Mój ginekolog mówił mi o tym już przedtem. To też w nim lubię. Jest wielkim zwolennikiem seksu. Ja też, pod warunkiem, że nie boli.
Wróciłam do domu z kremem estrogenowym i postanowieniem, by uprawiać seks i podtrzymywać zdrowie pochwy.
Jednak zdrowie mojej pochwy pogarszało się.
Pojawiły się nowe złe objawy. Ostre serie mocnego bólu, podobnego do bólu zęba, zaczęły promieniować z miejsca, gdzie kiedyś był Guz i sprawiały, że bardzo źle się czułam. Dwie rzeczy to pogarszały: jazda samochodem i noszenie spodni. A potem, we wrześniu, wróciły czerwone plamki. Wróciłam do ginekologa.
To rak, powiedziałam.
Nie, to nie rak, odparł. Zeskrobał trochę skóry i poszedł do swego laboratorium. To nie jest rak, powtórzył po powrocie.
Czy to opryszczka? Nie przypomina opryszczki.
To nie opryszczka.
Skąd pan wie, że to nie rak?, spytałam.
Rak nie przychodzi i nie znika, powiedział. Z rakiem po prostu jest coraz gorzej.
A więc co to jest?, zapytałam.
Nie wiem, odparł.
Niech pan posłucha, powiedziałam, jest coraz gorzej. Mam duże kłopoty z seksem. Pochwa boli mnie teraz cały czas. Jeśli uprawiam seks, to boli mnie bardziej, ale nigdy nie ma chwili, w której n i e b o l i.
Wiem, powiedział mój ginekolog, ale nie wiem dlaczego. Podszedł do okna i wyjrzał. Zachodnia medycyna nie wie wszystkiego, powiedział. Odwrócił się do mnie. Uważam, że powinna pani pójść do ośrodka medycyny alternatywnej.
Byłam zdumiona. Wysyłał mnie do zielarza!
Jest tu jeden bardzo dobry, mówił dalej. To nie są szajbusy. To prawdziwi lekarze – znam niektórych. Specjalizują się w problemach kobiecych. Nie będą machać nad panią kryształami czy coś. Uważam, że powinna pani spróbować.
Umywał ręce! Po dwudziestu latach.
Ale co to jest? spytałam. Co jest ze mną nie tak?
Nie wiem, powiedział. Proszę spróbować medycyny niekonwencjonalnej. Umysł i ciało – wywijał rękami. To nie jest infekcja bakteryjna, ani grzybicza. Nie ma pani opryszczki. Nie ma pani raka. Nie potrafię powiedzieć, co się dzieje, może oni potrafią.
Samodzielne badania
Oto rzeczy, które przez następne dwa miesiące umieszczałam w pochwie: płukanki z octu, przymoczki ze słonej wody, galaretkę o odpowiednim pH i krem estrogenowy. Próbowałam środka nawilżającego o nazwie Astroglide, który raczej sklejał niż ułatwiał poślizg. Z moim chłopakiem próbowaliśmy rozmaitych rodzajów aktywności seksualnej: bardzo szybko, tak by nie zdążyło zaboleć; bez poruszania się, po prostu bycie w środku; tylko palce; nic w środku, jedynie na zewnątrz. Cokolwiek robiliśmy, bolało. Przestałam nosić spodnie i rzadziej jeździłam samochodem. Stałam w dziale zdrowia w księgarni na Harvard Square i straszyłam się czytaniem o raku sromu. Spędzałam mnóstwo czasu siedząc na podłodze w łazience i przy pomocy lusterka i latarki oglądając moje czerwone plamki.
To ostatnie było ciekawe. Czułam, że robię coś zakazanego. Wolałabym oglądać swoją pochwę w jaśniejszym pomieszczeniu, na przykład w gabinecie, ale bałam się, że ktoś mnie zobaczy (moja ulica jest wąska i okna sąsiadów są bardzo blisko). Zostawałam więc w ciemnej, osłoniętej łazience. Czułam, że nie powinnam badać tego tak szczegółowo – a naprawdę w ogóle. Ale robiłam to. Wytężałam wzrok i grzebałam tam, i rozchylałam zewnętrzne i wewnętrzne wargi sromowe. Zaglądałam do tego tunelu i próbowałam rozszyfrować, co jest normalne, a co nie jest. Oczywiście nie miałam pojęcia. Jednak im częściej to robiłam, tym lepiej poznawałam moją pochwę. A ponieważ bolała w określonym miejscu, mogłam porównywać do niego resztę. Miałam miejsca kontrolne i miejsce chore. Kłopot w tym, że poza lekkim zaczerwienieniem, nie było między nimi wielkiej różnicy.
Próbowałam wytłumaczyć mojemu chłopakowi, jakie to uczucie. Mam tam petardę, mówiłam. To jak chore gardło – uważałam, że to pomocny obraz. Tak czy inaczej przypomina gardło, więc to naprawdę chore gardło. Tak obolałe, że nie masz ochoty przełykać, znasz to uczucie?
Patrzył na mnie pytająco, gdy snułam te porównania.
Nie mam jej, odpowiedział, więc naprawdę nie mogę sobie wyobrazić.
Masz gardło, zwracałam uwagę.
Próbuję to sobie wyobrazić, odpowiadał.
Byliśmy strasznie nieszczęśliwi. […]
Nauka o sromie
[…] Co mi jest?, spytałam.
Ma pani bolesne miejsce, powiedział sromolog. Potem, raczej na odczepnego, dodał, mógłbym je wyciąć.
Wyciąć?
Taa.
A na czym polega problem?, spytałam ponownie.
Niektórzy uważają, że to nieprawidłowości mięśni dna miednicy, odparł. Niektórzy, że jest to związane ze szczawianami w moczu podrażniającymi srom. Piętro wyżej są ludzie, którzy zajmują się mięśniami dna miednicy. Mogłaby pani tego spróbować.
Czy to działa?, spytałam go.
E…, powiedział. Niektórzy, by zmniejszyć ból, stosują trójcykliczne leki antydepresyjne.
Czy to działa?
E…
Czułam, że nie mogę się przebić. Ta operacja, na czym polega?
Jednodniowy zabieg, powiedział sromolog.
To mi niewiele dało. Ostatnio mówi się tak o operacjach na otwartym sercu. Spróbowałam jeszcze raz.
Czy można to porównać do wycięcia cysty na gruczole Bartholina?
Hmm, powiedział. E...
Uznałam to za „tak”.
Niektórzy nigdy nie wracają, powtórzył. Dam pani receptę na nowokainę i jeszcze jeden środek znieczulający, który nie jest taki mocny. Może ich pani spróbować. Proszę wrócić, jeśli będzie pani chciała operacji. […]
| # 6 | 2011.05.27, 16:17 |
![]() Voca | Jasne, jeśli coś jest o waginach, to po to, żeby kogoś podniecać. Kobiety rodzą dzieci też po to, żeby jacyś onaniści jarali się przy porodzie, po to też chorują, chodzą do ginekologa, bo są idiotkami, żądnymi nadmiernego podniecenia. Każdy to w ogóle czyta książki to niedoruchany erotoman. Dlatego właśnie w Polsce kwitnie czytelnictwo! Niech żyją księgarnie internetowe i empiki oraz biblioteki! To lepsze niż sex shopy i kina porno. |
| # 5 | 2011.05.27, 13:51 |
![]() pinda | książka dla idiotów, potrzebujących podniecenia. |
| # 4 | 2010.09.04, 21:57 |
![]() Voca | Przeczytałam tę książkę, bardzo szybko się ją czyta. Jest ciekawa. Życie głównej bohaterki nagle koncentruje się na bólu i leczeniu waginy, a nikt jej nie jest w stanie pomóc. Jej chłopak prawieże przymusza ją do seksu, ona godzi się na to. Uprawia z nim seks, mimo że cierpi katusze z bólu. Jej pochwa przez lekarzy i jej chłopaka jest potraktowana jak obiekt - medyczny bądź seksualny, ale nie żywe ciało i jej część. |
| # 3 | 2010.08.26, 14:51 |
![]() x | Ja nie z książki tylko z tego co tu pisze , nie do końca się zgadzam z tym opisem jak ty to wytrzymałaś . Męskie lekarstwo to oczywiście czuły i kochany mężczyzna czyli dobry sexs i kobieta też lekarstwem dla mężczyzny . Najlepiej gdy jest się stałą parą. Jeszcze jedno czytanie oglądanie wyobraznia i gdy się z tego nic nie ma chyba pogarsza stan ogólny. Motylki są i nic więcej . Z wyobrazni też sie można pod---cić a to nie to samo . |
| # 2 | 2010.08.26, 12:35 |
![]() Marta | ? A co to jest to męskie lekarstwo niby? Książki jeszcze nie czytałam, ale może się skuszę. Może wtedy się dowiem, jak się historia zakończyła. . . |
| # 1 | 2010.08.26, 12:12 |
![]() xxx | Zaczytałam się ciekawy temat niesamowicie obszerny az się przestraszyłam . Według mnie po tylu badaniach nic jej nie jest . Moze jest jej potrzebne męskie lekarstwo . |
Ratunku, nie mam orgazmu!
Zdefiniować seks
Droga bezwstydna
Warsztaty o seksualności dla kobiet
AwaS:
Lalka25, wszystko w \"normie\", tzn. OK.
gosc:
dalbym ciorgazm iejeden silny moim 20cm penisem aaaa w pu pozycjach
Gunia:
@h-s: Krew ma temperaturę ciała i często nie czuć, że coś cieknie.
Women29:
Która z pań się masturbuje?