dział: miesiączka

Mooncup, rozmiar B

Aleksandra
dodano: 2013.12.03
O Mooncupie po raz pierwszy usłyszałam parę lat temu. Od samego początku wzbudził moje zainteresowanie. Miałam jednak pewne opory przed zakupem.


Widziałam kilka różnych firm, w dodatku w obrębie firm były różne rozmiary. Na dokładkę cena jest relatywnie wysoka, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w przypadku nietrafionego zakupu pieniądze są stracone. Zapewne gdybym mogła używać tamponów, to nie odważyłabym się zamówić. Jednak nie mogłam, więc ponad rok temu stwierdziłam, że raz kozie śmierć, podpaski obrzydły mi wystarczająco, ryzykuję. Przekopałam się przez net, zdecydowałam się na Mooncupa i wybrałam rozmiar B. Uważam, że po tym czasie jak najbardziej mogę napisać rzetelną recenzję, bo został przetestowany w różnych warunkach.

Po rozpakowaniu zaczęłam zastanawiać się, jak to zamontować tak, żeby było dobrze. Przez pierwszy cykl obawiałam się, że coś przecieknie, więc łączyłam to z podpaską. Udało mi się jednak wypracować sobie idealną dla mnie metodę i już w trakcie drugiego cyklu poszłam do fitness klubu mając wyłącznie kubeczek i wkładkę. Kubeczek test zaliczył, nic nie przeciekło. Zaliczył też test spania całą noc czy jazdy rowerem kilkanaście kilometrów.

Niesamowitą zaletą kubeczka jest to, że zrobiony jest z silikonu medycznego, który nie wchłania wilgoci. To sprawia, że mogą go używać kobiety takie jak ja, które mają skąpe miesiączki, więc usuwanie tamponów sprawia ból i trzeba je zmieniać rzadziej niż by się chciało. Uratował mnie również przed podrażnieniami delikatnej skóry pachwin, jakie zawsze miałam od podpasek, mimo że wybierałam wersję sensitive, a nie z siateczką. Być może uniknęłabym ich używając podpasek wielorazowych z bawełny, niemniej jednak na pranie takich rzeczy nigdy nie miałam ochoty.

Ogonek ucięłam w taki sposób, że go nie widać, co ma też pewne „wady”. Otóż potrafię zapomnieć, że mam miesiączkę. Powinnam chyba zacząć ustawiać przypomnienie w telefonie, bo gdy nie ma żadnego zewnętrznego znaku obecności środków higienicznych, a mnie absolutnie nic nie boli i czuję się jak w dowolny inny dzień, to kilka razy zdarzyło mi się przypomnieć sobie po dobrych dziesięciu godzinach. Na szczęście jest na tyle pojemny, że nie jest to problem.

kubeczek.jpg
Kolejną zaletą jest to, że wreszcie nie muszę wysyłać nikogo po podpaski do sklepu. Niby zawsze starałam się pilnować tego, żeby zawsze mieć zapas, ale i tak co kilka miesięcy był red alert. Przypuszczam też, że wydane 100 zł przez ten czas zwróciło mi się z nawiązką.

Jedyna wada kubeczka to opróżnianie go w publicznych toaletach. Nie każda ma umywalkę przy muszli, a problemem jest nie tyle sama kwestia oczyszczenia kubeczka (bo to łatwo można zrobić wodą mineralną czy nawet samym papierem toaletowym), ale kwestia higieny. Kabinę trzeba jakoś zamknąć. Ostatnio miałam okazję korzystać z kubeczka w dniu, który spędziłam czekając w szpitalu. Mimo uprzedniego umycia rąk musiałam wykazać się niezwykłą pomysłowością i w obawie przed szpitalnymi bakteriami zakładałam w kabinie jednorazowe rękawiczki. Natomiast mam świadomość, że gdybym była w tym szpitalu mniej niż ileś godzin, to cały problem by nie istniał, bo po prostu mogłabym poczekać na powrót do domu.

Podsumowując – uważam, że jest to jeden z moich najlepszych zakupów w ostatnim czasie. Niesamowicie wygodne, ekologiczne, ułatwiające życie. Jestem w stanie wybaczyć mu tę drobną niedogodność z opróżnianiem, bo zalety są tak rozliczne, że tampony i podpaski zostały daleko w tyle.

Tekst ukazał się ramach obfitego konkursu.
Kubeczek można zakupić m.in. tu.

Zobacz też drugą recenzję kubeczka Mooncup oraz kubeczka Femmy cycle.
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 3)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12013.12.04, 17:11

M
W toaletach publicznych można użyć żelu antybakteryjnego do rąk, ja zawsze noszę przy sobie, bo przydaje się w różnych sytuacjach.
# 22013.12.04, 18:27

aga
Orientujesz się może czy Mooncap można łączyć z pierścieniem antykoncepcyjnym? (nuva ring) Zawsze muszę go ponownie włożyć jeszcze w czasie trwania krwawienia.
# 32013.12.04, 18:42

Voca
Wiem, o czym mówisz. :) Ja tak używałam. W ciążę nie zaszłam, nie umarłam, nie zachorowałam - chyba można. :)

podobne artykuły

Kubeczek Femmy Cycle
Miesiączka była dla mnie zawsze wymagającym czasem; nie tyle z powodu bólu, ale z powodu obfitego krwawienia. Będąc bardzo młodą kobietą, zupełnie nie potrafiłam sobie z tym poradzić i w szkole podstawowej - a w mojej nie było zamykanych toalet – jedynym wyjściem, żeby uchronić się przed zalaniem krwią, był szybki powrót do domu.
 
Mooncup - recenzja kubeczka
Mooncup to brytyjska firma, która produkuje z troską o zdrowie kobiet i stan środowiska naturalnego i nie hołduje konsumenckim zapędom. Ulotki drukuje na ekologicznym papierze, ekologicznym tuszem, a kubeczki robi tylko w dwóch rozmiarach i jednym kolorze – właśnie dlatego, żeby nie nakręcać sprzedaży dla sprzedaży.
 
Mój kubeczek menstruacyjny
Odkryciem ostatnich kilku miesięcy jest kubeczek menstruacyjny – niewielki silikonowy zbiornik w kształcie dzwonka, który gromadzi krew wewnątrz pochwy. Składam go na pół i wkładam do pochwy dwoma palcami, gdzie otwiera się i dostosowuje do jej kształtu. Kubeczek zrewolucjonizował moje przeżywanie miesiączki, jej charakter i stosunek do mojej pochwy i ciała.
 
Kubeczek menstruacyjny
Zastanawiałam się, czy artykuł o kubeczku menstruacyjnym nie powinien znaleźć się w kategorii „gadżety”, bo fajny z niego gadżecik. No, ale koniec końców nie jest to gadżet do seksu, więc tekst jednak trafi do kategorii „miesiączka”. Także po to, żeby więcej osób dowiedziało się o tym wynalazku, który liczy sobie około stu lat, a nadal jest tak niepopularny, chociaż wygodny, praktyczny i w ogóle – w mojej opinii – najlepszy na czas krwawienia.
 
Pokochaj swoją waginę!
„Pokochaj swoją waginę” - takie hasło reklamowe wybrała marka Mooncup, aby reklamować swój kubeczek menstruacyjny. Tej wiosny na ulicach Wielkiej Brytanii zawisły bilbordy z potocznymi określeniami pochwy wypisanymi ozdobną czcionką.
 

najnowsze artykuły

To słowo na M
seksualność kobiet » masturbacja
To słowo na M
Nie, nie chodzi o ”M jak miłość”. Chodzi o tę rzekomo brzydką czynność, która z miłością może mieć mało wspólnego. Tak, M jak Masturbacja. Zwana inaczej autoerotyzmem, onanizmem czy samogwałtem (swoją drogą, czy to słowo nie insynuuje, że jest to gwałt, czyli coś wymuszonego?). Naznaczona taką ilością przesądów, tabu i niedopowiedzeń, że może lepiej zostawić ten temat i iść do domu?
 
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 









zobacz też

”Pizduś”, ”cipeusz” itp. Kogo chcesz obrazić?

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter