dział: kultura

Święto Słońca. Modlimy się do Bogini

Voca Ilnicka
dodano: 2015.01.07

-Chodźmy na wydmy, jest tak słonecznie i ciepło.

Zaiste było. Był 22 grudnia, pierwszy dzień zimy. Dla przybyszów z centralnej Europy w Maspalomas aktualnie była pełnia lata - dwadzieścia siedem na plusie i bezchmurne niebo, a w Polsce podobno sypał śnieg.


Jeszcze raz posmarowałam twarz kremem z filtrem, zawinęłam się w pareo i wyszliśmy. Po krótkiej chwili jazdy autem byliśmy na parkingu przy wydmach - akurat tam, gdzie trzymano wielbłądy. Ale my nie byliśmy zainteresowani wielbłądami. Mnie interesowały głównie gorące słońce i nagrzany piasek, a Petera... surykatki.


Już po przejściu pierwszych kroków zdjęłam japonki - ładne, nowe, złoto-błyszczące. W Szczecinie były chyba ostatnią dostępną parą letnich butów w środku grudnia. Gdy minęliśmy stację wielbłądów i drogę, na której mogła nas spotkać karawana pełna dzieci - przestałam się przejmować tym, co mocny wiatr wyczynia z moją leciutką chustką, która powiewała w najróżniejszych kierunkach, ukazując to ramię, to pierś, to łono. Byliśmy w strefie zdominowanej przez nudystów. Już od kilku minut mijały nas nagie pary lub też mężczyźni ubrani jedynie w t-shirty i kapelusze - starsi, młodsi, spaleni na czekoladowo lub całkiem bladzi - wszyscy sunący przez zwały piasku. W dali za wydmami szumiał ocean. Samotne kobiety raczej nie występowały w tym środowisku.


Wszyscy chcą się modlić!


-To gdzie właściwie idziemy i co będziemy robić? - spytałam Petera, który był doświadczonym bywalcem wydm. Tylko się uśmiechnął.

-Znajdziemy miejsce osłonięte od wiatru i położymy się na piasku. Będziesz mogła się wygrzewać, jak jaszczurka na kamieniu.

Teraz uśmiechnęłam się ja. Czy to możliwe, że jeszcze trzy dni wcześniej chodziłam po Warszawie pełnej siąpiącego deszczu, gdzie okutani w płaszcze i szaliki ludzie obławiali się w choinki pod Pałacem Kultury? Ach, słońce, piasek, lato! Byłam w raju.

-Idealny dzień i idealne miejsce na obchodzenie święta słońca.

-Tak, to dobre miejsce na celebracje. Tu jest dużo religijnych ludzi - roześmiał się Peter, a oczy mu się zaświeciły. "Religijnymi" nazywaliśmy tych, którzy lubili się modlić do Bogini. Do prastarej Bogini miłości i płodności. Do tej, dla której odprawiano rytuały hieros gamos i Wielkiego Związku.

-Religijni ludzie tutaj? - przypomniało mi się, że kilka miesięcy temu Peter mówił coś o "akcji na każdej wydmie", ale ja za bardzo się nie przysłuchiwałam. Mnie bardziej elektryzowało hasło: Gran Canaria - pełnia lata w środku zimy.


-Ale najpierw musimy minąć część gejowską i dostać się do zakątka par - wyjaśnił. - Daj, poniosę twoją torbę. Klapki też wezmę. To już niedaleko - zachęcił mnie, biorąc moje manatki. Przeciągnęłam się, jak kotka, ukazując wszystkie wdzięki słońcu.


Wreszcie!


Wolność.


Bez zastanawiania się nad tym, czy moje ciało obrazi czyjąś moralność.

Pfff, tak jakby ciało, które mamy wszyscy, mogło wywołać czyjeś zgorszenie! Bo jest nagie? Bo jest kobiece?


Jeszcze kilka kroków po piasku i już jesteśmy. Chociaż nie do końca wiadomo, czy to na pewno tutaj, rozlokowujemy się pomiędzy krzakami, gdzie nie hula wiatr.


Rytuał Wielkiego Związku


Rozkładam swoje pareo. Kładziemy się obok siebie. Peter po raz kolejny sięga po krem z filtrem. Chwilę później przymykam oczy i zanurzam się w cudowną letniość, w gorący spokój. Jest tak cicho, że z dala, zza siódmej wydmy, dolatuje nas szum oceanu. Gdzieś przelatuje mucha i ląduje na moim udzie. Nie zwracam na nią uwagi. Roztapiam się w kojącej, rozleniwiającej ciemni.


Mija minuta, a może godzina.


Nagle w pobliżu pojawia się nowy dźwięk. Klap-klap. Ktoś idzie, najwyraźniej w japonkach. Peter go zauważa, bo coś mówi. Brzmi to jak powitanie. A niech się wita, ja nie zamierzam nawet o milimetr unieść powieki. Jest mi zbyt dobrze, żeby zainteresować się czymkolwiek.


Znów mija jakiś czas. Z odległości mniej więcej metra słyszę jakiś oddech, a może śmiech. W końcu zmuszam się do wyjścia z tego leniwego bezczasu i spojrzenia na naszego towarzysza. Jego uśmiech jest słodki, a ciało brązowe. Mówi łamaną angielszczyzną. Chce położyć się na ręczniku obok mnie.


-Proszę, kładź się - godzę się i zamykam znów oczy. Jeszcze nie wiem, że słodki David oczekuje czegoś więcej.

-Nie dotykaj jej - po chwili słyszę stanowczy głos Petera, która dba w moim imieniu o moje granice. To mnie wybudza. W końcu dostrzegam, że nasz gość z czułością głaszcze swój boski organ i zachęca mnie do tego, żebym i ja go głaskała. Uśmiecha się miło, miękko. Widzę, że jest młody, przystojny i szczery. Nie zauważam w nim złych intencji, zaborczości, chęci wykorzystania.

-Czekałem na was cały dzień - mówi. - Jesteście idealną parą.


Peter śmieje się cicho i patrzy na mnie zaintrygowany. Co zdecyduję?

Przysuwa się do mnie i czule, leniwie oblizuje moje wargi.

Miękkie usta Davida składają pocałunek na mojej piersi.

Ani Peter, ani David nie cofają swoich dłoni. Obaj wciąż ściskają i prężą swoje genitalia. Oddechy przyspieszają.


Przez chwilę przechodzi mi przez myśl, że nasze energie łączą się ze sobą, przenikając się i zmieniając wzajemnie swoje wzory; że bycie otoczoną przez dwóch pięknych, czułych, rozpalonych mężczyzn - tutaj, w świetle, na rozgrzanym piasku - to piękna celebracja święta słońca: naturalna, rzeczywista, wręcz pradawna.


*

Surykatki na wydmach 


Tak właśnie powitały mnie wydmy Maspalomas.

Było to powitanie nadzwyczaj wdzięczne i delikatne.

Dobrze czułam się między golasami. Sama byłam jednym z nich.


Po jakimś czasie zauważyłam, że tylko niewielka część bywalców wydm przychodzi tu opalać się czy też kochać się pod gołym niebem (to ostatnie nie jest legalne, ale nikt nikogo nie ściga). Większość ludzi (no dobrze, mężczyzn) na wydmach to "surykatki" - podglądacze, którzy spacerują, rozdzielając swoją uwagę pomiędzy opalających się a kochających (chociaż tych kochających jest raczej bardzo mało). Niektóre "surykatki" są niezwykle wdzięczne, towarzyskie i zabawne - można z nimi przegadać długie godziny, pośmiać się, naprawdę miło spędzić czas. Inne zaś są zorientowane na cel: chodzą od wydmy do wydmy, śliniąc się z ust i penisów, robiąc obleśne gesty i traktując nagość jak coś niezdrowo podniecającego.


Najmilej było w wąskiej strefie par hetero - tutaj oślinione "surykatki" nie dochodziły. Czasami widać je było w oddali, jak trzymając się za penisy, pielgrzymują w miejsce "akcji" - gdzieś tam, gdzie akurat jakaś naga para całuje się, lub gdzie trójkąt zażywa oralnej rozrywki.


Muszę przyznać, że czegoś takiego nie widziałam wcześniej - kilkunastu (lub kilkudziesięciu!) mężczyzn, różnego wieku, wyglądu i narodowości, którzy niczym rytualny krąg otaczają i osłaniają "kapłana i kapłankę Bogini" - bacznie patrząc na każdy ich ruch i intensywnie pocierając własne berła, produkując wręcz kilowaty energii seksualnej.


Peter się śmiał, że jaszczurki, które biegały po wydmach, żywiły się ejakulatem tych mężczyzn.


las-dunas-de-maspalomas560.jpg

Maspalomas, Gran Canaria, Wyspy Kanaryjskie

 

komentuj









































autor:


podobne artykuły

Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Lubię seks ze sobą!
Czy do dobrego seksu potrzebuję kogoś? Czy ktoś najpierw musi dotknąć mnie, bym ja wiedziała, jak dotykać siebie? Czy odwrotnie - to ja badam i sprawdzam, i potem kieruję czyjąś dłoń, lub pozwalam sprawdzać jemu?
 
Podnieca mnie on cały
Serce bije mi w rytm kroków, gdy prowadzę go na górę do mojego mieszkania, aby tam móc z nim pobyć.
 
Pierwsze nietypowe orgazmy
Głosem zdławionym przez rozkosz spytałam, czy wie, co mi robi. W odpowiedzi wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka, gdzie kochaliśmy się całą noc...
 

najnowsze artykuły

To słowo na M
seksualność kobiet » masturbacja
To słowo na M
Nie, nie chodzi o ”M jak miłość”. Chodzi o tę rzekomo brzydką czynność, która z miłością może mieć mało wspólnego. Tak, M jak Masturbacja. Zwana inaczej autoerotyzmem, onanizmem czy samogwałtem (swoją drogą, czy to słowo nie insynuuje, że jest to gwałt, czyli coś wymuszonego?). Naznaczona taką ilością przesądów, tabu i niedopowiedzeń, że może lepiej zostawić ten temat i iść do domu?
 
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
seksualność kobiet » książki
Czy rodzenie to babska sprawa i ile byś zapłacił położnej?
komentarze (1)
A przecież, jeśli chcemy dotrzeć do rdzenia seksualności i poznać kobiety w ich seksualnej mocy, to opowieści porodowe będą jednym z tych tematów, w których owa moc najpełniej będzie się manifestować. Dlatego, mężczyzno, jeśli chcesz ujrzeć Boginię w kobiecie, która żyje obok Ciebie, sięgnij po tę książkę!
 
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
seksualność kobiet » tożsamości
Czy ma być do lizania, czy gryzienia? Gastroseksualna
Czy gotowanie dla kobiety to obowiązek i codzienność, a dla faceta to rytuał uwodzenia?Nie zgadzam się! Kocham gotować i jestem gastroseksualna.
 
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
seksualność kobiet » seks
Sylwestrowe fajerwerki, czyli orgazmy, ejakulacja i nie tylko
Nie wyglądam, jak idealna, seksowna kobieta według mediów i magazynów mody, a w Sylwestra tego roku przeżyłam seks, o jakim nawet nie śniłam.
 
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
seksualność kobiet » wiadomości
Zabawa w ujawnianie sekretów - rozstrzygnięcie
komentarze (1)
”Znów jestem spóźniona”. Znacie to zdanie? Z czym Wam się kojarzy? Z seksem w tle to jest tylko jedna okoliczność. Dziś jednak nie o nią chodzi, ale o dzień spóźnione rozstrzygnięcie naszej zabawy. Ale lepiej późno niż wcale. Dziękuję za Waszą cierpliwość!
 









zobacz też

”Voca i Karo o seksie gadajo”: Like a virgin

Sonda

Jestem
  • Kobietą
  • Mężczyzną
  • Inne

zobacz wyniki »
subskrybuj nasz newsletter