na rozwijaniu nowych aspektów osobowości, angażując się w sprawy otoczenia, ucząc się i dzieląc wiedzą z osobami, które są wokół nas. Rozmawiać z innymi kobietami o własnych wyobrażeniach na temat ciała i zacząć kwestionować okrutne założenia tkwiące u podstaw obowiązujących kanonów kobiecej urody. Zrozumiemy wtedy, jak to się stało, że zaakceptowałyśmy te ideały, i dlaczego nasza gotowość wcielania ich w życie tylko dodaje im mocy.
Tekst pochodzi z książki Nasze ciała, nasze życie, s. 19-22.
Zobacz też: | # 16 | 2011.12.04, 23:22 |
![]() kama | Pisząc o możliwych komentarzach miałam na myśli tylko to żebyś się na nie psychicznie przygotowała, i się nie dała:):):) |
| # 15 | 2011.12.04, 23:13 |
![]() V | Albo i NIE BĘDĄ. :D Nie ma co zakładać z góry, bo wtedy to będzie samospełniająca się przepowiednia. :) |
| # 14 | 2011.12.04, 23:11 |
![]() kama | Ja przez 4 miesiące nie goliłam włosów pod pachami, z polecenia lekarza, żeby sprawdzić, czy powiększone węzły pod pachą wtedy nie znikną. Dla mnie było to przykre przeżycie, bo pod koniec był już ciepły maj. Jeśli będziesz się z tym dobrze czuła to nie widzę problemu, ale jakieś komentarze na ten temat będą. |
| # 13 | 2011.12.04, 21:33 |
![]() V | Twoje życie, Twoja decyzja. A w necie są zdjęcia Julii Roberts z zarośniętymi pachami - bo kiedyś prowadziła swoją własną kampanię przeciw depilacji. Każdy najlepiej wie, co jest dla niego ładne, proste, wygodne albo niepotrzebne. Lubię moje nogi, gdy są gładkie, ale zwisa i powiewa, co myślą ludzie, gdy idę np. na basen z nieogolonymi nogami. Idę tam pływać, a nie brać udział w konkursie na najefektowniejszą depilację. Mam w życiu priorytety inne niż super-wydepilowane ciało, extra-ułożona fryzura, idealnie perfekcyjny makijaż itp. Jak mam ochotę wyglądać zabójczo, to robię, co mogę i powalam urodą oraz wrodzonym wdziękiem, jak mam ochotę wyglądać do przeżycia, to wyglądam do przeżycia, a jak mam rzeczy ważniejsze niż wygląd - to się tym nie przejmuję i kropka. |
| # 12 | 2011.12.04, 20:38 |
![]() Gunia | Ja golę nogi tylko w lecie i jakoś nie spotkałam się z żadną stygmatyzacją ;-) |
| # 11 | 2011.12.04, 19:05 |
![]() fiutomanka | To cudownie. Czy mam już przestać golić nogi? Daję słowo, bardzo bym chciała, bo to upierdliwe i jedyne, co mnie powstrzymuje przed rezygnacją, to stygmatyzacja społeczna. Bardzo jestem ciekawa, co mi, koleżanki, radzicie??? |
| # 10 | 2011.12.03, 11:30 |
![]() kama | Dbać o siebie należy, ale głównie dla własnej satysfakcji i przede wszystkim zdrowia, niekoniecznie ma się to pokrywać z wizerunkiem kobiety w mediach. |
| # 9 | 2011.12.03, 11:02 |
![]() koteczek | a niech tylko będę miała czas a wydrukuję ten tekst, poważnie. . . bo mam spore problemy z akceptacją swojej cielesności. . . według standardów BMI - w dolnej granicy otyłości. . . tej cielesności z obfitym biustem. . . tej cielesności z powodu której chcą żebym schudła, gdy ja nie czuję się gotowa na zrzucenie tej skorupki którą metodycznie, latami budowałam - chcąc być bezpieczną. . . a ja np. kocham zielone oliwki, które nie zawierają przecież 2 kalorii. . . piękne jest to, że mój skarbek ma się w co wtulić ;) rozwala mnie to, że będąc gdzieś już kilkakrotnie mi tak usnęły małe pieski lub kocięta, w tym jedno takie małe miesiąc temu - usnęło mi toto i spokojnie mruczało. . . a ja tuliłam i tuliłam. . . |
| # 8 | 2011.10.21, 14:17 |
![]() kama | Bardzo mądry artykuł do zastosowania w życiu a nie tylko do przeczytania. Gdybym wszystek czas i energię poświęcone staniu przed lustrem i umartwianiu się przeznaczyła na coś sensownego moje życie wyglądałoby inaczej!!!! I naprawdę nie ma w tym patosu. |
| # 7 | 2011.02.14, 17:14 |
![]() Voca | Jasne, żę wmawiają. Im bardziej wmówią, im bardziej w to uwierzymy, tym więcej wydamy na korektę rzekomych wad. Na prostowaniu tego, co kręcone, kręceniu tego, co proste, opalaniu bladego i rozjaśnianiu ciemnego, odchudzaniu grubego i tuczeniu chudego, naciąganiu, ucinaniu, doszywaniu itd - można zarobić naprawdę niezłe pieniądze:) Jeśli - oczywiście - damy się nabrać na to, że naprawdę nam tego potrzeba :) |
| # 6 | 2011.02.14, 05:38 |
![]() Tiszka | Autor(ki) tekstu pokazał(y) sedno problemu. Póki tego nie przeczytałam, nie popatrzyłam na to w ten przerażająco dystopijny sposób: to ONI wmawiają nam, że jesteśmy brzydkie 0_o A wszystko to znam z autopsji. . . Jednak pochwalę się: zaakceptowałam obfity biust, nienajprostsze zęby i niekorygowalną, acz niedużą wadę wymowy, bo. . . Sporo z tego jest urocze, jeśli się nad tym zastanowić :) Trzymajcie tak dalej, znajdujcie więcej takich tekstów! |
| # 5 | 2011.02.12, 21:29 |
![]() Marta | Tekst jest świetny - co już kiedyś napisałam:) I chyba wiele kobiet (w tym ja sama:) może go sobie wydrukować i powiesić na lodówce, nad łóżkiem, wkleić do kalendarza albo umieścić w jakimś innym widocznym miejscu i zawsze, zawsze o tym pamiętać! Ideał z telewizji to jeden wielki przekręt, nigdy nie będziemy wyglądać jak kobiety z okładek czasopism. Dajmy więc sobie spokój i zajmijmy się czymś innym :) |
| # 4 | 2011.02.12, 21:25 |
![]() Martaaaa | Super super super!!!! Wcale nie nudny tekst, niby jak miałyby zmieścić się te wszystkie istotne informacje, gdyby był krótszy? Tu każde zdanie jest cenne!!!! |
| # 3 | 2011.02.07, 12:37 |
![]() Voca | Wszystko pięknie, tylko nie autor, a AUTORKI:) Autorki książki "Nasze ciała, nasze życie". |
| # 2 | 2011.02.07, 10:12 |
![]() . | Jakoś mnie to nudzi. Autor używa wielu pięknych, niepotrzebnych słów. Ciężko to doczytać do połowy. . . Za dużo ozdabiania, za mało informacji. . . Warto poćwiczyć umiejętne zgrywanie ze sobą tych dwóch elementów artykułu. . . Ja ziewam i nie mam sił na dokończenie tego. . . Przepraszam, jeśli ktoś czuje się tym urażony. . . Po prostu nie mogę. . . |
| # 1 | 2010.07.09, 21:19 |
![]() Marta | O to, to! Świetny fragment, świetny tekst! Na szczęście już teraz nie spędzam tyle czasu w łazience na doprowadzaniu ciała do perfekcji - idealnie wydepilowane nogi, idealnie pomalowane paznokcie, idealnie płaski brzuch, perfekcyjny makijaż itd - ale miałam swego czasu taki okres. Na zrobienie tego wszystkiego szło mi dziennie nawet i dwie godziny! Fryzura, makijaż, suszenie, lakierowanie, zakręcanie, podkręcanie, niewygodne buty, obcisłe spódniczki itd - aż mi się płakać chce, kiedy teraz o tym myślę. Wstać półtorej godziny wcześniej, żeby się "zrobić", zamiast się porządnie wyspać! I zamalowywanie cieni pod oczami korektorem! Błędne koło. |
Samoświadomość
Bogini o kobiecych kształtach
Piękna i bestia, czyli o doskonałej maszynie
Hazel ma dwie waginy
Schowaj się, zakryj, nie wypada!
AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.
gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.