dział: kultura

Zaproś boga do łóżka, czyli prawdziwa perwersja

Tomira Wojna
dodano: 2015.02.16
Czy szanowałabyś wizjonera głoszącego, że nawet jeśli ktoś inny ukradnie twój samochód, to nie masz już prawa kupić sobie następnego pojazdu i zobowiązana jesteś do końca swego życia poruszać się jedynie piechotą? A może takiego, który będzie się upierał, że jeśli twój samochód nie chce zapalić, to w żadnym razie nie wolno wyjmować z niego akumulatora celem podładowania go. Że dozwolone jest jedynie popychanie go z nadzieją, że może silnik w końcu zaskoczy?

Inkuby to już przeszłość!

  Byłam wczoraj w księgarni. Na dłużej zatrzymałam się przy regale "poradniki o seksie". To właśnie tam odkryłam, co to jest prawdziwa perwersja. Nie, to nie była książka o dawaniu klapsów, wiązaniu ani orgiach. To była "grzeczna" książeczka, o tym, jaki seks jest świetny napisana przez… księdza. Aż mnie zemdliło. Już się przyzwyczaiłam do tego, że w Polsce kościół udziela koncesji na seks, a seks bez zgody kościoła jest "nielegalny". Nie rozumiem natomiast na jakiej podstawie i jakim prawem(!) księża opowiadają bajeczki o seksie. Z niecierpliwością zatem oczekuję "Poradnika kierowcy rajdowego" napisanego przez Kapelana Kierowców Zawodowych, który nigdy nawet nie próbował prowadzić samochodu oraz traktatu o utworach Mozarta opracowanego przez Krajowy Związek Głuchych. 

Nic to - powiecie. Przecież, jak poucza nas sam Karol Wojtyła:

"Brak doświadczenia własnego, osobistego, nie przeszkadza przy tym o tyle, że [księża] posiadają bardzo bogate doświadczenie płynące z pracy duszpasterskiej".

  Nie moi drodzy, nie chodzi tu wcale o głośne ostatnio skandale seksualne w kościele. Nikt pozbawiony złośliwości nie wątpi przecież, iż Wielki Polak, pisząc powyższe słowa, absolutnie niczego na ich temat nie wiedział. Chodzi zapewne o "doświadczenia" płynące ze spowiedzi, rozmów w czasie nauk przedmałżeńskich i spotkań z młodzieżą.  

Jak dowiadujemy się dalej, suma wiedzy zgromadzonej przez księży powyższą metodą, przekracza nie tylko ramy wszelkich osobistych doświadczeń, ale też dalece bije na głowę kompetencje dyplomowanych seksuologów z wieloletnią praktyką terapeutyczną. Jak zauważa bowiem Wojciech Wierzejski:

"Stykając się z problemami setek a nawet tysięcy małżeństw (...) mają przeogromne doświadczenie "pośrednie", możliwość dokonywania pewnych uogólnień, syntez, formułowania praw rządzących tą dziedziną ludzkiej aktywności. Na pewno jest to doświadczenie o wiele bogatsze niż wiedza jakiegoś sfrustrowanego seksuologa np. po rozwodzie."

  I to jest argument niezbity i argument niekwestionowalny. Jeśli pragniesz zdobywać laury w wyścigach rajdowych, nie pójdziesz przecież słuchać jakiegoś sfrustrowanego trenera, który najpierw przez piętnaście lat przedzierał się osobiście przez dakarskie pustynie, by przez piętnaście kolejnych szkolić młodszych zawodników. Nie! Wystarczy przecież uświadomić sobie, że w omawianym okresie musiał on wszak przegrać niezliczone wyścigi, niejeden raz złapał gumę, a i w pracy trenerskiej zaliczył zapewne jakieś hańbiące potknięcia.  

O ileż cenniejsze będą przecież wskazówki Kapelana Kierowców, który w całym życiu nie przegrał ani jednego wyścigu a dźwięk pękającej gumy zna jedynie z opisów zasłyszanych podczas swej pracy duszpasterskiej, bo nigdy osobiście nie siedział w rozpędzonym bolidzie.

Jeśli nadal podejrzewacie, że może to być jednak pewną przeszkodą dla udzielania użytecznych praktycznie wskazówek, to niedostatek wiary uleczy w was zapewne autorytet księdza profesora Tadeusza Ślipko w publikacji "Życie i płeć człowieka":

"Wystarczy doświadczenie popędu seksualnego, który przez cały ciąg życia należy do wyposażenia biopsychicznego każdego normalnie rozwiniętego osobnika i umożliwia mu uzyskanie wiedzy, na czym polega życie seksualne"

Czy ktoś wątpi jeszcze, że "nie matura lecz chęć szczera"? Karol May pisał wszak powieści o życiu Indian, przez całe życie nie ruszając się z Niemiec. Włosi filmowali westerny w Andaluzji a Chińczycy przodują obecnie w produkcji włoskich torebek. Zatem chcieć to móc a wiara wszak góry przenosi.


Nauka uświęcona

Zauważmy ponadto, że księża zajmujący się seksuologią nie uprawiają przecież, zwykłej pospolitej seksuologii. Uprawiają oni seksuologię chrześcijańską a ujęcie problematyki seksu w kontekście Wyższych Wartości, zapewnia im nieskończoną przewagę nad profanami pozbawionymi tak metafizycznej perspektywy.

Wdzięczni zatem za wyniesienie wiedzy seksuologicznej na wyższy poziom zrozumienia, zachęcamy do dalszych poszukiwań. Z niecerpliwością oczekujemy: chrześcijańskich dermatologów, chrześcijańskich laryngologów i chrześcijańskich okulistów. Co prawda duchowni nie dysponują przecież wykształceniem akademickim ani praktyką zawodową w leczeniu występujących tu schorzeń, ale w swej pracy duszpasterskiej spotykają się przecież z licznymi ich przypadkami, a posiadanie oczu i uszu pozwala im niezawodnie uzyskać wiedzę, na czym polega astygmatyzm i krótkowzroczność.


Argumenty, z którymi trudno się nie zgodzić

Czy wsiadając do samochodu, liczyłabyś się z autorytetem osoby namawiającej cię, by nie zapinać pasów, bowiem i tak nie stanowią one 100% zabezpieczenia w przypadku kolizji, dając jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa i zachęcając do brawurowej jazdy?

Czy dałabyś się przekonać, że używanie opon zimowych sprzeczne jest z prawem naturalnym, bowiem jedyną właściwą metodą unikania poślizgów jest obserwacja cyklu rocznego i używanie samochodu jedynie w okresie od kwietnia do września?

Czy głosowałabyś za tym, żeby jakiekolwiek kontakty z kierownicą i dźwignią zmiany biegów wolno było mieć dopiero po wcześniejszym zdaniu egzaminów na prawo jazdy - prowadzonych przez osoby ślubujące, że same nigdy wżyciu nie usiądą na fotelu kierowcy - zaś wszelkie wcześniejsze oglądanie wewnętrznej budowy samochodu na zdjęciach i techniki jego prowadzenia na filmach było odradzane jako mogące prowadzić do nieprawidłowości w późniejszym życiu kierowcy?

  Czy szanowałabyś wizjonera głoszącego, że nawet jeśli ktoś inny ukradnie twój samochód, to nie masz już prawa kupić sobie następnego pojazdu i zobowiązana jesteś do końca swego życia poruszać się jedynie piechotą?  

A może takiego, który będzie się upierał, że jeśli twój samochód nie chce zapalić, to w żadnym razie nie wolno wyjmować z niego akumulatora celem podładowania go. Że dozwolone jest jedynie popychanie go z nadzieją, że może silnik w końcu zaskoczy?

Acha: i nie wolno jeszcze włączać reflektorów wtedy, kiedy samochód stoi akurat w miejscu. Wiadomo bowiem, iż samochody tworzone są po to, by nimi jeździć, nie zaś by nimi coś oświetlać. Oświetlanie jezdni przed sobą jest oczywiście dozwolone, służy bowiem spełnianiu naturalnej funkcji samochodu jaką jest poruszanie się po drogach. Świecenie oderwane od zasadniczego celu lokomocyjnego stanowi jednak oczywiste sprzeniewierzenie się zamysłowi projektanta.


Lenin w lodówce

W czasach głębokiego zideologizowania gdy jedyny słuszny system raczył nas publikacjami na temat socjalistycznej ekonomii, socjalistycznego rolnictwa, socjalistycznej filozofii i użyteczności myśli tow. Ilicza w walce z krzywicą, krążył po kraju pewien dowcip, który uparcie mi się w tym miejscu przypomina. Przyznajcie jednak sami, czy nie można poczuć się nieco dziwnie? Idę do szkoły, a tam bóg, oglądam obrady sejmu - bóg, chcę iść z chłopakiem do łóżka - oczywiście bóg. Spakowałabym się i pojechała na parę dni do lasu, żeby odpocząć od tego wszystkiego, ale boję się otwierać bagażnik.
 

komentuj









































autor:


komentarze: (1 - 23)

czytaj wszystkie komentarze:  »
# 12010.09.08, 11:56

poranne hihi
Gratuluję lotności przenośni i porównań, są zaprawdę trafne i urzekające. O ile niepokoi mnie (ale tylko odrobinę, bo przecież także niezwykle zadowala) gryząca ironia i sarkazm, o tyle w tym tekście - i w tym temacie - znajduję je uzasadnionymi. Już coś mi mówi, że lada moment odezwie się któryś ze wspomnianych w tekście autorytetów (lub ich samozwańczy obrońcy) - i kompletnie mnie to nie rusza. Dziękuję, za tekst zabawny, i za trafny.
# 22010.09.08, 20:39

m.
Wygląda na to, że autorka tekstu zrecenzowała książkę, której nie czytała, a jedynie zobaczyła w księgarni - myślę, że żaden szanujący się periodyk motoryzacyjny nie opublikowałby testu samochodu tylko na podstawie wrażenia wyniesionego z salonu. pozdrawiam.
# 32010.09.08, 21:33

Antyfacet RP
Witam Autorkę,

Z tymi chrześcijańskimi lekarzami, prawnikami i każdą grupą zawodową, to już się dzieje: są takie organizacje i pewnie zajmują się knuciem, jak w ich dziedzinie zawodowej klientów i interesantów załatwić tak, aby niekoniecznie było dobrze, ale po chrześcijańsku. Wprawdzie nie są to teoretycznie znający się na wszystkim księża, lecz zindoktrynowani praktycy, i przez to nawet niebezpieczniejsi. Należy oczekiwać stowarzyszeń chrześcijańskich hodowców kanarków, chrześcijańskich filatelistów i wszelkich innych.

Pozdrawiam,
Antyfacet RP
# 42010.09.09, 12:37

jinx
Nom ksiądz mówiący o seksie to tak jak kardiolog, który nawet nigdy nie miał zawału. Albo głuchy pianista
# 52010.09.09, 23:22

z dystansem
Tak się składa, że znam kilku niezłych kardiologów, którzy nigdy nie mieli zawału. . . ;-P
# 62010.09.11, 00:11

Ost.
A ile facecikom z tej sekty zwanej chrześcijaństwem zostało na świecie państw, w których jeszcze mają władzę? Watykan. Polska? Malta? Irlandia? Coraz więcej ludzi rząda rzeczywistego oddzielenia państw od systemów wyznaniowych i oczyszczenia przestrzeni publicznej z wpływu religii. Zaczęło się od przerwania milczenia - aż do dzisiaj dorośli już ludzie ujawniają pedofilię mężczyzn (księży), której bylu ofiarami. Każdy z księży, uważając seks za "grzech", ciało kobiety za "nieczyste", a naturę za wytwór zeusa/boga/jahwe/buddy/whatever - krzywdzi ludzi.
# 72010.10.01, 20:10

:)
Nie przesadzajcie. . . księżom też staje, więc mogą to wykorzystać dla dobra owieczek. . . . A że jedni wykorzystują to w literaturze, a inni w ministrantach - to tylko subtelna różnica. I przecież nikt nie protestuje z tymi ministrantami. . .
# 82010.10.02, 19:28

a/z
nie przeczytałam tego artykułu, nie dało się. zresztą, za komentarzem #2 - autorka prawdopodobnie nie przeczytała książki, przynajmniej do połowy tekstu nie było na to dowodów, niczego też o książce nie dało się dowiedzieć. z drugiej strony uważam, że recenzję takiej pozycji mógłby napisać wyłącznie ksiądz i wtedy byłoby to też zgodne z tezą o kierowcy radiowym.
# 92010.10.02, 19:44

Voca
A ja przeczytałam ten artykuł i nie wiem, z czym macie problem. :) O jakiej książce jest mowa? Czy podany został autor albo tytuł? Nie. Przecież tekst traktuje o czym innym - o zajmowaniu się tematyką seksu przez osoby, które wypowiadają się z pozycji autorytetu, nigdy w życiu nie doświadczając tego, czym seks w istocie jest.
# 102010.10.02, 20:09

Gosia
Nie nazwała bym tego tekstu recenzją, Ja to odebrałam jako ogólny komentarz na temat księży nauczających o seksie. I z tym tekstem jednocześnie zgodzę się jak i nie zgodzę :) Jeżeli ktoś chce zdobyć teoretyczną wiedzę na temat seksu, antykoncepcji lub relacji partnerskich wtedy powinien sięgnąć po publikacje naukowe, porozmawiać z psychologiem/seksuologiem, albo kimś doświadczonym w tych tematach. Ale osoba wierząca będzie szukała informacji na temat seksu w odniesieniu do swojej wiary, dla niej to ksiądz będzie najlepszym źródłem wiedzy której poszukuje. To jest oczywiste, ksiądz nie udzieli porad ani informacji nie zgodnych z jego wiarą i przekonaniami. To czy chce się kierować takimi czy innymi zasadami to kwestia wolnej woli jeśli ktoś chce wierzyć w "bajeczki" to jego sprawa.
# 112010.11.15, 03:54

Eida
Do a/z: Co to jest kierowca radiowy? ;)

Do Gosi: Niby racja, gdyby księża ograniczali się i udzielali rad tylko swoim owieczkom, problemu pewnie by nie było, ale niestety jak na razie wygląda to tak, że kościół co rusz próbuje przeforsować własną wizję moralności.

Swoją drogą, nasuwa się pytanie, czy księża powinni mieć prawo do uczenia (i niejako narzucania) swoich poglądów związanych z seksem nastolatkom, np. w szkołach. Bo tak się składa, że to nie do końca sprawa wiary. Dorośli ludzie - proszę bardzo, niech sobie żyją według swoich własnych przekonań, jeśli chcą - to oni poniosą tego konsekwencje. Ale jeśli ksiądz na religii w szkole z uporem maniaka przedstawia np. kalendarzyk jaką jedną z METOD ANTYKONCEPCJI, albo wymyśla niestworzone historie o tym, jak straszliwe konsekwencje może mieć stosowanie prezerwatywy, czy przyjmowanie pigułek, to coś tu chyba jest nie tak.

Tego typu "nauczanie" to po prostu przekłamanie rzeczywistości, a ja uważam, że dzieci w szkołach mają prawo do rzetelnych i prawdziwych informacji. Wychowanie seksualne w wykonaniu księży czy katechetów (nota bene często odbywające się w ramach lekcji religii) - to czysta ideologia, natomiast informacje, które można znaleźć w podręcznikach seksuologii napisanych przez seksuologów z prawdziwego zdarzenia (czyt. : odpowiednio wykształconych i znających się na rzeczy) - to informacje i dane naukowe, które są weryfikowalne, weryfikowane i uzupełniane w miarę rozwoju techniki i wiedzy na ten temat.
I teraz jeśli przyzwalamy na to, że w księgarniach na jednej półce możemy znaleźć książkę o seksie napisaną przez specjalistę, i podobną - napisaną przez księdza, przyzwalamy jednocześnie niekompetentnym osobom na udzielanie informacji z obiektywnego punktu widzenia nieprawdziwych (narażając innych na negatywne konsekwencje).

To trochę tak, jak w sytuacja z tzw. kreacjonistami w USA. - Tam też (w niektórych stanach) kreacjoniści mają przyzwolenie na publikowanie podręczników, w których historie o stworzeniu świata w 6 dni, gadającym wężu i pierwszej kobiecie stworzonej z żebra pierwszego mężczyzny jako prawdziwe i naukowe.
Owszem - każdy z nich ma prawo wierzyć w co im się podoba, ale uważam, że nie mają prawa sprzedawać nieprawdziwych informacji jako faktów.

Do Autorki tekstu: genialny artykuł!! :D
# 122011.04.28, 10:41

Dinozaur
Panno Eido. Co niby Kościół próbuje przeforsować? Swoją wizję moralności? A czyją do jasnej cholery niby ma forsowac? Chyba, że wracamy do czasów słusznie leninowskich i pewnym grupom społecznym kneblujemy usteczka, by nie wtrącały sie w naukowo dowiedziony, jedynie słuszny światopogląd. Uwierz mi, tamci demagodzy potrafili naprawdę piknie uzasadniać wyższość gospodarki planowej, nad upadającą kapitalistyczną. I z taką samą pasją udowadniali marksistowską wizję świata. Chcecie tego? Czy tak trudno zauważyć, że ten, rzekomo olbrzymi, wpływ Kościoła na życie w Polsce jest wynikiem wyboru ludzi, którzy po prostu chcą by tak było. Ale napiszę Ci więcej - oni sobie urabiają też kościelne zalecenia na własna modłę. Tak zakaz antykoncepcji i aborcji - myślisz, że znajdziesz choćby 70% chodzących na msze katolików, którzy się z tym zgodzą? Co do kalendarzyka - raczej od dooobrych paru lat żaden lepiej ogarnięty ksiądz nie poleci tego. Ale nawet WHO nie uważa NPR za antykoncepcję. Co do indoktrynacji na religii - a czy ktoś każe chodzić na religię? Co do tej nauki, który daje nam weryfikowalne dane na tematy nie dające się póki co sensownie ogarnąć (psychologia i jej podobne), to warto poczytać jak to drzewiej bywało - jak to w imię nauki robiono różne eksperymenta, włącznie z eugeniką - i to nie w żadnych nazistowskich Niemczech, ale w takich Stanach czy Szwecji. Chcesz prawdziwej nauki? Studiuj matmę, fizykę czy nauki przyrodnicze. Reszta to (w uproszczeniu) spekulacje na tematy, których sedna człowiek jeszcze nie rozgryzł - widać to bardzo dobrze na przykładzie rozwoju myśli ekonomicznej. I teraz leżą w księgarni książki - seksuologa i księdza. To tę drugą obłożyć cenzurą i wpisać na jakiś indeks, bo niesie ferment? Życie to zweryfikuje. W jednym z badań nad rozwodami w USA okazało się, że pary stosujące antykoncepcję rozpadały się w grubo ponad 50%, a te które nie stosowały - mniej niż parę % (a może i nawet mniej niż 1% - nie pamiętam dokładnie). I jeszcze jeden głos z dziedziny weryfikowalnej - biochemii: Arne J. Gjorgov przeprowadził badania nad rakiem piersi i zauważył związek między bezpośrednim kontaktem nasienia męskiego z ciałem kobiety a odsetkiem zachorowań na tę chorobę. Istnieje przypuszczenie, że jakieś białko w nasieniu jest czynnikiem hamującym rozwój nowotworu. Uwidacznia się to szczególnie wśród zakonnic i samotnych kobiet. Osobiście nie jestem za żadnym zakazem gumek, ale nie róbmy pseudo-naukowej nagonki na czyjeś poglądy, bo czasami może się okazać, że to wszystko jest dużo bardziej skomplikowane :-). Pozdrawiam.
# 132011.06.13, 09:38

Adrien
Ach więc partner staje się przedmiotem, który można ukraść, przedmiotem, którego się nie tyka, jeśli się nie spełni warunków? A co jeśli samochód zdecyduje zjechać w przepaść? Trafi do piekła?
Próby zbesztania Kościoła i wiary chrześcijańskiej mogą trafić jedynie do antyklerykałów i niedouczonych ateistów. Jeszcze zanim powstało miasto Rzym żydzi już mieli higienę seksualną nie znając nawet takiego określenia. Bo czym niby jest nazwanie kobiety "nieczystą" przez 8 dni po rozpoczęciu krwawienia? Lub przez miesiąc po urodzeniu dziecka? Zwyczajnym daniem jej spokoju od seksu. Fakt, żydzi dochodzili w tym do absurdu. Ale nie zmienia to faktu, że dostali takie prawa, o których my, chrześcijanie, dziś uczymy się między innymi na kursach NPR.
odczuwam w tym miejscu potrzebę odniesienia się do niektórych komentarzy [od najstarszych]:
@ jinx: trafne spostrzeżenie:) szczególnie kiedy pomyślimy o Beethovenie:)
@ Ost. : sekta to ugrupowanie, które odmóżdża wszystkich swoich członków, a nie tylko ich garstkę [niestety mohery to znikomy odsetek w tłumie katolików - najbarwniejszy i najgłośniejszy, ale jednak znikomy, że o innych wyznaniach chrześcijańskich nie wspomnę]
@ Eida: ludzie niedouczeni są wszędzie. Katecheci zajmują się edukacją seksualną na zajęciach szkolnych szumnie nazwanymi "religią", bo nikt inny tego nie robi. Z przykrością stwierdzam, że żyjemy w kraju gdzie seks jest pojmowany skrajnościami. A antykoncepcja jest zła, bo nie sprzyja budowaniu relacji. Zauważyłem też, że częściej stosują ją ludzie, którzy nie mają czasu na poznawanie swojego ciała [dot. kobiet] lub mają tak często przygodnych partnerów, jak tylko się da [dot. obu płci].
Czytałem wczoraj na jednym z portali "obrazkowych" opis jacy są faceci - m. in. że wiedzę o związku biorą z doświadczenia, w przeciwieństwie do dziewcząt czytających romanse. Nie wdaję się w dyskusję, czy druga część twierdzenia jest prawdziwa. Gdyby jednak była - uważasz, że twórcy powieści typu Harlequin są kompetentnymi osobami do uczenia ludzi o związkach? Bo wg mnie tego typu porównanie stosujesz.
I ostatnia sprawa: kreacjoniści podobnie jak inne "frakcje" parające się wiedzą nt. powstania świata dzielą się na radykalnych, którzy traktują wszystko dosłownie i umiarkowanych, którzy wiedzą, że wszystko jest umowne. To nie żydzi ustalili, że rok ma nieco ponad 360 dni i że miesiąc księżycowy trwa ok 28 dni z czterema fazami [nów - pierwsza kwarta - pełnia - trzecia kwarta]. Dopasowali tylko działanie stwórcze do jednej fazy kończąc je [to działanie] dniem wolnym od pracy. Jesteśmy istotami dość prostymi i przez wieki wystarczało nam to proste wytłumaczenie powstania świata. Zauważ też, że człowiek powstał jako istnienie ostatnie co jest w kompletnej zgodzie ze wszystkimi teoriami powstania świata.
@ Dinozaur: dziękuję. niegłupio i nie przemądrzale:)
# 142011.06.18, 12:31

Michael
cudne
# 152011.07.20, 16:08

kaa-n
Świetny artykuł. To typowe, że panowie, czy w sukienkach, czy spodniach znają się na wszystkim, taka płeć. Po prostu nie słuchać, nie czytać, nie traktować poważnie ludzi, którzy na to nie zasługują. W sprawach dot seksu porozmawiać z edukatorkami/edykatorami z Pontonu, rodzicami (jak się uda), może babcią lub dziadkiem jak nowocześni (nie wszyscy to moherowe towarzystwo). A do szkół obowiązkowo wprowadzić etykę zamiast religii, oraz zajęcia z edukacji seksualnej, ze szczególnym uwzględnieniem nauki i utrwalania asertywności u dziewcząt. Dodam, że nie używałabym zepsutego, nieoświetlonego, pojazdu bez silnika, niezabezpieczonego pasami, bez lusterek bocznych i wstecznego. Taki pojazd jest niebezpieczny, nieskuteczny (nie dowiezie mnie tam gdzie chcę). Bez mrugnięcia okiem, a nawet oboma, oddałabym go do naprawy, do warsztatu, a nawet celem niewielkiego tiuningu. Pozdrawiam wszystkich normalnie myślących.
# 162011.07.20, 16:18

delilah
"Bo czym niby jest nazwanie kobiety "nieczystą" przez 8 dni po rozpoczęciu krwawienia? Lub przez miesiąc po urodzeniu dziecka? Zwyczajnym daniem jej spokoju od seksu. " Jestem kobietą i nie chcę by mi "dawano spokój od seksu". Hej, kobiety też mają libido i nie powinny tylko odrabiać pańszczyznę w łóżku, ale czerpać z tego przyjemność.

Ten artykuł nie uprzedmiotowia partnera / partnerki, pokazuje tylko poprzez aluzję głupotę takiego myślenia. Wyjątkowo trafnie, moim zdaniem. Słyszałam księży argumentujących, że nie powinno się stosować prezerwatyw w ochronie przed AIDS, bo "to nie chroni w 100%". W porównaniu do pasów bezpieczeństwa wyjątkowo widać głupotę takiego myślenia. Podobnie jeżeli chodzi o masturbację czy czytanie porad dotyczących technik seksualnych - to może być (zwłaszcza dla kobiet) niezbędne do nauczenia się osiągania orgazmu i głupotą jest wmawianie, że jest w tym coś złego. Autorka artykułu nie uprzedmiotowiła partnera seksualnego, tylko przez porównanie lepiej pokazała błąd takiego myślenia.
# 172011.07.20, 16:22

delilah
"Gdyby jednak była - uważasz, że twórcy powieści typu Harlequin są kompetentnymi osobami do uczenia ludzi o związkach? Bo wg mnie tego typu porównanie stosujesz. "

Autorzy tego typu książek nie mają na celu uczenia czegokolwiek. Podobnie jak autorzy kryminałów nie uczą popełniania przestępstw. To po prostu fikcja dla umilenia sobie życia. A poradnik to poradnik, pisany jest po to, by czytający czerpali z niego wiedzę i wykorzystywali ją we własnym życiu. Dlatego poradniki seksualne powinny być pisane przez osoby, które mają pojęcie o seksie.
# 182011.07.20, 19:13

Aga_xy
Bomba! Podaję dalej!
# 192011.07.21, 09:10

Jednak
Jednak, przez 12 lat chodzenia na katechezę, nie usłyszałam od księży ani jednego sensownego zdania o seksie. . .
# 202011.07.21, 09:13

V.
A co sensownego ksiądz może powiedzieć? Właśnie chodzi o to, że najsensowniej jest, gdy się na ten temat nie wypowiada:) Bo jak zaczyna mówić, to nie pozostaje nic innego, jak się śmiać lub uciekać!
# 212011.07.23, 10:13

Kaligula
Dlaczego tu nie komentuja faceci, oprocz dwoch gawedziarzy i dla rownowagi milczka?
Czy w wieku 17 lat wie co to seks, czy jej sie wydaje? :))
# 222011.08.01, 20:42

Joanna
@Adrien: religia niczym nie różni się od Harlequinów - i jedno i drugie to fikcja dla słabych leniwych umysłów oderwanych od rzeczywistości.
# 232011.08.09, 08:24

Akmodzia
@delilah - zgadzam się w zupełności.
Sama uważam, że skoro mamy wolność słowa, to księża mają prawo pisać książki o seksie, ale nie jako poradniki, ale powiedzmy o tytule : "Seks a wiara katolicka".
Czemu za każdym razem, gdy poruszany jest temat księży, wyskakują ludzie, którzy mówią, że wiara jest zła? Dla tych wszystkich mam link: kwejk. pl/obrazek/341623/albert,einstein. html - bardzo dobrze oddający moje podejście. Dla wielu ludzi wiara jest ważna, tak jak seksualność, ale najczęściej nie łączą ich.
A tak odnośnie lekcji religii: do tej pory nie spotkałam się z uczeniem o seksie przez księdza. Oprócz jednego razu, ale była to odpowiedź na pytanie koleżanki, dlaczego Kościół antykoncepcji nie uznaje. Także proszę nie zrzucać wszystkich do jednego worka, bo ie zawsze księża narzucają swój punkt widzenia świata.
Co do artykułu - bardzo dobry ;) a wiele metafor trafnych :)

najnowsze artykuły

Ciało zaczęło mówić, a ja byłam zmuszona słuchać - Alexandra Pope o cyklu i menopauzie
seksualność kobiet » miesiączka
Ciało zaczęło mówić, a ja byłam zmuszona słuchać - Alexandra Pope o cyklu i menopauzie
Angielskie słowo blessing (błogosławieństwo) pochodzi od dawnego bloedsen, czyli „krwawić”.
 
Period Fest, czyli święto miesiączki w Poznaniu
seksualność kobiet » wiadomości
Period Fest, czyli święto miesiączki w Poznaniu
Już jutro startuje chyba pierwszy taki (?) miesiączkowy festiwal w Polsce. Będą wykłady, warsztaty, koncerty, i wystawa ”Czerwona”.
Dzieje się! A ja się bardzo cieszę!
 
Życie po porodzie. Na wesoło
seksualność kobiet » humor
Życie po porodzie. Na wesoło
Ten filmik mnie porwał!
 
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
seksualność kobiet » macierzyństwo
Jak wrócić do satysfakcjonującego życia seksualnego po porodzie?
komentarze (2)
Powrót do satysfakcjonującego życia seksualnego po narodzinach dziecka może być bułką z masłem, ale może również okazać się nie lada wyzwaniem.
 
O miesiączce dla mężczyzn
seksualność kobiet » miesiączka
O miesiączce dla mężczyzn
Kochasz kobiety czy może ich się boisz?
Chcesz je lepiej zrozumieć, oswoić się z nimi, pomóc im?
To wszystko jest możliwe!
 







zobacz też

„Jak nakręcić porno: praktyczny poradnik filmowania seksu” - zbiórka społecznościowa

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter