dział: moje ciało

50 odcieni szarości mojego życia seksualnego

Marzena
dodano: 2013.08.28
Szesnaście miesięcy starań o dziecko zniszczyło nasze życie seksualne prawie tak samo jak Niemcy Warszawę w latach wojny. Pozostała po nim tylko szarość, zgliszcza, cisza. Napięcie spowodowane „robieniem dziecka” wykończyło mnie psychicznie. Oddech poczułam dopiero w 15 cyklu starań, kiedy pojechaliśmy nad Bałtyk na urlop.

Międzyzdroje powitały nas najcieplejszą wodą na Polskim Wybrzeżu i pogodą jak z tropików. Zachody słońca, atmosfera miasta, bajeczna pogoda, plaża, leniwe popołudnia samoistnie oderwały mnie od ciągłego myślenia o staraniu się o dziecko. Poczułam się jak nowonarodzona, beztroska, jednak gdzieś z tyłu mojej głowy czaiła się ta myśl, że trzeba pilnować pomiarów podstawowej temperatury ciała, testów owulacyjnych a po powrocie zgłosić się na USG.


Po powrocie z urlopu zaczęłam analizować każdy aspekt naszego wspólnego życia, i doszłam do wniosku, że wszystko kręci się tylko dookoła „robienia dziecka”. Będąc na urlopie, odpoczęłam od tego stosunkowo dobrze. Chciałam się w końcu od tego oderwać…


Z pomocą nieświadomie przyszła moja szwagierka, podsuwając mi lekturę „50 twarzy Greya”. Słyszałam co nie co o tej powieści i nie ciekawiła mnie zbytnio, bo w seksie już raczej nic by mnie nie zaskoczyło, w młodości eksperymentowałam na potęgę. Z resztą przecież ja nie cierpię współczesnych powieści! Owszem, jestem molem książkowym, jednak w moich rękach gościły dotychczas klasyki typu „Noce i dnie”, literatura II wojny światowej oraz cała gama biografii. Wzięłam jednak książkę i … zostałam wciągnięta na amen. Nie wiem co w tej lekkiej, erotycznej lekturze jest takiego, ale przyciąga jak magnes. Grey przypomniał mi pewnego mężczyznę którego znałam na długo zanim poznałam mojego męża. Łączył nas krótki związek ale… Boże co to był za związek…! Kiedy się spotykaliśmy, całe noce upływały nam na ostrym, ale bardzo zmysłowym seksie. Zanim poznałam tego mężczyznę, moje życie seksualne był „waniliowe” jak określa Grey w książce. Potem już wszystko było inaczej. Rozstanie, które nadeszło zniszczyło mnie psychicznie jednak po kilku latach stwierdzam, że było nieuniknione. To były moje pierwsze przemyślenia przy lekturze Greya… Im bardziej zagłębiałam się w ten porno-romans, tym bardziej skłaniałam się ku wnioskowi, że staliśmy się maszynami, które w określonym momencie muszą kopulować. Orgazm służył przez długie miesiące jedynie po to, by pomóc plemnikom dostać się tam, gdzie trzeba. Obudził się we mnie bunt…


Termometr do pomiarów podstawowej temperatury ciała poszedł w odstawkę, tak samo wykresy, testy owulacyjne, nawet ginekolog zaproponował parę miesięcy przerwy od zaglądania w głąb mnie. Czekała mnie jeszcze tylko rozmowa z dość konserwatywnym mężem… Mimo że nie lubi udziwnień w życiu erotycznym, zaczął poddawać się jak plastelina. Powróciły dawne pieszczoty, o których już daaaawno temu zapomnieliśmy w wirze starań o dziecko, powrócił spontaniczny seks, mąż mój nabrał więcej odwagi do eksperymentowania a ja w końcu po półtora roku poczułam się kobietą w pełnym tego słowa znaczeniu.


Teraz zastanawiam się, czy to ta książka, nazywana „powieścią dla niedorżniętych mężatek”, czy tęsknota za byciem po prostu człowiekiem, poruszyła mnie do takich zmian. Szczerze? Nie wiem. Brnę jednak w świat Greya dalej i po prawie każdej sesji z książką zaciągam męża do łóżka. Więcej fantazjuję, banalnie zaczęłam więcej o siebie dbać, by z „żony w dresach” stać się „żoną kochanką”. Mój mąż jest dla mnie najprzystojniejszym mężczyzną na świecie, szczupły z urodą nieco podobną do Arabów – ciemna karnacja, brunet, wielkie brązowe oczy przykryte zasłoną długich rzęs. Jego zdolności seksualne nie pozostawiają żadnych zastrzeżeń. Dlatego przy lekturze, która tak bardzo pobudziła moją kobiecość do życia, nie potrzebuję kochanka. Przez czas starań o dziecko zapomniałam o tym, że mam tak pięknego mężczyznę w domu. Jak to się stało?


Dziś, 18 sierpnia przypada pierwsza rocznica naszego ślubu. Pamiętam jak tego dnia byłam szczęśliwa, kiedy mój ukochany dziadziuś prowadził mnie przez cały kościół do ołtarza; uśmiechałam się od ucha do ucha, widząc mojego ukochanego z ogromnym bukietem kwiatów. Jak to się mogło stać, że przez te wszystkie miesiące kiedy staraliśmy się o dziecko i szukaliśmy powodu, dla którego do nie ma, zapomniałam o tym wszystkim? Nie chcę zapominać, i nie chcę grzebać w gruzach już nigdy ani swojej kobiecości, ani jego męskości. Niech rosną i kwitną bujnymi kolorami, mnogością zapachów, tworzą nasz własny intymny świat.


Zobacz też: 50 twarzy Greya - recenzja

 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 2)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12013.08.29, 10:40

koszszmarka
Gratuluję autorce!
Kiedy sama znalazłam się (przez przypadek) w świecie kobiet starających się o dziecko, bądź z zagrożoną ciążą, byłam tym światem przerażona. Poznałam kobiety, które same siebie traktowały jak rozpłodowe zwierzęta, swoich mężów zaś sprowadzały do roli inseminatorów. Wkurzały mnie wątki na forach z kobietami po poronieniach, warczące na inne: "jak w ogóle możesz myśleć o poronieniu o seksie?! Jesteś obrzydliwa! Może zmusza cię do tego napalony mężczyzna?", jakby seks przestał być metodą okazywania czułości, wzajemnego wsparcia i intymności. Była też kobieta w szpitalu, która warczała na swojego męża, który aktualnie przebywał za granicą, jak on śmie dzwonić do niej i dopytywać o jej samopoczucie. Możnaby to tłumaczyć depresją, gdyby nie to, że po chwili radośnie świergoliła ze swoją matką o tym, jaki budyń podać swojemu już istniejącemu dziecku. . .
Dlatego teraz mnie strasznie ciekawi, czy o dzieci starają się kobiety w małżeństwach zawartych z rozsądku, czy to po prostu staranie o dziecko wyłącza miłość. Przy takim podejściu kobiet, dziecko z wpadki (powstałe z porywów namiętności), brzmi o wiele lepiej niż efekt chłodnej kalkulacji dni płodnych.
# 22013.08.29, 10:49

koszszmarka
Na wszelki wypadek zaznaczam, że piszę o ogóle społeczności starającej się o dziecko, więc nie mam zamiaru nikogo obrażać, bo nie znam nikogo osobiście, nie wiem co komu w głowie siedzi i nie mnie oceniać jednostkę.

podobne artykuły

Kurs samoświadomości seksualnej: Spotkania Rogatego Boga i Potrójnej Bogini
Wraz z końcem lata we Wrocławiu rozpoczyna się już szósta edycja popularnego cyklu spotkań-warsztatów dla mężczyzn i kobiet.
 
Jak dopieścić partnera? Powiedz mu, że uwielbiasz...
Co to za człowiek? Jakie są jego fantazje? Jakie są jego marzenia? Co lubi w łóżku? Czego chce doświadczyć? Czy ujawnił Ci swoje tajemnice?
 
Dlaczego Twoja dziewczyna zmienia się w jędzę?
Heteroseksualni mężczyźni powinni sobie zadać pytanie: „czy chcę mieć za żonę Boginię czy jędzę?”
Bo fizjologia nie przewiduje dla kobiet stanów pośrednich.
 
Wakacyjna Misja na Marsa z Vocą, seks klubami i Świątynią Miłości
Posłuchaj mnie w Misji na Marsa. Z dwoma szalonymi marsjańskimi prowadzącymi rozmawiamy o seksie, skokach w bok i wycofywaniu się z seks-propozycji :)
 
Jak się zmienia ciało po porodzie?
Słyszałaś Agnieszkę Chylińską u Wojewódzkiego? Rozklapiocha? To chyba jedyny kobiecy głos „z telewizora”, jaki słyszałam na ten temat. I jestem za niego Agnieszce Chylińskiej bardzo wdzięczna. Chociaż wiem, że inne kobiety nie cierpią tego słowa i tego, że powiedziała o swojej waginie w taki bezceremonialny niedelikatny sposób. I że ktoś w ogóle to na głos powiedział – że rozklapiocha. Bo przecież nie zawsze tak jest! Bo przecież ta joni się obkurcza. Wraca do rozmiarów sprzed ciąży.
 

najnowsze artykuły

Oddajemy krew Ziemi
seksualność kobiet » miesiączka
Oddajemy krew Ziemi
Ja podlewam nią kwiaty. Przyjaciółka zostawią ją w miejscach mocy. Jeszcze inna wylewa wraz z wodą po prostu przed domem. W ten sposób księżycowa krew wraca do Ziemi. Wiem, że jest nas coraz więcej, coraz więcej kobiet uczestniczy w tym niekończącym się rytuale.
 
Seksualne problemy z perspektywy ustawień. Część 2
seksualność kobiet » problemy
Seksualne problemy z perspektywy ustawień. Część 2
Wszystko dzieje się po coś. Moje dziecko urodziłam za pomocą sztucznej oksytocyny, przeszłam to, rozumiem to - mówi Anna Brzozowska, terapeutka ustawień rodzinnych. - Czy od tego wzrosłam i spotkałam się z ważnymi tematami? Tak. Czy mogłam mieć inny poród? Nie.
 
Jeden prosty sposób na zaakceptowanie swojego ciała
seksualność kobiet » moje ciało
Jeden prosty sposób na zaakceptowanie swojego ciała
A właściwie tej jego części, za którą... hym... nie przepadasz.:) Robiłam i dla mnie zdziałał cuda! :)
 
Tantra, która rozsadzi Ci mózg i skonfrontuje Cię z morzem lęków
seksualność kobiet » literatura
Tantra, która rozsadzi Ci mózg i skonfrontuje Cię z morzem lęków
komentarze (2)
Gdy pierwszy raz wzięłam ją do rąk, zdziwiłam się jej ciężarem. Pięćset stron? Toż to encyklopedia!
 
Seksualne problemy dużego kalibru
seksualność kobiet » problemy
Seksualne problemy dużego kalibru
Seksualność a duchowość... Przyznam, że kiedy w 2010 roku wystartowałam portal Seksualność Kobiet, to starałam się go trzymać w nurcie klasycznej edukacji, kultury i pewnych faktów „potwierdzonych naukowo”.
 











zobacz też

”Kwartet” w Teatrze Nowym - recenzja

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter