Doświadczenia...
Zarówno nasz stosunek do wyglądu zewnętrznego, jak i to, jak się czujemy we własnym ciele, rodzą się w odpowiedzi na wiele sprzecznych często komunikatów, których źródłem jest z jednej strony społeczeństwo, z drugiej natomiast nasze osobiste doświadczenie ciała. Część z tych nacisków pochodzi z zewnątrz: chodzi tu na przykład o obrazy, którymi nieustannie nas bombardują media, część – od innych osób. Niektóre wypływają z nas samych, zależą od tego, w jaki sposób w kulturze, w której żyjemy, uwewnętrzniane jest kobiece doświadczenie.
Zbyt często sposób doświadczania naszych ciał utrudnia nam akceptację samych siebie. Wiele z nas było ofiarami przemocy bądź nadużyć, które sprawiają, że nie czujemy się bezpieczne w naszych ciałach […] Właściwie wszystkie doświadczyłyśmy kiedyś niepożądanego zainteresowania ze strony mężczyzny: czy to w postaci komplementów, ironicznych uwag, czy też niespodziewanego, poniżającego obmacywania.
Doświadczenie przemocy u wielu z nas zrodziło poczucie, że nasze ciała – w swej obecnej formie – nie dają nam schronienia. W reakcji na to rodzi się pragnienie, by wyglądać jak kobieta z okładki kolorowego magazynu, i przekonanie, że idealne ciało uchroniłoby nas przed obniżeniem poczucia własnej wartości i dyskryminacją. Czasem pojawia się zachowanie polegające na odrzuceniu ciała: zaspokajaniu głodu akceptacji pochłanianiem kilogramów bezwartościowego jedzenia albo głodzenie się do tego stopnia, że na powrót przybieramy nierozwinięty, niedojrzały, dziewczęcy kształt.
Ilekroć jakąś cechę fizyczną lub szereg cech obciąża się negatywnie, rani to nasze ciała. Jeśli mamy widoczną ułomność lub też jesteśmy osobami „z nadwagą”, od wczesnego dzieciństwa stykamy się z negatywnymi reakcjami innych. Możemy przestać lubić nasze ciała, stracić do nich zaufanie lub nawet je znienawidzić na skutek przekonania, że to one nas zdradziły, a nie – społeczeństwo, w jakim żyjemy.
Wiele z nas uświadamia sobie tę bolesną prawdę, że wygląd zewnętrzny decyduje o stosunku innych ludzi do nas, o naszych szansach na miłość czy zatrudnienie. Kilka lat temu w sprawie wytoczonej przeciwko sieci marketów Publix w USA jedna z powódek zeznała, że przesunięto ją na niższe stanowisko z powodu otyłości.
Parcie na „piękno”
Na przestrzeni dziejów każde społeczeństwo ustanawiało własne kanony piękna, ale w żadnej epoce nie było tyle presji ze strony mediów na to, jak powinnyśmy wyglądać. Okładki kolorowych czasopism, filmy, programy telewizyjne i wielkie bilbordy zewsząd zarzucają nas obrazami głoszącymi, że „uroda” jest wszystkim. Ale czy jest owo „piękno” i na czym polega dążenie do bycia „piękną”? Dominujący w kulturze zachodniej współczesny ideał kobiety to szczupła, silna, zgrabna, wysoka, gładkoskóra, młoda dziewczyna. Lista zabiegów, którym musi się poddać kobieta, żeby go osiągnąć, ciągnie się bez końca, choć – paradoksalnie – absolutnie konieczne jest zarazem, by wyglądała całkowicie naturalnie! Pomimo zmian, jakim uległa moda i nastawienie do kobiet, dzisiejszy ideał kobiecej urody nie odbiega za bardzo od tego, który uosabia oryginalna, jasnowłosa lalka Barbie. Zniekształcone ciała Barbie może nam się wydać zabawne jako karykatura narzucanego przez media ideału kobiecej urody. Jednak dla milionów małych dziewczynek lalka ta stanowi wzór, do którego uczą się dążyć od najwcześniejszego dzieciństwa.
Im jesteś „brzydsza”, tym więcej kupisz
Dawniej nie było tylu co obecnie przedsiębiorstw zajmujących się sprzedażą „urody” i tylu kobiet, pragnących kupić ich produkty. Oferuje się nam niezliczoną ilość artykułów i programów, które mają zmienić nasz wygląd. Gdzie nie spojrzeć, wszędzie czyhają podobne przekazy: bez tych dżinsów (i chudego ciała w nie obleczonego) nigdy nie znajdziesz faceta; bez białych, mocnych, błyszczących zębów nie odniesiesz sukcesu. Nacisk na konieczność dostosowania się to skutek działań rynku. Jego sukces zależy od tego, czy zdoła nas przekonać, że nie wyglądamy dobrze. Rynek wspierają pracodawcy i ci, którzy sprawują władzę w miejscu pracy czy zamieszkania.
| # 16 | 2011.12.04, 23:22 |
![]() kama | Pisząc o możliwych komentarzach miałam na myśli tylko to żebyś się na nie psychicznie przygotowała, i się nie dała:):):) |
| # 15 | 2011.12.04, 23:13 |
![]() V | Albo i NIE BĘDĄ. :D Nie ma co zakładać z góry, bo wtedy to będzie samospełniająca się przepowiednia. :) |
| # 14 | 2011.12.04, 23:11 |
![]() kama | Ja przez 4 miesiące nie goliłam włosów pod pachami, z polecenia lekarza, żeby sprawdzić, czy powiększone węzły pod pachą wtedy nie znikną. Dla mnie było to przykre przeżycie, bo pod koniec był już ciepły maj. Jeśli będziesz się z tym dobrze czuła to nie widzę problemu, ale jakieś komentarze na ten temat będą. |
| # 13 | 2011.12.04, 21:33 |
![]() V | Twoje życie, Twoja decyzja. A w necie są zdjęcia Julii Roberts z zarośniętymi pachami - bo kiedyś prowadziła swoją własną kampanię przeciw depilacji. Każdy najlepiej wie, co jest dla niego ładne, proste, wygodne albo niepotrzebne. Lubię moje nogi, gdy są gładkie, ale zwisa i powiewa, co myślą ludzie, gdy idę np. na basen z nieogolonymi nogami. Idę tam pływać, a nie brać udział w konkursie na najefektowniejszą depilację. Mam w życiu priorytety inne niż super-wydepilowane ciało, extra-ułożona fryzura, idealnie perfekcyjny makijaż itp. Jak mam ochotę wyglądać zabójczo, to robię, co mogę i powalam urodą oraz wrodzonym wdziękiem, jak mam ochotę wyglądać do przeżycia, to wyglądam do przeżycia, a jak mam rzeczy ważniejsze niż wygląd - to się tym nie przejmuję i kropka. |
| # 12 | 2011.12.04, 20:38 |
![]() Gunia | Ja golę nogi tylko w lecie i jakoś nie spotkałam się z żadną stygmatyzacją ;-) |
| # 11 | 2011.12.04, 19:05 |
![]() fiutomanka | To cudownie. Czy mam już przestać golić nogi? Daję słowo, bardzo bym chciała, bo to upierdliwe i jedyne, co mnie powstrzymuje przed rezygnacją, to stygmatyzacja społeczna. Bardzo jestem ciekawa, co mi, koleżanki, radzicie??? |
| # 10 | 2011.12.03, 11:30 |
![]() kama | Dbać o siebie należy, ale głównie dla własnej satysfakcji i przede wszystkim zdrowia, niekoniecznie ma się to pokrywać z wizerunkiem kobiety w mediach. |
| # 9 | 2011.12.03, 11:02 |
![]() koteczek | a niech tylko będę miała czas a wydrukuję ten tekst, poważnie. . . bo mam spore problemy z akceptacją swojej cielesności. . . według standardów BMI - w dolnej granicy otyłości. . . tej cielesności z obfitym biustem. . . tej cielesności z powodu której chcą żebym schudła, gdy ja nie czuję się gotowa na zrzucenie tej skorupki którą metodycznie, latami budowałam - chcąc być bezpieczną. . . a ja np. kocham zielone oliwki, które nie zawierają przecież 2 kalorii. . . piękne jest to, że mój skarbek ma się w co wtulić ;) rozwala mnie to, że będąc gdzieś już kilkakrotnie mi tak usnęły małe pieski lub kocięta, w tym jedno takie małe miesiąc temu - usnęło mi toto i spokojnie mruczało. . . a ja tuliłam i tuliłam. . . |
| # 8 | 2011.10.21, 14:17 |
![]() kama | Bardzo mądry artykuł do zastosowania w życiu a nie tylko do przeczytania. Gdybym wszystek czas i energię poświęcone staniu przed lustrem i umartwianiu się przeznaczyła na coś sensownego moje życie wyglądałoby inaczej!!!! I naprawdę nie ma w tym patosu. |
| # 7 | 2011.02.14, 17:14 |
![]() Voca | Jasne, żę wmawiają. Im bardziej wmówią, im bardziej w to uwierzymy, tym więcej wydamy na korektę rzekomych wad. Na prostowaniu tego, co kręcone, kręceniu tego, co proste, opalaniu bladego i rozjaśnianiu ciemnego, odchudzaniu grubego i tuczeniu chudego, naciąganiu, ucinaniu, doszywaniu itd - można zarobić naprawdę niezłe pieniądze:) Jeśli - oczywiście - damy się nabrać na to, że naprawdę nam tego potrzeba :) |
| # 6 | 2011.02.14, 05:38 |
![]() Tiszka | Autor(ki) tekstu pokazał(y) sedno problemu. Póki tego nie przeczytałam, nie popatrzyłam na to w ten przerażająco dystopijny sposób: to ONI wmawiają nam, że jesteśmy brzydkie 0_o A wszystko to znam z autopsji. . . Jednak pochwalę się: zaakceptowałam obfity biust, nienajprostsze zęby i niekorygowalną, acz niedużą wadę wymowy, bo. . . Sporo z tego jest urocze, jeśli się nad tym zastanowić :) Trzymajcie tak dalej, znajdujcie więcej takich tekstów! |
| # 5 | 2011.02.12, 21:29 |
![]() Marta | Tekst jest świetny - co już kiedyś napisałam:) I chyba wiele kobiet (w tym ja sama:) może go sobie wydrukować i powiesić na lodówce, nad łóżkiem, wkleić do kalendarza albo umieścić w jakimś innym widocznym miejscu i zawsze, zawsze o tym pamiętać! Ideał z telewizji to jeden wielki przekręt, nigdy nie będziemy wyglądać jak kobiety z okładek czasopism. Dajmy więc sobie spokój i zajmijmy się czymś innym :) |
| # 4 | 2011.02.12, 21:25 |
![]() Martaaaa | Super super super!!!! Wcale nie nudny tekst, niby jak miałyby zmieścić się te wszystkie istotne informacje, gdyby był krótszy? Tu każde zdanie jest cenne!!!! |
| # 3 | 2011.02.07, 12:37 |
![]() Voca | Wszystko pięknie, tylko nie autor, a AUTORKI:) Autorki książki "Nasze ciała, nasze życie". |
| # 2 | 2011.02.07, 10:12 |
![]() . | Jakoś mnie to nudzi. Autor używa wielu pięknych, niepotrzebnych słów. Ciężko to doczytać do połowy. . . Za dużo ozdabiania, za mało informacji. . . Warto poćwiczyć umiejętne zgrywanie ze sobą tych dwóch elementów artykułu. . . Ja ziewam i nie mam sił na dokończenie tego. . . Przepraszam, jeśli ktoś czuje się tym urażony. . . Po prostu nie mogę. . . |
| # 1 | 2010.07.09, 21:19 |
![]() Marta | O to, to! Świetny fragment, świetny tekst! Na szczęście już teraz nie spędzam tyle czasu w łazience na doprowadzaniu ciała do perfekcji - idealnie wydepilowane nogi, idealnie pomalowane paznokcie, idealnie płaski brzuch, perfekcyjny makijaż itd - ale miałam swego czasu taki okres. Na zrobienie tego wszystkiego szło mi dziennie nawet i dwie godziny! Fryzura, makijaż, suszenie, lakierowanie, zakręcanie, podkręcanie, niewygodne buty, obcisłe spódniczki itd - aż mi się płakać chce, kiedy teraz o tym myślę. Wstać półtorej godziny wcześniej, żeby się "zrobić", zamiast się porządnie wyspać! I zamalowywanie cieni pod oczami korektorem! Błędne koło. |
Piękna i bestia, czyli o doskonałej maszynie
Hazel ma dwie waginy
Schowaj się, zakryj, nie wypada!
Akceptuję swoje ciało
Dobre ciało - fragment
Vega:
W aptece. Pierścień dopochwowy.
sexxx:
ja mam dzięki nim sex co 5 minut