dział: literatura

Zdemaskowana. Dziewczyna, której w głowie tylko... miłość

Voca Ilnicka
dodano: 2015.02.16
Abby Lee to pseudonim Zoe Margolis, kobiety, która prowadzi bardzo osobisty internetowy pamiętnik (blog), w którym opisuje swoje seksualno-miłosne przygody z różnymi mężczyznami (i kobietami). Abby jest szczera, otwarta, wie, o co chodzi w seksie, umie zarówno dać i jak i wziąć przyjemność. Lubi i docenia swoje ciało, swoje umiejętności, swoich kochanków. Bez osłonek i owijania w bawełnę opisuje przygody łóżkowe. Dowiadujemy się, że lubi penetrację palcami, trochę klapsów, mężczyzn, którzy wiedzą, gdzie jest łechtaczka, że zawsze używa prezerwatyw i nie umawia się z zajętymi mężczyznami, choćby umierała z pożądania, bo „taka z niej staromodna feministka”.

zdem.jpg

W pewnym momencie zostaje zdemaskowana – brytyjskie gazety drukują jej prawdziwe nazwisko i jej zdjęcie, Abby (czyli tak naprawdę Zoe) musi odnaleźć się w świecie, w którym każdy ma dostęp do jej najbardziej prywatnych zapisków – od kolegów z pracy, poprzez kochanków, skończywszy na rodzicach. Jej życie po zdemaskowaniu wcale nie jest łatwe – owszem, odnosi sukces zawodowy – jej książka sprzedaje się jak świeże bułeczki, interesują się nią media, dzwonią i zapraszają na randki celebryci; ale Abby traci łatwość nawiązywania kontaktu z mężczyznami, staje się nieufna, żyje w poczuciu zagrożenia; traci też swoją ukochaną pracę na planie filmowym. Znajdujemy więc w książce „Zdemaskowana” mieszaninę seksualnej pikanterii oraz rzeczywistości, w której kobieta mówiąca wprost o seksie przegrywa. Staje się albo skandalem, albo obiektem seksualnym. Kobiety dziękują jej za łamanie stereotypów, proszą o porady seksualne i gratulują, ale mężczyźni... wysyłają obraźliwe esemesy lub mejle i traktują ją niepoważnie lub jak maszynkę do seksu. A znów gdy pojawiają się ci kulturalni, inteligentni i przystojni, którzy nie osądzają i akceptują „Dziewczynę, której jedno w głowie”, ta obawia się, że interesują się nią tylko z powodu seksu i ucina te kontakty.


„Zdemaskowana” to zabawna, dobrze napisana i ciekawa książka, której bohaterką jest świadoma własnej seksualności kobieta. A do tego mądra, błyskotliwa, otwarta, życzliwa, szczera i uczciwa. Nie wykorzystuje ludzi (a z byciem seksualną często łączy się wizerunek wampa lub femme fatale, która niszczy dla osiągnięcia własnej przyjemności), liczy się z ich uczuciami i granicami, umie także bronić swoich. Abby jest doskonałą kochanką zarówno dla innych, jak i dla siebie. Myślę, że książkę „Zdemaskowana” można śmiało przeciwstawić nudnym i napuszonym „50 twarzom Greya”, które po pierwsze opisywały całkowicie bajkowy świat seksu (z „Zdemaskowanej” mamy zdecydowanie realizm, i to aż do tego stopnia, że bohaterka sama nie wierzy, że miała wytrysk, nawet jeśli jej kołdra jest przemoczona na wylot), a za wzór seksu stawiały naiwne dziewczę, które bało się nawet dźwięku słowa „masturbacja”. Kobiety i mężczyźni, którzy chcą poczytać o seksie dobrym, ale realistycznym, mogą sięgnąć właśnie po tę książkę.


Co tam znajdziemy? Erotyczno-romantyczny pamiętnik, trochę porad dotyczących randkowania „za 3 grosze” - chociaż niektóre są warte przemyślenia – ale też i stały motyw powieści dla panienek – gorącą chęć znalezienia męża. Abby z humorem opisuje swoje seksualne historie, ale spod tego wszystkiego przebija pragnienie miłości. Seks jest świetną zabawą, orgazmy są cudownym przeżyciem, do seksu nie potrzeba emocjonalnej więzi – powtarza bohaterka – ale jednocześnie chciałaby się ustatkować i mieć dzieci. Niestety, mimo że jakiś czas temu przekroczyła trzydziestkę, mimo że ma wielu znajomych, kochanków, kumpli do seksu i przyjaciół – mężczyzny zainteresowanego i seksem, i związkiem – nie widać. Abby oczywiście nie popada w rozpacz z tego powodu i wciąż umawia się na seks, ale emocjonalna pustka, którą odczuwa, zaczyna coraz bardziej doskwierać. Kiedy mężczyzna po gorącej nocy wychodzi, dając jej tylko buziaka w policzek, Abby jest naprawdę rozczarowana. Zdaje sobie sprawę, że poszukiwanie materiału na chłopaka, powinna zastąpić poszukiwaniem materiału na męża. I robi to. Ostatni rozdział książki napisany jest w samolocie do Nowego Jorku, gdzie wyjeżdża właśnie szukać materiału na męża - „inteligentnego, szczerego, otwartego faceta”.


Ja „Zdemaskowaną” czytałam jak blondynka, która oglądając film porno, ciągle czeka aż się pobiorą. Można powiedzieć, że „Zdemaskowana” jest też świetną książką do czytania jedną ręką – jest, mniej więcej do połowy tomu, potem rozważania natury seksualnej przeradzają się w rozważania natury egzystencjalnej, pojawiają się notatki o emocjonalnej pustce, o potrzebie przytulenia się do kogoś bliskiego i zaufanego, o chęci trójkąta z dwoma mężczyznami i o chęci założenia rodziny.


Abby jest zarazem bardzo nastawiona na seks, jak i spragniona miłości. Wyraża jasno i bez ogródek swoje pragnienia seksualne w stosunku do mężczyzn, jednak to samo nie dzieje się, jeśli chodzi o jej emocje. Albo spotyka się na seks i tylko seks i nie chce, aby taka więź się zbudowała, albo też nawet kiedy jest jej przykro i smutno, gdy Jamie po miłosnej nocy wychodzi bez należytego pożegnania, nie do końca dopuszcza swoje emocje do głosu: „Żeby tak ognistą noc skończyć buziakiem w policzek?! To nie wróży dobrze. Przecież znaliśmy się już ponad rok. Jak mógł mnie tak potraktować?! Czułam, że wszystko się we mnie gotuje. Moja wściekłość nie była jednak skierowana na niego, tylko do wewnątrz. Kiedy wyszedł i zostawił mnie samą, poczułam rozczarowanie i to ono właśnie było powodem mojej złości. Nie miałam prawa mieć do niego pretensji – przecież łączył nas seks, nic więcej. […] Kiedy zostawił mnie samą w hotelowym pokoju, rozmiary mojego rozczarowania uzmysłowiły mi, jak bardzo pragnęłam od naszej relacji czegoś więcej. […] Patrzyłam na swoje odbicie i czułam się głupio. Było mi głupio, że opuściłam gardę, że rozbudziłam w sobie nadzieję, i co gorsze, że poczułam się odrzucona. […] Nagle dotarła do mnie absurdalność całej sytuacji. Wybuchłam śmiechem. Miałam za sobą cudowną noc – nie było co do tego wątpliwości.”


Abby dopuściła do siebie emocje na chwilę – przeżywała rozczarowanie, gorycz i smutek, czuła, że została porzucona. Ale szybko przekierowała swoje myśli na „fakty” - przecież noc była gorąca, więc „nie miała prawa” odczuwać tego wszystkiego, bo przecież seks był udany. A że serce boli? A że w duszy pustka? To sprawa drugorzędna. Myślę, że ta sytuacja pokazuje, jak trudne do przewidzenia są układy oparte na seksie bez emocji, i jak nasze niewypowiedziane oraz nawet nieuświadomione oczekiwania mogą nas dręczyć. Układ wydaje się czysty: chodzi tylko o seks, ale często ta świadoma warstwa to tylko kłamstwo, a kłamiemy sami przed sobą: nie chcę związku, nie chcę miłości, chcę tylko zabawy. Kiedy zaś nasze emocje komunikują coś innego, trzeba je szybko uciszyć.


Abby często ląduje w ramionach kolejnego kochanka, gdy pragnie bliskości. Seks ją odpręża i relaksuje, ona już ma świadomość, że chce właśnie bliskości i związku, ale jej działania ograniczają się do wyjścia na seks randkę z młodszym dziesięć lat prezenterem telewizyjnym, z którym nie zazna bliskości, z którym się ani nie zaprzyjaźni, ani nie zwiąże. Czy to, co ona robi, ma więc sens? Czy na pewno spełnia swoje marzenia, czy tylko realizuje od lat ten sam scenariusz? Pamiętajmy, że jej żelazna zasada brzmi: nigdy nie umawiać się z celebrytami. A jednak, gdy życie ją przyciśnie, łamie zasady.


Absolutnie nie chodzi mu to o ocenę moralną zachowania Abby, nie chcę być kolejną osobą, która będzie komuś wyrzucać „niemoralne prowadzenie się”, nie! Cieszę się, że są na tym świecie kobiety, które kochają seks i mówią o tym głośno, które używają życia i są szczęśliwe. Natomiast wydaje mi się, że Abby w pewnym momencie seksem wypełnia emocjonalną pustkę, której doświadcza („Uświadomiłam sobie, że obok tęsknoty za seksem noszę w sercu emocjonalną pustkę, którą pragnę załatać”), izoluje się od mężczyzn ze strachu przed oceną, przed straceniem reputacji fantastycznej kochanki („przejmowałabym się, że okażę się zupełną porażką w porównaniu z wyobrażeniem, jakie partner mógłby sobie wyrobić po przeczytaniu o moich podbojach”), projektuje swoje obawy na innych („uważam, że większość facetów martwiłaby się, że nie będą tak dobrzy jak mężczyźni, o których pisałam”) i przez to kręci się w kółko...


Po przeczytaniu jej relacji, odnoszę wrażenie, że samoakceptacja naszej bohaterki jest jednak warunkowa, pewność siebie jest niewielka, silny jest w niej lęk przed oceną, lęk przed odrzuceniem. Jeśli odrzuca szansę na potencjalny związek z porządnym mężczyzną (a przecież takiego związku pragnie), tylko i wyłącznie dlatego, żeby ten nie rozczarował się jej brakami w ars amandi – lub też swoimi własnymi – czy naprawdę wierzy w to, że seks jest czymś służącym do wspólnej zabawy i poznawania się (jak pisze kilka kartek wcześniej: „uważam, że mężczyźni i kobiety powinni przestać się przejmować tym, czy mają wystarczające umiejętności łóżkowe i zamiast tego cieszyć się seksem”) czy też uważa, że seks jednak dyscypliną, w której nikt nie może zawieść, bo okryłby się hańbą?


Mimo że nasza dziewczyna jest zabawna i życzliwa, wysyła często sprzeczne komunikaty. Wiedząc, że nie jest to historia wymyślona i mając świadomość, że Zoe Margolis chodzi po świecie i czuje tę emocjonalną pustkę, i naprawdę pragnie wyjść za mąż, i urodzić dzieci i że zupełnie jej to nie wychodzi – naprawdę jej współczułam. Chwilami śmiałam się z jej żartów i błyskotliwych uwag, a czasem czułam jak łzy mi napływają do oczu, bo to co biło ze „Zdemaskowanej” to nie tylko zadowolenie z seksu, ale także i poczucie braku. Miałam wrażenie, że Zoe sama złapała się w pułapkę „wyluzowanej dziewczyny, która może oczekiwać od mężczyzn seksu, bo to dla nich fajna zabawa, ale nie będzie oczekiwać związku, bo faceci wolą seks”. Sama zauważa, że: „Niestety, myślę, że skutecznie odstraszyłabym większość z nich [mężczyzn], gdybym wyznała im, że: […] Chcę się ustatkować i mieć dzieci.”


Co ma w głowie dziewczyna, której w głowie tylko jedno? Miłość! Dziewczyna ta bardzo pragnie miłości, ale, niestety, nie może jej znaleźć. Czy seks jest dla niej namiastką miłości, towarem zastępczym? Mam głęboką nadzieję, że nie. Ale jak jest naprawdę, wie tylko ona.  

 

komentuj









































autor:


podobne artykuły

Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 
Pierwsze nietypowe orgazmy
Głosem zdławionym przez rozkosz spytałam, czy wie, co mi robi. W odpowiedzi wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka, gdzie kochaliśmy się całą noc...
 

najnowsze artykuły

Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?
Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 
Lubię seks ze sobą!
seksualność kobiet » masturbacja
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie?
Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 









zobacz też

”Podryw na nauczyciela”, czyli seks, który nie uzdrawia

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter