dział: miesiączka

Ja przed moją miesiączką

Leńćka
dodano: 2013.05.20
Miesiączka, menstruacja, okres, ciota, ciocia (koniecznie z Ameryki przybywająca czerwoną bryką!).... męczarnia, ot co! Od 12 lat bardziej, bądź mniej regularnie nawiedza mnie. I może nie jest męcząca sama w sobie, jednakże cała otoczka towarzysząca jej pojawieniu się jest dla mnie niesamowitą torturą.

Gdy dowiedziałam się o miesięcznym konkursie to zaczęłam się zastanawiać nad swą miesiączką. Wiele tekstów o niej przeczytałam. Niektóre autorki rozpisywały się o celebrowaniu tego czasu; w mojej ocenie - chore! Doskonale za to rozumiałam te umęczone całym tym babraniem się we krwi! Czy aby na pewno nie przesadzam z tym negatywnym nastawieniem? Zacznę od początku. Jako jedna z ostatnich w klasie, w wieku 13 lat dostałam okres. Cieszyłam się, że w końcu jestem kobietą. Z dumą na wuefie będę mogła zgłosić niedysponowanie, koleżankom pożalę się, że ciotę mam, brzuch boli - och och - okropieństwo. Ale duma była! Szybko minęła. Duma oczywiście. 

Jeszcze jako dziecię z głową pełną pomysłów postanowiłam przetestować podpaski tak jak pani z reklamy. Podkradłam mamie podpaski sztuk dwie, koperty w tej samej ilości. Potrzebna też była woda zafarbowana atramentem, bądź niebieską farbką (bo ja nie jeden, a kilkadziesiąt razy dawałam szansę tym podpaskom z reklamy!) i nożyczki. Chyba każdy kojarzy ten motyw z telewizji. Młoda, naiwna polewałam nieszczęsne podpaski wodą. Wsadzałam do koperty... Niestety moja mama jakieś oszukane sztuki trafiała, bo wszystkie po wsadzeniu do koperty rozwalały mi całą sztuczkę. Koperta mokra, ja zamieniona w smerfa, nawet nie było sensu nożyczkami tego traktować. Przy kolejnych podejściach do podpaskowego eksperymentu postanowiłam wykazać się geniuszem i nalać na to mniej wody. Przemakało draństwo! Czułam się oszukana przez panią z telewizji, a mamie głęboko współczułam takich atrakcji. Chociaż nie do końca wiedziałam, co to okres i do czego tak naprawdę owa podpaska ma służyć.  

Jak już dostałam miesiączkę, to głowę miałam pełną obaw. Gdy nadchodziły te dni, to przewiązywałam sobie bluzę w pasie. Strasznie bałam się, że podpaska odznacza mi się przez spodnie. A jeszcze jakby to przeciekło! Trzeba było chuchać na zimne. Co miesiąc miedzy nogami pojawiała mi się ona: podpaska. I to nie jakaś gruba, napakowana watą. Najcieńsza z najcieńszych, a mimo to przeszkadzała okrutnie. Musiałam śmiesznie wyglądać, chodząc w lekkim rozkroku. Mamę ostrzegłam, że jak powie wszystkim w rodzinie o tym, że „w końcu jestem kobietą” to koniec z nami. Odchodzę z rodziny! 

Tampon... pierwszy raz miałam przyjemność użyć go, gdy okres postanowił mnie zaskoczyć szybszym przybyciem. Jestem sobie na koncercie, sielanka, chce mi się siusiu idę do toalety a tam masakra! Szok. Myślę sobie: skubaniutki z zaskoczenia bez żadnych oznak mnie nawiedza. Biegnę do koleżanki po wsparcie podpaskowe, a ta ma do zaoferowania tampony. Bez większego wybrzydzania brałam, co było. Lecę do WC i myślę, jak ja mam to w siebie wpakować. Ulotka pomogła. Jednak po wyjścia z kibelka wyglądałam jakbym przed chwilą miała okazję zamordować kogoś. Ręce uwalone krwią po same łokcie. Może krótko krwawię za to bardzo obficie. Pozwoliłam sobie na westchnienie i stwierdzenie, że to jest obrzydliwa czynność. Toaleta była koedukacyjna. W toalecie obok akurat był kolega, który do dzisiaj zachodzi w  głowę, cóż za czynność mnie wtedy tak zniesmaczyła.

Już nie chodzę dziwnie, zaprzestałam też maskowania tyłka bluzą. Za to rozpaczam jaki ciężki jest los kobiety. Oczywiście rozpacz pojawia się wraz z okresem. Ku zaskoczeniu wielkiemu mija wraz z nim; cieszę się, że krwawię tylko trzy dni, z czego pierwszy jest najgorszy. Dwa tygodnie PRZED urozmaicone mam takimi atrakcjami jak niesamowity ból brzucha, promieniujący na nogi, mdłości, wahania nastroju. Tabletki przeciwbólowe łykam z taką częstotliwością, że zaczynam się zastanawiać, gdzie to przedawkowanie, którym straszą na ulotce. Robię się wtedy napuchnięta, bolą mnie piersi i te biegunki... Seppuku wydaje się kuszące. Po dwóch tygodniach tortur, mam trzy dni babrania się w mojej własnej krwi i następują dwa tygodnie relaksu. Straszny cykl.  Uwielbiam wtedy leżeć w łóżku, zwinięta w kłębek. Słucham muzyki, czytam książkę. Nie ma mnie dla nikogo. Przez trzy dni jestem aspołeczna, zamieniam się w trupa, który zabija za najmniejsze przewinienie. A wtedy wszystko, dosłownie wszystko jest tym najmniejszym przewinieniem.

Jak wspominałam okres sam w sobie nie jest koszmarem, a w dużej mierze nastawienie do niego mam takie a nie inne przez ten czas PRZED, który strasznie uprzykrza mi normalne funkcjonowanie. Nie zamierzam go lubić, celebrować i rozpływać się nad tym, że macica daje mi nieźle popalić ogromniastymi skurczami! Rozpaczać też nie zamierzam, mimo że to trudny czas. Jestem kobietą, taki mój urok. 

Tekst ukazał się w ramach miesięcznego konkursu.
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 2)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12013.05.20, 21:13

AwaS
Świetne! Współczuję przeżyć, Leńćko, życzę zmian na lepsze, ale napisane przednio! Uśmiałam się.
Pozdrawiam serdecznie. :)
# 22013.05.21, 17:51

Anna
W końcu coś "życiowego". Normalna kobieta, jakich miliony. Łączę się w comiesięcznym bólu i pozdrawiam :)

podobne artykuły

Wydaję książkę!
”Bolało mnie tak, że nie mogłam pracować, chodzić, siedzieć ani stać, a teraz wiem, że mam okres, kiedy pojawia się krew”. Czy i Ty masz ochotę na taką zmianę? Na całkowite rozpuszczenie Twojego bólu? Wydaje Ci się to niemożliwe? A jednak wiele kobiet doznało tej zmiany i całkowicie uwolniły się od bólu miesiączki. Przeczytaj o wszystkich 7 powodach bólu i o sposobach rozpuszczania go. Zamów książkę już teraz!
 
Wspaniała książka od kobiet dla kobiet!
Droga kobieto,Jak się dziś czujesz?W którym miejscu swojego cyklu jesteś?Czy Twoje miesiączki przebiegają łagodnie i w zgodzie z Tobą czy towarzyszy im ból i napięcie?
 
Niech płynie łagodnie, czyli miesiączka bez bólu
Relacje kobiet, które uzdrowiły swój ból, często zaczynają się od stwierdzenia: „Teraz wiem, że mam miesiączkę, kiedy widzę krew”. Zazwyczaj tym słowom towarzyszy uśmiech ulgi i zadowolenia – że tak może być. I ja bym właśnie tak chciała dla Ciebie: żebyś mogła przez Twoje krwawienie przejść lekko, radośnie, bez bólu. Wiem, że jest to możliwe. Wierzę, że jeśli teraz czytasz te słowa, to jesteś coraz bliżej znalezienia sposobu na ukojenie swojego bólu.
 
Mama podarowała mi wstyd seksualności. Aby mnie chronić
Mnie też matka nauczyła wstydu, podarowała mi ten wstyd, bo w tamtym czasie, tamtym miejscu i przy tamtej świadomości, to był jedyny dar, który znała i który mogła mi przekazać, by mnie jakoś chronić.
 
Uzdrawianie doświadczenia miesiączki i przygotowanie córek
Wiele kobiet, jak te, o których czytałaś w tym rozdziale rozdziale, uzdrowiło bolesne doświadczenie związane z menstruacją i zaczęto odzyskiwać należne nam dziedzictwo: cielesną i menstruacyjną mądrość. Czyniąc to, kobieta przekazuje następnemu pokoleniu bardziej pozytywny obraz ciała i lepszy kontakt z cielesnością. W ten sposób uwalnia siebie i inne kobiety od patriarchalnej degradacji kobiecości i zwiększa szansę uzdrowienia kobiecych cyklów.
 

najnowsze artykuły

To słowo na M
seksualność kobiet » masturbacja
To słowo na M
Nie, nie chodzi o ”M jak miłość”. Chodzi o tę rzekomo brzydką czynność, która z miłością może mieć mało wspólnego. Tak, M jak Masturbacja. Zwana inaczej autoerotyzmem, onanizmem czy samogwałtem (swoją drogą, czy to słowo nie insynuuje, że jest to gwałt, czyli coś wymuszonego?). Naznaczona taką ilością przesądów, tabu i niedopowiedzeń, że może lepiej zostawić ten temat i iść do domu?
 
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 









zobacz też

„Waginatyzm” instalacja Iwony Demko

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter