Po długim namyśle zdałam sobie sprawę, że muszę opowiedzieć o moim obrzezaniu z dwóch powodów: przede wszystkim dlatego, że dotknęło mnie to bardzo głęboko. Nie chodzi tylko o wynikające z obrzezania kłopoty zdrowotne, ale i o to, że nigdy nie będzie mi dane poznać tej części radości z seksu, którą utraciłam. Czuję się niepełna, okaleczona i bezradna, bo nic na to nie mogę poradzić.
Kiedy zakochałam się w Danie, zapragnęłam poznać radość seksu z mężczyzną. Ale jeśli mnie dzisiaj spytacie, czy mi to sprawia przyjemność, odpowiem wam, że tak, jednak nie w powszechnym rozumieniu tych spraw. Po prostu cieszę się z fizycznej bliskości człowieka, którego kocham.
Całe życie próbowałam wymyślić racjonalny powód zwyczaju obrzezywania kobiet. Być może, gdybym znalazła taki powód, pogodziłabym się z tym, co mi zrobiono. Ale nic takiego nie da się wymyślić. Im dłużej szukałam powodu, tym bardziej narastała we mnie złość. Musiałam z kimś porozmawiać o swojej tajemnicy, bo dusiłam ją w sobie przez całe życie. Nie miałam z kim podzielić swego gniewu, bo nie było przy mnie nikogo, kto by to zrozumiał - ani matki, ani sióstr. Nie znoszę słowa ,,ofiara”, bo kojarzy się z nim bezradność i beznadzieja. Jednak właśnie ofiarą byłam, gdy szlachtowała mnie stara znachorka. Teraz, jako dojrzała kobieta, już ofiarą nie byłam i mogłam coś z tym zrobić.
Zamieszczając artykuł w ,,Marie Claire” chciałam, żeby ludzie popierający tę torturę dowiedzieli się przynajmniej, co się wtedy czuje, chociaż od jednej z kobiet, które to dotknęło - bo reszta, żyjąca w moim kraju, nie ma prawa głosu.
A teraz drugi powód. Wydawało mi się, że kiedy ludzie dowiedzą się o moim sekrecie, będą patrzeć na mnie z obrzydzeniem. Powiedziałam sobie, że nie dbam o to, bo chcę uświadomić ludziom, że obrzezywanie stosuje się powszechnie po dziś dzień i że trzeba pomóc tym wszystkim dziewczynkom, których to jeszcze nie spotkało. A są ich nie setki, nie tysiące, lecz miliony. Dla mnie już za późno, ale może przynajmniej części z nich uda się pomóc.
Wywiad ukazał się pod tytułem „Tragedia obrzezywania kobiet”. Był to wielki akt odwagi ze strony „Marie Claire”, a Laura wykonała świetną pracę. Reakcja była dramatyczna: zarówno sam magazyn, jak i organizacja walki o prawa kobiet, Equality Now, zostały zasypane listami pełnymi wyrazów poparcia. Czytelnicy byli równie przerażeni jak Laura, gdy przeprowadzała wywiad.
Strona fundacji Waris Dirie http://www.waris-dirie-foundation.com
| # 5 | 2011.08.26, 13:01 |
![]() eeeeeee | straszne |
| # 4 | 2011.08.23, 08:52 |
![]() Gunia | Postęp zawsze dzieję się pomimo oporu Kościoła Katoliskiego, a nie z jego pomocą. Jakbyśmy w Eropie czekali, aż Kościół dojrzeje to byśmy nadal żyli na płaskiej Ziemi, a kobiety nie miałyby duszy. Oni po prostu pewnego dnia odkrywają z niesmakiem, że bardzo niewielu ludzi ciągle wierzy w stworzenie świata w 7 dni i postanawiąją "zatwierdzić teorie wielkiego wybuchu i ewolucji, jako równoważne z kreacjonizmem". |
| # 3 | 2011.08.22, 19:29 |
![]() Voca | Jeszcze bardziej skandaliczne jest to, że to samo odbywa się w chrześcijańskich wioskach w Afryce, a papież nie chce potępić takiego postępowania :( |
| # 2 | 2011.08.22, 18:55 |
![]() bajeczna | jak wogole mozna takie rzeczy robic to sie poprostu w glowie nie miesci |
| # 1 | 2011.01.17, 14:20 |
![]() ania | Cała książka jest świetna. |
Islam potępia obrzezanie kobiet
„Obrzezanie” kobiet. Klitoridektomia w praktyce, cz. 2.
Okrutny ideał kobiety
Vega:
W aptece. Pierścień dopochwowy.
sexxx:
ja mam dzięki nim sex co 5 minut