Z Dorotą Sakowską z Pussy Project poznałyśmy się w maju na Dniach Cipki. Dorota jest współtwórczynią kolektywu Pussy, który zajmuje się propagowaniem zdrowia seksualnego i przyjemności seksualnej wśród kobiet, jest też współwłaścicielką internetowego sex shopu, organizuje i prowadzi Pussy Party, o którym pisałam Wam jakiś czas temu. Można o niej śmiało powiedzieć, że jest kobietą wyzwoloną. Myślę, że ja o sobie też tak powiedzieć mogę. Dorota odwiedziła mnie w ten weekend, przyjechała z koleżanką. Byłyśmy sobie więc trzy wyzwolone kobiety.
W sobotę wieczorem zdarzyło się nam coś, co można określić jako mini Pussy Party – bo, wiedząc, że kto do mnie przyjeżdża i czym się zajmuje, moje koleżanki z Wrocławia postanowiły wykorzystać sytuację i zrobić mini zakupy. Przez godzinkę wieczorem siedziałyśmy więc przy stole, na którym leżała walizeczka pełna erotycznych gadżetów: dild, wibratorów i kulek waginalnych, dziewczyny oglądały i wybierały, popijając herbatę. Jedna zażartowała, że kiedyś panie z Avonu przychodziły do domu pokazać kosmetyki i katalogi, teraz robią to panie z Pussy Project i że to bardzo dogodny sposób, żeby kupić sobie gadżety.
Nie o tym jednak, że przed godzinę na stole leżały gadżety, chciałam Wam napisać. Nie. Chciałam napisać, co przez ten weekend robiły kobiety wyzwolone. I już piszę: piekłyśmy pierniki, kupowałyśmy bombki, ubierałyśmy choinkę, oglądałyśmy motyle w zoo i robiłyśmy na szydełku.
Gotowanie a kulki gejszy
Jak wiadomo, kobieca tożsamość jest pęknięta. Wielu mężczyzn, marząc o kochance, tęskni do wampa, który przeżywałby wielokrotne orgazmy i zawsze miał ochotę na wyuzdany seks. Jednak szukając żony, stawia na miły uśmiech i na to, żeby wybranka umiała gotować. To wcale nie chodzi o to, że wampy nie potrafią gotować, czy też że kobiety, które lubią seks, nie są sympatyczne. Nie. Tu chodzi o to, że kultura, kreując wizerunek kobiety idealnej, pokazuje kobietę nie-seksualną. Jasne, może to być bardzo atrakcyjna kobieta ta pani domu z gromadką dzieci. Ale czy ma ona wibrator? Nie. Bo to „nie przystoi gospodyni domowej”. (O ironio, pierwsze wibratory, wtedy nazywane „aparatami do masażu”, reklamowano sloganem „to powinna mieć każda pani domu”.)
W związku z tym, że coś „nie przystoi” pani domu, te kobiety, które są wyzwolone (lub też mówiąc inaczej – świadome swojej seksualności i znające jej wartość), często są pokazywane jako seksualne kocice w koronkowej bieliźnie i kuszących pozach w sypialni. A panie domu tylko w kuchni z wałkiem w ręku. To jest właśnie to pęknięcie tożsamości – jesteśmy albo gospodyniami, albo kocicami. Inaczej: albo kurami domowymi, albo „zdzirami”. Tak to przedstawia współczesna kultura popularna, media, nawet szkoła. Tych dwóch tożsamości – anioła i diablicy, świętej i dziwki – ponoć nie da się pogodzić w jednej kobiecie. A przecież w życiu właśnie tak to wygląda! Pani domu lepi pierogi, ćwicząc mięśnie Kegla z kulkami gejszy. Dorota robi sos pomidorowy, jej koleżanka robi serwetkę na szydełku, a na stole leży cała wystawa zabawek erotycznych, bo zaraz przyjdą nasze koleżanki i będą chciały coś kupić.
Wibrator i domowej roboty ciasteczka
Kiedy zobaczyłam ten obrazek – piękna blond Birgit, siedząca na sofie, z szydełkiem i motkiem włóczki a przed nią stół zawalony wibratorami - od razu pobiegłam po aparat, żeby uchwycić absurd tej sytuacji. Ale czy to był absurd? Raczej rzeczywistość. Ponoć szydełkują i robią na drutach tylko starsze panie. To taki sam stereotyp, jak to, że wibratory kupują tylko sfrustrowane feministki. Tak jakby bycie seksowną wyłączało możliwość bycia zwykłą kobietą, która – jeśli chce – gotuje, piecze pierniki i przesadza kwiatki. Tak jakby bycie zwykłą kobietą, która lubi ubierać choinkę, robić na drutach i piec ciasto, wykluczało się z posiadaniem życia seksualnego czy też luksusowego wibratora.

To właśnie dlatego piszę ten tekst, żeby skleić naszą tożsamość. Bo przecież – chociaż prowadzimy warsztaty waginalne i sex shopy, chociaż lubimy seks i mamy wibratory – jesteśmy też często właśnie tymi, które pieką ciasteczka.
Robimy, co lubimy.
Przecież jesteśmy wyzwolone!
A nasze ciasteczka czasem wyglądają tak.
Zobacz też:
Mroczny Eros. Wina i wstyd
Jak zrobiłam doktorat w AISOS...
W białej bluzce o seksie analnym
Mam wibrator II, czyli pokaż światu, że masz dildo i że jesteś z tego dumna!
Rozstrzygnięcie konkursu!
malena89:
W tym roku już na pewno nie przegapię \"Monologów. . \" :)
agulla:
Odstawiłam sex na 2,5 roku. Jakoś nie pomaga. Nadal czuje do tego tylko wstręt. . .
Marta Pussy Project:
Pomyślałam, że jako life coach nie będę zaczynać od nowa, tylko znajde drogę do uzupełnienia wiedzy. Siedziałam i odkrycie samo na mnie (...)
Nat:
Marto, jaką alternatywę? :)