Kiedy odzyskałam przytomność, zdawało mi się, że już po wszystkim, ale najgorsze miało dopiero nadejść. Opaska spadła mi z oczu i zobaczyłam, że morderczyni zgromadziła przy sobie mnóstwo kolców z rosnącej w pobliżu akacji. Przekłuwała nimi to, co pozostało po zabiegu, a potem przeciągała przez dziury grubą, białą nić. Nogi miałam zupełnie odrętwiałe, ale płonący między nimi ból był tak silny, że chciałam umrzeć. W pewnym momencie doznałam uczucia, jakbym uniosła się nad ziemię. Ból został gdzieś pode mną: fruwałam ponad tą przerażającą sceną, obserwując kobietę zszywającą moje zmaltretowane ciało tulone przez biedną matkę. I wtedy poczułam niesamowity spokój - nic mnie już nie bolało i niczego się nie bałam.
Gdy otworzyłam oczy, tej strasznej kobiety już nie było. Chyba mnie przesunęły, bo leżałam na ziemi, obok kamienia. Moje nogi od kostek aż po biodra były związane szmatami tak, że nie mogłam się ruszyć. Rozejrzałam się, szukając matki, ale sobie poszła, więc leżałam samotnie, czekając, co będzie dalej. Obróciłam głowę w stronę kamienia: był zbryzgany krwią, jakby zarżnięto właśnie jakieś bydlę. Moje ciało, moja płeć, leżało tam, wysychając w słońcu.
Leżałam, patrząc na wznoszące się powoli słońce. Wokół nie było śladu cienia i fale żaru biły mi w twarz, dopóki nie przyszły matka z siostrą. Odciągnęły mnie w chłód i kończyły w milczeniu przygotowanie mojego legowiska. To także należało do tradycji: pod drzewem trzeba było zrobić chatkę, gdzie mogłabym odpoczywać i goić swe rany z dala od innych ludzi. Kiedy mama i Aman skończyły pracę, wciągnęły mnie do środka.
Byłam przekonana, że to już koniec cierpień - dopóki nie zachciało mi się sikać. Dopiero wtedy zrozumiałam radę mamy, żebym za dużo nie piła. Po długich godzinach wyczekiwania w napięciu należało mi się wyjście na stronę, ale byłam przecież skrępowana aż do pasa. Mama ostrzegała mnie, żebym nie chodziła, bo wtedy rany się otworzą i trzeba mnie będzie zszywać od nowa. Wierzcie mi, była to ostatnia rzecz, jakiej bym pragnęła.
- Chcę siku - zawołałam do siostry.
Jej mina powiedziała mi, że to nie jest dobry pomysł. Podeszła, obróciła mnie na bok i
wydłubała dołek w piasku.
- Do dzieła – powiedziała.
Kiedy wydusiłam z siebie pierwszą kroplę, poczułam, jakby ktoś polewał mi ciało kwasem. Po znachorskim szyciu pozostał tylko maleńki otwór, wielkości łebka od zapałki. Chodzi o to, żeby przyszły mąż miał pewność, że nowo poślubiona żona nie zażywała seksu, zanim on jej nie dotknął. Skutkiem tego mój mocz zbierał się w świeżej ranie i dopiero potem ściekał po udach cienkim strumyczkiem. Zaczęłam wyć. Nie pisnęłam nawet, gdy morderczyni cięła mnie na strzępy, ale teraz zabolało mnie tak strasznie, że nie wytrzymałam.
Wieczorem matka i Aman wróciły do reszty rodziny, zostałam więc znowu sama. Nie bałam się jednak lwów ani węży, mimo że leżałam zupełnie bezbronna. Od chwili, gdy poszybowałam ponad własne ciało i zobaczyłam staruchę zszywającą moją ranę, nie bałam się niczego. Leżałam na ziemi jak kłoda, obojętna na ból i lęk, było mi wszystko jedno, czy umrę, czy będę żyła. Nie przejmowałam się tym, że inni śmieją się przy ognisku, podczas gdy ja leżę sama w ciemnościach.
Dni w chatce wlokły się jeden za drugim. W ranach rozwinęło się zakażenie i dostałam tak wysokiej gorączki, że na przemian traciłam i odzyskiwałam przytomność. Bojąc się tortury oddawania moczu, zaczęłam unikać picia i wstrzymywałam się z sikaniem do ostatniej chwili. Mama szybko to odkryła i wytłumaczyła mi:
- Kochanie, jeżeli nie będziesz siusiać, umrzesz.
Trzeba więc było przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Gdy czułam, że mój pęcherz jest pełny, a nikogo nie było w pobliżu, odpełzałam z posłania, przewracałam się na bok i czekałam na znany mi już przeszywający ból. W końcu zakażenie osiągnęło takie rozmiary, że nie byłam w stanie oddawać moczu. Przez następne dwa tygodnie mama przynosiła mi jedzenie, inne niż przedtem, a ja czekałam, aż rana się zagoi. Wstrząsana gorączką, znudzona do granic wytrzymałości, zadawałam sobie tylko jedno pytanie: po co to wszystko? W tym wieku nie miałam pojęcia o seksie. Wiedziałam tylko, że zaszlachtowano mnie z przyzwoleniem matki. Nie mogłam zrozumieć, po co.
| # 5 | 2011.08.26, 13:01 |
![]() eeeeeee | straszne |
| # 4 | 2011.08.23, 08:52 |
![]() Gunia | Postęp zawsze dzieję się pomimo oporu Kościoła Katoliskiego, a nie z jego pomocą. Jakbyśmy w Eropie czekali, aż Kościół dojrzeje to byśmy nadal żyli na płaskiej Ziemi, a kobiety nie miałyby duszy. Oni po prostu pewnego dnia odkrywają z niesmakiem, że bardzo niewielu ludzi ciągle wierzy w stworzenie świata w 7 dni i postanawiąją "zatwierdzić teorie wielkiego wybuchu i ewolucji, jako równoważne z kreacjonizmem". |
| # 3 | 2011.08.22, 19:29 |
![]() Voca | Jeszcze bardziej skandaliczne jest to, że to samo odbywa się w chrześcijańskich wioskach w Afryce, a papież nie chce potępić takiego postępowania :( |
| # 2 | 2011.08.22, 18:55 |
![]() bajeczna | jak wogole mozna takie rzeczy robic to sie poprostu w glowie nie miesci |
| # 1 | 2011.01.17, 14:20 |
![]() ania | Cała książka jest świetna. |
Islam potępia obrzezanie kobiet
„Obrzezanie” kobiet. Klitoridektomia w praktyce, cz. 2.
Okrutny ideał kobiety
Vega:
W aptece. Pierścień dopochwowy.
sexxx:
ja mam dzięki nim sex co 5 minut